Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00257 005531 13092168 na godz. na dobę w sumie
eleWator 19 (1/2017) - Wielimir Chlebnikow - ebook/pdf
eleWator 19 (1/2017) - Wielimir Chlebnikow - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 208
Wydawca: Forma pracownia projektowa i wydawnictwo Anna Nowakowska Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

'eleWator' jest pismem, w którym oprócz najnowszej prozy i poezji uznanych i debiutujących autorów, mieszkających w Polsce oraz za granicą, znaleźć można teksty literackie przetłumaczone na język polski, szkice o literaturze i jej najwybitniejszych twórcach, a także eseje, felietony i recenzje. Kwartalnik jest miejscem dyskusji, polemik i platformą ożywczej wymiany poglądów. Dzięki stałym współpracownikom z Berlina, Dublina, Kijowa, Kopenhagi, Londynu, Paryża i Nowego Jorku, 'eleWator' ma charakter globalny, a także interdyscyplinarny. Wiele uwagi poświęca bowiem najnowszym światowym działaniom artystycznym omawianym w działach filmu, muzyki, sztuk plastycznych i architektury oraz teatru. Kwartalnik, którego wydawcą jest Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy jest pismem szczególnym, bowiem punktem odniesienia do wszystkich decyzji formalnych, redakcyjnych i konceptualnych, jest dziedzictwo Autora „Prozaicznych początków”.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 kwartalnik literacko-kulturalny nr 19 (1/2o17) – styczeń/marzec 2017 ISSN 2299-5692 copyright © eleWator, Szczecin 2017 redagują: Marcin Bałczewski (komiks), Andrzej Fogtt (sztuki plastyczne), Krzysztof Lichtblau (proza, sekretarz redakcji), Paweł Orzeł (redaktor naczelny), Damian Romaniak (film), Karol Samsel (eseje i szkice), Kamil Sipowicz (muzyka), Maja Staśko (poezja polska), Leszek Szaruga (krytyka literacka, zastępca redaktora naczelnego), Miłosz Waligórski (poezja zagraniczna) stali współpracownicy: Edward Balcerzan (Poznań), Łeś Bełej (Kijów), Izabela Fietkiewicz-Paszek (Kalisz), Anna Frajlich (Nowy Jork), Artur Daniel Liskowacki (Szczecin), Beata Patrycja Klary (Gorzów Wielkopolski), Monika Petryczko (Szczecin), Małgorzata Południak (Dublin), Andrzej Turczyński (Koszalin), Andrzej Wasilewski (Paryż), redakcja techniczna: Iwona Kępisty korekta: Anna Borowicka i Anna N. grafiki na okładce: Rafał Babczyński, Anna Sztwiertnia collage w numerze: ambasaDaDa zdjęcie na 208 stronie: Andrzej Łazowski (www.lazowski.eu) redakcja i wydawca: Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy adres do korespondencji: 71-141 Szczecin, skrytka pocztowa nr 39 siedziba: 71-467 Szczecin, ul. Mariana Rapackiego 2 www.elewator.org / klichtblau@elewator.org www.fundacja-berezy.org / biuro@fundacja-berezy.org Tekstów niezamówionych redakcja nie zwraca i nie przechowuje. Redakcja zastrzega sobie prawo do zmiany tytułów, skracania oraz redagowania tekstów, o ile nie wypacza to sensu oryginału. druk: KAdruk, Szczecin publikacja współfinansowana ze środków Miasta Szczecin oraz Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Pomerania dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2 intro Wielimir Chlebnikow spis treści 5 6 9 16 32 37 42 47 54 61 72 92 Joanna Mueller, Zgranie bez tłumika (mówi Czarna Ludka) Bogdan Rogatko, Wielimir Chlebnikow – poeta nowoczesny Włodzimierz Majakowski, Wspomnienie o W.W. Chlebnikowie Śmierć nie jest żadnym narzędziem. O życiu i twórczości Wielimira Chlebnikowa. Z Joanną Mueller rozmawia Karol Samsel Kazimierz Brakoniecki, Chlebnikow światolog Agata Balsamo, Najmniejsza subiektywna cisza. O Pani Lenin Wielimira Chlebnikowa Leszek Szaruga, Twarz Roman Jakobson, Ze wspomnień: Wielimir Chlebnikow Justyna Tymieniecka-Suchanek, Wielimir Chlebnikow jako prekursor posthumanizmu? Od biologii do ekofilozofii Piotr Matywiecki, O końskim i ludzkim cierpieniu i ofierze Joanna Mueller, Mój Chlebnikow powszedni. Abecediariusz będziański w języku gwiezdnym spisany Jakub Pyda, Epifanie Chlebnikowowskie. Człowiek, słowo, słowik – słowiek? poezja 95 Galina Ganowa, Cichy smutek, *** (Popłaczę sobie...), Rozbite kieliszki, *** (Przez całą zimę...), *** (Gdybym wiedziała...), *** (Odeszła moja Szeherezada...), Post scriptum proza poezja ze szkicowników 98 101 104 106 109 114 Zyta Rudzka, 2 opowiadania: Liszaj, Jazda figurowa Kazimierz Kyrcz Jr Michał J. Walczak, Haczyk z teorią Anna Radecka, Otwarta, łóżko, ładny tytuł, zrób to Justyna Kulikowska, #nimfetki#nimfetki#nimfetki#, #z#muzyki# rozrywkowej#, #język#insta#, #remedium#remedium#remedium#, #flashback#flashback#sentymentalizm Łukasz Maślanka, Wat, Rosja, komunizm – próba podsumowania Patrycja Spytek, „Dzieci i ryby głosu nie mają!”. Trudny los dzieci w świetle opowiadań Antoniego Czechowa film 121 Damian Romaniak, Pancernik Potiomkin jako arcydzieło sztuki i propagandy kartoteka z Krakowa z Ciężkowic sztuki plastyczne i architektura 130 131 137 139 142 144 Andrzej Śnioszek, Preludium Nie mogło być inaczej. Z Donatem Kirschem rozmawiają Klaudia i Andrzej Śnioszkowie Henryk Bereza, Wypiski drugie (fragmenty). O Donacie Kirschu Tomasz Bohajedyn, Piekło w słonecznej Kalifornii – Henryk Sienkiewicz i Indianie Waldemar Bawołek, Święta Mario Magdaleno, zmiłuj się nade mną Andrzej Fogtt, Artyści 3 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 19 (1/2017) krytyka literacka 3 148 150 153 155 156 158 161 163 166 168 171 175 177 179 Mirosława Szott, Nie wystarczała nam rzeczywistość (Ewa Chruściel, Tobołek) Maja Staśko, Co twój dziadek robił w UPA? (Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Nie dam ci siebie w żadnej postaci) Bartosz Suwiński, Przejść na drugą stronę (Krzysztof Kuczkowski, Kładka) Justyna Kasperek, Kolejne fazy wtajemniczenia (Julian Kornhauser, Wiersze zebrane) Anna Łozowska-Patynowska, W stronę syntezy (Bogusław Kierc, Karawadżje) Mieczysław Orski, „Zbójecko-błazeński” raport o stanie świata (Piotr Wojciechowski, Strych świata) Blanka Kotlińska, Zniekształcić/przekształcić/odkształcić, czyli jak skutecznie bawić się formą (Mark Z. Danielewski, Dom z liści) Jakub Pyda, Kurpiowski mit – narodowe katharsis? (Marcin Tomczak, Wróżda) Wojciech Meixner, Wszechświaty równoległe, Honegger i Srebrna Rzeka (Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska, Spazm/Spasm) Konrad Liskowacki, To wszystko, co ludzie powinni wiedzieć (Richard Flanagan, Ścieżki północy) Leszek Szaruga, Pro / za i przeciw. 13 (Varujan Vosganian, Księga szeptów; Nowy dramat ukraiński, tom 1. W oczekiwaniu na Majdan; Krystyna Kurczab-Redlich, Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina) Agnieszka Szelega, Wojaże bezkompromisowe (Oriana Fallaci, Podróż po Ameryce) B., Genologia, czyli jak się baron Münchhausen za harcap wyciągnął (Literatura w Szczecinie 1945-2015. Książki siedemdziesięciolecia) Damian Romaniak, Kulturowa historia horroru (Magdalena Kamińska, Upiór w kamerze. Zarys kulturowej historii kina grozy) 182 nadesłano komiks 184 185 186 188 Jarosław Kozłowski, Z bibliotecznej teki. 6 Marcin Bałczewski, Powrócę tu – Kobieta na emigracji (Karolina Chyżewska, Powrócisz tu) Krzysztof Lichtblau, Punkt zwrotny (Rutu Modan, Jamilti i inne historie) Marcin Bałczewski, To była wojna okopowa (Jacques Tardi, To była wojna okopów) muzyka 190 191 Zenon Fajfer, Sylwester na księżycu (3moonboys Panos From Komodo, Linia nr 8) Adam Mańkowski, Wieczór zatrzymany w pół drogi (Brda, Światło wody) stałe felietony 194 196 200 202 204 „poniewczasie” – Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Kazecka Maria Antonina, Kłopotowska Anna „dlaczego nie jestem malarzem” – Małgorzata Południak, Narastanie „esoesy” – ADL, Ósme „poza mainstreamem” – Izabela Fietkiewicz-Paszek, Uważna na sens, czyli o poezji Kaliny Kowalskiej „bez przesady” – Edward Balcerzan, Ta sama rzeka ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 4 ambasaDaDa, Co MyŚLiSZ o ŚmieRCi, 50 x 50 cm, collage, 2012 r. ambasaDaDa (pseudonim, ur. w 1978 r.) – autor ponad tysiąca kolaży oraz asamblaży tworzonych metodą tradycyjną. Pasjonat sztuki dadaistycznej i surrealistycznej, dla którego technika kolażu jest najlepszym środkiem ekspresji oraz pasją, bez której nie wyobraża sobie życia. Pozostaje wierny tradycyjnym środkom, tworząc przy użyciu nożyc, kleju i papierowych elementów. Swoje prace wystawiał m.in. w: WSB w Bydgoszczy (2014), bydgoskiej Klubokawiarni 1138 (2014), BWA w Bydgoszczy (2016). Uczestnik Festiwalu Spotkania Nieprzypadkowe „Oko nigdy nie śpi”, skupiającego polskich oraz zagranicznych artystów i autorów zajmujących się surrealizmem (2015). Kolaże były publikowane w czasopiśmie „Fabularie”; dostępne są również na Aukcjach Młodej Sztuki w bydgoskiej Galerii Next. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 19 (1/2017) intro 5 Joanna Mueller Zgranie bez tłumika (mówi Czarna Ludka) Ay yay! The cry of literature. Hélène Cixous dość wojen podjazdowych na podzespołach jaźni trwa pobieranie krytycznych aktualizacji i określanie nowych ustawień [wyczyść formatowanie] (tutte le corde) na początku jest zew: ay yay strzałem z trzewi macanie przestrzeni na ślepo śpiewem rewirowym ostrożne nawoływanie – w każdej chwili gotowe na manewr wymijający, żeby zbyt ostro nie wyjść z mroku na światło bo kogo skazano na czerń, gnębiono apart-hejtem ten głowę ma złożoną z uciskających grodzeń ajaj! oby nie przeszańcować pola możliwości ajaj! bo co nam grozi za takie nieposłużeństwo? znów odsiadka za szaber obelg z pionierskich zasobów – bale samiczek, jęki z piwniczek rozdziewiczane lądy, dziecinny ciemny lud – to wszystko co sobie wzięłyśmy za głos, za własność, za imię? nawykłe i winowate do dźwigni autodestrukcji chcemy pisać się wreszcie godnie: różnie i rodnie przezwajać odgórne porządki w podręczne przymierza ukraść bazę i tropy odcisnąć – ciepłe, ciemne – na białej ponowie (da capo al fine) wycinane ze spisów, przyuczane do luk w końcu jednak na siebie trafimy niosąc w sobie bogactwo wyzwoleń dzieci, zwierząt, mężczyzn z obrzeży i całego ay yay innych kobiet Joanna Mueller (ur. w 1979 r. w Pile) – poetka, eseistka, redaktorka. Nominowana do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy i do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius za tom intima thule. Redaktorka książek: Solistki. Antologia poezji kobiet (1989-2009) (2009, z Marią Cyranowicz i Justyną Radczyńską) oraz Warkoczami. Antologia nowej poezji (2016, z Beatą Gulą i Sylwią Głuszak). Wydała książki eseistyczne: Stratygrafie (2010), Powlekać rosnące (2013) oraz tomy poetyckie: Somnambóle fantomowe (2003), Zagniazdowniki/Gniazdowniki (2007), Wylinki (2010) i intima thule (2015). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 6 Bogdan Rogatko Wielimir Chlebnikow Wielimir Chlebnikow – poeta nowoczesny Wiktor Chlebnikow, bo takie miał prawdziwe imię, żył na przełomie XIX i XX wieku w Rosji, jeśli będziemy utożsamiali z tym krajem różne odległe tereny azja- tyckie. Urodził się bowiem w 1885 roku na stepach kałmuckich. 1. Ze stepów kałmuckich Miejsce urodzenia było przypadkowe, przyszłego poety nic nie łączyło z kał- mukami. Przez jakiś czas pracował tam jego ojciec, profesor nauk przyrodniczych, znany ornitolog. Podobne wykształcenie przyrodnicze odebrał młody Wiktor, czło- wiek niezwykle uzdolniony, wielu talentów. Jednocześnie zaskakująco niezaradny w życiu, oderwany od rzeczywistości, mimo wykształcenia niepodejmujący pracy, żyjący dzięki pomocy przyjaciół. 2. „Zadumiony bocian” Benedykt Liwszyc, poeta i tłumacz, tak opisuje swoje spotkanie ze Chlebni- kowem: (…) w ikonografii «króla czasu» – i malarskiej i poetyckiej – zarysowała się wyraźna tendencja przedstawiania go na podobieństwo ptaka. W swoim niezmiennym szarym ubraniu, którego sukno przybrudziło się do tego stopnia, że przybrawszy kształt ciała stało się jakby jego upierzeniem, w istocie przypominał zadumanego bociana (…). Był przykładem skrajnego abnegata. Kilka lat przed śmiercią chodził tylko w wor- ku zgrzebnym z otworami na ręce i oczy. 3. Jak nomada Nie przywiązywał się do żadnego miejsca, potrzebna mu była nieorganiczona obowiązkami przestrzeń życiowa. Lubił jednak podróże, szczególnie do Persji, w któ- rej 1921 roku wplątał się w polityczną przygodę, pracując jako lektor przy sztabie głównodowodzącego kaukaskim oddziałem, a po jego zdradzie wrócił do Baku. Gło- dował, dwa razy zapadał na tyfus, a w 1922 roku w lazarecie na zapadłej wsi umarł w strasznych męczarniach na malarię, której najprawdopodobniej nabawił się w Per- sji. Na trumnie przyjaciele wyryli napis: „Wielimir I, Przewodniczący Globu Ziem- skiego”. 4. Matematyka i poezja To były jego dwie największe i chyba jedyne pasje, w ciekawy, nowatorski spo- sób próbował je ze sobą łączyć. W tym miejscu potrzebny obszerny cytat ze wstę- pu Adama Pomorskiego (Chlebnikow, s. 10-11), żeby dobrze zrozumieć, na czym polegał ten związek: Dla Chebnikowowskiej utopii impulsem pierwotnym był historyczny wstrząs Cuszimy i pierwszej rewolucji – pytanie o przyszłość świata – sam jej gmach zbudowany był wokół dwóch zasadniczych osi problemowych: porządku czasu i porządku języka. (…) W tej historiozofii nie było miejsca na ewolu- cjonistyczne wizje ciągłego, linearnego rozwoju: karnawał znosił ciągłość – w swym biegu dzieje były wieczną pulsacją ekstremów – wzlotów ku jedności i upadków zróżnicowania (następstwem antypod rządzić miały wielokrotności nieparzystej liczby 3; następstwem zjawisk podobnych – parzystej liczby 2), zagłady i odrodzenia tańczących na szalkach kosmicznych groteskowej apokalipsy. (…) Śmiech, który wietrznie huczy w tym kosmosie, wywracając porządek świata do góry nogami, czyli Święto z wszech- władnej tu zasady obrotu i przewrotu, inwersji i rewolucji. Święto właśnie, «zaklęcie przez śmiech», odsłania istotę Liczb – jednoczących całość owego karnawałowego spolaryzowanego, błazeńskokotur- 19 (1/2017) ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 7 nowego, parodystycznego i tragicznego zarazem świata. Ośmieszenie i afirmacja są nierozdzielne: pod maską błazenady znajduje parodystyczny lub autoparodystyczny wyraz to, co jeszcze dla symbolistów było «niewyrażalne». 5. „Poeta prowincjonalny” W ten sposób sam siebie określał – zarówno w swoich teoretycznych rozważa- niach, jak i w poezji, odciskał swoisty ślad na ambicjach awangardowych. Miał duże uznanie zarówno symbolistów, jak i futurystów, zwłaszcza tych, którzy uważali go za geniusza równego Puszkinowi, oni też nadali mu nowe imię Wielimir, co wyni- kało z ideologii słowiańskości, która okazała się bliska samemu Chlebnikowowi. Współczesny język rosyjski, uważał, musi sięgać do korzeni mowy ludowej. Ale to przekonanie realizował w poezji w sposób nowatorski, wprowadzając wiele neo- logizmów, łamiąc zasady reguł gramatycznych, do tego stopnia, że jego wiersze przestawały być zrozumiałe nawet dla jego kolegów futurystów. Za życia poety tomy wierszy były przez nich wydawane bardzo niestarannie, zawierały dużo błędów i przekłamań, ale niektóre wiersze były wspaniałe i zarówno te o zdecydowanie antywojennej wymowie, jak i te bardziej uniwersalne. 6. Wiersze wczesne Już w wierszach pisanych w pierwszej dekadzie XX wieku znać ich formalną re- wolucyjność. Zacytujmy fragment wiersza Zaklęcie przez śmiech: (…) Śmiejsko, miejsko, uśmiej, ośmiej, śmieszki, śmieszki I śmiechotki, i śmiechotki, O śmiechacze, rozśmiejcie się! O śmiechacze zaśmiejcie się! O tym dziesięciozgłoskowcu sam Chlebnikow napisał: „Wystąpiłem z nakazem oczyszczenia języka rosyjskiego od śmiecia obcych słów, uczyniwszy wszystko czego można żądać od 10 wersów”. Albo znakomity, obszerny poemat z 1909 roku napisany w Petersburgu, Żu- rawie – przytaczam samo zakończenie: I skrzydłami przeciągle szustał I raz w raz ludzików nudno chrustał. Chichotem – wrzaskiem żył W swoim zwycięskim: «dławię!» Kabłonki napinając żył Modlą się ludzie do żurawia. A żuraw hasać huczniej i rozgłośniej znów chce, On skrzydłem swym człowiecze rozmiata huwce, On dziób przyodział w resztki człowieczego mięsa. W ataku dzikiego pląsu on skacze i plęsa. Tak plęsa dzikus ponad ciałem zabitego wroga. O ta do nieba z uciechy zadarta noga. Ale pewnego razu uniósł się i odleciał nie wiedzieć gdzie. I tyle go widzieli. I jeszcze jeden czterowiersz z 1911 roku bez tytułu: Gdy umierają rumaki – dyszą, Gdy umierają zioła – schną, Gdy umierają słońca, nagle gasną, Gdy umierają ludzie, śpiewają pieśni. 7. Wiersze ostatnie Na rok przed śmiercią wrażenia z pobytu z Persji przekazuje w piękny, meta- foryczny sposób. Oto zakończenie Nocy w Persji: ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 8 Wielimir Chlebnikow (…) Żuk lecący wprost znad czarnego Szumiącego morza, Trzymając kurs na mnie, Zatoczył dwa koła nad głową I ze złożonymi skrzydłami wylądował we włosach. Milczał spokojnie, a potem Nagle zachrzęścił, Wyraźnie powiedział znajome słowo W zrozumiałej dla nas obu mowie. Twardo i delikatnie powiedział swoje. Starszy! Porozumieliśmy się! Ciemny układ nocy Podpisany chrzęstem Żuka. Podniósłszy skrzydła jak żagle Żuk odleciał. Morze zatarło chrzęst i pocałunek na piasku. Tak było! Zgadza się co do kropki! Oto przejmujący wiersz o gryzących go wszach: Wszy tępo modliły się do mnie, Co rano pęzły po ubraniu, Co rano wykonywałem na nich wyrok, Słuchając chrzęstu, Ale one znowu powracały spokojnym przypływem. Tobie, Rosjo, oddałem Mój biały cudowny mózg: Bądź mną, bądź Chlebnikowem. Biłem pale w umysł ludu i osie, Zrobiłem chatę na palach «my będzianie». Wszystko to robiłem jak żebrak, Jak złodziej, wszędzie wyklęty przez ludzi. Jeden z ostatnich poematów nosi tytuł Zanghezi – w nowatorskiej formie, roz- pisany jako dialog podmiotu lirycznego m.in. z Rozpaczą i Śmiechem. Przytoczmy początek: Ja motyl, co wpadł Do pokoju ludzkiego życia, Zostawię pismo mego pyłku Po oknach surowych podpisem więźnia, Na srogich szybach fatum. Tak nudne i szare Tapety z ludzkiego życia! Okien przezroczyste «nie»! Starłem już moją łunę niebieską, kropek desenie, Moją błękitną burzę skrzydła – pierwszą świeżość, Pyłek odjęty mi, skrzydła zwiotczały i stały się przeźroczyste i szorstkie, Trzepoczę zmęczeniem o okno człowieka. Wietrzne liczby stukają stamtąd, Wołaniem ojczyzny, liczbę wzywają, by wróciła do liczby. Jednym z najważniejszych wierszy liryczno-utopistycznych był nigdy za życia poety nie wydany, Azy in uzy. „Okres piatigorski – pisze Pomorski – obrodził ciągiem genialnych wierszy li- ryczno-filozoficznych, powstało kilka większych utworów prozą, ostateczną postać przybrało główne dzieło utopistyczne – i w tej dziedzinie summa twórcza Chleb- nikowa Tablice losu”. Niestety nie znalazłem go w polskim tłumaczeniu. Bogdan Rogatko (ur. w 1940 r.; zm. 30.01.2017 r.) – edytor, krytyk literacki, publicysta. Inicjator i założyciel „Dekady Literackiej”, którą wraz z zespołem redagował w latach 1990-2011; członek redakcji „Nowej Dekady Krakowskiej”. Otrzymał Nagrodę „Życia Literackiego” za książkę Zofia Nałkowska (1981) oraz Nagrodę Polcul Foundation za działalność kulturalną (1988). Publikował na łamach: „Literatury”, „Miesięcznika Literackiego”, „Pamiętnika Literackiego”, „Studiów Estetycznych”, „Tygodnika Powszechnego”, „Współczesności”, „Życia Literackiego”, pism podziemnych i emigracyjnych, m.in. w paryskiej „Kulturze” i „Kontakcie”. Autor książek: Utopia Młodej Polski (1972), Zofia Nałkowska (1980), Linie przerywane (1988), Czas zbliżeń. Szkice i wspomnienia (2015). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 19 (1/2017) 9 Włodzimierz Majakowski Wspomnienie o W.W. Chlebnikowie tłumaczenie za: Владимир Владимирович Маяковский, В.В. Хлебников, Журн. „Красная новь”, М. 1922, книга 4, июль – август, w: Публицистика Маяковского. Опубл.: июль – август 1922 г. [1]. Источник: Маяковский В.В. Полное собрание сочинений: В 13 т. / АН СССР. Ин-т мировой лит. им. А.М. Горького. – М.: Худож. лит., 1955-1961. Por. – feb-web.ru/feb/mayakovsky/texts/.../msc- -023-.htm Zmarł Wiktor Władimirowicz Chlebnikow1. Poetycka sława Chlebnikowa jest nieporównywalnie mniejsza od jego zna- czenia. Spośród stu czytających połowa zwała go po prostu grafomanem, czterdziestu czytało go dla przyjemności, dziwiąc się, czemu nic z tego nie pojmują, a tylko dziesięciu (poeci-futuryści, filolodzy z „OPOJAZ-u”2) znało i lubiło tego Kolumba nowych poetyckich kontynentów, dziś przez nas zasiedlanych i uprawianych. Chlebnikow nie jest poetą dla konsumentów. Jego nie wolno czytać. Chlebni- kow to poeta dla twórcy. U Chlebnikowa nie znajdujemy poematów. Zwięzłość jego wydrukowanych ut- worów to fikcja. Owa zwartość jest najczęściej dziełem rąk jego przyjaciół. Ze sterty porzuconych przez niego brudnopisów wyciągaliśmy naszym zdaniem najwarto- ściowsze [utwory] i oddawali do druku. Nierzadko bywało, że końcówka jednego zapisku przyczepiała się do początku innego utworu, wywołując miłe zdumienie Chlebnikowa. Do korekty nie można było go dopuszczać, gdyż wszystko do cna wy- kreślał, tworząc [w to miejsce] zupełnie nowy tekst. Przynosząc utwór do druku, Chlebnikow zwykł był dorzucać: „Jeśli coś nie tak, proszę, przeróbcie”. Niekiedy, czytając, przerywał w pół słowa, po czym dorzucał: „No i tak dalej”. W owym „itd.” jest cały Chlebnikow: stawiał jakieś poetyckie zadanie, dawał sposób jego rozwiązania, ale decyzję wykorzystania tego w praktyce pozostawiał innym. Życiorys Chlebnikowa równa się jego olśniewającym słownym konstrukcjom. Jego biografia to wzór do naśladowania dla poetów i żywy wyrzut dla poetyckich macherów. Chlebnikow a słowo. Dla tak zwanej nowej poezji (nasza jest bardziej nowoczesna), zwłaszcza dla sym- bolistów, słowo to surowiec do pisania wierszy (wyrażania uczuć i myśli), surowiec, którego budowa, wytrzymałość i obróbka były im obce. Ów surowiec można wyczuć tylko przypadkiem. Aliteracyjna przypadkowość podobnych słów uchodziła za we- wnętrzną więź, za nierozdzielne pokrewieństwo. Skostniała forma słowa uznana była za niewzruszoną, więc próbowali naciągnąć ją na utwory ją przerastające. 1 UWAGA: Znajdujące się w tekście głównym naddatki ujęte w nawiasy kwadratowe […] pochodzą od tłumacza; przypisy poprzedzone liczbą porządkową tłumaczono z wydania rosyjskiego Nekrologu; jeśli przypis opatrzono asteryskiem (*), uzupełnia go dodatkowo objaśnienie własne tłumacza – at. 2 ОПОЯЗ [OPOJAZ] – Общество изучения поэтического языка, общество изучения теории по- этического языка | Towarzystwo Badań Języka Poetyckiego a. Towarzystwo Nauczania Teorii Języka Poetyckiego istniało od 1914 do 1923 r. Grupę „Opojaz” tworzyli W. Szkłowski, B. Ejchenbaum, J. Ty- nianow, L. Jakubinski i in. Opojazowcy separowali się od formalistycznego traktowania literatury, roz- patrując odbiór artystyczny jako samoistną kategorię, odrywali badanie stylu od analizy ideowej treści dzieła. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 10 Wielimir Chlebnikow Dla Chlebnikowa słowo to samoistna siła, organizująca materię uczuć i myśli3. Stąd zgłębianie rdzeni, wywodzenie ich źródłosłowu z czasów, kiedy miano odpo- wiadało samej rzeczy. To wtenczas powstało może z dziesięć rdzennych wyrazów, nowe zaś pojawiały się jako ich formy pokrewne (odmiana rdzeni [głównych mor- femów] wedle Chlebnikowa4): np. „byk” – to ten, co bije; „bok” – jest tym, w co bije (byk). „Łysy” to jest to, czym stał się „las”; „łoś”, „lis” – to są mieszkańcy lasu, żyjący w lesie. Oto wersety Chlebnikowa – Леса лысы. Леса обезлосили. Леса обезлисили5 [Lasy łyse. Lasy wyłosiały. Wylisiły się lasy] – żelazny łańcuch nie do rozerwania. Ale u Balmonta słowa się rozłażą: Чуждый чарам черный челн6 [Czarne czółno czarom czcze]. Słowo w dzisiejszym jego sensie – przypadkowe słowo daje się jakoś wykorzy- stać praktycznie. Ale słowo w ścisłym znaczeniu powinno wyrażać każdy odcień myśli. Chlebnikow stworzył całościowy „układ okresowy słowa”7. Biorąc wyraz z nie- rozwiniętymi, nieznanymi formami, porównując go ze słowem tak rozwiniętym, dowodził konieczności i nieuchronności pojawienia się nowych słów. Jeżeli rozwinięte słowo „tan” daje jako wyraz pochodny „tancerkę”, to rozwi- nięcie lotnictwa [авиации] – słowo „lot”, powinno dać w efekcie „latawicę [ulotkę, ulotnię?]”. Jeżeli dzień chrzcin to „chrzciny”, więc analogicznie letnie dni to – „le- ciny”. Rozumie się, iż nie ma w tym ani śladu jakiejś jarmarcznej niby-słowiań- szczyzny jak choćby w słowie «мокроступы | mokrochody?, tj. „kalosze” [por. jakoby polskie słowo smętarz – cmentarz]; nieistotne, że wyraz „latawica” jest teraz zbędny i na razie nie chwyci – Chlebnikow ukazuje tylko sposób poprawnego słowotwórstwa. Chlebnikow to mistrz wiersza. Jak już mówiłem, w twórczości Chlebnikowa nie ma dzieł zamkniętych. 3 Для Хлебникова слово — самостоятельная сила, организующая материал чувств и мыслей. Dla Chlebnikowa słowo to samoistna siła, organizująca materię uczuć i myśli – Majakowski ma na myśli „teorię słowotwórstwa” Chlebnikowa, przedstawioną w artykułach Учитель и ученик | Mistrz i uczeń, Разговор Олега и Казимира|Rozmowa Olega i Kazimierza, Художники мира | Malarze świata, О современной поэзии | O współczesnej poezji, Разложение слова | Rozwinięcie słowa, Наша основа|Nasz temat i in. 4 ...склонение корней по Хлебникову... | deklinacja rdzeni [głównych morfemów] wedle Chlebniko- wa… – por. dialog Учитель и ученик | Nauczyciel i uczeń w artykule Chlebnikowa pod tym tytułem; por. także: Леса – лысы, леса обезлосели, леса обезлисили | Lasy – łyse, lasy wyłosiały, wylisiły lasy (Wielimir Chlebnikow). 5 Леса лысы...|Lasy – łyse… – niedokładny cytata z dialogu Учитель и ученик: Леса – лысы, леса обезлосели, леса обезлисили | Lasy – łyse, lasy wyłosiały, wylisiły lasy (Wielimir Chlebnikow). Por. vadbes.livejournal.com/44611.html?thread=143171. 6 „Чуждый чарам черный челн” – linijka z wiersza Konstantina Balmonta „Челн томленья | Czółno trwóg”. Por. stihi-russkih-poetov.ru/.../konstantin-dmitrievich-bal. 7 Chlebnikow stworzył całościowy „układ okresowy słowa” – p. np. pozycję Chlebnikowa pt. Образчик словоновшеств в языке | Wzorzec słowotwórstwa [powstawania nowych słów] w języku. Por. volcada. ru › ... › Статьи › Велимир Хлебников. 19 (1/2017) ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 11 Na przykład w jego ostatnim utworze Zangezi8 wyraźnie jasno odczuwa się dwa razem wydrukowane różne warianty. Chlebnikowa należy czytać we fragmentach, najlepiej oddających jego poetycką ideę. We wszystkich utworach Chlebnikowa wprost rzuca się w oczy jego nadzwy- czajne mistrzostwo. Chlebnikow, poproszony, nie tylko potrafił napisać od ręki wiersz (jego myśl przez całą dobę nieustannie krążyła wokół poezji), lecz nadać mu najbardziej niezwykłą formę. Na przykład jeden z jego dłuższych wierszy czyta się wspak – Кони. Топот.Инок. Но не речь, а черен он и т. д. [Konie. Tupot. Mnich. Ale nie mowa, to on jest czarny (może też znaczyć: Ale tak się nie stało, a on jest czarny) itd.]9 To jednakowoż, oczywiście, tylko zmyślna sztuczka, efekt nadmiaru. Tanie efek- ciarstwo nie interesowało Chlebnikowa, który nigdy nie pisał nic dla pustego popisu ani dla łatwego zbytu. Filologiczne zainteresowania doprowadziły Chlebnikowa do wierszy rozwija- jących jednym słowem liryczny temat. Najbardziej znany wiersz Заклятие смехом | Zaklęcie przez śmiech10, opubli- kowany w roku 1909 spotkał się zarówno z uznaniem poetów, nowatorów i paro- dystów jak i krytyków: О, засмейтесь, смехачи, Что смеются смехами, Что смеянствуют смеяльно, О, иссмейся рассмеяльно смех Усмейных смеячей и т. д. [O, rozśmiejcie się, śmiechacze, O, zaśmiejcie się, śmiechacze, Którzy śmieją się śmiechami, śmiechają śmiechalnie, O, rozśmiejcie się uśmieszalnie, O, rozśmieszysk wyśmiewalnych,wyśmiewanych śmiech śmiechaczy. itd.]11. W jednym słowie zawierają się tutaj – „смейево | Śmiejowo” – kraina śmiechu i obrotni obśmiewacze „смеюнчики|śmiejuni”, i „смехачи|śmiejacze” – siłacze. 8 Зангези|Zangezi – powieść-poemat Chlebnikowa opublikowana w Moskwie, w roku 1922. 9 „Кони. Топот. Инок...” – fragment wiersza Chlebnikowa Перевертень|Na Odwyrtkę; por. rvb.ru/ hlebnikov/tekst/001stihi/057.htm – utwór nieprzetłumaczalny; takie wierszowane utwory – palindro- my, zw. też rakami, zna także polszczyzna np.: Kobyła ma mały bok a. Wół utył i ma miły tułów; utwory takie pisywali u nas Jan Kochanowski, Julian Tuwim i Stanisław Barańczak. 10 Заклятие смехом | Zaklinanie przez śmiech – wiersz Chlebnikowa po raz pierwszy opublikowany w zbiorze Студия импрессионистов | Pracownie impresjonistów, ks. 1, SPb. 1910, s. 47. Majakowski cytuje ten wiersz niedokładnie, opuszczając linijki i przestawiając słowa. 11 Wiersz Chlebnikowa Zaklinanie przez śmiech w przekł. Jana Śpiewaka: „O, rozśmiejcie się, śmiechacze, / O, zaśmiejcie się, śmiechacze, / Którzy śmieją się śmiechami, śmiechają śmiechalnie, / O, rozśmiejcie się uśmieszalnie, / O, rozśmieszysk wyśmiewalnych, wyśmiewanych śmiech śmiechaczy. / O, wyśmiej się rozśmieszanie ośmiewanych śmiech śmiejaczy. / Śmiejewo, śmiejewo, / Wyśmiej, ośmiej, śmieszki, śmieszki, / Śmiejuneczki, śmiejuneczki. / O, rozśmiejcie się, śmiechacze, / O, zaśmiejcie się, śmiecha- cze”, w: Wielimir Chlebnikow, Włamanie do wszechświata. Poezja i proza, wybór i przekład Anna Kamieńska i Jan Śpiewak, Kraków 1972, s. 9. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 12 Wielimir Chlebnikow Jakież słowne ubóstwo w porównaniu z tym utworem ukazuje Balmont, próbu- jąc także zbudować wiersz na jednym tylko słowie „любить | miłować | kochać”: Любите, любите, любите, любите, Безумно любите, любите любовь [Miłujcie, miłujcie, miłujcie, miłujcie, Obłędnie miłujcie, miłujcie miłość… itd.]12. Tautologia. Ubóstwo słowa. I to wobec najbardziej złożonych epitetów miłości! Pewnego razu Chlebnikow oddał do druku sześć stron wyrazów pochodnych od rdzenia „люб | mił”. Ale wydrukować się ich nie dało – w prowincjonalnej drukarni zabrakło czcionek „Л | L/Ł”. Od czystego słowotwórstwa Chlebnikow przechodził do stosowania go w prak- tyce, jak chociażby opisując кузнечичка | konika polnego: Крылышкуя золотописьмом тончайших жил, Кузнечик в кузов пуза уложил Премного разных трав и вер. Пинь-пинь-пинь — тарарахнул зензивер. О неждарь вечерней зари! О неждал! Озари! [Skrzydełkując złotopismem najcieńszych żył, Pasikonik w kufrze brzuszydła upakował Mrowie różnych traw i wiar. Pii-pii-pii – zapiskała sikorka. O zorzy wieczornej cudarze! O niezdarzone! O, rozjarz!]13. I wreszcie klasyka: У колодца14 Расколоться Так хотела бы вода, Чтоб в болотце С позолотцей Отразились повода. Мчась, как узкая змея, Так хотела бы струя, Так хотела бы водица Убегать и расходиться, 12 Любите, любите, любите, любите... | Miłujcie, miłujcie, miłujcie, miłujcie… – Majakowski para- frazuje początkowe linijki wiersza K. Balmonta начальные строки стихотворения К. Бальмонта Хва- лите|Wysławiajcie – winno być: Хвалите, хвалите, хвалите, хвалите, Безумно любите, хва- лите Любовь | Sławcie, sławcie, sławcie, wysławiajcie, Obłędnie miłujcie, wysławiajcie Miłość – tutaj przekł. własny tłumacza. 13 Крылышкуя золотописьмом тончайших жил… – Majakowski cytuje wiersz niedokładnie, miesza- jąc różne jego redakcje: tekst umieszczony w Пощечина общественному вкусу | Policzek powszechne- mu smakowi (М. 1913, s. 8) oraz jego wariant opublikowany w tomie Chlebnikowa Тво-рения | Utwory (М. 1914, стр. 25). Oto ten wiersz wg almanachu Пощечина…: Крылышкуя золотописьмом/Тончай- ших жил,/Кузнечик в кузов пуза уложил/Прибрежных много трав и вер./„Пинь, пинь, пинь!” тарарахнул зинзивер./О, лебедиво./О, озари!/О любеди! Chlebnikow przypomina w tym wierszu ludową nazwę sikorki bogatki (Parus major) – зинзивер, zwanej też кузнечик, tj. konikiem polnym; por. np: www.ka2.ru/nauka/valentina_7.html, www.vcisch.narod.ru/ZUZZU/.../Kuznethik.htm; także Joanna Mueller – www.dekadaliteracka.com.pl/?id=471. 14 У колодца... | Pod zdrojem – nieściśle cytowane przez Majakowskiego linijki wiersza Chlebnikowa Конь Пржевальского | Koń Przewalskiego; por. www.allpoetry.ru/?s=14860. Przekład własny tłuma- cza. 19 (1/2017) ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 13 Чтоб ценой работы добыты Зеленее стали чоботы Черноглазые ее. Шопот, топот, неги стон, Краска темная стыда, Окна избы с трех сторон, Краска темная стыда. [Pod zdrojem Rozdzielić się Tak chciałaby woda, Aby w mokradle Pozłociście Odbiły się powody. Sunąc, jak wąska żmija, Tak chciałby potok, Tak chciałaby wody kropelka Umykać i się rozpływać, Aby za cenę ruchu zdobyte Zieleńsze się stały czarnookie Jej meszty. Szept, tupot, błogi jęk, Ciemna plama wstydu, Okna chaty na trzy strony Ciemna plama wstydu]. Przyznaję: wiersze cytuję z pamięci, mogę mylić się w drobiazgach i bynajmniej nawet nie próbuję w tym niewielkim szkicu uchwycić obrazu całego Chlebnikowa. I jeszcze jedno: świadomie nie poświęcam uwagi wielkim fantastyczno-histo- rycznym utworom Chlebnikowa, jakkolwiek także i one w swej istocie są poezją. Życie Chlebnikowa. Chlebnikowa najlepiej określają jego własne słowa: Сегодня снова я пойду Туда — на жизнь, на торг, на рынок, И войско песен поведу С прибоем рынка в поединок. [Dziś znowu tam pójdę, Gdzie życie wre, na targ, na rynek I armię pieśni w pojedynkę na podbój rynku poprowadzę]15. Znałem Chlebnikowa dwanaście lat. Często przyjeżdżał do Moskwy i wtedy, pomijając ostatnie dni, widywaliśmy się codziennie. Zdumiewał mnie [styl] pracy Chlebnikowa. Jego pusty pokój zawsze był zarzu- cony zeszytami, kartkami i strzępkami pokrytymi jego drobniutkim charaktery- stycznym pismem. Jeśli w tym czasie przypadkiem nie wymigiwał się od publikacji jakiegoś tomiku i jeśli ktoś nie wyciągał ze sterty zadrukowanej kartki — podczas jazdy rękopisy napychały poszewkę, na tej poduszce spał podróżujący Chlebnikow, który potem gubił poduszkę. Chlebnikow podróżował bardzo często. Ani powodów, ani czasu jego przejaż- dżek nie sposób było pojąć. Trzy lata temu z wielkim trudem udało mi się załatwić płatny druk jego rękopisów (Chlebnikow przekazał mi niedużą teczkę pomieszanych 15 Сегодня снова я пойду... | Dziś znowu tam pójdę – niniejszy czterowiersz Chlebnikowa po raz pierwszy opublikował Majakowski w artykule Теперь к Америкам! | Teraz do Ameryki! w 1914 roku; utwór ten za życia Chlebnikowa nie ukazał się w żadnym jego zbiorze wierszy. Przekład własny tłumacza. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 14 Wielimir Chlebnikow rękopisów, zabranych przez Jakobsona do Pragi16, aby napisać niezwykle piękną broszurę o Chlebnikowie). W przeddzień przyobiecanej mu zgody na druk i pie- niędzy spotkałem go z walizeczką na placu Teatralnym17. „A pan dokąd?” – „Na południe, wiosna!...” – i odjechał. Odjechał na dachu wagonu; jeździł przez dwa lata, cofał się i nacierał z naszym wojskiem w Persji18, raz po raz zapadając na tyfus. Powrócił zimą tego roku w wa- gonie epileptyków, jedynie w szpitalnym szlafroku. Chlebnikow nie przywiózł stamtąd ani linijki. Z jego wierszy owego czasu znam tylko wiersz o głodzie19 wydrukowany w jakiejś krymskiej gazecie i przysłane wcze- śniej dwa rękopiśmienne, najbardziej zdumiewające utwory – Ладомир | Ładomir i Царапина по небу | Rysa na niebie20. Poemat Ладомир | Ładomir złożony został w wydawnictwie Гиз21, ale nie udało się go wydrukować. Czy Chlebnikow był w stanie przebić głową mur? Praktycznie biorąc, Chlebnikow był człowiekiem niezorganizowanym. Przez całe swoje życie sam, z własnej inicjatywy, nie wydrukował ani linijki. W pośmiertnej pochwale Chlebnikowa Gorodiecki22 przypisał mu tylko nieco talentu prekursora: kształtowanie ruchu futurystycznego oraz opublikowanie Пощечины обществен- ному вкусу | Policzek wymierzony powszechnemu smakowi itd. A to nieprawda. Zarówno Садок судей | Sadzawka sędziów23 (1908 г.) z pierwszymi wierszami Chleb- nikowa, jak „Policzek” zainicjował Dawid Burluk. Tym sposobem, gdzie się tylko dało, na siłę zarzucano na Chlebnikowa-twórcę sidła. Oczywiście życiowa niepo- 16 [...] небольшая папка путанейших рукописей, взятых Якобсоном в Прагу... | nieduża teczka pomieszanych rękopisów, zabranych przez Jakobsona do Pragi – Roman O. Jakobson (1896-1982) – literaturoznawca, językoznawca, w 1920 r. wyemigrował do Czechosłowacji, następnie do Ameryki. W roku 1919 napisał rozprawę Новейшая русская поэзия. Набросок первый – Виктор Хлебни- ков|Nowa poezja rosyjska. Szkic pierwszy – Wiktor Chlebnikow, i opublikował ją w formie broszury (Praga, 1921). 17 Театральная площадь | Plac Teatralny w Moskwie. 18 [...] cofał się i nacierał z naszym wojskiem w Persji […] – Chlebnikow przebywał w Persji latem 1921 r. 19 Z jego wierszy owego czasu znam tylko wiersz o głodzie | Из его стихов этого времени знаю толь- ко стих о голоде […] – Chlebnikow napisał kilka wierszy na temat głodu, który w roku 1921 dotknął wiele obszarów kraju: Голод | Głód [przekł. pol. w: Wielimir Chlebnikow, Włamanie do wszechświa- ta. Poezja i proza, tł. Jan Śpiewak, Kraków 1972, s. 134-136], Трубите, кричите, несите! | Trąbcie, krzyczcie, nieście! [przekł. pol. w: W. Chlebnikow, Poezje, wybór i wstęp Jan śpiewak; przekł. A. Ka- mieńska, Seweryn Pollak, Jan Śpiewak, Warszawa, 1963, Волга! Волга! | Wołgo! Wołgo! [przekł. pol. W. Chlebnikow, Włamanie do wszechświata – op.cit., s. 137n] i in. Majakowski wedle wszelkiego pra- wdopodobieństwa pisze o jednym z dwóch pierwszych wymienionych tutaj wierszy, napisanych przez Chlebnikowa w Piatigorsku. 20 Ладомир|Ładomir i Царапина по небу|Rysa na niebie – dwa poematy Chlebnikowa napisane w la- tach 1920-1922. Pierwszy z nich wydano techniką litograficzną w Charkowie (1920). Utwór Царапина по небу nie był opublikowany za życia Chlebnikowa. 21 ‘ГИЗ’ – Госиздат: Государственное издательство РСФСР | Państwowe Wydawnictwo RSFRR, na- stępnie przemianowane na ОГИЗ – Объединение государственных книжно-журнальных изда- тельств | Zjednoczenie Państwowych Wydawnictw Książkowo-prasowych – przypis at. 22 Siergiej M. Gorodiecki (1884-1967), peta rosyjski; współzałożyciel grupy akmeistów, jeden z gł. teo- retyków akmeizmu; 1915 organizator grupy poetów chłopskich Krasa; wczesne wiersze Gorodieckiego powstały z inspiracji poezji lud. i mitologii słow.; zbiory: Ярь | Jar, Перун|Perun (1907); kolejne pod wpływem symbolizmu (Дикая воля | Dzika moc 1908, Русь | Ruś 1910); powieści np. (Алый смерч | Czerwony huragan 1927), eseje; tłumacz m.in. poezji pol. – A. Mickiewicza, M. Konopnickiej, B. Leśmia- na); pol. przekłady utworów Gorodieckiego znajdują się w Antologii nowoczesnej poezji rosyjskiej (1971) oraz w zbiorze Symboliści i akmeiści rosyjscy (1971) – przypis at. 23 Садок судей | Sadzawka sędziów – almanach Садок судей I, w którym udział wzięli W. Chlebnikow, W. Kamieński, D. Burluk, В. Хлебников, В. Каменский, Д. Бурлюк, Е[lena] Guro, N. Burluk, Je[katie- rina] Nizin, S. Miasojedow, A. Giej (A. Gorodiecki), opublikowano w roku 1910. Был издан в 1910 году. Szczegółowo pisze o tym wydarzeniu w swej pracy Путь энтузиаста | Droga entuzjasty Wasilij Ka- mieński (М. 1931, s. 113). 19 (1/2017) ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 15 radność żenuje u bogacza jeśli wynika z kaprysu, lecz u Chlebnikowa z rzadka ma- jącego nawet własne spodnie, nie mówię już o акпайках | [академическая па- йка | akademicka racja]24, skrajny ascetyzm przyjmował cechę heroizmu, cierpienia w imię poetyckiej idei. Chlebnikowa lubili wszyscy, którzy go znali. Ale było to uczucie ludzi zdrowych do zdrowego, wykształconego, dowcipnego poety. Bliskich, zdolnych z poświęce- niem pielęgnować go, nie miał. Choroba zrobiła Chlebnikowa nieznośnym. Wobec ludzi niepoświęcających mu całej swojej uwagi, Chlebnikow stawał się nieufny. Jakieś przypadkowo rzucone ostre zdanie, nawet niemające z nim nic wspólnego, odbierał jako brak uznania dla swojej poezji, jego jako poety lekceważenie. W imię zachowania właściwej literackiej perspektywy uważam za swój obo- wiązek wyrazić czarno na białym nie tylko zdanie własne, ale też, co do czego nie mam wątpliwości, moich przyjaciół, poetów Asiejewa, Burluka, Kruczonycha, Ka- mieńskiego i Pasternaka, że zaliczaliśmy go i mieli za jednego z naszych poetyckich mistrzów oraz najwspanialszego i najbardziej prawego rycerza naszej poetyckiej walki. Po śmierci Chlebnikowa w różnych pismach i gazetach ukazały się artykuły pełne dla niego współczucia. Czytałem je ze wstrętem. Kiedy, wreszcie się skończy ta wskrzesicielska komedia?! Gdzie byli ich autorzy, kiedy żywy Chlebnikow, opl- wany przez krytykę, chodził po Rosji na własnych nogach? Znam innych, może nie równych Chlebnikowowi poetów, których czeka taki sam koniec. I na zakończenie – dajcie sobie wreszcie spokój z fetowaniem rozmaitych jubileuszów i rocznic, z honorem pośmiertnych edycji! Artykuły o żywych! Chleb dla żywych! Papier dla żywych! przełożył i przypisy uzupełnił Andrzej Turczyński. (1922) 24 „Академический паек | Akademicka racja – comiesięczny naturalny zasiłek, który w latach 1919-1923 przysługiwał pracownikom nauki, literatury i sztuki. Normy wprowadzone przez Centralną Komisję Zaopatrzenia Pracowników przy Наркомпроде | Narkomprod’zie [Ludowym Komitecie ds. Aprowizacji] zapewniały ww. pracownikom następujące miesięczne racje: mąki 35 funtów, kaszy 12 funtów, grochu 6 funtów, mięsa 15 funtów, ryb 5 funtów, tłuszczów 4 funty, cukru 2,5 funta, kawy 0,5 funta, soli 2 funty, mydła 1 funt, tytoniu ¾ funta oraz 5 pudełek zapałek. […] Dystrybucją zarządzała Centralna Komisja ds. Poprawy Warunków Życia Naukowców działająca od 6 grudnia 1921 r. Zatem poza kontyngentem artykułów spożywczych pracownicy naukowi otrzymywali także odzież: 1 palto zimowe, 1 czapkę, 3 zmia- ny bielizny, kupon na ubranie i, na mocy dekretu z grudnia 1922, zasiłek pieniężny w wysokości od 5 do 25 rubli. Od października 1925 r. racje w naturze dla pracowników naukowych zastąpiono miesięcznym zasiłkiem pieniężnym w zależności od ich kwalifikacji. […] Wysokość zasiłku wahała się od 7,50 rb do 40 rb. Z biegiem lat kwoty te minimalnie wzrastały[…] Na pytanie, czy naukowcy, literaci oraz inni zatrud- nieni w resorcie kultury i sztuki należny im zasiłek otrzymywali w ustawowej wysokości, odpowiedzieć trudno, lecz sądząc z zachowanych po nich dzienników i wspomnień – raczej nie”. – por.: http://philologist. livejournal.com/7868149.html. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 16 Wielimir Chlebnikow Śmierć nie jest żadnym narzędziem O życiu i twórczości Wielimira Chlebnikowa z Joanną Mueller rozmawia Karol Samsel Karol Samsel: Od pewnego czasu pracujesz nad Abecediariuszem Chlebnikowowskim. Jeden z fragmentów całości drukujemy w tym nu- merze „eleWatora”. Skąd forma i w którym momencie narodziła się u ciebie idea takiego właśnie rodzaju: by ukazać postać Wielimira Chleb- nikowa poprzez jego filozofię alfabetyczną? Joanna Mueller: Musiałabym chyba najpierw powiedzieć, jak naukowo chcia- łam umiejscowić Chlebnikowa i jak go znalazłam. Mniej więcej w połowie studiów magisterskich pomyślałam, że warto zająć się utopiami językowymi, i to przez długi czas jakoś „szło” przez Tymoteusza Karpowicza, teoretyków języka i utopistów lin- gwistycznych – zajmował się tym m.in. Umberto Eco, pisał o różnych „fantastach językowych” – natomiast kiedy trafiłam na Chlebnikowa, objawiło mi się nagle, że u niego jest wszystko: różne utopie językowe, pomysły, które w gruncie rzeczy potrafią obalić mądre, siermiężne, systemowe teorie, jakich uczyłam się na poloni- styce. Mam tutaj na myśli szczególnie strukturalizm. W tym przypadku Chlebnikow, antycypując niejako strukturalizm, rozmontowuje w zarodku jego idee. Wtedy właś- nie pomyślałam – on jako on, bez porównywania z innymi poetami. Jest tak wiel- kim i wieloznacznym światem, że warto zająć się tylko nim. I teraz Abecediariusz… Właśnie -diariusz, nie -dariusz, czyli to, co jest codzienne, co wiąże się z realno- ścią życia. Bardzo nie chciałam, żeby to moje pisanie o Chlebnikowie okazało się naukowe, i pewnie również dlatego ta książka jest wciąż zarzucona. Może do tego projektu wrócę, jednak nie w obrębie ram uniwersyteckich, ale pisząc książkę, któ- ra po prostu dałaby się przeczytać. A dlaczego teoria alfabetyczna? To akurat jest coś, co stoi w samym centrum pisania Chlebnikowa – czyli teoria języka, który on nazywał synonimicznie pozarozumowym, gwiezdnym, ziemskim itd. Opiera się ona na prostym, acz rewolucyjnym założeniu: że najmniejsze cząstki języka – fonemy i grafemy, które w strukturalizmie są arbitralne, zatem de facto „nic nie znaczą” – u Chlebnikowa „znaczą”, i to całkiem mocno, wyraziście. Mają precyzyjnie okre- ślone „znaczenia”, które wyzyskuje się w większych cząstkach słowa czy zdania. To był pomysł z gruntu Chlebnikowowski, przy czym pojawiał się także u innych utopistów języka. Ich zdaniem inicjalne głoski w słowie „naddają” główne znaczenia całości. U Chlebnikowa wszystko to raz jeszcze się sprawdza, przede wszystkim w przypadku spółgłosek, bo samogłoski uważał on za swoiste „lepiszcza” języka, im znaczenia nie „naddawał”. Spółgłoski z kolei mają swoje określone „znaczenia”, i to nie tylko w języku rosyjskim, w którym wykładał Chlebnikow swoją teorię i wszy- stko tłumaczył, lecz także we wszystkich innych językach. To był jego pomysł na stworzenie języka uniwersalnego, „ziemskiego”, który miałby wychodzić od wspól- nych dla wszystkich Ziemian „dźwiękopierwiastków” decydujących o znaczeniach słów. Właśnie tu bierze początek mój pomysł, aby przyjrzeć się alfabetowi Chleb- nikowa i jego poszczególnym literom. Przy czym uwzględniam w tym abecadle samogłoski, uznałam, że warto je włączyć. Idąc za „znaczeniem”, które Chlebnikow nadawał kolejnym literom, usiłowałam znaleźć takie pojęcia jego pisania, które zarówno udowadniałyby sensowność definicji danej litery, jak i ujmowałyby jeden konkretny aspekt jego pisania. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 19 (1/2017) 17 KS: Są w Abecediariuszu… takie fragmenty, w których mimo wszystko wychodzisz poza świat języka, jak dzieje się to na przykład w haśle na temat tzw. jedzenia przyszłości, gdy opisujesz Wielki Głód w Rosji. To także jest fenomenalny fragment, jeden z kilku, które pokazują Chleb- nikowa jako człowieka bardzo silnie osadzonego w swoim czasie. JM: A chyba w ogóle – jako człowieka. Powtórzę, zależało mi na tym, aby nie by- ła to praca teoretyczna, w której miałabym przed sobą autora wypreparowanego, twórcę tekstów. Interesuje mnie również Chlebnikow-szaleniec. Bo to był wspaniały szaleniec, o czym można się przekonać ze wspomnień o nim. Z książki wspomnie- niowej Benedykta Liwszyca Półtoraoki strzelec dowiadywałam się o Chlebnikowie najpierw, zanim jeszcze sięgnęłam do opracowań naukowych. A Liwszyc w kon- tekście Chlebnikowa opisywał sytuacje anegdotyczne, ale poruszające. Właśnie, mówisz o głodzie w Rosji. Mam wrażenie, że można by Chlebnikowa z łatwością wypreparować, wyliczyć jedynie te gry poetyckie, które zachodzą między głoskami, literami a większymi cząstkami znaczeniowymi, i na tym zakończyć. Tymczasem są u niego poematy-zabawy jak choćby Wybrzeże Niewolnicze, gdzie obserwujemy bitwę między literami „Ż” a „B”, i w nich, owszem, jest widoczna autotematycz- na żonglerka „dźwiękopierwiastkami” – „Ż” wiąże się z „żertwą”, „pożarem”, „że- rem”, „pożogą”, „żelazem”, a z kolei „B” tworzy ciągi znaczeniowe związane z „bra- terstwem” – ale zarazem właśnie poprzez tę „walkę liter” rozgrywa się w tego typu tekstach cała tragedia ludzkości: głód, wojna, kanibalizm, kolonializm, rewolucja itd. Często w tekstach pojawia się też choroba poety. To wszystko tam jest i to mnie interesuje. Równie mocno interesowałby mnie „rzut” Chlebnikowa w przyszłość, w nasze czasy, rozważenie kwestii, które dzisiaj w teorii literatury i w obrębie nauk społecznych są istotne, choćby zwrot ku zwierzęcości. To także można u Chlebni- kowa znaleźć… KS: No właśnie, albo kwestia ekopoezji, którą już przypominałaś, to, że ekopoeci czy badacze ekopoezji coraz częściej odnajdują w Chlebni- kowie swojego patrona. Pamiętamy z drugiej strony o „zwrocie zwie- rzęcym”, którego na grunt badań o literaturze rosyjskiej przełomu XIX i XX wieku przenosiła ostatnio Justyna Tymieniecka-Suchanek [pracą o literaturze rosyjskiej wobec upodmiotowienia zwierząt – K.S.]. Iden- tyfikujesz się z tymi badaniami, podoba ci się ten kierunek? JM: Tak, jak najbardziej. Wielką entuzjastką, piewczynią i teoretyczką tego modelu interpretacji jest Julia Fiedorczuk. Miałam tę przyjemność, że ona także w moich tekstach – czego bym się nie spodziewała – znalazła tę wspomnianą przez ciebie „ekopoetycką ścieżynkę”. Warto tą dróżką pójść również w czytaniu Chlebnikowa, tam, gdzie on opisuje „jedzenie przyszłości”. Oczywiście, jego przyszłościowe – „będziańskie”, jak je nazywa – produkty spożywcze należą do rekwizytorni typowej choćby dla wizji Swiftowskich czy – później – science fiction, ale myślę, że u Chleb- nikowa ta wizja jest szersza, totalizująca. On opisuje świat, w którym, cytuję: „czło- wiek odebrał powierzchnię kuli ziemskiej mądrej wspólnocie zwierząt i roślin i stał się samotny”. I dopełnia tę pesymistyczną diagnozę optymistyczną, „ekopoetycką” wieszczbą: „Stał się jednak cud: mężne umysły, dzielne umysły zbudziły w szarej świętej glinie, warstwami zalegającej ziemię, jej uśpioną duszę chleba i mięsa. Zie- mia stała się jadalna, każdy wąwóz stał się stołem obiednim. Zwierzętom i roślinom zwrócono prawo do życia, piękny dar. I znów jesteśmy szczęśliwi: oto lew śpi na moich kolanach, a ja zaciągam się moim powietrznym obiadem”. Te słowa dzisiaj ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 18 Wielimir Chlebnikow mogą brzmieć utopijnie, ale mogą też stać się dla nas zadaniem, projektem rato- wania świata przed ekologiczną zagładą. Bardzo mnie cieszy, gdy okazuje się (tak jak w tym wypadku), że intuicje Chlebnikowa okazują się aktualniejsze niż wiersze Majakowskiego i innych popularnych poetów rosyjskich tego czasu. A Chlebnikow zawsze pozostawał gdzieś na marginesie. Taki trochę wariat… KS: Wspomniałaś Benedykta Liwszyca, a on jest związany z „Bezpań- skim Psem”. Może to środowisko artystyczne „Bezpańskiego Psa” na- leżałoby tu także przypomnieć, z niego w jakimś przynajmniej stopniu wyszedł Chlebnikow… JM: Na pewno tak, chociaż Liwszyc sugeruje, że Chlebnikow był zawsze gdzieś na marginesie „Bezpańskiego”. KS: Bardzo cichy, wycofany? JM: Tak, wycofany i „ptasi” jednocześnie. Wszyscy mówili, że nawet z wyglądu przypominał ptaka brodzącego – miał długie nogi i często stał na jednej nodze jak bocian. Był też bardzo cichy, z czym wiąże się wiele anegdot: np. przez przypadek zamykano go po imprezie w miejscu, gdzie się odbywała, a on – znaleziony po kilku godzinach – siedział dokładnie w tej samej pozie jak wtedy, gdy go pozosta- wiono. Uważano go za nieszkodliwego głupka, ale zarazem wszyscy chyba czuli, że to geniusz. Chlebnikow nie dbał o swoje interesy tak, jak to robili Kruczonych czy Majakowski, bo nie umiał dbać. Wiecznie gubił te swoje rękopisy, jego przy- jaciele je zbierali, próbowali odratować. W tym postrzeganiu Chlebnikowa przez ludzi jemu współczesnych ujawnia się dwoistość, „dwojakoumność”, sobowtóro- wość, istotna również w jego filozofii. Z jednej strony jurodiwyj, rosyjski głupek, człowiek „prostotliwie” mistyczny, z drugiej – geniusz, zwłaszcza kiedy się wie, ile światów i ile zainteresowań godził. Poezja, język, etymologia – to wiadomo. Ale do tego był świetnym matematykiem, tworzył koncepcje astronomiczno-geograficz- ne, pasjonowała go historia. Chlebnikow był też twórcą tzw. tablic losu, wzorów matematycznych, według których wyliczał historię świata. Wszystkie skupione wokół tej praktyki pomysły, idee, koncepty nazywał gamą będzianina. Wyliczał, że co 365 lat rodzą się wielkie jednostki: wodzowie, artyści, filozofowie. Oczywiście w to wszystko wplatał też siebie. Ważna była ta dwojakoumność. Z jednej strony był to cichy człowiek, skromny, niedbający o nic, ale w głębi duszy miał poczucie własnego geniuszu, mianował siebie Przewodniczącym Świata. Nieustanne prawo „huśtawy” między jednym a drugim. KS: Pomimo tej erudycji, a może właśnie poprzez nią i dzięki niej przebija z tonu twojego Abecediariusza… jeszcze jedno. Chlebnikow- -praktyk wyprzedza niejednokrotnie Chlebnikowa-teoretyka. To, czemu nie jesteś w stanie do końca wierzyć na gruncie jego słowotwórczych, mniej lub bardziej pomysłowych rozwiązań – a czasami sami łatwo się gubimy w wyliczaniu jego równań – świetnie się sprawdza w jego wier- szach. Jak choćby w Koniku polnym, którego analizy przywoływałaś już kilkakrotnie, choćby w tomie Stratygrafie. JM: Tak, to maleńki, ale trudny do przełożenia wiersz, którego nawet Adam Po- morski nie przetłumaczył. Przełożyli go Śpiewak i Kamieńska. Ten skromny sied- miowersowy tekst, oparty na różnorakich grach brzmieniowych, jest samonapędza- jącym się mechanizmem interpretacyjnym. Znajduje się w nim wiele znaczeń oraz bardzo precyzyjny wzór matematyczny opierający się na liczbie 5 – co zauważył ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 19 (1/2017) 19 za Chlebnikowem także Jakobson, wielki admirator poezji Chlebnikowa. Ta pięcio- krotność w warstwie tekstowej ujawnia się w opozycjach spółgłosek i samogłosek, natomiast w szerszym kontekście pojawia się w przyrodzie: człowiek ma pięć pal- ców, bywają pięciopalczaste liście – i pewnie moglibyśmy mnożyć te przykłady pięciokrotności w świecie. U Chlebnikowa uwidocznia się w ten sposób wariacki i precyzyjny, uzasadniający się mechanizm – totalny, bo tu wszystko się łączy ze wszystkim. KS: Więcej w tym panteizmu, jakiegoś mniej określonego może świato- poglądu, czy raczej religijnych dominant Chlebnikowa? Prawosławia? Jakiegoś rosyjskiego wychowania, samokształcenia się Chlebnikowa? To z korzeni swoich „wynosił” czy raczej „dopracowywał się” tego mo- zolnie? Można powiedzieć, skąd taka panteistyczna myśl? Wychowywał się w takim duchu? JM: Możliwe, że tak. Ja nie wiem tego do końca, biografowie także niewiele o tym piszą. Ale warto wspomnieć, że miał wykształcenie ornitologiczne, znał język pta- ków, zresztą i w Koniku polnym pojawiają się „ptasie naśladownictwa”, w tym wy- padku sikorki bogatki. Tego ptasiego języka jest u Chlebnikowa dużo, to silny przy- rodniczy „uchwyt”. Natomiast sfera wychowania, religii? Nie czuję się na tyle kom- petentna, by ci tak „z marszu” odpowiedzieć… KS: Wybacz, że o to w ogóle pytam. Jak więc portretować Chlebnikowa? Jak badacze Chlebnikowa portretują go sobie, może przede wszystkim na własny użytek – jako kogoś, kto niejako naturalnie z racji swojego zamiłowania do języka ptaków akurat, przyjmijmy, wydobywa z tego całą literaturę, czy raczej jako kogoś uzależnionego od historyczno-spo- łecznych determinant? Jaki rys w tym portrecie przeważa? Chlebnikowa naturalnego czy uzależnionego od swojego czasu? JM: Myślę, że obraz określonej czasowości Chlebnikowa przeważa. Nawet podział zastosowany w dwutomowym wydaniu dzieł poety w przekładzie Adama Pomor- skiego w jakiś sposób podobne rozwiązanie sugeruje. Pierwszy tom to wiersze z lat 1904-1916. Drugi tom zapoczątkowują wiersze z roku 1917, który jest, jak wiadomo, graniczną datą historyczną w Rosji. Rzeczywiście obie książki się różnią, a arena historyczna, arena rewolucji wyraźnie się tu objawia. Panteizm czy natura ujawnia- ją się raczej w słowotwórstwie Chlebnikowa, w tym, z jakich warstw języka poeta korzysta. To jednak nie znaczy, że należy tę sferę lekceważyć. I to także Pomorski dobrze unaocznia, tłumacząc drobiazgowo konteksty „naturalne”, „lokalne”, które mogłyby nam się fałszywie kojarzyć uniwersalnie: historycznie bądź nawet mito- logicznie. Figa z makiem! Coś, co odruchowo, na mocy uniwersalizującej tradycji, łączymy na przykład z Zeusem, odsyła zarazem do gwarowej, astrachańskiej na- zwy ptaka. To skojarzenie, a wraz z nim jeszcze cała masa innych – wzajemnie się uzupełniają. Bogactwo skojarzeń jest tu najistotniejsze. KS: Właśnie o to pytam. Jak zachodnioeuropejski czytelnik Chlebni- kowa mógłby nie prześlepić tej lektury? Nie pójść własną mitologią, własną mapą stereotypów? Musiałby być po prostu po pierwsze wierny linii rosyjskiej literatury, po drugie – wykształceniu Chlebnikowa? JM: Też zadaję sobie to pytanie. To mój kompleks, gdy piszę o Chlebnikowie. Ro- syjski znam, ale nie jest to świetna znajomość. Przypisy Adama Pomorskiego nieco paraliżują mnie swoją erudycyjnością, ponieważ on wie wszystko. Ja zastanawiam ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 20 Wielimir Chlebnikow się, na ile mogę zajmować się Chlebnikowem z tym, co mam, z niewielkim bagażem podręcznym, który posiadam. Oczywiście czytam te wiersze w oryginale, rozumiem je, niemniej jednak nie wiem, ile prześlepiam – szczególnie w warstwie językowej. Ta warstwa główna złożona jest, rzecz jasna, szczególnie z neologizmów, które – jak się ostatecznie okazuje – bardzo dobrze się czytają. Mam koniec końców paradok- salne wrażenie, że gdy zna się rosyjski na niższym poziomie – to łatwiej jest czytać „neolingwistę” Chlebnikowa niż Achmatową i wszystkich jej podobnych. Chlebni- kow – na co możemy bezwzględnie liczyć – zawsze „rozrusza” mechanizm utopii uniwersalnej. Bardziej pisze w języku, który sam wymyślił – tym pozarozumowym, ogólnoludzkim – niż w języku rosyjskim. I może dzięki temu porwałam się na to, aby zająć się jego poezją. W Abecediariuszu… zdarzają się próby przetłumaczenia tego, czego nie znalazłam u Pomorskiego czy Kamieńskiej i Śpiewaka – w imię tego, że może należałoby pewne rzeczy przedstawić inaczej. Choćby cały kłopot z literą „L”, która u Chlebnikowa wiąże się z miłością (ljubow). Znajdziemy w jego wier- szach dużo niecodziennych chwytów, za których pomocą sobie gra, gra miłością, gromadząc „L” w wierszu czy tak konsekwentnie operując brzmieniami w tekście, że wszystko kojarzy się z ową „miłosną literą”. U Kamieńskiej i Śpiewaka jest to tłumaczone za pomocą rdzenia „miło-”, nie „ljub-”. Tyle tylko, że jeśli mamy „miło-”, to tracimy zakorzenienie wiersza w dźwiękopierwiastku „L”, który ma określone znaczenie w alfabetycznej teorii Chlebnikowa. Chciałabym zostać dobrze zrozu- miana: to są świetne przekłady, ale jednak coś się traci. KS: Z drugiej strony borykamy się z Nieprzetłumaczalnym, z klasycz- nymi przykładami nieprzekładalności. Tracimy wszystko, muzykę… JM: A mimo wszystko mnie to cieszyło. Dla mnie była to twórcza praca, choćby nad tym Kuznieczikiem. Co z nim zrobić, aby oddać go w polszczyźnie? Mam neologizm i mam archaizm. I przyłapuję się na tym, że często Chlebnikowa można by tłuma- czyć przez Aleksandra Brücknera, przez dawne zapomniane etymologie. I w ten sposób powracać do dzieła… KS: Pisałaś właśnie o tym w Abecediariuszu… – poprzez łączenie prze- szłości z przyszłością, byliny z będziną. JM: Otóż to! I znowu mamy dwojakość: z jednej strony zanurzenie w arché, a z dru- giej – prześciganie się do przyszłości; ta dwojakość – wydaje mi się – musiała draż- nić rówieśników Chlebnikowa z „Bezpańskiego Psa”, a zwłaszcza futurystów-teore- tyków. Oni twierdzili, że Chlebnikow jest zbyt wsteczny. Z kolei on też się z nich naśmiewał, twierdził, że w futurystycznych manifestach palą wszystkich starszych poetów, a śpią z Puszkinem pod poduszką. Chlebnikow zaś się tego nie wyrzekał, był w arché mocno zakorzeniony – językowo, w sferze motywów, tradycyjnych wzor- ców – a zarazem swoimi manifestacjami wybiegał do przodu. Słynną historią jest przyjazd do Rosji Marinettiego. On i jego zachodni futuryzm zostali bezlitośnie obśmiani przez rosyjskich awangardzistów. I to także jest ciekawe, bo dowodzi tego, że Rosjanie na dobrą sprawę nie potrafili wyzbyć się swoich najważniejszych tradycji, nawet tacy radykalni jak Majakowski i jemu podobni dryfowali uporczywie w jakiejś „swojczyźnie”, słowiańskiej ojczyźnie, od której odciąć się nie potrafili. KS: Wspominasz też o tym, że aby właściwie zrozumieć filozofię alfa- betu Chlebnikowa, trzeba dobrze zrozumieć jego stosunek do dziecka i pojęcia zabawy, igrania. Ta zabawa, którą usiłuje zaproponować Chleb- nikow – tłumaczysz – ma w sobie coś z gier dziecka i dorosłego, i wyraź- ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 19 (1/2017) 21 nie wykracza poza dziecięcy pokoik, gdzie odbywają się zabawy „osob- ne”, „pojedyncze”. Igranie Chlebnikowa to jak gdyby mnogość wielu zabaw? JM: Och, dużo rzeczy naraz poruszyłeś. Aby mówić o zabawie u Chlebnikowa, trzeba chyba zacząć od pojęcia lalki dźwiękowej. Słowo to taka dźwiękowa lalka. Dorosły patrzy na słowo jak na zwyczajny przedmiot, czyli – jeżeli widzi lalkę, to wie, że j
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

eleWator 19 (1/2017) - Wielimir Chlebnikow
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: