Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00042 006009 21332822 na godz. na dobę w sumie
Księga Mądrości Przedwiecznej - ebook/epub
Księga Mądrości Przedwiecznej - ebook/epub
Autor: Liczba stron: 232
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 9788379061051 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Księga Mądrości Przedwiecznej to najpiękniejszy owoc mistyki średniowiecznej

Błogosławiony Henryk Suzo w Mądrości Przedwiecznej widzi przede wszystkim wcielone Słowo Boże, drugą osobę Trójcy Świętej. Najłatwiejszą i najpewniejszą drogą prowadzącą do zjednoczenia z Nią jest rozmyślanie o Męce Pańskiej i naśladowanie cierpiącego Chrystusa. Popularność, jaką dzieło Henryka Suzo cieszyło się przez wieki, można porównać jedynie z późniejszym o jeden wiek O naśladowaniu Chrystusa Tomasza à Kempis.

***

Mądrość Przedwieczna: Jeśli człowiek czyni, co może, niczego więcej się od niego nie wymaga, Bóg bowiem dopełnia, czego on nie dopełnił. Chory powinien wyzbyć się wszelkiej bojaźliwości i zbliżyć się do lekarza, a jego obecność uzdrowi go.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:



Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej... KAZANIE 1 1 TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI 2 ŻYCIE 3 (cid:30)(cid:117)(cid:140)(cid:59)(cid:106)(cid:111)(cid:2549)(cid:139)(cid:106)(cid:2)(cid:98)(cid:2)(cid:111)(cid:114)(cid:117)(cid:45)(cid:49)(cid:111)(cid:137)(cid:45)(cid:106)(cid:2)(cid:41)(cid:98)(cid:59)(cid:118)(cid:106)(cid:45)(cid:137)(cid:2)(cid:34)(cid:140)(cid:139)(cid:108)(cid:111)(cid:109)(cid:45)(cid:2)(cid:27)(cid:30) TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI Tytuł oryginału: Büchlein der Ewigen Weisheit Übertragen und eingeleitet von P. Hieronymus Wilms OP Albertus-Magnus-Verlag, Köln-Brück 1939 Copyright © for this edition by Wydawnictwo W drodze 2016 Redaktor Lidia Kozłowska Redaktor techniczny Justyna Nowaczyk Projekt okładki i stron tytułowych Krzysztof Lorczyk OP ISBN 978-83-7906-105-1 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o. Wydanie II poprawione, 2016 ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 www.wdrodze.pl sprzedaz@wdrodze.pl 4 ŻYCIE TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI ŻYCIE KSIĄŻKA, KTÓRĄ BIERZEMY DO RĄK, uchodzi za naj- piękniejszy owoc mistyki średniowiecznej. Jej zasięg, po- pularność i wpływ, jaki wywierała przez wieki w całym niemal chrześcijaństwie, da się porównać z późniejszym od niej o jeden wiek Naśladowaniem Chrystusa. Przez całe stulecia kształto- wała ona życie religijne nie tylko ludzi żyjących za klauzurą, jej urokowi ulegały bowiem szerokie warstwy społeczeństwa, sięgali po nią jak po podręcznik życia wewnętrznego wszyscy ci, których głód prawdy i niezadowolenie z przeciętnego życia kierowały na drogę szukania mądrości. Ukazywał im ją Henryk Suzo, występujący często jako Frater Amandus. Imię to dała mu Mądrość Przedwieczna – imię nieprzetłumaczalne, mówią- ce o miłości, imię nadane temu, w którym Ona znalazła sobie upodobanie, którego umiłowała i który – na podobieństwo Bie- daczyny z Asyżu, zakochanego w Pani Nędzy – zakochał się 5 TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI w Mądrości Przedwiecznej, rozpoznawszy w Ukrzyżowanym Jej ludzkie cierpiące oblicze. Użyliśmy przed chwilą słowa „podręcznik”. Mogłoby ono wprowadzić kogoś w błąd, Księga Mądrości Przedwiecznej nie zawiera bowiem reguł, defi nicji i podziałów. Pomyślana jako prze- wodnik po zawiłych drogach życia prowadzącego do szczytów zjednoczenia z Bogiem, zrodziła się z życiowego doświadczenia, a wiedza w niej zawarta okupiona została własnymi pomyłkami autora, szukaniem po omacku, niezliczonymi cierpieniami. Nie sposób zrozumieć Księgi Mądrości, nie zaglądając przedtem do księgi życia jej autora. Kim był ten trubadur Miłości i Piękna, za- kochany w cierpiącym Chrystusie? Jakie były koleje jego życia? Jak doszedł do poznania i umiłowania Mądrości Przedwiecznej? W pismach Suzona odbiły się jak w zwierciadle dzieje jego du- szy, nie można, niestety, tego samego powiedzieć o zewnętrznych szczegółach jego biografi i. Kto pragnąłby poznać je dokładniej, odczuje pewien niedosyt, i to od razu na początku. Biografowie bł. Henryka wahają się bowiem już przy ustalaniu daty jego na- rodzenia. Wiemy, że przyszedł na świat 21 marca, na ogół przyj- muje się, że był to rok 1295. Dokumenty historyczne pozwalają jednak przesunąć datę narodzenia Henryka o kilka lat później, aż po rok 1300. Nie można też z dokładnością ustalić miejsca urodzenia. Ubiega się o ten zaszczyt Überlingen, mała miejsco- wość położona w pobliżu Konstancji, na przeciwległym brzegu Jeziora Bodeńskiego. Pokazują tam nawet stary solidny dom, w którym miał przyjść na świat nasz błogosławiony. Pewne jest tylko, że było to miejsce pochodzenia jego matki. Sam Henryk urodził się jednak najprawdopodobniej w Konstancji, malowni- czym średniowiecznym miasteczku położonym nad zachodnim 6 ŻYCIE brzegiem Jeziora Bodeńskiego. Miasteczko ma długą i bogatą przeszłość, ale w tym wypadku bardziej należy zwrócić uwagę na jego walory krajobrazowe, pod których urokiem kształtowała się od początku wrażliwość tego dziecka. Od małego Henryk nasiąkał majestatycznym spokojem wiel- kiego jeziora, podobnego do morza. Oczy dziecka radowały wie- lobarwne widoki bezkresnych łąk, winnic i pól oraz licznych lasów. Tuż za jeziorem wznosiły się pierwsze, nie najwyższe jeszcze co prawda, ale już imponujące formami pasma alpejskie. Nazwisko przejął od matki. W najstarszych dokumentach spo- tkać można różne jego formy: Suze, Sus, Susze oraz w szwabskim dialekcie – Seuse. W piśmiennictwie polskim przyjęło się jego zlatynizowane brzmienie „Suzo”. W średniowieczu przybieranie nazwiska nie było regulowane tak ścisłymi przepisami jak w na- szych czasach. Mogło ono nawiązywać do miejsca pochodzenia, mogło to być również nazwisko matki. W wypadku bł. Henryka przyjęcie nazwiska matki (inne jego interpretacje są mało praw- dopodobne) ma szczególne znaczenie, gdyż powiązane jest ze znamiennym stosunkiem syna do matki oraz jej zasadniczym wpływem na duchowość i religijną formację Henryka w okresie dzieciństwa. Ojciec Henryka, von Berg, wywodził się prawdopodobnie z rodu rycerskiego, wspominanego niejednokrotnie w dokumentach dotyczących Konstancji, sam jednak został kupcem. Jego dom rodzinny, który można oglądać po dziś dzień, stał w centrum handlowym miasta. Małżeństwo von Bergów nie było, oględnie mówiąc, idealne. Jeśli swej matce Suzo wystawił w autobio- grafi cznym Życiu wspaniały pomnik, ojciec pojawia się w jego pismach rzadko i w zdecydowanie ciemnych barwach. Gwał- 7 TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI towny, niepohamowany, pogrążony w sprawach doczesnych, nie przejawiał żadnego zrozumienia dla religijnych potrzeb swo- jej żony, a potem dla życiowej drogi syna, a może także i dla drugiego swego dziecka, młodszej od Henryka córki. Henryk, tak wyrozumiały dla ludzkich słabości i zawsze pełen umiaru w sądach o innych, gdy mówi o swym ojcu, używa słów twar- dych, nazywając go wręcz „synem tego świata”. Z wypowiedzi jego przebija wyraźna nuta żalu do ojca – żalu o jego tyrański stosunek do żony, dla której był źródłem cierpień i nieustannej zgryzoty. Sercem Henryk był całkowicie po stronie matki. Od niej wziął delikatność uczuć, słodycz charakteru i głęboką wrażliwość na piękno. Jej wpływ był też od samego początku decydujący dla re- ligijnego rozwoju chłopca. Syn towarzyszył jej nieraz w częstych i długich wizytach w pobliskiej katedrze, był świadkiem jej łez, kiedy przed Ukrzyżowanego zanosiła ból i gorycz przepełniające jej serce. O bł. Henryku mówić się będzie kiedyś jako o świę- tym naznaczonym tajemnicą Męki Chrystusowej. Bez obawy pobłądzenia przyjąć można, że genezy jego duchowych zaślubin z wybraną i umiłowaną Mądrością Przedwieczną, której ludzkie rysy odnalazł w Ukrzyżowanym, szukać należy między innymi w owych długich godzinach, spędzonych razem z rozmodloną matką u stóp krzyża. Wiele lat później opisze w Życiu wydarzenie związane z taką modlitwą kontemplacyjną swej ukochanej matki, podczas któ- rej rozważała ona zdjęcie z krzyża. A rozważała tę tajemnicę z tak wielkim przejęciem, że w pewnej chwili jej serce nie wy- trzymało rozpierającego je bólu. Nieprzytomną przeniesiono do domu, gdzie przeleżała w niemocy cały Wielki Post i odeszła 8 ŻYCIE do Pana w dzień Jego śmierci. Henryka nie było wtedy w Kon- stancji. Dla dokończenia studiów przełożeni wysłali go do Kolo- nii. Tam – od Boga raczej niż od ludzi, jak sam pisze – dowiedział się o śmierci matki. Wróćmy jednak jeszcze do dzieciństwa Henryka. Z jego wła- snych wzmianek, zamieszczonych w Życiu czy w Horologium, możemy zaledwie wnioskować, że nie był on samotnikiem ani marzycielem. Wręcz przeciwnie, obdarzony miłym usposobie- niem i nieprzeciętną inteligencją, lubił towarzystwo rówieśników i sam przez nich był lubiany, dzielił ich gry i zabawy, uczestni- cząc wraz z nimi w wydarzeniach miasta. Nie wiemy, czy przed wstąpieniem do klasztoru nauki pobierał w miejscowej szkole katedralnej, czy też może w domu, od prywatnego nauczyciela. Cezurę w jego biografi i stanowi trzynasty rok życia. W tym wieku został przyjęty do klasztoru dominikanów w Konstancji. Takie przedwczesne rozpoczynanie życia zakonnego nie należało w tamtych czasach do wyjątków. Z okazji wstąpienia Henryka do zakonu klasztor otrzymał jakąś wysoką dotację. Stało się to później dla niego przyczyną ciężkich wyrzutów sumienia, w ofi e- rze tej widział on bowiem rodzaj symonii, która umożliwiła mu przyjęcie do zakonu przed ukończeniem piętnastego roku życia, czyli wbrew wymaganiom prawa kościelnego. Od wyrzutów tych pomógł mu się uwolnić dopiero Mistrz Eckhart, którego Suzo poznał w Kolonii. Znając matkę Henryka, możemy się domyślać wielkiej radości, jaką ją napełniło wstąpienie syna do klasztoru. Nie mogła w lep- sze ręce powierzyć swego dziecka, pozostając przy tym w pobliżu. Do pokonania zrozumiałego tu oporu ojca mógł się przyczynić u dorastającego syna brak zainteresowań dla spraw światowych 9 TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI i dyspozycji do ewentualnej kariery kupieckiej. Próżność ojca mogła też mile połechtać okoliczność, że Henryk wstępował do Zakonu Kaznodziejskiego, na początku XIV wieku jaśniejące- go jeszcze pełnym blaskiem swojej intelektualnej świetności. Choć tu i ówdzie pojawiały się oznaki rozluźnienia dyscypliny i osłabienia gorliwości, dominikanie swoją pobożnością i roz- machem apostolskim ciągle jeszcze przyciągali ku sobie ludzi szukających doskonalszej formy życia chrześcijańskiego. Zakon św. Tomasza z Akwinu, nazwanego potem księciem teologów, zakon św. Alberta, Szwaba z pochodzenia, a więc współziomka Suzona, jedynego naukowca zaszczyconego przydomkiem „Wiel- ki”. To historia, choć przecież bliska i ciągle żywa. Ówcześnie, zwłaszcza na terenie Niemiec, wysoko jaśniała gwiazda Mistrza Eckharta, niedoścignionego przewodnika po drogach do całkowi- tego wyrzeczenia i zjednoczenia z Bóstwem. Zakon dominikański zachowywał jeszcze swój wpływ na przodujące uniwersytety Europy: Paryż, Bolonię i Oksford. W momencie wstąpienia Hen- ryka liczył na terenie Niemiec około pięćdziesięciu klasztorów. W Konstancji dominikanie byli od roku 1236. Tutejszy klasz- tor św. Mikołaja, jeden z ważniejszych w prowincji teutońskiej, położony był na małej wysepce, oddalonej od brzegu zaledwie kilka metrów, w miejscu gdzie Ren opuszcza jezioro. Do dziś można podziwiać pozostałe z czasów Suzona późnoromańskie krużganki nieistniejącego już klasztoru. Do południowego ich skrzydła przylegał duży trzynawowy kościół z wydłużonym chórem ze stallami, w których bracia gromadzili się w dzień i w nocy na offi cium divinum, tj. na uroczyste sprawowanie litur- gii. Ten wspólnotowy kult, nieustanna medytacja w ciszy klasztor- nych murów, surowe umartwienia, wspólne i prywatne, wreszcie 10 ŻYCIE nauka, której miłość zaszczepił swoim synom św. Dominik – oto zasadnicze elementy życia, które znalazł w klasztorze św. Miko- łaja i w które stopniowo wchodził trzynastoletni Henryk. Było to życie kontemplacji owocującej na zewnątrz uznanym i cenionym wówczas efektem wytężonej pracy apostolskiej. Jednym z dowo- dów tego uznania było powierzenie zakonowi przez Stolicę Apo- stolską opieki duszpasterskiej nad licznymi klasztorami mniszek dominikańskich. Henryk, z uwagi na swój wiek, mógł tylko stopniowo wdra- żać się w obowiązki życia dominikańskiego. Przede wszystkim formacja intelektualna. Uczył się między innymi łaciny, logiki i retoryki. Że czasu nie zmarnował, przynajmniej gdy chodzi o naukę łaciny, świadczy wymownie napisane przez niego po łacinie dzieło Horologium sapientiae, którego walory literackie mogą zadowolić najbardziej wybrednych. W nowicjacie poznał dokładnie regułę i ustawy zakonu dominikańskiego oraz zasa- dy i przepisy liturgii. Część swoich fi lozofi czno-teologicznych studiów Suzo odbył, być może, w niedalekim Strasburgu, gdzie mógł spotkać innego mistyka dominikańskiego, Jana Taulera. W program ich studiów wchodziły dwa lata fi lozofi i, opartej głównie na Arystotelesie, następnie trzy lata teologii: rok stu- diowania Biblii oraz dwa lata przeznaczone na Sentencje Piotra Lombarda. Prawodawstwo zakonne nakazywało od 1278 roku, aby trzymać się doktryny św. Tomasza z Akwinu. Pierwsze pięć lat w zakonie będzie Henryk później osądzał bardzo surowo, wymawiając sobie oziębłość, zbytnie przywiąza- nie do spraw doczesnych i chodzenie drogami dalekimi od Boga. W oskarżeniach tych jest z pewnością wiele przesady – jak to nieraz w podobnych wypadkach bywało u świętych. W każdym 11 TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI razie pewne jest, że w dziewiętnastym roku życia łaska Boża zaczęła w szczególny sposób dotykać jego serca, a dorosły już wówczas, choć nadal młody dominikanin otworzył je szeroko na jej działanie i – jak sam to określił w 1 rozdziale Horologium – od tego momentu cepit habere cor valde amorosum – serce jego zaczęło pałać wielką miłością. Wtedy to mianowicie uświadomił sobie, że od dawna czuł się wewnętrznie pociągany do nawiązania ściślejszych więzów przyjaźni z Mądrością Bożą przemawiającą do niego z kart Pisma Świętego, przedstawiającą się tam jako uosobienie piękna i miłości, jako wybrana przyjaciółka i umiło- wana oblubienica. Suzo odczuwał nieprzeparty urok tej miłości, a równocześnie lękał się jej surowych wymagań, wiedział przecież, że kochać znaczy cierpieć. Długo się wahał, opierał, walczył ze sobą. Głos tego zaproszenia stał się jednak tak zniewalający, że Suzo musiał ulec. Gotów był podjąć wszelkie ryzyko, byle raz choćby ujrzeć tę Mądrość. I wtedy oczyma duszy ujrzał ją taką, jaką przedstawiają ją księgi mądrościowe: w obłokach, siedzącą na tronie z kości sło- niowej, promieniejącą chwałą, przybraną w szczęśliwość, z koro- ną wieczności na głowie. Bliską, a zarazem odległą, niezmienną, a ruchliwą, dostępną, a zarazem nierozerwalną. „Synu, daj mi serce swoje!” (Prz 23,26) – te Jej zniewalające słowa napełniły jego serce słodyczą, ogarnęło go uniesienie radości. Niedługo potem, 21 stycznia, w dzień św. Agnieszki, otrzy- mał nową szczególną łaskę, którą sam nazwał ekstazą. Zrozu- miał wówczas, że Mądrość, która mu się ukazała, jest tą samą Osobą Bożą, która stała się człowiekiem i cierpiała za nas na krzyżu. Właściwie nie wiadomo nawet, czy były to dwa odrębne widzenia, czy jedno podwójne – biografowie Suzona nie są tu 12 ŻYCIE zgodni. W każdym razie wydarzenie to miało przełomowe znacze- nie w życiu młodego zakonnika, kładąc ostatecznie kres jego po- przednim wahaniom. Jak sam potem opowie w Życiu, pozostawił wówczas za sobą lata młodociane i wkroczył w wiek dojrzały. Wzorem średniowiecznego rycerza zaczął odtąd uważać Mądrość Przedwieczną za Panią swego serca, siebie zaś – za jej trubadura (Minnesänger) i kochającego sługę. Otrzymał od niej nowe imię: Frater Amandus. Tak też zwały go późniejsze pokolenia, pod tym imieniem wydawano jego dzieła, zwłaszcza Życie. Umiłowany przez Mądrość Przedwieczną, za jedyny cel i sens swego życia uważał odtąd szerzenie miłości ku ukrzyżowanej Mądrości we własnym życiu i w życiu innych. Było to jego pierwsze „nawrócenie”, po którym nastąpił okres niezwykle surowych zewnętrznych umartwień i żarliwej poboż- ności. Jego codzienne życie uległo głębokiej przemianie, znikły zbyteczne rozmowy, znikło marnowanie czasu, a w to miejsce pojawiła się asceza tak skrajna, że aż zaczęła budzić dezapro- batę i wątpliwości klasztornego środowiska, a przecież ówcze- sne ustawy regulujące życie zakonników były surowe. Miłość Mądrości Przedwiecznej okazała się rzeczywiście wymagająca. Żądała ofi ary, cierpienia. Ale Suzo teraz już się nie wahał. Ser- ce jego przepalał żar miłości, odtąd jedynym pragnieniem słu- gi Mądrości było cierpieć. Szczegóły jego umartwień, opisane w Życiu, są przerażające. Gdyby nawet – obliczone rzeczywiście na wywołanie efektu psychologicznego u przeciętnego czytelnika – zawierały wiele przesady, biorąc pod uwagę obyczaje epoki i praktyki ascetyczne typowego ówczesnego zakonnika, ma- my i tak w Suzonie przykład wyjątkowego ascety, trudnego do naśladowania w zadawanych sobie umartwieniach. 13 TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI Taki był więc Suzo w wieku osiemnastu lat, po ślubach wie- czystych i ukończeniu studiów w zakonie wymaganych do świę- ceń. Dokumenty nie mówią, kiedy otrzymał święcenia kapłańskie. Prawo zakonne przewidywało posyłanie studentów górujących nad innymi inteligencją i poziomem życia zakonnego na dalsze trzylet- nie studia celem pogłębienia znajomości Pisma Świętego i teologii scholastycznej. Po ich ukończeniu sami mogli przejmować odpo- wiedzialność za intelektualną formację współbraci. Brata Henry- ka posłano po roku 1320 na Studium Generalne jego prowincji, tj. do Kolonii, gdzie żywe jeszcze były wspomnienia pozostawione w poprzednim wieku przez św. Tomasza i św. Alberta. Jest rzeczą pewną, że w czasie swego tam pobytu Henryk zetknął się osobiście z Mistrzem Eckhartem, niewątpliwie naj- wybitniejszym przedstawicielem dominikanów niemieckich tego okresu, zasłużonym zarówno na polu nauki, jak i w administracji zakonu – wówczas już u schyłku jego życia. Na te ostatnie jego lata nasunął się cień podejrzeń i oskarżenia o tendencje pante- istyczne w nauce o stosunku świata do Boga i o zjednoczeniu tzw. iskierki duszy z Bóstwem. Żarliwa i zaledwie zawoalowana apologia nauki Eckharta zawarta w rozprawce Suzona zatytuło- wanej Księga Prawdy (Biichlein der Wahrheit), napisanej około 1327 roku, jest wymownym świadectwem głębokiego wpływu, jaki ten mistyk wywarł na młodego Suzona. Trudno sobie zresztą wyobrazić słuchacza bardziej pojętnego i lepiej od Suzona przy- gotowanego do odbierania wzniosłych nauk Eckharta, których, jak złośliwie mówiono, „nikt nie rozumiał” – na tak niedosięgłe wyżyny wzbiły się w nich zarówno genialna intuicja, jak i ścisła fi lozofi czna spekulacja, łącząca elementy neoplatońskiego spiry- tualizmu z intelektualizmem Akwinaty. 14 KSIĘGA MĄDROŚCI PRZEDWIECZNEJ 226 SPIS TREŚCI SPIS TREŚCI TRUBADUR PRZEDWIECZNEJ MĄDROŚCI (Wiesław Szymona) 5 Życie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Dzieła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34 Suzo mistyk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51 Kult błogosławionego i popularność jego dzieł . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59 Uwagi tłumacza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 66 KSIĘGA MĄDROŚCI PRZEDWIECZNEJ Prolog . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 71 CZĘŚĆ PIERWSZA 1. O tym, jak Bóg pociąga ku sobie niektórych ludzi bez ich wiedzy . . 79 2. O tym, co się dokonało przed ukrzyżowaniem . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 3. Co wycierpiał na krzyżu Jego człowiek zewnętrzny . . . . . . . . . . . . . . 87 4. O tym, jak wielkoduszna była Jego Męka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 5. O tym, w jaki sposób dusza u stóp krzyża znajduje szczerą skruchę i słodkie przebaczenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 91 6. O tym, jak zwodnicza jest miłość tego świata i jak godny miłości jest Bóg . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 97 7. O tym, jak bardzo godny miłości jest Bóg. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 104 227 SPIS TREŚCI Wyjaśnienie tych rzeczy, które w Bogu wydają się kochającemu największą sprzecznością 8. Jak może się On wydawać tak zagniewany, będąc tak dobrym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111 9. Dlaczego lubi On często oddalać się od swoich przyjaciół i po czym poznajemy Jego prawdziwą obecność . . . . . . . 113 10. Dlaczego Bóg tak ciężko doświadcza swoich przyjaciół na tym świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 119 11. Wieczne męki piekła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 121 12. Niezmierna radość królestwa niebieskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 124 13. O niezwykłej szlachetności cierpień doczesnych . . . . . . . . . . . . . . . 132 14. Niewypowiedziane dobro płynące z rozważania Bożej Męki . . . . . . 139 15. Od miłosnych pieszczot, którymi Bóg obsypał ją u stóp krzyża, dusza powraca do Męki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 144 16. Godne uwielbienie przeczystej Królowej Niebios. . . . . . . . . . . . . . . 148 17. O niewysłowionym bólu Jej serca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 154 18. Co się działo owej godziny z Jego człowiekiem wewnętrznym . . . . 159 19. Zdjęcie z krzyża . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 162 20. O bolesnej rozłące grobu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 165 CZĘŚĆ DRUGA 21. Jak należy uczyć się umierać i czym jest śmierć bez przygotowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169 22. Jak należy prowadzić życie wewnętrzne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 179 23. Jak należy Boga przyjmować z miłością . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 181 24. Jak należy w każdym czasie chwalić Boga bez miary. . . . . . . . . . . . 196 CZĘŚĆ TRZECIA W niewielu słowach zawiera ona sto rozważań i modlitw, które należy pobożnie odmawiać każdego dnia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 211 228 CZĘŚĆ TRZECIA WYDAWNICTWO W DRODZE POLECA: LEGENDY DOMINIKAŃSKIE Przełożył i opracował Jacek Salij OP 229 Jan Tauler KAZANIA TOM I Przełożył i opracował Wiesław Szymona OP Jan Tauler KAZANIA TOM II Przełożył i opracował Wiesław Szymona OP Święta Katarzyna ze Sieny LISTY Wyboru, przekładu i opracowania dokonała Ludmiła Grygiel Zamówienia: Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominkanów W drodze sp. z o.o. ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań  tel. 61 850 47 52 e-mail: sprzedaz@wdrodze.pl  www.wdrodze.pl
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Księga Mądrości Przedwiecznej
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: