Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00141 030686 15025154 na godz. na dobę w sumie
Dom dla ukochanej  - ebook/pdf
Dom dla ukochanej - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 153
Wydawca: Harlequin Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8284-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Jewel Henley i Piers Anetakis spędzili ze sobą upojną noc. Nie mieli pojęcia, że następnego dnia spotkają się w pracy w relacji podwładna i jej szef. Piers natychmiast rozwiązuje umowę z Jewel, która miała być jego nową asystentką. I nie jest to koniec jej problemów. Wkrótce bowiem odkrywa, że spodziewa się dziecka, a jej ciąża jest zagrożona. Decyduje się poprosić Piersa o pomoc. Rozwiązanie, jakie on proponuje, kompletnie ją zaskakuje...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Maya Banks Dom dla ukochanej Tłumaczyła Joanna Pawełek-Mendez Tytuł oryginału: The Tycoon’s Secret Affair Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2009 Redaktor serii: Marzena Cieśla Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Hanna Lachowska ã 2009 by Maya Banks ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8284-8 GR – 932 PROLOG Jewel Henley kręciła się niespokojnie na szpital- nym łóżku, w jednej dłoni trzymając telefon komór- kowy, a drugą ocierając łzy, które nieproszone pły- nęły po policzkach. Musi do niego zadzwonić. Nie ma innego wyjścia. Dla swojego dziecka była gotowa zrobić wszyst- ko. Nawet schować do kieszeni własną dumę i stłu- mić palącą wściekłość. Opuściła dłoń na wypukły brzuch i poczuła moc- ne kopnięcie swojej córki, zupełnie jakby ta chciała dać jej jakiś znak. Jak zareagowałby Piers, gdyby mu wyznała, że będzie ojcem jej dziecka? Czy w ogóle miałoby to dla niego jakiekolwiek znaczenie? Nawet jeśli nie darzył jej uczuciem, nie odwróciłby się chyba pleca- mi do własnego dziecka. Był tylko jeden sposób, aby się przekonać. Za- dzwonić do niego na prywatny numer, którego nie wykasowała, pomimo że od kiedy została zwolnio- na z pracy, minęło już trochę czasu. Gdyby tylko jej ciąża nie była zagrożona. Dla- czego nie może być jedną z tych pięknych, tryskają- cych energią kobiet, będących okazami zdrowia? 6 Maya Banks Jewel nie miała szansy dłużej pogrążać się w czar- nych myślach, bo w drzwiach pojawiła się pielęg- niarka. – Jak się pani dziś czuje, panno Henley? Jewel kiwnęła głową i wyszeptała słabo: – Dobrze. – Czy skontaktowała się pani z kimś, kto będzie mógł się panią zająć po opuszczeniu szpitala? Jewel spuściła wzrok i przełknęła ślinę. Nie wy- powiedziała jednak ani słowa. Pielęgniarka pokręci- ła głową z dezaprobatą. – Pani przecież wie, że doktor nie wypuści pani stąd, dopóki nie będzie pewien, że jest ktoś, kto się panią zajmie i dopilnuje, że będzie pani odpoczy- wała. – Właśnie miałam to załatwić – odparła, wska- zując na telefon trzymany w dłoni. – To dobrze. – Pielęgniarka najwyraźniej czuła się usatysfakcjonowana. Kiedy wyszła, Jewel znów skupiła całą swoją uwagę na jednym guziku, którego naciśnięcie spra- wi, że połączy się z Piersem. A może on w ogóle nie odbierze? Wzięła głęboki oddech, przycisnęła, zamknęła oczy i przyłożyła telefon do ucha. Krótka pauza, po czym usłyszała jeden sygnał, drugi, trzeci... Już miała się rozłączyć, kiedy w jej uchu rozległ się jego szorstki głos. – Anetakis, słucham. Jewel natychmiast opuściła cała odwaga. Nie może tego zrobić. Nie potrafi. Będzie musiała zna- Dom dla ukochanej 7 leźć inny sposób, aby pomóc sobie i swojemu dziec- ku. Zrobi wszystko, byle tylko nie musiała się zwra- cać do Piersa Anetakisa. – Kto mówi? – dźwięczał jej w głowie ostry głos mężczyzny. – I skąd, do diabła, masz mój prywatny numer?! – Przepraszam – wyjąkała wreszcie. – Nie po- winnam cię niepokoić. – Zaczekaj. – Po krótkiej pauzie usłyszała. – Je- wel, to ty? O Boże, nie sądziła, że rozpozna jej głos. Prze- cież nie rozmawiali ze sobą od pięciu miesięcy. Pięć miesięcy, jeden tydzień i trzy dni, dla ścisłości. – Tak – przyznała w końcu. – Dzięki Bogu – mruknął. – Szukałem cię wszę- dzie. Gdzie jesteś? Wszystko w porządku? – Jestem w szpitalu. – Co takiego? W jakim szpitalu? Gdzie? Mów! Zupełnie oszołomiona przebiegiem rozmowy podała mu nazwę i zanim zdążyła dodać coś jeszcze, usłyszała krótkie: – Będę tak szybko, jak to możliwe. Dłonie jej drżały, kiedy odkładała telefon na noc- ny stolik. Przyjedzie do niej? Tak po prostu? Szukał jej? To wszystko nie miało sensu. I nagle zdała sobie sprawę, że nie przekazała mu najważniejszej informacji. Tej, dla której ośmieliła się zadzwonić. Nie powiedziała mu, że jest w ciąży. ROZDZIAŁ PIERWSZY Pięć miesięcy wcześniej Jewel stanęła w drzwiach tawerny i przypatrywa- ła się migotliwym refleksom, które na złoty piasek rzucały pochodnie ustawione wzdłuż drogi prowa- dzącej na plażę. Dźwięki muzyki brzmiały łagodnie i nastrojowo – doskonały akompaniament dla ciepłej, roziskrzo- nej gwiazdami nocy. Szum fal idealnie współgrał ze zmysłową melodią. Łagodny jazz. Jej ulubiony ro- dzaj muzyki. Szczęśliwy traf sprawił, że znalazła się na tej raj- skiej wyspie. Wystarczyło wolne miejsce w samolo- cie, bilet kupiony po okazyjnej cenie, pięć minut do namysłu i oto jest. Żeby nie zdawać się całkowicie na przypadek, zaraz po przybyciu na wyspę posta- nowiła znaleźć tymczasową pracę i los okazał się łaskawy, bo natychmiast dowiedziała się, że właści- ciel luksusowego hotelu Anetakis zamierzał spędzić trochę czasu na wyspie i potrzebował asystentki na okres czterech tygodni. Zgłosiła się i została przyję- ta. Miała dostać nie tylko wysokie wynagrodzenie, ale także pokój w hotelu. To wszystko wydawało się Dom dla ukochanej 9 tak wspaniałe, że aż niemożliwe. Zawsze marzyła o takich wakacjach. – Wchodzisz? Wychodzisz? Czy może zamie- rzasz spędzić ten uroczy wieczór, stojąc w drzwiach? Męski, niski głos, z lekkim akcentem, zabrzmiał tuż przy jej uchu, sprawiając, że rozkoszny dreszcz przebiegł po jej ciele. Odwróciła się, zmuszona spoj- rzeć, kto był autorem tych słów. Kiedy napotkała jego spojrzenie, przez chwilę nie mogła złapać tchu. Mężczyzna, który stał przed nią, był oczywiście bardzo przystojny, ale nie to sprawiło, że Jewel nie mogła oderwać od niego oczu. Widywała już setki przystojnych mężczyzn i nigdy nie reagowała tak gwałtownie. Ten mężczyzna miał w sobie jakąś dra- pieżną moc, władczość, której intensywność prze- raziła ją. Cofnęła się, ale nie potrafiła uciec przed jego wzrokiem. Jego oczy były czarne jak noc, podobnie jak włosy, a skóra w ciepłym świetle pochodni mia- ła brązowozłoty odcień. Mocno zarysowany pod- bródek zdradzał pewną arogancję, ale jednocześnie dodawał mu atrakcyjności. – Małomówna kobieta, jak widzę. Potrząsnęła głową. – Zastanawiałam się po prostu, czy mam wyjść, czy zostać. Uniósł jedną brew, patrząc w sposób wyrażający raczej wyzwanie niż zdziwienie. – Mógłbym postawić ci drinka, gdybyś została. Jewel uśmiechnęła się lekko, próbując rozluźnić 10 Maya Banks napięte od emocji ciało. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz jakiś mężczyzna wywarł na niej aż takie wraże- nie. Czy powinna przyjąć zaproszenie, które wyczy- tała w jego oczach? Och, oczywiście, zaproponował jej drinka, ale nie tylko tego pragnął. Czy jedna noc bez zobowiązań mogła ją zranić? Dotychczas była bardzo wybredna pod względem doboru partnerów. Od dwóch lat nie miała nikogo i to tylko dlatego, że nie była nikim szczególnie zainteresowana aż do teraz, kiedy spoglądała w ciemne oczy nieznajome- go i widziała jego zmysłowe wargi, na których igrał arogancki uśmiech. O tak, pragnęła go i to tak bar- dzo, że całe jej ciało wibrowało z pożądania. – Jesteś tu na wakacjach? – spytała, przygląda- jąc się mężczyźnie spod ciemnych rzęs. – Tak jakby. – Kiedy na jego wargach ponownie pojawił się uśmiech, Jewel nie miała już żadnych wątpliwości, że jedna, jedyna noc nie mogłaby jej zranić. On wróci do swojego świata, a ona do swoje- go. Ich drogi nigdy więcej się nie zejdą. Dziś... dziś czuła się samotna, a było to uczucie, które rzadko jej towarzyszyło. – Chętnie się napiję – stwierdziła zdecydowanie. Jakiś drapieżny błysk pojawił się w jego oczach. Ujął ją za łokieć, dotykając palcami gładkiej skóry. Zamknęła na chwilę oczy, czując, jak jej ciało ogar- nia przyjemna błogość. – Zanim postawię ci drinka, zatańcz ze mną – wyszeptał do jej ucha. Nie czekając na odpowiedź, otoczył ją ramionami tak mocno, że biodrami do- tknął jej bioder. Jewel przylgnęła do niego bez pro- Dom dla ukochanej 11 testu, w sposób, który nie pozwalał stwierdzić, gdzie kończy się jej ciało, a zaczyna jego. Na par- kiecie tworzyli jedność. Jego policzek ocierał się o jej włosy, a dłonie przygarniały ją do siebie wład- czo, zachłannie. Przesunęła ramiona na jego szyję i objęła go, splatając dłonie na karku. – Jesteś piękna. Takie słowa wypowiadane przez innych sennym, pieszczotliwym tonem jako wstęp do intymnych gestów i intymnej sytuacji zazwyczaj nie wywierały na niej wrażenia. A jednak tym razem doświadczała odmiennych uczuć, jakby ten mężczyzna potrafił zetrzeć całą banalność owego komplementu i nadać mu szczególny charakter szczerego wyznania. – Ty także – szepnęła w odpowiedzi. Zachichotał lekko. – Ja? Piękny? Nie jestem pewien, czy powinno mi to pochlebić, czy wręcz przeciwnie. – Nie sądzę, żebym była pierwszą kobietą, która nazwała cię pięknym – prychnęła. – Nie sądzisz? – drażnił się, pieszcząc dłońmi jej plecy. Wyczuł, że drży. – Co z tym zrobimy? Jednoznaczność tego pytania nie zawstydziła jej. – Coś na pewno – odparła, patrząc mu w oczy. – Jesteś bezpośrednia – stwierdził krótko. – Lu- bię to w kobietach. – A ja lubię to w mężczyznach. Rozbawiła go, ale zobaczyła coś jeszcze w jego oczach. Pożądał jej równie mocno, jak ona jego. – Moglibyśmy się napić w moim pokoju – za- proponował. 12 Maya Banks – Ale ja nie jestem... – Po raz pierwszy się zawa- hała, co nie bardzo pasowało do bezpośredniej, zde- cydowanej kobiety, za jaką chciała w tej chwili uchodzić. – Nie jesteś co? – podpowiadał. – Zabezpieczona – odparła niechętnie. Mężczyzna ujął ją pod brodę i popatrzył prosto w oczy. – Spokojnie, zaopiekuję się tobą. Ta obietnica, wypowiedziana mocnym, niskim głosem, dawała jej jeszcze silniejsze poczucie bez- pieczeństwa niż jego szerokie ramiona, obejmujące ją w pasie. Ciekawe, jak by to było, gdyby taki męż- czyzna chciał się mną zaopiekować przez resztę ży- cia, pomyślała nagle, poddając się nieproszonej fan- tazji. Potrząsnęła natychmiast głową. Takie głupst- wa nie miały nic wspólnego z nocą, która ją czekała. Uniosła się na palcach i szepnęła mu do ucha: – Jaki jest numer twojego pokoju? – Możemy pójść razem. Pokręciła przecząco głową. – Przyjdę do ciebie – zapewniła. Jego oczy zwęziły się na krótką chwilę, jakby nie był pewien, czy może jej zaufać, czy też nie. I nagle, bez uprzedzenia położył dłoń na jej karku i przycis- nął wargi do jej warg. Całował ją zachłannie, zmu- szając, by otworzyła się na jego pocałunek. Jewel nie stawiała oporu i pozwoliła, by ich języki złączy- ły się w namiętnym tańcu. Poddawała się chęciom tego mężczyzny, jego i swoim pragnieniom, czując, że jeszcze chwila i oboje stracą nad sobą panowanie. Dom dla ukochanej 13 – Pierwsze piętro, apartament numer jedenaście, pospiesz się – wyszeptał chrapliwie, wsuwając jej w dłoń kartę magnetyczną. Jak przez mgłę widziała, że wchodzi do hotelu. Wciąż nie mogła dojść do siebie po tym, czego przed chwilą doświadczyła. – Zwariowałam! On mnie zje żywcem. Fala pożądania przepłynęła po jej ciele. Ledwie trzymając się na nogach, weszła wolnym krokiem do hotelu. Nie odczuwała nawet cienia wstydu na myśl, że zaraz odda się temu tajemniczemu męż- czyźnie. Tajemniczy mężczyzna... Nawet nie znała jego imienia, a zgodziła się na seks. Będzie to noc wyzwolonych fantazji. Żadnych nazwisk, żadnych oczekiwań ani emocjonalnego zaangażowania. Nikt nie zostanie zraniony. Sytuacja wydawała się wręcz idealna. Gdy weszła do swojego pokoju, popatrzyła uważ- nie w lustro. Jej włosy wiły się niepokornie wokół twarzy, a usta wydawały się większe, jakby na- brzmiałe od pocałunków. Wyglądała tak, jakby wie- działa, czym jest esencja namiętności i pasji. Jewel widziała w odbiciu zwierciadła piękną, pewną sie- bie kobietę, której oczy błyszczały na myśl o tym, co ją czeka w apartamencie numer jedenaście. Wy- starczająco długo była samotna, dziś spędzi noc w ramionach tajemniczego kochanka. ROZDZIAŁ DRUGI Piers z trudem powstrzymywał niecierpliwość. Czy ona przyjdzie? Czy nie stchórzy? Czuł się tro- chę jak nastolatek wymykający się cichcem z domu, aby spotkać się z ukochaną dziewczyną. Jego ocze- kiwania były jednak dalekie od pragnień towarzy- szących młodemu chłopakowi, który dopiero po- znaje arkana pierwszych miłości i fascynacji. Piers pożądał szaleńczo kobiety, którą poznał w hotelo- wej tawernie. Pragnął jej od chwili, w której zoba- czył ją stojącą w drzwiach. Wciąż miał ją przed oczami jak prześliczny obrazek. Długie, smukłe no- gi, wąska talia i kształtne piersi. Włosy niczym jed- wabny szal układały się miękko na ramionach. Na- wijał puszyste kosmyki na swoje palce, podczas gdy wargami smakował jej usta. Jeszcze nigdy nie re- agował tak intensywnie na żadną kobietę i ten fakt zaniepokoił go, pomimo że pomysł zaciągnięcia jej do łóżka rozpalał go do czerwoności. Usłyszał delikatne pukanie i natychmiast otworzył drzwi swojemu gościowi. Stała przed nim, rozkosz- nie onieśmielona, z błyszczącymi oczami, których kolor, tak jak barwa oceanu, był przedziwną mie- szanką szmaragdowej zieleni i szafirowego błękitu. Dom dla ukochanej 15 – Wiem, że dałeś mi klucz – zaczęła niskim, zmysłowym głosem – ale uznałam, że to niegrzecz- ne tak po prostu wtargnąć do twojego pokoju. – Cieszę się, że przyszłaś – odparł, biorąc ją za rękę i wciągając do środka. Niezdolny, by się oprzeć pokusie, przylgnął natychmiast ustami do jej warg. Odpowiedziała żarliwie, oplatając go ramionami. Jej dłonie wyczuwały jego mięśnie pod koszulą, pa- rzyły mu skórę, zupełnie jakby nie miał na sobie nawet skrawka materiału. Piersa ogarnęła jeszcze większa niecierpliwość. Chciał ją mieć natych- miast, nagą, aby i on mógł dotykać jej ciała. Jewel jęknęła cicho i zadrżała, gdy jego język zaczął wędrować po zaokrągleniu jej ramienia. Po- czuła, jak zsuwa z niej sukienkę, która po chwili spłynęła po jej ciele na podłogę. Tylko cienka ko- ronkowa bielizna dzieliła ją od zupełnej nagości. Piers z trudem oddychał, patrząc na jej kształtne, pełne piersi. Jewel poczuła, jak jej sutki prężą się pod wpływem jego spojrzenia, i pozwoliła, by palce mężczyzny odnalazły to, czego szukały. Po chwili Piers zaczął pieścić jedną pierś, potem drugą, aż wreszcie pochylił się i pocałował je zmysłowo. Jewel nie mogła złapać tchu, czując, jak języ- kiem drażni jej sutki. On sam powoli zaczął już tra- cić kontrolę nad sobą i najchętniej natychmiast przewróciłby ją na łóżko i dał się ponieść palącemu pragnieniu. To jednak nie byłoby zbyt finezyjne. Powinien działać wolniej. Nie może jej pokazać, jak bardzo na niego działa. Zupełnie jakby była pierw- szą kobietą w jego życiu. 16 Maya Banks Kiedy Jewel poczuła, jak nogi uginają się pod nią w kolanach, wsparła się o silne ramiona, które ją podtrzymywały. Nie musiała się martwić, że upad- nie. Piers wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni, a kie- dy położył ją na łóżku, zaczął się szybko pozbywać własnych ubrań. Najpierw ściągnął koszulę, odsła- niając muskularny tors. Jewel nie mogła oderwać od niego oczu. Patrzyła wygłodniałym wzrokiem, jak zdejmuje spodnie i bieliznę i staje przed nią zupeł- nie nagi i gotowy, by ją kochać. Jej twarz musiała zdradzać jakieś obawy, bo po- chylił się nad nią i wyszeptał gardłowo: – Czy masz jakiekolwiek wątpliwości, że cię pragnę, yineka mou? Uśmiechnęła się w odpowiedzi. – Nie. – To dobrze, bo ja naprawdę pragnę cię bardzo mocno – powiedział głosem drżącym z pożądania. Pocałował ją głęboko, przylegając ciałem do jej ciała. Po chwili zaczął wędrować wargami po każ- dym centymetrze jej ciała. Nie było takiego fragmen- tu skóry, na którym nie poczułaby jego miękkich gorących ust. Jego ręce pieściły ją w najbardziej zmy- słowy sposób, jego palce odnajdywały każdą krąg- łość jej ciała, przesuwały się w górę po udach, aż dotarły do najbardziej wrażliwego miejsca. Jewel zadrżała gwałtownie. – Nie bój się – wymruczał kojąco. – Zaufaj mi, jesteś taka piękna. Chcę ci dać najsłodszą rozkosz. – Tak, tak – błagała, wyginając ciało pod wpły- wem jego pieszczot.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dom dla ukochanej
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: