Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00499 006396 11255524 na godz. na dobę w sumie
meLady 01 (6) 2016 (PDF) - ebook/pdf
meLady 01 (6) 2016 (PDF) - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Bernardinum Język publikacji: polski
ISBN: 0000002012016 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kultura, sztuka, media >> prasa
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Misją czasopisma jest inspirować kobiety do tego, by spełniały swoje marzenia. Przekonywać, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych dla tych z nas, które wierzą w siłę swych marzeń. Zachęcać do podejmowania odważnych decyzji. Pokazywać, że można być kobietą sukcesu, kobietą z klasą, ceniącą wartości i dbającą o swoje wnętrze. Chcemy utwierdzać w przekonaniu, że wystarczy spojrzeć na wszystko z odpowiedniej j perspektywy, by zobaczyć w życiu promienie słońca.
Czas, miłość, uśmiech, dobre słowo, radość, wdzięczność – to tylko kilka z darów, jakimi obdarzamy innych ludzi. Niekoniecznie pieniądze i drogie prezenty, ale właśnie podarunek z serca, który jest cząstką nas dla innych, jest tym czymś, co daje nam satysfakcję, a naszemu życiu nadaje sens. Każdego dnia, świadomie bądź nie, dajemy innym fragment siebie. Biblijna zasada: „Dając, otrzymujemy” jest doskonałym podsumowaniem sytuacji, w której obdarzając innych, wzbogacamy siebie. Uśmiech na twarzy drugiego człowieka w podziękowaniu za do­bre słowo, jakim go obdarzyliśmy wywołuje uśmiech na naszej twarzy. Radość bliskiej osoby, której podaliśmy pomocną dłoń, budzi naszą radość.
Nick Vujicic powiedział: „Największą satysfakcję odczuwamy wtedy, gdy dajemy innym coś z siebie”. Nasze powołanie, życiowa misja to nic innego, jak dzielenie się z drugim człowiekiem naszymi talentami, darami, które Bóg złożył w naszym sercu. Idealnym rozwinięciem myśli przewodniej tego wydania „meLADY” są słowa modlitwy św. Franciszka:
(…) Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
Światło tam, gdzie panuje mrok;
Radość tam, gdzie panuje smutek. (…)
Nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
Nie tyle szukać miłości, co kochać;
Albowiem dając, otrzymujemy (…)

Redaktor naczelna
Ewelina Heine
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

styczeń-luty nr 1 (6) 2016 | ISSN 2392-1668 | INDEKS 40473X | Cena 9,90 zł (w tym 8 VAT) LUKSUSOWY MAGAZYN KOBIETY Z WARTOŚCIAMI Walentynkowe doładowanie dodatek dla mężczyzn Martyna Kaczmarek Warto dawać innym coś z siebie Felieton Natalii Niemen Ewelina Heine Dać siebie innym Małgorzata Stegenka – Nick Vujicic – specjalista od pomnażania Biznes z pasją Monika Kuszyńska Dziś umiem dostrzec i docenić to, co mam Największą satysfakcję odczuwamy wtedy, gdy dajemy innym coś z siebie. – Nick Vujicic 1 meLADYmeLADY Monika Kuszyńska F K E R U K F O T Z S Y Z R K / P A P / P V T . T O 10 meLADYmeLADY GOŚĆ SPECJALNY meLADY Y D A L e m n o l a S Dziś umiem dostrzec i docenić to, co MAM O powstawaniu po upadku, o trudach i momentach załamania. O sile modlitwy i wytrwałości oraz życiowej pasji w rozmowie z Eweliną Heine, specjalnie dla magazyn „meLADY”, opowiada Monika Kuszyńska. „Czy istnieje Opatrzność? Czy ludzkim losem kie- ruje przeznaczenie? I czy wszystko, co dzieje się w naszym życiu, ma sens?”. W przedmowie do Twojej książki „Drugie życie” piszesz o tym, jak leżąc w szpitalu zaraz po wypadku pamiętnego 28 maja 2006 roku, zadawałaś sobie właśnie takie pytania. Jak odpowiadasz na nie dzisiaj? Wciąż nie mam jednoznacznych odpowiedzi na te pytania i sądzę, że nigdy ich nie uzyskam. Chcę jednak wierzyć, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu, ma sens. Jest po coś. Kiedy patrzę z perspektywy na swoje ży- cie, widzę wiele niesamowitych splotów wydarzeń, które zdają się tworzyć spójną układankę. Trudno byłoby mi pogodzić się ze stwierdzeniem, że to jedynie przypadek. moment, w którym zdałaś sobie sprawę, że nie za- czniesz chodzić. I co wtedy? Nigdy nie porzuciłam wiary i marzenia o chodzeniu. Jednak po kilku latach skupionych jedynie na tym celu zrozumiałam, że nie może on determinować mojego życia. Czas ucieka, a ja nie chcę go tracić. Postanowiłam więc przestać przekładać swoje plany na czas „kiedy za- cznę chodzić” i zacząć je realizować tu i teraz. W pewnym sensie przywykłam do tego, że poruszam się na wózku, nauczyłam się na nim żyć. Zaakceptowałam sytuację, której – póki co – nie da się zmienić. To rozsądna opcja. Być może kiedyś pojawi się możliwość powrotu do sprawności, ale ja chcę się cieszyć życiem już dziś. I wózek nie może mi w tym przeszkodzić. „Moim celem było stanąć na nogi, to dawało mi sens i motywację do działania”. Jednak po wielu operacjach, podjęciu się różnych terapii, przyszedł Byłaś poddana wielu bolesnym zabiegom oraz tera- piom. Sporo wycierpiałaś. Co pomogło Ci przetrwać ten trudny czas? meLADY 11 WYWIAD Warto dawać INNYM coś Z SIEBIE 20-latka, założycielka i prezes Fundacji Dzień dla Życia, finalistka akcji Zwykły Bohater, wyróżniona w konkursie „Społecznik Roku 2015” magazynu „Newsweek”, uhonorowana Brązowym Krzyżem Zasługi przyznawanym przez prezydenta RP za działania na rzecz społeczeństwa, jedyna Polka będąca twarzą kampanii „Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna”, organizowanej przez światową markę bieliźnianą, mającą na celu ukazywanie kobiet, w których drzemie siła, kobiet niebojących się wyzwań, osiągających to, co nieosiągalne. Martyna Kaczmarek, w rozmowie z Eweliną Heine, opowiada o motorze napędowym swych działań, o sile tkwiącej w każdym człowieku i o tym, dlaczego warto pomagać. Niespokojna dusza czy społecznik? A mogę wybrać trochę tego i trochę tego? (uśmiech). Je- stem zdecydowanie osobą, która jest niezwykle wrażliwa na krzywdę i potrzeby innych ludzi. Z tego też wynika to, czym się zajmuję i decyzja dotycząca założenia fundacji. Chcę, aby moja praca po studiach opierała się też na tych wartościach i na zmianie świata na lepsze. Jesteś bardzo młoda. Kiedy się to wszystko zaczęło? Zaczęło się zdecydowanie od tego, że zostałam człon- kiem, a później przewodniczącą Rady Samorządu Uczniowskiego w II Liceum Ogólnokształcącym w Szczecinie. Realizowaliśmy wiele ciekawych inicjatyw, w większości związanych z wolontariatem i działalnością społeczną. Pewnego dnia po prostu wpadłam na pomysł, aby jedną z tych inicjatyw była zbiórka krwi wśród uczniów mojej szkoły. Zauważyłam ten wielki, czerwony autobus znany jako automobilny punkt poboru krwi i po prostu zorganizowałam akcję. Nazwałam ją „Dzień Dla Życia” – jako ten dzień w roku szkolnym, który ma służyć ratowaniu życia ludzkiego przez oddawanie krwi, rejestrację potencjalnych dawców szpiku i podpisywanie oświadczeń woli. Co było dla Ciebie inspiracją do zorganizowania pierwszej akcji? Chciałam zwrócić uwagę moich rówieśników na to, że wejście w okres pełnoletności to nie tylko możliwość zrobienia prawa jazdy czy kupna alkoholu. Wiąże się z tym także masa innych rzeczy, które możemy zrobić 18 meLADY meLADY Z Martyną Kaczmarek rozmawiała Ewelina Heine kończąc osiemnastkę, między innymi możliwość oddania krwi czy zgłoszenia się jako potencjalny dawca szpiku kostnego. Wychodzę z założenia, że jeśli jesteśmy na tyle dojrzali, aby pójść do pubu i kupić sobie piwo, to powinniśmy też pomyśleć o tym, jak możemy pomóc drugiemu człowiekowi, szczególnie jeśli nic nas to nie kosztuje. A oddawanie krwi właśnie takie jest. No dobrze, pierwsza udana inicjatywa i co dalej? Matura. Praca na magazynie w Anglii. Przeprowadzka do Warszawy na studia w Szkole Głównej Handlowej. Masa pomysłów jak to wszystko rozkręcić. Ale brakowało mi tej pewności, że „Dzień Dla Życia” jako inicjatywa odniesie jakikolwiek sukces. Moje myślenie zmienił konkurs „Zwykły Bohater”, którego zostałam finalistką. Stwierdziłam, że skoro ktoś docenił to na tak dużą skalę, to coś musi w tym być. Postanowiłam wtedy prężnie kontynuować i rozwijać działalność, założyć fundację. W styczniu okazało się, że dzięki uprzejmości zarządców Stadionu Narodowego możemy zorganizować pierwszą, wielką imprezę – ogólnopolski zlot krwiodawców. To był nasz pierwszy sprawdzian. I tak się zaczęło. Pomyślałam sobie: jeśli nie my, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy? Co jest motorem napędowym Twoich działań? Myślę, że fakt, że udaje nam się ratować życie ludzkie. Działania na rzecz drugiego człowieka są niezwykłym doświadczeniem, które sprawia, że zaczynasz w inny meLADY 19 I I K C W O N F A L O T O F . bizneswoman, szkoleniowiec, niezależna Naczelna Dyrektor Mary Kay, www.marykay.pl/elzbieta. kursa-leder Elżbieta Kursa-Leder Czym jest dla Ciebie pasja? Pasja nie zna problemów typu: „brak pieniędzy” czy „brak czasu”. Prawdziwa pasja ma taką magię, że zrobisz wszystko, by ją realizować. Nie szuka wymówek. Pasja wywołuje obsesyjne pragnienie realizowania czegoś więcej, niż mogę sobie wyobrazić. Wymaga 100 za- angażowania w to, co robię. Pasja to moja praca, która powoduje, że jestem lepszą osobą. Nauczyłam się dzięki niej asertywności, zarządzania czasem i pieniędzmi, traktowania każdego problemu jak wyzwanie. Kiedy jeszcze realizuję pasję i zarabiam przy tym pieniądze, to jestem podwójnie szczęśliwa. Jednak jeszcze większą radość sprawia mi obserwowanie, jak dzięki mojej pracy inni zyskują wiarę w siebie. Jaką rolę pasja odgrywa w Twoim życiu zarówno zawodowym, jak i rodzinnym? Moja praca sprawia, że jestem lepszą żoną i matką. W pracy nauczyłam się pielęgnować relacje ze współ- pracownikami i klientkami, co przekłada się na moją dbałość o relacje rodzinne. Nauczyłam się też nie przy- nosić pracy do domu: gdy do niego wchodzę, z pani dyrektor staję się żoną i matką. W moim życiu ważne są trzy priorytety: wiara, rodzina, a na trzecim miejscu kariera. Moja obecna praca pozwala mi realizować je w takiej kolejności. Odkrywałam z czasem to, co w mojej pracy jest ważne. Owszem, istotna była powiększająca się na koncie suma, ale jeszcze istotniejsze były zmiany, które pomagałam zainicjować innym kobietom. Bo moja praca polega przede wszystkim na inspirowaniu ich do większej wiary w siebie i zmiany na lepsze swojego życia. Kosmetyk jest tylko pretekstem. Skąd czerpiesz siłę i energię do dalszego działania? Do ciągłej samorealizacji? Cały czas w siebie inwestuję, a wszystko po to, by jeszcze lepiej prowadzić swój zespół Konsultantek, umożliwiać im jeszcze większy rozwój i osiągnąć kolejny z życiowych celów: stanowisko Krajowej Dyrektor Sprzedaży Mary Kay. To od ludzi mam najwięcej energii. Cieszę się, widząc zmiany, które pomagam zainicjować w życiu innych kobiet. Kosmetyk jest „mostem”, który prowadzi mnie do kobiet. Ja nigdy nie rezygnuję, moje drugie imię to wytrwałość. Ludzie często nie sięgają po to, o czym marzą, bo boją się wyjść ze strefy komfortu . Nie podnoszą się po porażce. Nie spotkałam człowieka sukcesu, który nie zaliczyłby klęski. Żeby z marzenia uczynić cel do zrealizowania, trzeba uznać wyzwania życia jako coś naturalnego. Mój cel jest moim pragnieniem, to dzięki temu codziennie 40 meLADY 40 meLADYmeLADY OGRÓDEK BEZ OGRÓDEK Gdy rodzina rozklekotana, role w niej pozamieniane, to następne pokolenia rodzą np. takich mężczyzn, którzy już do końca pozostaną chłopcami. Chyba, że… 42 meLADY meLADY 42 meLADY 42 tywizować będę, po- biadolę i przysmędzę. Postraszę i niewygodną moja mowa będzie. Wybaczcie Panie i Panowie, ale chyba muszę, bo się uduszę. A rzecz będzie traktować o dzisiejszych mężczyznach. Lecz nie znowu koniecznie młodych, ale także (a może głównie?) starszych. W ostatnich miesiącach miałam wyjątkową nieprzyjemność mieć do czynienia z osobami płci mę- skiej (starszej daty), których poziom, sposób i umiejętność (czy też raczej jej brak) komunikacji pisanej i mó- wionej powalił mnie dokumentnie. Powiem tak. Wzburza mnie brak kultury, bezczelność i… tchórzostwo niestety, wielu dorosłych facetów. Tak. Jestem tym wzburzona i zde- nerwowana. Bo niby co to ma być, że mężczyzna ucieka przed odpowie- dzialnością dokończenia swojej myśli w rozmowie, dyskusji czy nawet sprzeczce? Co to jest? To jest skandal. To jest tchórzostwo. A co to jest, kiedy dojrzały mężczyzna, zamiast chwycić za telefon, by wyjawić swoje żale, anse i podejrzenia, chwyta za „pióro” klawiatury i publicznie ob- smarowuje babę niby damski bokser? Gdzie się podziały elementarne pra- widła kultury osobistej? Jakiś pozór ich chociaż jeno? Jedni pomyślą: „Po co marudzi? Bo czemuż poświęcać felieton na użalanie się nad płcią brzydką? Byli i są ludki niewycho- Ile jest mężczyzny w dzisiejszym mężczyźnie? Dziś chyba nieco nega- wane. Nie ma to innych tematów do zajmowania się?”. Inni może przy- klasną: „Tak! No właśnie! Uważam tak samo! Chcę poutyskiwać razem z panią!”. Faktycznie. No bo i po cóż ja ten temat ruszam? Przyznam szczerze, iż po części z powodu nor- malnego, ludzkiego zdenerwowania i tzw. nazbierania się. Niech ktoś mi bowiem powie – dlaczego mężczyźni uciekają przed różnego rodzaju od- powiedzialnościami? Kwestia wy- chowania? Za dużo nadtroskliwej mamusi? Brak obecności zdrowo męskiego ojca? Mężczyźni już tacy są? Ja wiem, że wszyscy jesteśmy (delikatnie mówiąc) niedoskonali, a dosadnie waląc w (swoją własną także) twarz, głupi jesteśmy jak ba- rany. Jednakże… granice, panowie bracia, granice. Po drugie chciałabym spróbo- wać rozbić temat na części pierwsze i rzucić mężczyznom wyzwanie. Nie obawiajcie się. Jesteście super. Nie czepiam się całego waszego, panowie, jestestwa, charakterystyki męskiego status quo. Mężczyźni od dziecięctwa mi imponowali. Miałam silnego charakterem i muskułem ojca (aczkolwiek licznych wad niepozba- wionego), mam kochanego i ofiar- nego dziadka (też nieidealnego). Kolegów w klasie zawsze uważałam za silniejszych, lepiej znających się na wszystkim, mocniejszych wytrzyma- łością psychiczną. Odkąd pamiętam, przedstawicieli płci męskiej miałam MISJA MAMA Spotykamy się w deszczowe, jesienne, ciemne już popo- łudnie w domu Oli i jej rodziny. Z kuchni unoszą się zapachy kolacji, dzieciaki odrabiają lekcje, na stole paruje herbata. A dom ich jest niezwykły. To dom z duszą przez duże „D”. Ze stylową kuchnią otwartą na salon, a salon jak to w domu artystów – z antykami, pianinem, obrazami i instrumentami, wiolonczelą, skrzypcami, antycznym zegarem wybijającym godzinę. Nieskalany telewizorem i modnymi bibelotami. Przejdźmy jednak do meritum naszego spotkania. Ola i Arek, oboje z wykształcenia są lutnikami (tworzą i naprawiają instrumenty muzyczne m.in. skrzypce) i prowadzą swoją pracownię lutniczą w Katowicach, a poznali się w Poznaniu na Akademii Muzycznej. – Arek przyszedł wtedy do pracowni, zrobiłam mu herbatę i bardzo długo rozmawialiśmy. Byłam pod wrażeniem. Od początku naszego narzeczeństwa pla- nowaliśmy sobie, że chcemy mieć czworo dzieci, nie przewidzieliśmy tylko, że będą to same chłopaki – śmieje się Ola. – Jeszcze tam w Poznaniu byliśmy związani z Do- minikanami, uczęszczaliśmy tam na msze i spotkania dla narzeczonych. Słuchaliśmy kazań między innymi o. Jana Góry i mieliśmy też okazję zaśpiewać w scholi podczas pierwszej Lednicy 2000. Jesteśmy już małżeństwem od ponad piętnastu lat i wychowujemy Piotrka (13 lat), Maksymiliana (12 lat), 64 meLADY Bóg jest Panem mojego czasu… z Aleksandrą Gromek rozmawiała Ewelina Witkowska Bohaterką kolejnego mojego spotkania z niezwykłymi mamami jest Ola. Poznałam ją jakiś czas temu, podczas majówkowych rekolekcji z dala od zgiełku miasta, w nie- zwykłym miejscu pośród gór. Aleksandra Gromek, którą pragnę Wam dziś przedstawić jest żoną Arka i mamą czwórki chłopaków! Karola (7 lat) i Franka prawie czterolatka. Zdarzyło nam się też utracić dwie ciąże, więc mamy dwie dodatkowe dusze w niebie. Nasi chłopcy kontynuują tradycję ro- dzinną i uczęszczają do szkoły muzycznej, odpowiednio podstawówki i gimnazjum. Piotrek, najstarszy, gra na wiolonczeli, Maks i Karol na skrzypcach, Franek dopiero się przymierza. Dużą rolę w ich zamiłowaniu muzycznym odegrał ich dziadek, a mój tata – dodaje Ola. – To on grał z nimi na fortepianie, śpiewał piosenki i to jest klucz do wszystkiego – podkreśla. – Kiedy rodzi się pierwsze dziecko, w życiu rodziny, małżonków następuję wielki przełom i zmiana. Naj- trudniej jest – opowiada Ola – w momencie, kiedy ma się dwójkę małych dzieci, z których każde czegoś wymaga i potrzebuje. Myślę, że najtrudniej jest kobiecie, i w ogóle rodzicom, zdecydować się na trzecie dziecko, kiedy powiedzmy dwójka starszych jest już w miarę samodzielna, mamy względnie poukładane życie i prze- spane noce. Wtedy trudno podjąć decyzję o następnej wielkiej zmianie w życiu, jaką jest przyjście na świat kolejnego dziecka. Ale kiedy urodził się nasz trzeci syn, ogarnęło mnie poczucie wielkiego spełnienia i ogromnej miłości zarówno do męża, jak i moich synów. Zmieniła się całkiem moja mentalność. Czwarty synek Franek był bardzo wyczekany, wymodlony i wyproszony od Boga. Olu, kiedy z Tobą rozmawiam nasuwa mi się jedna myśl i pytanie, jak Ty to robisz, skąd u Ciebie tyle siły, energii i chęci? Przecież codziennie rano musisz zawieźć czwórkę dzieci do przedszkola, szkoły jednej, BOSKI SOFTWARE Smartphone – Twój trener osobisty Nowy rok, nowe cele, postanowienia. Nie bez powodu rokrocznie w styczniu można zauważyć tłok na siłowniach, duży wzrost liczy uczestników wszelkich zajęć fitness czy też zwiększone zainteresowanie basenami i innymi obiektami sportowymi. Wielu z nas wraz z nowym rokiem chce zadbać o swoją kondycję fizyczną dla zdrowia czy wymarzonej sylwetki, niestety zazwyczaj w okolicach marca obłożenie wraca do normy i jedynie najwytrwalsi pozostają przy swoich postanowieniach. By tak się nie stało, by nie zniechęcić się i trzymać wyznaczonego planu, w tym numerze meLADY prezentujemy przegląd aplikacji sportowych. Może i Ty znajdziesz coś, co pomoże Ci poprawić swoją kondycję fizyczną w odpowiedni dla Ciebie sposób. Nie każdy musi lubić siłownię czy kluby fitness, czasami można ćwiczyć samodzielnie na świeżym powietrzu czy w domowym zaciszu. Aplikacje sportowe nie tylko proponują Ci najodpo- wiedniejszy dla Ciebie schemat treningu, ale także odnotują za Ciebie liczbę powtórzeń oraz monitorują funkcje Twojego organizmu podczas aktywności fizycznej. 68 meLADY Idealne usta NIE TYLKO w karnawale W okresie zimowym nasze usta wymagają szczególnej pielęgnacji. Mróz, niskie tem- peratury, wiatr powodują, że nasze wargi są spierzchnięte, szybko wysychają, a nawet pękają. Mogą również pojawić się zajady. Dzieje się tak, ponieważ skóra naszych warg jest bardzo cienka i pozbawiona gruczołów łojowych. Musimy zadbać o usta, aby były zawsze miękkie i gładkie – by ich makijaż był piękny nie tylko w czasie karnawału czy w walentynki, ale również w dzień powszedni. 94 meLADY ENGLISH CORNER How to make a GOOD business presentation? In many companies nowadays making presentations of all sorts is an important skill that an employee is expected to possess. As the businesses tend to be held more internationally these days, it becomes very frequent to make presentations in English. And this may give even the best workers some sleepless nights. Therefore, I’ve decided to make just a short overview of what a presentation really is and how to deliver it the right way. To come up with the definition first, it is a sort of spo- ken performance in front of the audience (usually your colleagues or people with the same area of interest) in which certain ideas are shown, described, or explained in order to inform somebody or persuade them to act in particular way. And now a few main ideas that should guar- antee success: 1. Begin preparing for the presentation long before its due date. Making little or no preparations is unfair towards the audience as well as to the organizers. Read and reread around the topic to be able to answer any questions the audience might ask. After all it is you who should be an expert in the given field. 2. Use PowerPoint or any other software device to make your presentation clearly structured and visually compelling i.e. with pictures, diagrams, charts. But remember, slides should not be overloaded with text nor pictures, there should be balance kept between them. Although illustra- tions can be very effective, what is most important is the consistent format and typeface together with readable colours. It is also impressive when the slides contain logo of the organization you are representing. 3. Make sure that everything in your presentation is not only clear and consistent but also supportive of the clearly stated key message. 4. Stick to the time. You should be very clear about how much time you have at your disposal and make sure you do not extend it too much. It does not look profession- ally when you run out of time and your presentation is not still finished because you had prepared too much 100 meLADY MOTYWACJA W AKCJI Tylko dając innym coś z siebie, jesteśmy szczęśliwi! Przy każdej okazji mów i rób rzeczy, które sprawiają, że ludzie czują się więcej warci – Brian Tracy Nie kosztuje dużo kasy, Nie kosztuje dużo czasu, Nie kosztuje dużo energii, Nie kosztuje dużo pracy, Kosztuje trochę uwagi, Kosztuje odrobinę wrażliwości, Kosztuje szczyptę miłości, Tyle właśnie kosztuje Drugi Człowiek. 102 meLADY HOT SPOT Najtrudniejszy z TESTÓW Gdy piszę ten tekst, na mój mail dociera wiadomość od człowieka, który jakiś czas temu pró- bował mnie szantażować. Tak emocjonalnie, jak i finansowo. Nie odzywał się już prawie rok. Napisał dokładnie teraz, gdy piszę ten tekst. Przypadek? Komuś wyraźnie zależy, aby o temacie okultyzmu, zagrożeniu magią i spirytyzmem po prostu nie mówić. Nie zajmować się. Jeśli czytasz w tej chwili ten tekst, to znak, że udało się go dokończyć. Że pomimo podwyższonego ciśnienia autora i różnych „przypadkowych” przeciwności, udało się je pokonać. Pamiętam te emocje jak dziś. Nastrój podniecenia towarzyszył mi od samego poranka. O tym, co nas czeka, myślałem praktycznie non stop. Zarówno gdy ładowa- liśmy nasze pakunki na łódź, jak i w chwili, gdy nasz indiański przewodnik odwiązywał linę od trzymającego naszą pirogę pnia. Byłem pogrążony w myślach, gdy rozkręcał indiański silniczek peke-peke, jak i podczas długich chwil spływania w dół Orinoko. Tak, zdecydo- wanie: ten nastrój trwał już jakiś czas. Chyba od dobrych kilkunastu godzin. A dokładnie od wczoraj, gdy Carlos oznajmił nam przy ognisku, że nazajutrz pojedziemy do wioski, gdzie żyje szaman. Ogarnęła mnie swego rodzaju fascynacja. Wszystko zeszło na plan dalszy. Historie o żyjących w Amazonii Indianach. Opis ich zwyczajów i tradycji. Zachwyt nad otaczającą ich wioski zieloną przyrodą. Wszystko to stało się już mało istotne. Teraz 104 meLADY cała uwaga koncentrowała się wokół tego, co jutro. Wokół tego spotkania. – Kto wie? Może po powrocie napiszę o tym książkę? Przecież tak niewielu przeżyło takie spotkanie. A może powstanie nie lada reportaż? Jedyny w swoim rodzaju. Może to jest właśnie ten czas, na który czekałem? – pyszne myśli odbijały się w mojej głowie jedna od drugiej. Łódź płynęła, a ja cały czas przeżywałem. Przeżywałem spotkanie, które przecież jeszcze nawet się nie odbyło. Które było ciągle przede mną. Wciąż na nie czekałem. Tego dnia czas zlatywał bardzo wolno. I, co ciekawe, wraz z jego upływem fascynacja zaczęła stopniowo ustę- pować. Co zajęło jej miejsce? Hmm… Tak naprawdę to ciężko mi dziś jednoznacznie stwierdzić. Czy to był trudno zdefiniowany wyraz lęku? Takiego zdroworozsąd- ZDROWY STYL ŻYCIA Rób TO, CO sprawia Ci frajdę! Znajomi biegają, startują w triathlonach, jeżdżą na rowerze, chodzą systematycznie na siłownię. Patrzysz na nich z podziwem i lekką nutką zazdrości. Z jednej strony chciałabyś spróbować, z drugiej zaś żadna z tych dyscyplin do Ciebie nie przemawia. Ale dlaczego miałabyś robić to, co oni? Nie wszystko jest dla wszystkich. Przyjemność z aktywności fizycznej poczujesz wtedy, jeśli ćwiczenia dobierzesz do wieku, upodobań, tempe- ramentu i możliwości. Choć i te z czasem się zmieniają. Kiedy mamy dwadzieścia lat, możemy pozwolić sobie na niemal każdą formę aktywności fizycznej. Nasze ciało jest sprężyste, pełne sił, a co najważniejsze, mało podatne na kontuzje. Z wiekiem do wyboru aktywności powinny- śmy podchodzić ostrożniej, należy selekcjonować zajęcia i formy ruchu dla nas odpowiednie. Kluby fitness oferują pełen wachlarz zajęć od mniej do bardziej intensywnych. Ćwiczenia wzmacniające, taneczne, z dodatkowymi przyborami. Ale czy myśląc „aktywność fizyczna”, powin- nyśmy ograniczać się tylko do sali fitness? Przedstawimy dyscypliny indywidualne, grupowe, w sali i na zewnątrz. Pamiętajmy jednak, że nie ma lepszego i tańszego ruchu, niż ruchu na świeżym powietrzu. Rower Godzina spokojnej jazdy na rowerze pozwala spalić około 500 kalorii. Dzięki rowerowym wycieczkom staniemy się bardziej odporne na zmęczenie, a do tego dużo lepiej zniesiemy sytuacje stresowe. W dodatku jazda na rowerze daje nam możliwość obcowania z naturą, wyciszenia się i prawdziwego odprężenia. Jazda na rolkach Czy masz lat czterdzieści, czy dwadzieścia rolki są wspa- niałą rozrywką i relaksem. Nie plotkuj z koleżanką przy kawie z ciastkiem, załóżcie rolki i rozmawiajcie, jeżdżąc po parku. To świetny sposób na efektywne spalanie ka- lorii, zgrabną sylwetkę, dobrą kondycję, zdrowy wygląd i wzmocnione mięśnie nóg. 122 meLADY Jogging Bieganie to najprostsza, najbardziej naturalna forma ruchu dla zdrowia. Dzięki joggingowi zmniejszysz ryzyko chorób serca i układu krążenia, schudniesz, wymodelu- jesz sylwetkę, poprawisz wygląd skóry. Nordic Walking Nordic Walking angażuje 90 mięśni organizmu oraz podnosi ogólną sprawność. Dzięki kijkom odciążone są stawy, prostujemy i odcią- żamy kręgosłup, korygujemy wady postawy, wzmacniając mięśnie. A co najważniej- sze, idąc możemy śmiało rozmawiać! Nie ma lepszej formy do spalania kalorii w towarzystwie. KULINARNY MAKE-UP 134 meLADY Fondant czekoladowy z sosem wiśniowym na winie Składniki: • gorzka czekolada (min. 80 ) • masło • cukier • mąka pszenna • żółtka • białko • szczypta soli • wiśnie w żelu • czerwone wytrawne wino Wykonanie: 125 g 125 g 6 łyżek 6 łyżek 6 łyżek 3 szt. 300 g 200 ml a i n h c u k i m o D Gorzką czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, po czym połączyć z masłem. Lekko wystudzić, jednakże do temperatury, w której ani czekolada, ani tłuszcz nie będą zastygały. Żółtka utrzeć z cukrem, a następnie powoli wlewać masę czekoladową, cały czas mieszając. Białka ubić z solą na sztywną masę i na koniec wtło- czyć do masy. Mają one na celu spulchnienie ciasta. Tak przygotowane ciasto wlewać do foremek (najlepiej sylikonowych) i wypiekać w temperaturze 180°C przez osiem minut. Do rondelka wlać wiśnie w żelu bądź konfiturę wi- śniową wraz z winem. Zagotować i lekko zredukować (odparować). Ciasteczka są prawidłowo przygotowane, jeśli po wy- ciągnięciu z pieca i przepołowieniu wypłynie ze środka czekolada. Podawać na ciepło na sosie z wiśni. meLADY 135 O F N I . I K C E P I L I K C E P I L R T O I P . T O F DOM Z DUSZĄ Shabby chic – z miłości do przeszłości To jeden z najbardziej kobiecych stylów w dekoracji wnętrz. Delikatny, subtelny i finezyjny. Niespełna 30 lat temu pokochały go panie w Stanach Zjednoczonych. Dziś znany jest niemal wszędzie. Styl, który stoi w opozycji do wszystkiego co nowe, lśniące, ascetyczne i chłodne. Naszym bohaterem jest Shabby chic. biznes. Jako samotna matka dwójki dzieci w 1989 roku otworzyła pierwszy butik Shabby chic, odnosząc niezwykły sukces na trudnym rynku designerskim. W ciągu następnych kilku lat powstało jeszcze kilka sklepów w różnych zakąt- kach Stanów Zjednoczonych, a potem również w Europie. Styliści, architekci oraz celebryci chłonęli jej pomysły z ogromną zachłannością. Termin shabby chic został użyty po raz pierwszy w 1980 roku w magazynie „The World of Interiors”. W dosłow- nym tłumaczeniu z języka angielskiego „shabby” oznacza wytarty, sfatygowany, zaś „chic” to styl. Tak też jest w rzeczywistości. Przed- mioty w tej stylistyce sprawiają wrażenie jakby nikt nie dbał o ich wygląd, są przetarte, podrapane, naznaczone czasem, wypłowiałe. W rzeczywistości jednak jest to niezwykle przemyślany zabieg. Malwina Kwiatkowska, właścicielka sklepu Ma Maison wyjaśnia: „Osobiście nigdy nie idę na żywioł – stylizowany przeze mnie me- bel jest zawsze dobrze przemyślany, to jaką ostatecznie otrzyma szatę zależy od jego charakteru, przeznaczenia, historii”. Shabby chic jest jak kobieta – uwodzi nas na każdym kroku. Po pierwsze swoją kolorystyką. Gama barw to ściszona harmonia pasteli, poczynając od nadrzędnej Jego inicjatorką i propagatorką jest Brytyjka Rachel Ashwell. Miłość do starych rzeczy zaszczepili jej (jeszcze jako małej dziewczynce) rodzice. Ojciec handlował antycznymi książkami, matka napra- wiała stare lalki. Zainteresowanie przedmiotami vintage było więc naturalną konsekwencją jej dzieciństwa. Jako dziewiętnastolatka Ashwell przeniosła się do Kalifornii, gdzie pracowała m.in. w agencji reklamowej i telewizji. Po grubych latach, nadeszła zła passa – Rachel rozstała się ze swoim mężem, została też bez pracy. To wtedy jej przyjaciele przekonali ją, aby ze swojej pasji, jaką było wyszukiwanie i przerabianie starych mebli, stworzyła 136 meLADY MAGAZYN PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNY Lenovo Yoga Tablet 2 Pro Alfa Romeo MiTo JUDO – życiowa pasja PECTUS Entuzjazmu nam nie brakuje Okładka główna znajduje się z drugiej strony WYWIAD D R O L e m PECTUS PECTUS – Entuzjazmu nie brakuje nam Najbardziej popularni bracia w Polsce sami o sobie mówią: „cztery asy w rękawie”. Ich muzyka inspiruje do spełniania marzeń. Z wiarą i determinacją realizują kolejne projekty. Bracia Szczepanik w rozmowie z Eweliną Heine opowiadają m.in. o swojej nowej płycie „Kobiety”. Wpada w ucho, wyzwala pozytywne emocje, a jedno- cześnie inspiruje. Taka jest muzyka, którą tworzycie. Jak Wam się to udaje? Nie można powiedzieć, że nam się udaje, bo od lat, dzień po dniu ciężko pracujemy na swój sukces. W przy- padku naszej najnowszej płyty „Kobiety” na cały proces twórczy złożyła się współpraca nie tylko między nami, braćmi, ale ze współautorem tekstów, a przede wszystkim z artystkami. Każda z pań dołożyła nam dużo swojej pozytywnej energii, aby utwór, który zaśpiewa, miał jej klimat. Wspólnie rozmawialiśmy o muzyce, brzmieniu, staraliśmy się uzyskać efekt, który idealnie współgra ze stylem muzycznym charakterystycznym dla wokalistek. Jakość i entuzjazm twórczy. Czy taki jest „Pectus”? Entuzjazmu nam nie brakuje. Tworzymy naprawdę zgrany zespół, który świetnie się ze sobą dogaduje. Jesteśmy różni, mamy różne umiejętności, ale właśnie dzięki dyskusji i czasem odmiennemu widzeniu pewnych projektów, uzyskujemy pożądany efekt. Ponadto każdy z nas ma wykształcenie muzyczne, nasz zespół jest też jednym z najbardziej zaawansowanych pod względem meLORD 1 WYWIAD technicznym – bardzo nam zależy na tym, aby dawać naszym fanom jak najwięcej przyjemności z tworzonej przez nas muzyki. Skąd pomysł na nazwę zespołu? Znajoma wertując w akademiku polsko-łaciński słownik, znalazła słowo Pectus, które oznacza: siłę, upór, ambicję, hart ducha. Właśnie tacy jesteśmy! Słuchając Was, można stwierdzić, że śpiewacie razem od zawsze (uśmiech). No właśnie, co skłoniło Was do tego, żeby zaśpiewać na scenie razem? Zaufanie, pewność, że chcemy grać razem, ambicja, gust muzyczny. Mamy to szczęście, że nas przebywanie z rodziną nie męczy, a umacnia i zapewnia solidne filary. Wszyscy mamy wykształcenie muzyczne, zawsze szliśmy w tym samym kierunki, znamy swoje silne i słabe strony, ale mamy gwarancję, że absolutnie zawsze możemy na siebie liczyć! A to akurat w tej pracy jest niezbędnym czynnikiem. Wasza „Barcelona” stała się dla mnie inspiracją przy wyborze myśli przewodniej poprzedniego wydania „meLADY”. „Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz. Marzeniami zbuduj przyszłość – swój własny los”. Czy u Was też zaczęło się od marzenia o scenie? Oczywiście, że dużo piosenek jest pisanych na bazie własnych doświadczeń czy marzeń, ale to jest tekst uniwersalny. Każdy sukces jest wynikiem intensywnej i ciężkiej pracy, ale sukces rodzi się przede wszystkim z marzeń i ambicji. Nie na darmo się mówi, że każdy jest kowalem swojego losu. A jeśli czegoś bardzo się chce, to na drodze zawsze się spotka ludzi, którzy pomogą i wesprą w realizacji. Trzeba tylko wierzyć w to, nie poddawać się przy małych potknięciach i walczyć do końca. Bo wierzyć, to móc! Wielokrotnie braliście udział w akcjach charyta- tywnych, pomagaliście m.in. Fundacji Anny Dym- nej „Mimo Wszystko”. Tematem tego wydania „meLADY są słowa Nicka Vujicica: „Największą satysfakcję odczuwamy wtedy, gdy dajemy innym coś z siebie”. Jak to jest z pomaganiem? Warto pomagać? Oczywiście! I nie mówię tylko o nas, artystach, ale o każdym człowieku, który pojedynczymi gestami może odmienić czyjeś życie. My oczywiście mamy to szczęście, że możemy angażować się w wiele akcji i nagłaśniać je. Grudzień to dla nas najbardziej aktywny moment, bo większość organizacji przygotowuje większe akcje dla potrzebujących. Z optymizmem i sercem angażujemy się na tyle, na ile nam czas pozwala. Tylko w okresie 2 meLORD 4 WHEELS Alfa Romeo MiTo Porzekadło głosi, że prawdziwy fan motoryzacji powinien przynaj- mniej raz w życiu posiadać Alfę Romeo. A dlaczego? Bo to podobno samochód z duszą. Z drugiej strony legendarne są już dowcipy o awa- ryjności samochodów włoskiego producenta. Jak jest naprawdę? Poznajcie Alfę Romeo MiTo. 1010 meLORD
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

meLady 01 (6) 2016 (PDF)
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: