Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00958 007373 15556895 na godz. na dobę w sumie
Rozmowy zmarłych - ebook/pdf
Rozmowy zmarłych - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 93
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-084-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna >> komiks i humor
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

„Rozmowy zmarłych” Ignacego Krasickiego nawiązują do konwencji literackiej rozmów toczonych przez znane osoby po śmierci. Bohaterowie poruszają w nich tematy ważne dla swojej epoki. Do spotkania rozmówców, często nieprawdopodobnego w rzeczywistości, dochodzi w zaświatach, co otwiera nowe pola do dyskusji i nowe możliwości jej prowadzenia.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1084-8 Rozmowa I Między Solonem1 i Katonem Utyceńskim2 Solon: Prędzej tu, niŜeliśmy się spodziewali, przyszedłeś. Kato: A Ŝałuję, Ŝem się spóźnił; nie byłbym albowiem świad- kiem upadku Rzymu. Solon: Któryś przyspieszył. Kato: Nie poznaję bynajmniej w takowym zarzucie Solona. Solon: I owszem, z tego zarzutu poznać byś mnie powinien; przyspieszyłeś albowiem upadek Rzymu rozpaczą twoją. Kato: śe się mój postępek nie podoba Solonowi, który Pizy- strata niewolą ścierpiał, ja się temu nie dziwuję; ale Ŝeby to, com ja uczynił, inni ganić mieli, temu nie wierzę. Nie jest naganą, co Lu- kan obwieścił, iŜ zwycięstwo podobało się bogom, zwycięŜeni Ka- tonowi3. Solon: Znać, Ŝe twoja sprawa nie najlepsza, kiedy się po świa- dectwo i wsparcie do poetów udajesz. Brzmiące słowa Lukana nic nie znaczą, a zawierają w sobie bluźnierstwo, gdy śmie bogi nie tylko z człowiekiem równać, ale mu niejakie nad nimi nadawać pierwszeństwo. JeŜeli zaś o to idzie, aby brać tak jak ty świadectwa od poetów, masz waszego Wirgiliusza, który w podobnej prawie okoliczności, rzecz biorąc uwaŜnie, inaczej sobie postąpił, gdy opisując w Eneidzie śmierć ze wszech miar prawego męŜa, który w kwiecie młodości zginął, rzekł: „Inaczej się bogom podobało”4. ZwycięŜył współtowarzyszów twoich Juliusz5, tyś się jeszcze z wie- lu Rzymianami w Utyce, obronnym mieście, został6, mogłeś się od Numidów i innych przyjaznych Rzymowi narodów spodziewać wsparcia. JeŜeli liczba twoich nie wyrównywała mocy Cezara, nie było to przyczyną, iŜby ręce opuszczać; wiesz, iŜ nie liczba, ale męstwo i przemysł nadawają zwycięstwa, a tym bardziej, gdy boju pobudka tak jest chwalebną i sprawiedliwą, jak twoja wówczas była. Sertoriusz7 przed tobą w zakątach Luzytanii znalazł sposób z małą garstką swoich oprzeć się całej rzymskiej potędze i gdyby nie zdrada, kto wie, czyli by go był Pompejusz zwycięŜył. Pozwól 5 mi więc, abym powiedział, iŜ w takowym, jak było twoje, działaniu, nie poznaję Katona. Kato: AlboŜ to nie męstwo i wspaniałość umysłu Ŝycie sobie dobrowolnie i z takim namysłem odebrać8? Solon: Przebacz, coć powiem. Nie tylko odebranie sobie Ŝycia męstwem nie jest, ale go mniemam być bojaźnią. Kato: Kato trwoŜny! Solon: Według Lukana zbyt odwaŜny, gdy z bogi walczył; we- dług mnie, a raczej według wszystkich pozorami nie uprzedzo- nych, zbyt trwoŜny i bojaźliwy, gdy losu przeciwnego wytrzymać nie mógł. Kato: Więc aby wniść w poczet9 siedmiu mędrców, trzeba było ucałować rękę, która na mnie kajdany kładła? Solon: śeby wniść w poczet mędrców, trzeba ciągle rzecz pro- wadzić; nie czyni tego, kto zamiast odpowiedzi nową rzecz wszczy- na. Na zarzut odpowiadam, iŜ przy Ŝyciu kaŜdemu zostać naleŜy, gdy, będąc cudzym udziałem, naszemu rozrządzeniu nie podpa- da. śe więc kto sobie Ŝycia nie odebrał, nie idzie zatem, iŜ całował rękę, która kajdany kładła. Gdybyś był w boju zginął, byłbyś naśla- dowcą owego Spartanów króla, Leonidy, który, gdy szło o całość Grecji, z mniejszą liczbą, niŜ ty miałeś, nierównie większej sile Persów, niŜ była Juliuszową przeciw tobie, opierając się w Termo- pilach, legł z towarzyszami i na nieśmiertelną sławę zasłuŜył. Gdy- by się byli wraz z nim w owej ciaśninie Spartanie dobrowolnie z Ŝycia wyzuli, zasłuŜyliby naówczas nie na sławę, ale na wzgardę i politowanie. Kato: Tak jak ów, który by tylko wierszami ojczyznę bronił. Solon: A który odpowiada, iŜ przymówka nie jest odpowie- dzią. Kato: Ja nikogo nie wymieniam. Solon: I tym zjadlej przemawiasz: chcesz mi dać uczuć, Ŝem się nie dość męŜnie oparł tyranii Pizystrata, gdy on zniósł prawa, którem ja był ustanowił, i władzę najwyŜszą posiadł. Gdybym wów- czas, tak jak ty, Ŝycie sobie odebrał, moŜe by jaki grecki Lukan uwielbił moję rozpacz, ale ludzie baczni nie mieszając się w roz- rządzenia boŜe, które losy ludzkimi władną, powiedzieliby naów- czas, iŜ nie uznają w tym dziele Solona. Czyniłem, com mógł; bo- lałem na zawiedzione nadzieje; a Ŝem rytmu do tego uŜył, nie są- dzę się być godnym naganienia. 6 Rozmowa II Między Macedonii królem, Filipem, a Markiem Aureliuszem, cesarzem Marek Aureliusz: CóŜ ci winni byli Grecy, Ŝeś ich prawie za- wojował1? Filip: A tobie Markomany i Kwady, Ŝeś ich kraje zniszczył2? Marek Aureliusz: Jam się tylko bronił, tyś naszedł. Filip: Choćbyś brody nie zapuścił i płaszcza rozłoŜystego nie miał, ze sposobu odpowiedzi twojej poznałbym, Ŝeś filozof, a ra- czej sofista. Marek Aureliusz: Twój wyraz nieprzyzwoity; a jeśli rzecz le- piej wyłuszczyć mam, nieuwaŜny i śmiały. Filip: Filozofy nie obraŜają się lada wyrazem, a gdy twierdzisz o moim, iŜ śmiały, mniemasz podobno, iŜ to rzecz z królem Mar- komanów. Za moich czasów ledwo o twoim Rzymie słychać było. Marek Aureliusz: Dostatecznie się potem dowiedział o nim twój następca, Perseusz3. Filip: Jak widzę, łączą niekiedy filozofy z gniewem i dumą uszczypliwe wyrazy; ale ja się nimi nie obraŜam, lubo mam honor zaszczycać się, choć bez płaszcza i brody, tym wspaniałym rzemio- słem. Marek Aureliusz: Ty filozof, Filipie? Filip: Ja filozof, Marku Aureliuszu. Marek Aureliusz: Mów i powtarzaj wielokrotnie przede mną, coś teraz powiedział; przebacz jednak, iŜ ja tej przemianie wierzyć nie mogę. Filip: Wolno ci nie wierzyć, jednakŜe co powiedziałem, po- wtarzam, iŜ nie przemieniłem się, gdyŜ byłem przedtem, czym je- stem teraz. Marek Aureliusz: O wielu rzeczach dowiedziałem się po śmier- ci, ale mnie ta najbardziej dziwi, jeŜeli tylko nie Ŝartujesz. Filip: Bynajmniej. Wiesz o tym, iŜ za moich czasów filozofia w najwyŜszym była stopniu doskonałości u Greków; miałem więc sposobność poznać ją tym bardziej, ile Ŝe najdoskonalszego z mędr- ców owych miałem na moim dworze. 7 Marek Aureliusz: Uczynił ci ten honor Arystoteles4. Filip: Nadto brzmiący, a zatem tchnący wzdęciem mędrków jest ten wyraz. JeŜeli mi uczynił honor Arystoteles, Ŝe przybył na moje zawołanie, jam mu nie mniejszy uczynił, Ŝem go spomiędzy tylu innych wybrał; a miejsce było i dostojne, i wygodne, i (czym się filozofy nie brzydzą) intratne. Cokolwiek bądź, sprzyjałem uczo- nym. Marek Aureliusz: Nie jest to dowód być filozofem, kto obcu- je z filozofy i trzyma ich na swoim dworze. Filip: Ale kto z ich posiedzenia korzysta, a tej korzyści daje dowody. Marek Aureliusz: Naówczas jest filozofem; takim ja byłem. Filip: A gdybym ci to zaprzeczył? Marek Aureliusz: Śmiechu byś mnie nabawił. Filip: Filozofia nie sądzi bez poznania ani się śmieje na do- mysł. Marek Aureliusz: Dość tych Ŝartów, Filipie, mówmy o czym inszym; oto właśnie teraz... Filip: Filozofia cierpliwą jest w wysłuchaniu, na zarzuty odpo- wiada; a kiedy odpowiedzi nie ma, woli rzecz przyznać, niŜ zwra- cać rozmowę. Marek Aureliusz: Więc ty byłeś filozofem, a ja nim nie byłem? Filip: Ściśle rzecz biorąc, byliśmy i nie byliśmy obadwa; kaŜdy z nas brał ją swoim kształtem; czyj był lepszy, o to rzecz idzie. Marek Aureliusz: Demostenes w filipikach obwieścił twoję filozofią5. Filip: W ustach nieprzyjaciela podejrzane świadectwo. Marek Aureliusz: JeŜeli wojny, które ustawicznie prowadzi- łeś, twierdze, które złotem zdobywać umiałeś6, nazywać moŜna filozofią, chętnie ustępuję pierwszego miejsca. Filip: Otwartą i szczerą powinna być w działaniu swoim filo- zofia, a to ustąpienie pierwszości nie jest... Marek Aureliusz: MoŜe i to nazywasz filozofią, Ŝeś twoję mał- Ŝonkę7 Olimpią, matkę Aleksandra, porzucił. Filip: A twoja kazała Faustynę8 psuć i coraz gorszą czynić pobłaŜaniem, dlatego, jak sam przyznałeś, iŜ ci w posagu państwo przyniosła; a filozofia nie jest, albo przynajmniej być nie powinna, łakomą i chciwą. 8
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Rozmowy zmarłych
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: