Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00156 003586 21549039 na godz. na dobę w sumie
Architekci kultury śmierci - ebook/pdf
Architekci kultury śmierci - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 392
Wydawca: Eureka Język publikacji: polski
ISBN: 9788380792173 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).

Kultura śmierci nie wydarzyła się nagle, pojawiając się znikąd i opanowując nas, mimo naszego sprzeciwu, czy niechęci. Tak potężna i fundamentalna zmiana nie mogła zajść bez całych zastępów jej architektów.
Benjamin Wiker i Donald de Marco udowodniają, że opisani przez nich czciciele woli, sprzedawcy śmierci, ateistyczni egzystencjaliści, świeccy utopiści, poszukiwacze przyjemności, ewolucjoniści, eugenicy, czy propagatorzy seksu byli twórcami kultury śmierci - Schopenhauer, Nietzsche, Marks, Darwin, Freud, Kinsey oraz inni.
Książka przedstawia nie tylko kształtowanie się i ewolucję ich światopoglądów, lecz także ciemne strony ich osobowości.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginalny Architects of the Culture of Death Okładka Anna Kierzkowska Redaktor prowadzący Bartłomiej Zborski Redakcja i korekta Hanna Śmierzyńska Skład i łamanie TEKST Projekt, Łódź Copyright © 2004 Ignatius Press, San Francisco. All rights reserved. Copyright © for the Polish translation by Grażyna Waluga Copyright © for the Polish edition by Fronda PL, Sp. z o.o. All rights reserved. ISBN 978-83-64095-45-0 Wydawca Fronda PL, Sp. z o.o. ul. Łopuszańska 32 02-220 Warszawa Tel. 22(cid:7)836 54 44, 877 37 35 Fax. 22(cid:7)877 37 34 e-mail: fronda@fronda.pl www.wydawnictwofronda.pl www.facebook.com/FrondaWydawnictwo Niniejszą książkę pokornie dedykujemy Gerry’emu Cambpellowi i(cid:7)Floydowi Centore, niezłomnie służącym „kulturze życia”. spis treści 9 Przedmowa ................................................................... Podziękowania ............................................................. 11 Wprowadzenie .............................................................. 13 CZĘŚĆ PIERWSZA: CZCICIELE WOLI Arthur Schopenhauer ................................................... 27 Friedrich Nietzsche ...................................................... 41 Ayn Rand ..................................................................... 55 CZĘŚĆ DRUGA: EWOLUCJONIŚCI EUGENICY Karol Darwin ............................................................... 71 Francis Galton ............................................................. 89 Ernst Haeckel ............................................................... 107 CZĘŚĆ TRZECIA: ŚWIECCY UTOPIŚCI Karol Marks ................................................................. 125 Auguste Comte ............................................................ 139 Judith Jarvis Thomson ................................................. 151 CZĘŚĆ CZWARTA: ATEISTYCZNI EGZYSTENCJALIŚCI Jean-Paul Sartre ............................................................ 167 Simone de Beauvoir ...................................................... 181 Elisabeth Badinter ........................................................ 195 7[ ] CZĘŚĆ PIĄTA: POSZUKIWACZE PRZYJEMNOŚCI Zygmunt Freud ............................................................ 209 Wilhelm Reich ............................................................. 225 Helen Gurley Brown .................................................... 237 CZĘŚĆ SZÓSTA: PROPAGATORZY SEKSU Margared Mead ............................................................ 253 Alfred Kinsey ................................................................ 271 Margaret Sanger ........................................................... 293 Clarence Gamble ......................................................... 309 Alan Guttmacher ......................................................... 325 CZĘŚĆ SIÓDMA: SPRZEDAWCY ŚMIERCI Derek Humphry ........................................................... 343 Jack Kevorkian ............................................................. 357 Peter Singer .................................................................. 371 Zakończenie. Personalizm i(cid:7)„kultura życia” ................. 385 przedmowa Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam książki akcji, trzy- mające czytelnika w(cid:7)napięciu. Kiedy, wciągnięci przez autora do centrum dowodzenia wroga przygotowują- cego strategię historycznej bitwy, siedzicie jak na szpilkach, to wiecie, że cokolwiek się stanie, wdzięczni mu będziecie za to, że napisał tę opowieść. Ale ta książka to nie żadna wymyślona historia! Wszyst- ko, co zostało tu opisane, to szczera prawda – pouczająca, wnikliwa i(cid:7)pasjonująca. Zwięzłe prezentacje poszczególnych architektów „kultury śmierci” ujawniają mało znane fakty, zarówno wstrząsające, jak i(cid:7) niewiarygodne. Gdy czytelnik przechodzi kolejno od jednej postaci do drugiej, roztacza się przed nim ohydna filozofia, w(cid:7)naturze swej nadzwyczaj po- dobna do propozycji, którą kiedyś wąż złożył Ewie w(cid:7)raju. Przypomnijmy sobie, że była naiwna, ale zarazem pełna ciekawości i(cid:7)dumy. Kiedy usłyszała, że sama może zostać bo- giem, uległa. Niewiele się zmieniło od tego czasu, co jasno uświadamia nam niniejsza książka. Walka człowieka o(cid:7)odparcie odwiecznej pokusy może być potwornie trudna, kiedy kultura oferuje iluzoryczne obrazy tego, co jest prawdą i(cid:7)co nią nie jest, takie jak mit, że kobiety rywalizują z(cid:7)mężczyznami o(cid:7)równość, że aborcja to wyłącznie 9[ ] wybór osobisty lub że każda osoba ludzka jest autonomicz- nym bytem, niepołączonym z(cid:7)innymi. Kto stworzył te mity? Na kolejnych stronach znajdziecie odpowiedź. Nie będziecie chcieli odłożyć książki, dopóki nie opanujecie sztuki widzenia przez zasłonę, która przysłoniła oczy wielu innym ludziom. Jeden wątek łączy każdego z(cid:7)ar- chitektów z(cid:7)kolejnym; powstała zręczna sieć mająca na celu zniszczenie rozumu, logiki i(cid:7)życia. Owi budowniczowie „kultury śmierci” współpracowali – być może nieumyślnie – w(cid:7)dziele tworzenia zawiłej strate- gii złożonej z(cid:7)półprawd, insynuacji i(cid:7)starannie planowanych akademickich wymysłów, zręcznie razem splecionych i(cid:7)ukry- tych pod fasadą publicznego wizerunku. Ich indywidualna sztuka pozyskiwania zwolenników ustępuje jedynie łatwo- wierności ich odbiorców i(cid:7)gorliwości mediów, chętnych po- chwycić temat. Aby nie zdradzić treści, zakończę, rzucając wyzwanie czy- telnikom: jeśli skończycie książkę i(cid:7) to, czego się z(cid:7) niej na- uczyliście, w(cid:7)ogóle was nie zmieni, to znaczy, że nie czytali- ście uważnie. Przeczytajcie ją raz jeszcze. Judie Brown, przewodnicząca Amerykańskiej Ligi Życia podziękowania Chciałbym podziękować Dave’owi Pearsonowi i(cid:7) „National Catholic Register” za opublikowanie skróconej wersji nie- których tekstów poświęconych omówionym tu architektom, a(cid:7)Donowi de Marco za jego cierpliwe oczekiwanie na zakoń- czenie pracy nad książką. Jeszcze bardziej chcę podziękować mojej drogiej żonie Teresie, która przekonała mnie o(cid:7)ważno- ści tej książki i(cid:7)pomogła mi w(cid:7)pracy nad nią. Benjamin D. Wiker Pragnę podziękować Judie Brown za jej entuzjastyczne wspar- cie dla tego projektu i(cid:7)napisanie przedmowy. Podziękowania składam również na ręce wydawców „Social Justice Review” i(cid:7)„Interim, Culture Wars” oraz „Celebrate Life” za ich poparcie i(cid:7)opublikowanie artykułów napisanych na podstawie niektó- rych z(cid:7)„architektów”, choć nie w(cid:7)rozszerzonej wersji, w(cid:7)jakiej pojawiają się w(cid:7)niniejszym tomie. Ogromnie wdzięczni jeste- śmy za ich zgodę na niniejszą wersję i(cid:7)doceniamy ten gest. Donald de Marco wprowadzenie K ażda budowla ma swojego architekta, osobę, któ- ra wymyśla obraz budowanego dzieła, jeszcze zanim ono powstanie. Jeśli cała kultura jest czymś stwo- rzonym przez człowieka, to znaczy, że opiera się na pewnym projekcie. Oczywiście, w(cid:7) przeciwieństwie do pojedyncze- go budynku, kultura jest projektem rozciągniętym w(cid:7)czasie, znacznie bardziej złożonym i(cid:7)pełnym wymyślnych szczegó- łów, a(cid:7)ponieważ trwa przez dziesięciolecia i(cid:7)stulecia, ma wię- cej niż jednego architekta. Architekci jednej, dającej się wy- odrębnić kultury to ci, których wkład w(cid:7)jej ostateczny kształt jest zgodny z(cid:7)jej pierwotnym obrazem. Ważnym przykładem jest, rzecz jasna, kultura chrześcijań- ska. Jej ucieleśnieniem jest osoba Jezusa Chrystusa – człowie- ka i(cid:7)wcielonego Syna Bożego, oraz późniejsze doktryny, które objaśniają, rozwijają i(cid:7) chronią ten obraz. Kultura chrześci- jańska zatem, jeśli jest prawdziwie chrześcijańska, zarówno w(cid:7)swojej większej, ogólnej postaci, jak i(cid:7)najmniejszych szcze- gółach, będzie zbudowana zgodnie z(cid:7)tym obrazem. Architekci kultury chrześcijańskiej są nieomal niezlicze- ni – Najświętsza Maria Panna, św. Paweł, św. Izydor, św. Cy- prian, św. Jan Chryzostom, św. Augustyn, św. Benedykt, św. Leon, św. Franciszek, św. Dominik, św. Tomasz z(cid:7) Akwinu, 13[ ] możemy tak wyliczać po kolei wszystkich świętych; biskupi, którzy cierpliwie, z(cid:7)modlitwą, brali udział w(cid:7)soborach; papie- że, którzy prowadzili Kościół przez wszystkie dziejowe burze; założyciele zakonów religijnych; wybitni teologowie; wspa- niali religijni artyści; wielcy religijni pisarze, kompozytorzy oraz budowniczowie świątyń; wpływowi chrześcijańscy pra- wodawcy. Wszyscy oni mieli swój wkład w(cid:7)nieustające budo- wanie kultury chrześcijańskiej. Podkreślmy raz jeszcze, że w(cid:7)sercu tego nieustannego bu- dowania kultury był obraz Boga, który stał się człowiekiem, cierpiał i(cid:7)umarł za duszę każdego człowieka, ponieważ każ- dy człowiek jest stworzony na podobieństwo Boże, zatem w(cid:7)oczach swego Stwórcy ma nieskończoną wartość. Ten Bóg celowo stworzył wszechświat i(cid:7)wyznaczył w(cid:7)nim szczególne miejsce człowiekowi. Człowiek jednak, poprzez swój bunt, pozbawił się tego miejsca, zatem, aby przywrócić je człowie- kowi, Bóg postanowił odkupić go poprzez misterium Wcie- lenia Jezusa Chrystusa, Jego Śmierć i(cid:7) Zmartwychwstanie. Wszyscy prawdziwi architekci kultury chrześcijańskiej budo- wali zgodnie z(cid:7)tym wielkim projektem. To właśnie z(cid:7) powodu nieskończonej wartości każdego człowieka, ujawniającej się w(cid:7)szczególności w(cid:7)wielkim mi- sterium życia i(cid:7)śmierci Jezusa Chrystusa, prawdziwie chrze- ścijańska kultura musi być „kulturą życia”, kulturą, która za podstawowe cele społeczeństwa uważa ochronę człowie- ka oraz jego rozwój moralny, intelektualny i(cid:7)duchowy. Dla niczego, co jest sprzeczne z(cid:7) tymi celami, nie ma miejsca w(cid:7)„kulturze życia”. Zatem w(cid:7)Didache (Nauce Dwunastu Apostołów), jednym z(cid:7)najwcześniejszych chrześcijańskich pism, które przetrwały do naszych czasów, choć nie weszły w(cid:7)skład Nowego Testa- mentu, ci, którzy pragnęli być chrześcijanami, stawali przed trudnym wyborem. Didache było swego rodzaju instrukcją inicjacyjną dla nawróconych, informującą ich, czego wyma- ga świętość chrześcijańska i, w(cid:7)konsekwencji, czego ze swojej pogańskiej kultury muszą się wyrzec. Pierwsze słowa brzmią: 14[ ] „Dwie są drogi, jedna droga życia, a(cid:7)druga śmierci – i(cid:7)wiel- ka jest różnica między nimi”1. Co znaczące, pośród nakazów moralnych znajdujemy takie: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie uwodź młodych chłopców, nie uprawiaj rozpusty, nie kradnij, nie zajmuj się magią ani cza- rami [nie tylko w(cid:7) znaczeniu „magicznych” napojów, lecz przede wszystkim w(cid:7)odniesieniu do środków antykoncepcyj- nych i(cid:7)poronnych]2, nie zabijaj dzieci przez poronienie ani nie przyprawiaj ich o(cid:7)śmierć już po urodzeniu, nie pożądaj wła- sności twego bliźniego3. Patrząc na tę listę, widzimy wyraźnie, że wiele z(cid:7)pogań- skich praktyk Rzymu – właśnie tych, których musieli się wy- rzec pierwsi nawróceni na chrześcijaństwo jako wiodących do śmierci – w(cid:7)jakiś sposób dwadzieścia wieków później znów stało się częścią współczesnej kultury. Homoseksualizm, seks pozamałżeński, zainteresowanie okultyzmem, zapobieganie i(cid:7)przerywanie ciąży, eutanazja i(cid:7)dzieciobójstwo – wszystko to stało się naszym udziałem. Co więcej, do tej listy dodaliśmy jeszcze kazirodztwo i(cid:7)sodomię. Co sprawiło, że historia zatoczyła koło i(cid:7)ludzkość powró- ciła do tych ciemnych pogańskich praktyk po tak wielu stu- leciach kultury chrześcijańskiej? Odpowiedzią jest powstanie nowego obrazu ludzkości, nowego rodzaju pogaństwa, które ma swoich własnych architektów. Oni to, na wpół świado- mie, tworzą nową kulturę, z(cid:7)pomocą której pragną zniszczyć lub zastąpić nią istniejącą kulturę chrześcijańską. To właśnie są architekci „kultury śmierci”. 1 Tłum. za: Pierwsi Świadkowie, Pisma Ojców Apostolskich, przekł. A. Świderkówna, wstęp, komentarz i(cid:7)oprac. M. Starowieyski, wyd. 2, Wydawnictwo Diecezjalne – Wydawnictwo M, Sandomierz–Kraków 1998, Didache I, 1. 2 Po grecku to pharmakeuseis. Tego samego słowa użył św. Paweł w(cid:7)Liście do Galatów, Ga 5, 20. 3 Pierwsi Świadkowie…, Didache II, 2. 15[ ] Jak czytelnik wkrótce się przekona, architekci ci odrzucają centralny obraz chrześcijaństwa i(cid:7)zastępują go nowym – w(cid:7)ra- mach którego człowiek staje się niezamierzonym skutkiem działania ślepych sił naturalnych, a(cid:7)nie dziełem Boga stworzo- nym na Jego podobieństwo. Zatem w(cid:7)konsekwencji ludzie są istotami czysto materialnymi, powołanymi do istnienia przez obojętną wobec nich naturę i(cid:7)zmuszonymi do samodzielnego znalezienia własnej drogi zbawienia. Nowa doktryna zbawie- nia jest, mówiąc oględnie, wieloaspektowa – zbawienie poprzez wyrażanie nagiego instynktu, poprzez seksualną rozwiązłość, krwawą rewolucję proletariacką, zwykły akt woli, kontrolę uro- dzeń, zapobieganie ciąży, scjentyzm, poprzez eugenikę itd. Jednakże tym, co łączy nas wszystkich, jest odrzucanie wielkiego obrazu chrześcijaństwa, a(cid:7) przez to wspólne od- rzucanie ludzkości jako zbioru osób, czyli racjonalnych istot ludzkich stworzonych na podobieństwo Boże, będących nie- rozłącznym połączeniem nieśmiertelnej, racjonalnej duszy i(cid:7)ciała. W(cid:7)istocie rzeczy możemy zdefiniować współczesność jako nieustanną depersonalizację ludzkości, próbę zreduko- wania istot ludzkich do poziomu podczłowieczeństwa, nie tyl- ko zgodnie z(cid:7)jakąś abstrakcyjną definicją, lecz również w(cid:7)każ- dym wymiernym aspekcie naszego człowieczeństwa. Początki życia zostały zdepersonalizowane na drodze nieustannego wypierania procesu naturalnej prokreacji przez nienaturalne, mechaniczne metody poczęcia. Seksualność zatem, odarta z(cid:7)jej przyrodzonej cechy prokreacyjnego zjednoczenia w(cid:7)mał- żeństwie, została sprowadzona do czystej przyjemności, któ- rej uczestnicy są nieledwie zwykłymi przedmiotami okazjo- nalnego zadowolenia. Także śmierć uległa depersonalizacji; liczne głosy domagające się wprowadzenia eutanazji pokazu- ją naocznie, że nazbyt wiele osób uważa humanitarne trakto- wanie człowieka za równoważne z(cid:7)humanitarnym traktowa- niem zwierząt. W(cid:7)takim ujęciu „uśpienie” osoby starszej lub cierpiącej staje się aktem miłosierdzia równoważnym „usy- pianiu” starych i(cid:7)schorowanych zwierząt, co więcej, odbywa się z(cid:7)dokładnie takich samych powodów. 16[ ] Jednak, jak się przekonamy w(cid:7)toku lektury niniejszej książ- ki, tej redukcji osób ludzkich do poziomu poniżej człowieka – do poziomu zwykłych zwierząt, a(cid:7)nawet niższego, do zwyczaj- nych, przypadkowych kombinacji chemicznych – towarzyszy, paradoksalnie, prometejskie wyniesienie człowieka na pozy- cję samozwańczego boga. To dziwne, ale depersonalizując sa- mych siebie, staliśmy się własnymi wyznawcami. Możemy przydać sensu tej pozornej ironii, gdy uświadomimy sobie, że u(cid:7)źródła depersonalizacji leży odrzucenie najważniejszej Oso- by – Boga. Zatem ateizm prowadzi bezpośrednio do deperso- nalizacji. Odarłszy wszechświat z(cid:7)jego stwórcy, a(cid:7)człowieka – ze źródła jego człowieczeństwa, wyobrażamy sobie, że jeste- śmy jedynym źródłem porządku, najbardziej boskimi istota- mi w(cid:7)bezbożnym kosmosie, a(cid:7)zatem jako jedyni warci jeste- śmy czci i(cid:7)posłuszeństwa. To pomieszanie stwórcy ze stworzeniem powoduje za- ciemnienie umysłu, które w(cid:7)konsekwencji zaciemnia wolę – to główny punkt wielkiej encykliki Jana Pawła II Evangelium vitae – Ewangelii życia. W(cid:7)encyklice tej Ojciec Święty wpro- wadził bardzo ważne rozróżnienie pomiędzy „kulturą życia” a(cid:7)„kulturą śmierci”. Poszukując najgłębszych korzeni walki między „kulturą ży- cia” a(cid:7)„kulturą śmierci” (…). Trzeba dojść do sedna drama- tu, jaki przeżywa współczesny człowiek: jest nim osłabienie wrażliwości na Boga i(cid:6)człowieka, zjawisko typowe w(cid:7)kontek- ście społecznym i(cid:7)kulturowym zdominowanym przez seku- laryzm4. Dla Jana Pawła II to osłabienie było niczym „zamknię- te koło, które wciąga go [człowieka] niczym straszliwy wir”, odrzucenie Boga zaś prowadzi nieuchronnie do odrzucenia „także wrażliwości na człowieka, [na] jego godność i(cid:7) życie; z(cid:7) drugiej strony, systematyczne łamanie prawa moralnego, 4 Jan Paweł II, Encyklika Evangelium vitae, 21. 17[ ] zwłaszcza w(cid:7)poważnej materii poszanowania życia ludzkiego i(cid:7)jego godności, prowadzi stopniowo do swoistego osłabienia zdolności odczuwania ożywczej i(cid:7)zbawczej obecności Boga”5. Przypomina to nam ostrzeżenie św. Augustyna, że grzech jest karą za grzech. Ostatnie osiągnięcia technologii medycznych jasno po- kazują, iż odrzuciwszy Boga, nie odrzuciliśmy jednocześnie funkcji przypisywanych Bogu, lecz jedynie przypisaliśmy je sobie. Zatem teraz to my określamy, co jest dobre, a(cid:7)co złe; teraz my decydujemy o(cid:7)narodzinach, życiu i(cid:7)śmierci; i(cid:7)to my stworzymy siebie na takie podobieństwo, jakiego akurat bę- dziemy pożądać. Pierwsza tablica naszego własnego Dekalo- gu oznajmia nam, że nie będziemy mieć innych bogów poza nami samymi, druga zaś – konsekwentnie – oświadcza, że każdy musi kochać własną wolę ponad wszystko inne. To właśnie ten straszliwy wir, zamknięte koło, to nasze uparte osłabienie wrażliwości na prawdziwego Boga i(cid:7) czło- wieka określa „kulturę śmierci”. Odrzucenie chrześcijań- stwa (a(cid:7)przez to również jego nakazów moralnych) połączone z(cid:7) pragnieniem wyznaczania naszego własnego przeznacze- nia (a(cid:7)stąd także definiowania dobra i(cid:7)zła) zaowocowało po- tężną zsekularyzowaną kulturą, która zdominowała zarówno współczesną Europę, jak i(cid:7)Amerykę; kulturę, która dziś do- puszcza seksualny libertynizm, akty homoseksualne, rozma- ite sposoby zapobiegania ciąży i(cid:7)aborcję nie tylko w(cid:7)prawie, lecz również w(cid:7)literaturze, muzyce, sztuce i(cid:7)dramacie. Powtórzmy raz jeszcze, że „kultura śmierci” nie wydarzy- ła się nagle, pojawiając się znikąd i(cid:7)opanowując nas, mimo naszego sprzeciwu czy niechęci. Tak potężna i(cid:7)fundamental- na zmiana nie mogła zajść bez całych zastępów architektów „kultury śmierci”, działających przez długi okres, nieustannie planujących, burzących i(cid:7)wznoszących na nowo każdą część, każdy poziom i(cid:7)każdy aspekt kultury. Gdybyśmy dysponowali nieograniczonym czasem i(cid:7)miejscem, a(cid:7)także energią i(cid:7)deter- 5 Ibid. 18[ ] minacją, moglibyśmy opracować wielotomowe kompendium o(cid:7)takich architektach, obejmując okres aż do korzeni sekula- ryzmu w(cid:7)renesansie i(cid:7)jeszcze dawniej, do materialistycznych kosmologii starożytnych Greków, których idee wskrzeszono w(cid:7)czasie odrodzenia, aby zapewnić intelektualne wsparcie no- wożytnemu sekularyzmowi6. Potem możemy zbadać najnow- sze doniesienia i(cid:7)zdać czytelnikowi gruntowną relację z(cid:7)ostat- nich ataków przeciwko człowieczeństwu. Ponieważ jednak mamy ograniczony zarówno czas, jak i(cid:7)miejsce, musieliśmy skupić naszą uwagę na wybranych, naj- bardziej wpływowych architektach z(cid:7)ostatnich dwóch stuleci, a(cid:7)to z(cid:7)dwóch powodów. Z(cid:7)jednej strony, istnieje wiele dobrych tekstów poświęconych bardziej odległym źródłom sekulary- zmu, choć te często pozostawiają w(cid:7)nas wrażenie, iż jesteśmy nieszczęsnymi ofiarami grzechów naszych przodków, odle- głych w(cid:7)czasie i(cid:7)przestrzeni. Z(cid:7)drugiej – nazbyt wiele relacji od- noszących się do naszej współczesnej fatalnej kondycji ugrun- towuje w(cid:7)nas przekonanie, że wszystko było dobrze do rebelii lat sześćdziesiątych XX wieku albo do wynalezienia telewizji lub pigułki antykoncepcyjnej, czy też do sprawy Roe v. Wade7 bądź wejścia kobiet na rynek pracy, itp. Koncentrując uwagę na dwóch ostatnich stuleciach, mamy nadzieję połączyć odle- glejsze źródła sekularyzmu z(cid:7)jego najnowszymi przejawami, wypełniając w(cid:7)ten sposób lukę i(cid:7)wykazując jego ciągłość. Pokazując, w(cid:7) jaki sposób zło określa i(cid:7) napędza „kulturę śmierci”, zdecydowaliśmy się zaprezentować biografie osób 6 Dłuższe uzasadnienie czytelnik znajdzie w: B. Wiker, Moral Dar- winism: How We Became Hedonists, InterVarsity Press, Downers Gro- ve (Ill.) 2002. 7 Sprawa Roe versus Wade (czyli Roe przeciwko Wade) toczyła się na początku lat 70. XX wieku przed Sądem Najwyższym USA. W(cid:7)jej wy- niku w(cid:7)1973 roku aborcja została uznana w(cid:7)USA za legalną przez cały okres ciąży, z(cid:7)dopuszczalnymi ograniczeniami w(cid:7)ostatnich trzech mie- siącach. Sąd uznał, że większość przepisów zakazujących aborcji stano- wi naruszenie konstytucyjnego prawa do ochrony prywatności. Decyzja SN uczyniła prawo do aborcji „fundamentalnym prawem konstytucyj- nym” każdej kobiety (przyp. tłum.). 19[ ] zamiast skupić się na opisie idei. Uczyniliśmy tak z(cid:7) kilku ważnych powodów. Przede wszystkim dlatego, że dla większo- ści czytelników biografie są ze swej natury bardziej interesu- jące. Co ważniejsze jednak, z(cid:7)biografii jasno wynika, iż idee mają konsekwencje tylko dlatego, że są tworzone i(cid:7)wyznawa- ne przez ludzi, którzy potem żyją według nich. Dlatego na- pisaliśmy książkę zatytułowaną Architekci „kultury śmierci”, a(cid:7)nie Architektura „kultury śmierci”. Jak szybko się przeko- namy, powolna, acz solidna budowa „kultury śmierci” postę- powała dzięki realnie istniejącym jednostkom, dokonującym faktycznych wyborów zgodnie z(cid:7) wyjątkowo zdeformowany- mi pojęciami Boga i(cid:7)ludzkiej natury. Ta deformacja częstokroć była po części skutkiem pokrętnej sytuacji domowej, pokręt- nych poglądów na naturę, pokrętnych pragnień seksualnych, pokrętnych dobrych intencji lub pokrętnych utopijnych wizji. Jednakże w(cid:7)każdej biografii dostrzegamy także prawdziwe oso- by dokonujące prawdziwych wyborów (wracając do Didache), stojące na rozdrożu pomiędzy „dwiema drogami, drogą życia i(cid:7)drogą śmierci”, po czym wybierające, niestety, tę ostatnią. Z(cid:7) tego samego powodu wybraliśmy postaci, które miały największy wpływ zarówno na najbardziej zawiłym poziomie teoretycznym, jak i(cid:7)najbardziej przyziemnym poziomie prak- tycznym. Wielkie kulturowe przemiany bowiem nie są możli- we ani bez architektów obmyślających wielkie plany, ani bez architektów praktycznych, którzy sami zajmują się budową nowych struktur. Dobra nowina w(cid:7)odniesieniu do tych ostatnich punktów jest taka: ostateczne zwycięstwo „kultury życia” zależy od osób dokonujących prawdziwych wyborów, wyborów zgod- nych z(cid:7)określonymi planami, wyborów, które staną się praw- dziwe z(cid:7)powodu określonych działań. Na każdym z(cid:7)nas spo- czywa ta ogromna odpowiedzialność wybrania dzisiaj, komu i(cid:7) czemu będziemy służyli – czy staniemy się architektami i(cid:7)niewolnikami bezlitosnej struktury „kultury śmierci”, czy też zostaniemy architektami i(cid:7)współtwórcami wznoszącymi „kulturę życia” na każdym jej poziomie. 20[ ] Oczywistym remedium na nieustanną depersonalizację, jaką niesie za sobą „kultura śmierci”, jest wskrzeszenie wła- ściwego rozumienia istoty ludzkiej jako osoby. Abyśmy dzia- łali jako osoby, musimy zrozumieć zarówno samych siebie, jak i(cid:7)innych. Nacisk, jaki papież Jan Paweł II kładł na per- sonalizm, otwiera nam oczy na tę fundamentalną rzeczywi- stość, rzeczywistość, jaką zbyt długo skrywały przed nami królujące redukcjonistyczne poglądy na kulturę. Personalizm chrześcijański koncentruje się na istocie ludzkiej rozumianej jako jednostka jedyna w(cid:7) swoim rodzaju oraz odpowiedzial- ny członek społeczeństwa, zatem nie jest to naiwnie prosty pogląd traktujący ludzi jako wyobcowane jednostki lub ano- nimowych członków społeczeństw masowych. Jednocześnie personalizm występuje przeciwko sprowadzaniu osoby ludz- kiej do poziomu istoty niższego rzędu (takiej jak zwierzę lub niżej nawet, do zwykłej struktury chemicznej), a(cid:7)także prze- ciwko wynoszeniu jej do poziomu samo-twórcy. Personalizm krytykuje takie poglądy, choć nie czyni tego poprzez stanow- cze odrzucenie rozmaitych współczesnych filozofii, z(cid:7)których wyrosły. Jak wielokrotnie zauważył Jan Paweł II, szkoła fi- lozofii personalistycznej umożliwia nam zaczerpnięcie z(cid:7)wie- lu różnorodnych trendów współczesnej filozofii, oczyszczenie ich i(cid:7)przekształcenie, a(cid:7)następnie wykorzystanie do pełniej- szego zrozumienia wrodzonej godności i(cid:7)wyrazistości, odręb- ności człowieka jako osoby. A(cid:7)choć w(cid:7)krytyczny sposób czer- pie ze współczesnych poglądów, personalizm chrześcijański Jana Pawła II jest całkowicie zgodny z(cid:7)metafizyką i(cid:7)moralno- ścią św. Tomasza, nawet jeśli różni się nieco terminologią. W(cid:7)szczególności zauważmy, że głównym przedmiotem zain- teresowania w(cid:7)tomizmie jest podobnie prawdziwa i(cid:7)odrębna natura osoby ludzkiej, ale tak, jak przejawia się w(cid:7)prawie na- turalnym, w(cid:7)prawie ludzkiej natury, która sama w(cid:7)sobie jest odbiciem prawa wiecznego. Zatem mieliśmy dobry powód, aby filozoficznym kontek- stem oceny i(cid:7)krytyki naszych różnych architektów uczynić, w(cid:7)znacznym stopniu, metafizykę i(cid:7)rozważania o(cid:7)prawie na- 21[ ] turalnym św. Tomasza z(cid:7)Akwinu oraz chrześcijański perso- nalizm Karola Wojtyły. W(cid:7)połączeniu tomizm i(cid:7)personalizm wzmacniają odrębną i(cid:7)pełną godności naturę istot ludzkich, acz ich akcenty rozkładają się nieco inaczej. Jesteśmy jednak przekonani, że owo różne rozłożenie akcentów pomoże nam stworzyć żywszy, trójwymiarowy obraz. Podzieliliśmy poszczególnych architektów zgodnie z(cid:7) ich najistotniejszym wkładem w(cid:7)„kulturę śmierci”. Są to katego- rie całkiem różne, choć w(cid:7)naszym studium pojawia się pięć powracających tematów ogólnych: walczący ateizm, oddzie- lenie woli od konsekwencji jej wyborów, absolutyzacja wol- ności, obsesyjny seks oraz utrata poczucia ludzkiej godności. A(cid:7)oto siedem wyróżnionych kategorii: (1) Czciciele woli: Ar- thur Schopenhauer, Friedrich Nietzsche i(cid:7)Ayn Rand; (2) Ewo- lucjoniści eugenicy: Karol Darwin, Francis Galton i(cid:7) Ernst Haeckel; (3) Świeccy utopiści: Karol Marks, Auguste Comp- te i(cid:7)Judith Jarvis Thomson; (4) Ateistyczni egzystencjaliści: Jean-Paul Sartre, Simone de Beauvoir i(cid:7) Elisabeth Badinter; (5) Poszukiwacze rozkoszy: Zygmunt Freud, Wilhelm Re- ich i(cid:7) Helen Gurley Brown; (6) Propagatorzy seksu: Marga- ret Mead, Alfred Kinsey, Margaret Sanger, Clarence Gamble i(cid:7) Alan Guttmacher; (7) Sprzedawcy śmierci: Derek Hum- phrey, Jack Kevorkian i(cid:7)Peter Singer. Poszczególne kategorie odnoszą się do istoty wpływu, jaki dana osoba wywarła na „kulturę śmierci”; wspólnie dobrze oddają zakres ich współuczestniczenia w(cid:7)budowaniu tej kul- tury: akt woli w(cid:7)buncie przeciwko Bogu (Czciciele woli); prze- konanie, że ludzka natura nie jest dziełem bożym, a(cid:7)jedynie przypadkowym wytworem przyrody i(cid:7) w(cid:7) związku z(cid:7) tym na- sze własne wysiłki są w(cid:7)stanie ją oczyszczać, zmieniać i(cid:7)prze- kształcać (Ewolucjoniści eugenicy); próba wprowadzenia siłą raju na ziemi (Świeccy utopiści); zaprzeczenie, jakoby ludz- kie istnienie miało jakikolwiek sens nadany przez Boga (Ate- istyczni egzystencjaliści); przedefiniowanie sensu ludzkiego życia w(cid:7)kategoriach przyjemności seksualnej (Poszukiwacze rozkoszy); ambitny projekt manipulowania poprzez przymus 22[ ] rządowy seksualnością i(cid:7)rodziną (Propagatorzy seksu); a(cid:7)tak- że próba określenia granic sensu życia oraz czasu i(cid:7)warunków śmierci (Sprzedawcy śmierci). Widzimy w(cid:7)tym spektrum przejście od wyniesienia ludz- kiej woli (które jest początkiem wszystkich rebelii przeciwko Bogu) aż do wynikłej zeń utraty zrozumienia bądź umniejsze- nia ludzkiej natury. Po tym buncie i(cid:7)upadku pragniemy stać się własnymi bogami, choć sami Boga odrzucamy, jednocze- śnie zaś, w(cid:7)tym naszym wyniesieniu, paradoksalnie chcemy zredukować się do poziomu poszukiwaczy rozkoszy, którzy – wyzbyci możliwości jej odczuwania wskutek zaawansowane- go wieku, choroby bądź nudy – kwalifikują się jedynie do sa- mounicestwienia, czy to z(cid:7)własnej ręki, czy rąk innych. Jak zauważył Jan Paweł II, człowiek istotnie znalazł się w(cid:7) za- mkniętym kole, które wciąga go niczym straszliwy wir. Kiedy poskładamy w(cid:7) jeden obraz wszystkie te aspekty „kultury śmierci”, zobaczymy, że to, co początkowo może ja- wić się jako jednostkowy problem moralny – weźmy dla przy- kładu aborcję – jest w(cid:7)istocie integralną częścią całej złożonej struktury „kultury śmierci”. W(cid:7)celu przywrócenia prawdziwie moralnego miejsca każdego moralnie zdeformowanego obsza- ru nękającego naszą społeczność musimy zbudować na nowo całą „kulturę życia”. Jest to ogromne zadanie, ale przytoczmy tu pierwsze słowa naszego Ojca Świętego wypowiedziane na samym początku jego pontyfikatu: „Nie lękajcie się!”. CZĘŚĆ PIERWSZA CZCICIELE WOLI ARTHUR SCHOPENHAUER FRIEDRICH NIETZSCHE AYN RAND Arthur Schopenhauer Donald de Marco F ilozofia narodziła się w(cid:7)chwili, gdy odkryto, że istnie- je zasadnicza różnica pomiędzy tym, jak rzeczy zdają się wyglądać, a(cid:7)tym, jakie są w(cid:6)rzeczywistości. To, ja- kie rzeczy są w(cid:6) rzeczywistości, nie jest wcale równoznacz- ne z(cid:7)tym, jakimi nam się wydają. Zatem rzeczywistość nie jest tożsama ze światem postrzeganym. Powierzchnia stołu na przykład robi na nas wrażenie stałej, twardej i(cid:7)statycznej. A(cid:7)jednak, według praw fizyki, jest bardzo porowata i(cid:7)obarczo- na ładunkiem elektrycznym. Mówi się, że filozofia zrodziła się z(cid:7)zadziwienia rzeczywistością. Można też powiedzieć, że wzięła się z(cid:7)ciekawości. Filozofować znaczy próbować otwo- rzyć drzwi, które pozwolą nam przekroczyć próg pozoru tego, co nam się wydaje, i(cid:7)wejść do królestwa rzeczywistości. Co więcej, filozofia wymaga odwagi, bo nie wiemy, co jest po drugiej stronie drzwi, dopóki ich nie otworzymy. Potrzebu- jemy odwagi, aby stanąć twarzą w(cid:7)twarz z(cid:7)nieznanym. Filo- zofia wymaga również uczciwości, abyśmy mogli zrelacjono- wać to, co ujrzeliśmy, takim, jakim jest, bez upiększenia czy umniejszania. Arthur Schopenhauer (1788–1860) otworzył te święte drzwi, owe jedyne „wąskie drzwi do prawdy”1, jak je nazwał, 1 A. Schopenhauer, The World as Will and Idea, tłum. R.B. Haldane, J. Kemp, wyd. K. Paul, Trench, Truber, London 1906 (wydanie polskie: Świat jako wola i(cid:6)przedstawienie, tłum. J. Garewicz, t. 1–2, PWN, War- szawa 1994–1995). 27[ ] i(cid:7)ujrzał – najwyraźniej bez mrugnięcia okiem – coś najstrasz- liwszego, coś najbardziej przerażającego, czego nie widział jeszcze żaden filozof. W(cid:7)związku z(cid:7)tym rodzą się dwa pytania: co takiego zobaczył i(cid:7)czy to, co widział, było rzeczywistością, czy jedynie przedstawieniem? Sięgając wstecz do Platona oraz istoty judaizmu i(cid:7)chrze- ścijaństwa, natrafiamy na przekonanie, że rzeczywistość jest z(cid:7) gruntu dobra. Fakt, że współczesna filozofia oderwała się w(cid:7)wielu podstawowych kwestiach od myśli starożytnej i(cid:7)śre- dniowiecznej, nie powinien przysłaniać tej głęboko zakorze- nionej afirmacji najwyższego dobra rzeczywistości. Od czasów Descartes’a, ojca filozofii nowożytnej, czyli od siedemnaste- go stulecia, do czasów Georga Hegla dwa wieki później, filo- zofowie wierzyli także, że cokolwiek istnieje po drugiej stro- nie tych drzwi, jest dla ludzkiego umysłu nie tylko dobre, lecz również życzliwe. Filozofowie założyli, że po drugiej stronie świata postrzeganego (fenomeny) znajduje się uporządkowa- ne i(cid:7)przyjemne pod względem estetycznym królestwo rzeczy samych w(cid:7)sobie (noumeny). Kiedy jednak Schopenhauer patrzył przez drzwi prowadzą- ce od świata postrzeganego do świata rzeczywistego, wierzył, że to, co widzi, jest nagą rzeczywistością, a(cid:7)było to coś złośli- wego i(cid:7)niezwykle nieprzyjemnego dla ludzkiego umysłu. Nie był to miły, wyznaczony przez bogów porządek, lecz wola – szalejąca, ślepa, naga, dusząca, bezbożna wola! Schopenhauer był przekonany, że odkrył „rzecz samą w(cid:7)sobie”, i(cid:7)opisał ją jako popęd działający ślepo i(cid:7)bez celu. Wola jest rzeczą samą w(cid:7)sobie, istotą wewnętrzną, podstawą świata. Wola jest pierwotną istotą rzeczy (Urwesen), pierwot- nym źródłem tego, co jest (Urquelle des Seinden), pierwot- nym motorem wszelkiego ruchu. Nie ma celu poza sobą samą i(cid:7)swą bezcelową aktywnością. Jest wszędzie: w(cid:7)przyciąganiu siły grawitacyjnej, krystalizacji skał, ruchu gwiazd i(cid:7)planet, w(cid:7)żarłoczności dzikich bestii oraz w(cid:7)woli człowieka. Ta niepo- hamowana i(cid:7)wszechobecna siła objawia się według Schopen- hauera w(cid:7)postaci natury. Człowiek nie ma szans w(cid:7)walce z(cid:7)tą 28[ ] siłą, gdyż ona nie działa przez wzgląd na niego i(cid:7)dąży do jego ostatecznego unicestwienia. Przeznaczeniem natury, będącej ucieleśnieniem woli, jest zniszczenie tych właśnie jednostek, które powołała do istnienia2. To, co zobaczył Schopenhauer, to świat widziany ze współ- czesnej perspektywy: natura jest skutkiem; nie jest dobro- tliwym twórczym bóstwem, lecz ślepym, złośliwym tańcem fizycznych sił i(cid:7) bezmyślnych przypadków. Jeśli wolno nam przeskoczyć do naszych czasów, to możemy powiedzieć, że zobaczył naturę taką, jaka objawiła się słynnemu darwiniście Richardowi Dawkinsowi: „Wszechświat, jaki widzimy, ma do- kładnie te same właściwości, jakich moglibyśmy się spodzie- wać, gdyby na samym dnie nie było żadnego celu, żadnego zła ani dobra, kompletnie nic oprócz całkowitej i(cid:7)nieukierun- kowanej obojętności”3. W(cid:7) przeciwieństwie do Schopenhau- era, Dawkins stwierdził: „Natura nie jest okrutna, lecz tylko bezdusznie obojętna”. Lecz ta bezlitosna obojętność jest, jak przyznaje Dawkins, nie mniej bezwzględna. „To jedna z(cid:7)naj- trudniejszych do zaakceptowania przez ludzi nauk wynika- jących z(cid:7)obserwacji przyrody. My, ludzie, nie potrafimy po- godzić się z(cid:7)myślą, że coś może nie być ani złe, ani dobre, ani okrutne, ani łaskawe, lecz zwyczajnie obojętne, bezdusz- ne i(cid:7)bezcelowe”4. Tak przedstawia się wizja natury, gdy usu- nie się z(cid:7)niej Boga. Schopenhauer był jedną z(cid:7)pierwszych osób, które w(cid:7)peł- ni zrozumiały konsekwencje ateizmu i(cid:7)jak złego dżina z(cid:7)bu- telki wypuściły pojęcie natury jako „ślepej woli” we współ- czesny świat, gdzie odgrywa ona ważną rolę w(cid:7)filozofii, choć 2 A. Schopenhauer, The World as Will and Idea, w: The Philosophy of Schopenhauer, ed. I. Edman, Random House, New York 1928, s. 217. 3 G. Easterbrook, Science and God: A(cid:6) Warning Trend, „Science” 277 (1977), s. 890–893; cyt. za: M. Behe, W. Demski, S. Myer, Scien- ce and Evidence for Design in the Universe, Igantius Press, San Franci- sco 2000, s. 104. 4 R. Dawkins, River out of Eden, New York, Basic Books, 1995, s.(cid:7)96 (polski przekład: Rzeka genów. Darwinowski obraz świata, tłum. M.(cid:7)Jannasz, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007, s. 136). 29[ ] pod rozmaitymi, zdumiewającymi postaciami. Dla Friedri- cha Nietzschego, gorliwego czytelnika Schopenhauera, stała się ona „wolą mocy”. Dla Zygmunta Freuda tkwi ona w(cid:7)in- stynktownym popędzie seksualnym (libido). Według Wilhel- ma Reicha mieści się ona w(cid:7)„irracjonalnej substancji sek- sualnego pożądania”. Jean-Paul Sartre widzi ją wszędzie i(cid:7)doświadcza w(cid:7)postaci „mdłości”. Simone de Beauvoir brzy- dzi się sposobem, w(cid:7) jaki przytłacza ona kobiety biologicz- nie i(cid:7) czyni z(cid:7) nich łatwe ofiary. Elisabeth Badinter próbuje chronić się przed jej „uciskiem”, uciekając w(cid:7)„zabsolutyzo- wane ego”. Schopenhauer jest ojcem spuścizny znanej we współczesnej filozofii pod nazwą irracjonalnego witalizmu5. Jest to spuścizna, w(cid:7)swej istocie manichejska, która reagu- je przerażeniem na obecność natury, irracjonalne narzędzie bezlitosnej woli. Biorąc pod uwagę twierdzenie Schopenhauera, że natura nie jest powiązana z(cid:7)wolą dobrotliwego, inteligentnego Stwór- cy, owa Schopenhauerowska wola – „rzecz sama w(cid:7)sobie”, ów fundament rzeczywistości – jest zupełnie i(cid:7) całkowicie ode- rwana od rozumu. Jest to frankensteinowski potwór odłą- czony od zdolności rozumowania i(cid:7)panowania nad sobą jego twórcy. W(cid:7) obliczu natury rozumianej jako niepohamowana i(cid:7)irracjonalna siła możliwe są tylko dwie reakcje: poddanie się lub ucieczka. Schopenhauer wybrał tę drugą, choć uważał, że ucieczka, zarówno poprzez sztukę, jak i(cid:7) ascetyzm, jest nie- zwykle trudna i(cid:7)uda się jedynie niewielu. Słynny „pesymizm” Schopenhauera jest solidnie zakotwi- czony w(cid:7) jego metafizyce: oznacza to, że opiera się na fun- damentalnym założeniu, iż natura nie jest dobrotliwa, lecz okrutna; powołuje życie tylko po to, aby je zniszczyć, i(cid:7) ro- dzi nadzieję, aby ją zniweczyć. Zatem jej zgubnej istoty nie da się nigdy wykorzenić. W(cid:7)ostatecznym rozrachunku jedy- nie śmierć może nas ocalić od bezlitosnej natury. Nikt wcze- 5 C. Fabro, God in Exile: Modern Atheism, tłum. A. Gibson, Newman Press, New York 1968, s. 872. 30[ ] śniej ani później nie uderzył w(cid:7)tak pesymistyczną nutę rów- nie mocno, a(cid:7)zarazem nie pisał w(cid:7)sposób tak zaangażowany, jak Arthur Schopenhauer. Dla metafizyki Schopenhauer jest tym, kim Edgar Allan Poe dla „opowieści arabeskowo-grote- skowych”. Schopenhauer makabrę zrównuje z(cid:7)naturą, a(cid:7)nędzę i(cid:7)nieszczęście – z(cid:7)życiem: Jakiż jednak jest odstęp między naszym początkiem i(cid:7)koń- cem, tamtym w(cid:7) obłędzie żądzy i(cid:7) zachwycie rozkoszy, tym w(cid:7) zniszczeniu wszystkich organów i(cid:7) zapachu zgnilizny zwłok. Jeśli idzie o(cid:7)dobrobyt i(cid:7)radowanie się życiem, droga prowadzi też między obydwoma stale w(cid:7)dół; słodko marzące dzieciństwo, radosna młodość, utrudzone życie męskie, ka- leka, często żałosna starość, męki ostatniej choroby i(cid:7)wresz- cie agonia. Czy nie wygląda to, jakby istnienie było pomyłką, której skutki ujawniają się stopniowo coraz bardziej?6 Powinniśmy uznawać więc każdego, mówi nam Schopen- hauer, „przede wszystkim za istotę, która istnieje tylko na skutek swej grzeszności i(cid:7) której życie jest pokutą za winę swego narodzenia”. Nadzieję niesie tylko śmierć. Śmierć jest potężniejsza od życia, które jest jedynie wolą w(cid:7) jej uprzed- miotowionej postaci. Śmierć uwalnia nas od szaleństwa i(cid:7)cier- pienia, jakie niesie ze sobą życie. Zarazem zło jest potężniej- sze i(cid:7)bardziej realne niż dobro: „jest właśnie pozytywne, jest czymś, co samo daje się odczuć, natomiast dobro, tj. wszel- kie szczęście i(cid:7)zadowolenie, jest negatywne, mianowicie jest tylko likwidacją pragnienia i(cid:7)końcem jakiejś męki”. Zło trwa, podczas gdy przelotna odrobina dobra, jaką możemy odczu- wać, znika, kiedy tylko zaspokoimy nasz apetyt na nią. Ży- cie zatem jest ze swej natury złe. Złe jest również dlatego, jak twierdzi Schopenhauer, że im wyższy organizm, tym więk- 6 A. Schopenhauer, Essays and Aphorisms, tłum. R.J. Hollingdale, Penguin Classic, New York 1970, s. 51–54 (wydanie polskie: W(cid:6)poszu- kiwaniu mądrości życia, tłum. i(cid:7)oprac. J. Garewicz, t. 1, PWN, Warsza- wa 2002, t. 2, „Antyk”, Kęty 2004, tu: t. 2, s. 256). 31[ ] sze jest cierpienie. Proponuje nam, abyśmy „pokrótce spraw- dzili twierdzenie, że na świecie przyjemność przeważa nad bólem”, porównując „doznanie zwierzęcia pożeranego przez inne z(cid:7)doznaniami pożerającego”7. W(cid:7)judaizmie i(cid:7)chrześcijaństwie tworzenie jest z(cid:7)gruntu do- bre, zło zaś jest nieobecnością bądź też brakiem dobra. Do- bro i(cid:7)istnienie są tożsame, jak twierdzi św. Tomasz z(cid:7)Akwinu. Z(cid:7)tego rozumienia natury wyrasta kultura życia. Ale kiedy od- wróci się tę metafizykę, kiedy uzna się za tożsame zło i(cid:7)istnie- nie, oczywistą konsekwencją staje się kultura śmierci. Zatem dla Schopenhauera kultura śmierci jest jedynie wypełnieniem metafizyki śmierci. Nigdy wcześniej nie został sformułowany bardziej zjadliwy pesymizm. Schopenhauer okazał się tu nie- zrównany. Wybitny historyk i(cid:7)filozof Will Durant nie przesa- dzał, gdy pisał o(cid:7)największym pesymiście Zachodu: „Weźmy niezdrowy stan i(cid:7)neurotyczny umysł, życie wypełnione próż- nymi zajęciami i(cid:7)ponure znudzenie i(cid:7)oto objawia się właściwa fizjologia filozofii Schopenhauera”8. Niemniej wpływ Schopenhauera na współczesność, szcze- gólnie w(cid:7) zakresie oddzielenia rozumu od woli, jest nie do przecenienia. Według Tomasza Manna Schopenhauer, jako psycholog woli, jest ojcem całej współczesnej psychologii. Od niego linia wiedzie drogą psychologicznego radykalizmu Nietzschego prosto do Freuda i(cid:7) ludzi, którzy stworzyli psy- chologię podświadomości i(cid:7)zastosowali ją do nauk umysło- wych9. Zdaniem Karla Sterna „można prześledzić bezpośred- ni związek pomiędzy beznadziejnym bez-rozumem «woli» Schopenhauera a(cid:7) niezrozumiałą fazą szaleństwa tego stule- cia, któremu nieomal udało się zniszczyć świat”10. To „sza- leństwo” trwa nadal i(cid:7)nie słabnie. 7 Ibid., s. 41–50 (ibid., s. 269, 259–260). 8 W. Durant, The Story of Philosophy, Simon and Schuster, New 9 The Living Thoughts of Schopenhauer, Cassel, London 1939, s. 28. 10 K. Stern, Flight from Woman, Farrat, Straus, and Giroux, New York 1959, s. 304. York 1965, s. 22. 32[ ] Aby jednak lepiej zrozumieć Schopenhauera, musimy uświadomić sobie, że jego filozofia nie jest jedynie skutkiem wyraźnego dostrzeżenia tego, co oznacza odrzucenie dobrotli- wego Stwórcy natury; jego myśl jest również, i(cid:7)to w(cid:7)niemałej części, autobiografią w(cid:7) powiększeniu. Jak sugeruje Durant, rodzina, w(cid:7) której wychowywał się Schopenhauer, dostarcza ważnych wskazówek pomagających wyjaśnić tę jego niezwy- kle posępną filozofię. Wiele wskazuje na to, że małżeństwo jego rodziców było związkiem bez miłości. Heinrich Schopenhauer miał trzy- dzieści osiem lat w(cid:7)chwili, gdy poślubił dziewiętnastoletnią Johannę Trosiener, która w(cid:7)tym czasie dochodziła do siebie po zawodzie miłosnym. Trzy lata później urodził się Arthur. W(cid:7)wieku lat czterdziestu ośmiu jego ojciec wypadł z(cid:7)jedne- go ze swych magazynów do kanału i(cid:7)utonął. Podejrzewano, że mogło to być samobójstwo. Babka Schopenhauera ze stro- ny ojca oszalała i(cid:7) zmarła. Jego matka, jedna z(cid:7) najpopular- niejszych powieściopisarek swoich czasów, po śmierci męża zwróciła się „ku wolnej miłości”, jak mówi nam wprost jej syn. Kiedy w(cid:7)końcu wyszła za mąż po raz drugi, jej wybranek był młodszy od niej o(cid:7)dwadzieścia lat. W(cid:7)liście do syna napi- sała: „Jesteś nieznośny i(cid:7)uciążliwy, i(cid:7)bardzo trudny we współ- życiu; wszystkie twoje dobre cechy przyćmiewa twoja zarozu- miałość”11. Relacja Schopenhauera z(cid:7) matką co najmniej graniczyła z(cid:7)nienawiścią. Kiedy Goethe powiedział Johannie, że pewne- go dnia jej syn będzie sławny, odrzekła na to, iż nigdy nie sły- szała, aby w(cid:7)jakiejś rodzinie było aż dwóch geniuszy – mając na myśli oczywiście siebie. Pewnego razu w(cid:7)czasie jakiejś go- rącej kłótni zepchnęła swojego syna i(cid:7)rywala ze schodów, na co Arthur odpowiedział kolejną zniewagą, krzycząc jej pro- sto w(cid:7) twarz, że przejdzie do potomności tylko dzięki nie- mu. Po tym incydencie nie zobaczył już matki przez ostat- nie dwadzieścia cztery lata jej życia. Will Durant powiedział 11 Ibid., s. 303. 33[ ] o(cid:7) Schopenhauerze: „Człowiek, który nie zaznał matczynej miłości – gorzej nawet, poznał nienawiść własnej matki – nie ma powodu, by kochać świat”12. Nietzsche, który podziwiał pisma Schopenhauera, powie- dział kiedyś o(cid:7)nim: „Był całkowicie pustelnikiem; nie pocie- szał go ani jeden podobnie czujący przyjaciel – a(cid:7)między jed- nym i(cid:7)żadnym leży tu, jak zawsze między czemś i(cid:7)niczem, nieskończoność”13. Ta uwaga wszakże nie była całkiem zgod- na z(cid:7)prawdą. Schopenhauer miał pudla, którego nazwał Atma (co w(cid:7)sanskrycie oznacza „dusza świata”), choć wszyscy inni nazywali jego psiego towarzysza „Młodym Schopenhauerem”. Nie był też Schopenhauer li tylko niewinnie cierpiącym. Prawdę mówiąc, niewiele rzeczy w(cid:7)życiu prywatnym Schopen- hauera było godnych podziwu. Był próżnym mizantropem, odludkiem stroniącym od ludzi, we wcześniejszym okresie życia prześladowanym przez żądze swojego seksualnego za- spokojenia, w(cid:7)późniejszym – przez żądzę sławy i(cid:7)pogardę dla współczesnych sobie naukowców. Wiecznie pełen obaw i(cid:7)po- dejrzeń, nigdy nie zawierzył swego gardła brzytwie golarza, faj- ki trzymał pod kluczem, spał zaś z(cid:7)pistoletem pod poduszką. Psychiatra Karl Stern potwierdził, że Schopenhauer „zmarł w(cid:7) odosobnieniu, które sam sobie narzucił, jako zgorzknia- ły stary kawaler, pełen drobnych nienawiści (spośród któ- rych mizoginia i(cid:7)antysemityzm stanowiły zaledwie dwie)”14. Schopenhauer wydaje się szczególnie jaskrawym przykładem tego, w(cid:7)jaki sposób życie filozofa wpływa na jego doktrynę, jak dana filozofia odzwierciedla samego człowieka. René Descartes oddzielił ducha od materii i(cid:7)próbował je ponownie połączyć. Schopenhauer przedstawił inną koncep- cję dualizmu, pomiędzy duchem a(cid:7)życiem, przy czym to dru- 12 Ibid., s. 344. 13 F. Nietzsche, Schopenhauer as Educator, tłum. J.W. Hillesheim, M.R. Simpson, Chicago: Henry Regnery, 1955, dział 8 (wydanie polskie: Niewczesne rozważania, rozprawa III: Schopenhauer jako wychowaw- ca, tłum. L. Staff, wyd. J. Mortkowicz, Warszawa–Kraków 1912, s. 222). 14 Stern, op.cit., s. 121. 34[ ] gie dominowało nad tym pierwszym. Prezentował ducha i(cid:7)ży- cie jako antagonistyczne wobec siebie, przy czym pogardzał życiem, uznając je za nieszczęsne narzędzie przytłaczającej woli. Jest to odwołanie do doktryny manichejskiej – strach przed cielesnością i(cid:7) nienawiść do niej – którą chrześcijań- stwo, opierające się przecież na Wcieleniu Chrystusa, zawsze starało się wykorzenić. Jeśli życie, które dla Schopenhauera było tożsame z(cid:7)naturą, jest złe samo w(cid:7)sobie, to nie może ist- nieć Matka Boska dająca życie Zbawicielowi. Macierzyństwo, jako nierozerwalnie związane z(cid:7)materią, nie jest zdolne prze- ciwstawić się żądaniom woli. W(cid:7) rzeczy samej stwierdzić trzeba, że skrajny antagoni- styczny dualizm Schopenhauera prowadzi wprost do jego sto- sunku do kobiet. Schopenhauer kobietę poniżył. Rozdzielił płcie w(cid:7)taki sam sposób, w(cid:7)jaki dokonał rozdziału pomiędzy życiem a(cid:7) duchem. Geniusz jest, jego zdaniem, poznaniem intelektu, rozumu, wolnym od woli, „u(cid:7)geniusza sposób po- znania oczyszczony jest zasadniczo od wszelkiego chcenia”15. Poznanie genialne dostępne jest wyłącznie mężczyznom. Ko- biety są biernymi sługami woli. W(cid:7)swojej rozprawie O(cid:6)kobie- tach z(cid:7) pogardą wypowiadał się o(cid:7) urodzie kobiet, twierdząc przy tym, że „nie są zdolne do czysto obiektywnego udzia- łu w(cid:7)czymkolwiek (…). Po kobietach nie można się też nicze- go innego spodziewać, zważywszy, że najwybitniejsze umy- sły całej tej płci nie doprowadziły w(cid:7) sztukach pięknych do ani jednego naprawdę wielkiego i(cid:7)oryginalnego osiągnięcia, że w(cid:7)ogóle nigdy nie wydały na świat dzieła o(cid:7)trwałej wartości”16. Uważał kobiety albo za sekutnice, albo za grzesznice – nie było według niego żadnej innej kategorii. Wierzył, że „w(cid:7)ogó- le [kobiety] stoją też niżej od mężczyzn pod względem cnoty sprawiedliwości, czyli są i(cid:7)mniej sumienne, i(cid:7)mniej uczciwe, niesprawiedliwość i(cid:7) fałsz są najpospolitszymi ich wadami, 15 Schopenhauer, Świat jako wola i(cid:6)przedstawienie…, t. 1, s. 436; t.(cid:6)2, 16 A. Schopenhauer, O(cid:6)kobietach, w: W(cid:6)poszukiwaniu mądrości ży- s. 546. cia…, t. 2, s. 522. 35[ ] a(cid:7)kłamstwo – właściwym [ich] żywiołem”17. Powątpiewał za- tem w(cid:7)słuszność składania przez nie przysięgi. Zarzucał ko- bietom przekonanie, że zadaniem mężczyzn jest jedynie za- rabianie pieniędzy, podczas gdy do nich należało wydawanie ich. Ganił ich ekstrawagancję i(cid:7)z(cid:7)pogardą pisał, iż ich głów- ną rozrywką na świeżym powietrzu jest robienie zakupów. Uszczypliwie zauważał również, że jeśli kobiety uzyskają rów- ne prawa, to jednocześnie powinny zostać obdarzone męskim intelektem. Wydawcy pism Schopenhauera czuli się zmusze- ni usuwać część jego krytycznych uwag o(cid:7)kobietach, niemniej to, co ukazało się w(cid:7)druku, w(cid:7)zupełności wystarczyło, aby za- słynął jako zatwardziały i(cid:7)wyjątkowo zajadły mizogin. W(cid:7)jednej ze swych późniejszych prac, Parerga i(cid:6)paralipo- mena, opublikowanej w(cid:7)1815 roku, przedstawił kobiety jako bezsilne zakładniczki natury, które w(cid:7) zasadzie niczym nie różniły się w(cid:7)swoich działaniach od dzikich zwierząt: Albowiem tak jak przyroda wyposażyła lwa w(cid:7)pazury i(cid:7)zęby, słonia w(cid:7)kły, dzika w(cid:7)szable, byka w(cid:7)rogi, a(cid:7)sepię w(cid:7)zdolność mącenia wody atramentem, tak kobietę w(cid:7)sztukę maskowa- nia się dla ochrony i(cid:7)obrony, a(cid:7)całą moc, jaką obdarzyła męż- czyznę w(cid:7)postaci siły fizycznej oraz rozumu, przyznała ko- biecie w(cid:7)postaci tamtego daru. (…) Robienie z(cid:7)niego użytku przy każdej okazji jest więc dla niej równie naturalne, jak dla owych zwierząt zastosowanie przy ataku natychmiast ich broni, i(cid:7)ona odczuwa to do pewnego stopnia jako korzystanie ze swych praw18. Rozmaici krytycy filozofii potępiali tradycję filozoficzną korzeniami sięgającą platonizmu za oddzielenie rozumu od życia (logos od bios). Taki rozdział, jak twierdzili, sprawia, że filozofia staje się zimna i(cid:7)bezosobowa. Schopenhauer odwró- 17 A. Schopenhauer, O(cid:6)podstawie moralności, przeł. Z. Bassakówna, wyd. 1: Warszawa 1901, wyd. 2: Warszawa 1994, s. 115. 18 Schopenhauer, O(cid:6)kobietach…, s. 520. 36[ ] cił to i(cid:7)oddzielił życie od rozumu (bios od logos), ale jego filo- zofia z(cid:7)kolei okazała się ciemna i(cid:7)złowieszcza. Jednocześnie przeciwstawiał sobie istoty ludzkie, umiejscawiając ognisko woli w(cid:7)„genitaliach” i(cid:7)uznając „rozum” za ognisko „drugiej strony świata, świata jako wyobrażenia”19. Wracamy zatem do początkowego pytania. Czy istotnie Schopenhauer, ów rzekomo ciekawy świata, odważny i(cid:7)szcze- ry filozof, dostrzegł – kiedy otworzył drzwi wiodące do rze- czywistości, gdy uniósł zasłonę maja, ową ułudę zasłaniającą rzeczywistość – tę straszliwą potworność, którą opisuje, czy też jest to jedynie koszmarne odbicie, lustrzany obraz jego własnego udręczonego ja? Niektórzy byli zdania, że Schopen- hauer utożsamiał naturę z(cid:7)kobietą i(cid:7)projektował na nią wła- sną nienawiść za to, że w(cid:7)młodości zaraził się od którejś ze swych kochanek syfilisem20. Inni twierdzili, iż jego filozofia jest odzwierciedleniem obrazu nienawiści, jaką żywił do swej werbalnie sadystycznej matki21. Niemniej, cokolwiek skło- niło Schopenhauera do odmalowania takiego obrazu natury i(cid:7)kobiety, niezrównanie negatywnego, nie zmienia to faktu, iż stworzył dla współczesnego świata pojęcie nieodpartej siły woli, której wielu z(cid:7)jego intelektualnych dziedziców nie było w(cid:7)stanie się oprzeć. Filozofię Schopenhauera można zwięźle podsumować trzema słowami: wola, spory i(cid:7)nieszczęście. Wola objawia się wszędzie jako pierwotne dążenie do wydania życia. Fakt, że nie działa w(cid:7)sposób zorganizowany, zgodnie z(cid:7)jakimiś nad- rzędnymi zasadami – średniowieczni filozofowie i(cid:7) teolodzy nazywali je Opatrznością – sprawia, iż życie to nieustanna walka i(cid:7)spory. Gdy każda żyjąca istota dąży za wszelką cenę do przetrwania, świat staje się olbrzymim polem walki. Ten okrutny, drapieżny i(cid:7)pozbawiony serca konflikt jest źródłem niewysłowionego nieszczęścia. I(cid:7) to właśnie istota ludzka 19 The Philosophy of Schopenhauer…, s. 274. 20 E.M. Jones, Monsters from the Id, Spence, Dallas 2000, s. 121. 21 Stern, op. cit., s. 107–122. 37[ ] doświadcza tego nieszczęścia najostrzej i(cid:7)najbardziej. To kla- syczny przypadek homo homini lupus est (człowiek człowie- kowi wilkiem). Nieszczęścia w(cid:7)życiu, jak twierdził, mogą się tak spotęgować, że śmierć, której wcześniej tak się obawiano, jawi się jako wybawienie. Zatem może być i(cid:7)tak, że krótko- trwałość życia, nad którą tak się ubolewa, może być jego naj- większą zaletą22. Osoby starsze, żyjące często w(cid:7)nędzy i(cid:7)nie- szczęściu, pragną śmierci. Ci zaś, którzy umierają młodo, doświadczają szczególnej łaski życia. Ironią losu jest, że radykalny feminizm współczesnego świata, w(cid:7) szczególności owa odmienność odrzucana przez biologiczną naturę kobiety, ma swoje historyczne i(cid:7)filozoficz- ne korzenie w(cid:7) poglądach myśliciela, którego mizoginia nie miała sobie równych. Podobnie paradoksalne jest to, że filo- zof, który utożsamia metafizyczne jądro rzeczywistości z(cid:7)na- turą i(cid:7)życiem, uważa życie za przekleństwo, a(cid:7)śmierć za wyba- wienie od nieszczęścia życia. Dochodzimy zatem do wniosku, że Schopenhauer nie ujrzał rzeczywistości, gdy otworzył drzwi i(cid:7) zobaczył swoją straszliwą metafizyczną wizję. Pierwotna wola, którą rzeko- mo ujrzał, wola całkowicie oderwana od rozumu, wydaje się być albo czystą fikcją, albo przejawem histerii. Jak to możli- we, że kosmos, ze wszystkimi rozwijającymi się i(cid:7)wysoko zor- ganizowanymi formami życia, może istnieć niezależnie od ja- kiejś nadrzędnej zasady organizującej, jakiegoś Umysłu bądź Stwórcy? Ślepa wola, na przykład, nie wydaje się wystarcza- jącą przyczyną sprawczą niezgłębionej złożoności i(cid:7) niezwy- kłej jedności istoty ludzkiej. Odcinając życie zarówno od jego stwórcy, jak i(cid:7)przeznaczenia, Schopenhauer sprawił, że życie wydaje się mniej warte przeżywania. Jest w(cid:7) tym jednak ja- kaś prawda. Istotnie, może i(cid:7)samo życie, powtarzające się bez końca i(cid:7)bez sensu, nie jest warte przeżywania. Nie ma jed- nak powodu, aby wierzyć, że życie powstaje bez udziału ja- kiegoś Stwórcy i(cid:7)że pozbawione jest sensu. Odarta zarówno 22 The Philosophy of Schopenhauer…, s. 113, 268, 267. 38[ ] ze sprawczej, jak i(cid:7)finalnej przyczyny, kulturowa organizacja życia zaczyna jawić się jako „kultura śmierci”. Schopenhauer nie wierzył, aby za ładem postrzegania krył się jakiś inteli- gentny Bóg. Zatem wszystko, co istnieje, jest bezsensowne i(cid:7)irracjonalne. I(cid:7)tak właśnie musi jawić się tym wszystkim, którzy odrzucają zasadnicze dobro natury jako dzieło dobro- tliwego Boga. Ale ludzkie istoty nie mogą znieść życia we wszechświe- cie powstałym z(cid:7) chaosu. W(cid:7) obliczu braku sensu i(cid:7) irracjo- nalności buntujemy się w(cid:7)sposób naturalny. Jesteśmy prze- cież istotami racjonalnymi i(cid:7) z(cid:7) przerażeniem reagujemy za każdym razem, gdy chaos i(cid:7)irracjonalność wydają się zagra- żać naszemu istnieniu. Sam Schopenhauer szukał uciecz- ki od szaleństwa natury i(cid:7) wszechobecnej woli. Ale jego ucieczka, wiodąca przez sztukę i(cid:7)estetyzm, była ezoterycz- na, trudna, tymczasowa i(cid:7)w(cid:7)ostatecznym rozrachunku da- remna. Schopenhauer nie dawał nadziei, nie przedstawił planu społecznej sprawiedliwości, życia inspirowanego mi- łością. Niemniej jego oddziaływanie było znaczne, nie tyl- ko w(cid:7)dziedzinie filozofii, lecz również w(cid:7)innych sferach; pod jego wpływem pozostawali kompozytor Ryszard Wagner, po- wieściopisarz Tomasz Mann, pisarze i(cid:7)poeci Goethe, Flau- bert i(cid:7)Baudelaire. Być może najwięcej szkody wyrządził Schopenhauer po- śród tych, którzy błędnie zrozumieli jego oddzielenie instynk- townej siły życia od wszelkiej racjonalnej struktury jako po- żądany powiew „wolności”. W(cid:7) kategoriach Schopenhauera taka „wolność” nie jest radosna. Co więcej, i(cid:7) należy to ja- sno rozumieć, takie wyzwolenie tak naprawdę jest tożsame ze śmiercią. Siła życia (łącznie z(cid:7)popędem seksualnym) musi być zintegrowana, podobnie jak rozum, ze strukturą całej osoby, aby wolność zyskała właściwe sobie znaczenie jako „wolność spełnienia”. Kultura życia ma sens tylko wtedy, gdy życie napędzane jest przez rozum i(cid:7)wolność, z(cid:7)którymi pozostaje w(cid:7)harmonii. „Wolność oddzielenia” jest wolnością jedynie po- zorną. Oddzielenie rozumu od życia upośledza życie, pozba- 39[ ] wia je ochrony i(cid:7)właściwego ukierunkowania. Zatem kultura życia jest kulturą, która wyznaje zjednoczenie życia, wolno- ści i(cid:7)rozumu. Kultura życia jest w(cid:7)istocie kulturą zespolonej, pełnej osoby.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Architekci kultury śmierci
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: