Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00582 020339 21099848 na godz. na dobę w sumie
Mozaika rodzinna - ebook/pdf R
Mozaika rodzinna - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 393
Wydawca: Nowy Świat Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7386-345-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biografie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Od Autorki: Na ogół sądzi się, że indywidualne losy, a także dzieje rodzin są wyznaczone przez naturalne wydarzenia: narodziny, wychowanie, pracę, przyjaźń, miłość, zakładanie gniazda rodzinnego, choroby, śmierć. Normalnie tak się w życiu dzieje – ale nie w Polsce, o czym miała się przekonać niemiecka rodzina Reiffów osiadła tu w latach trzydziestych XIX wieku. Nasza niemiecka rodzina osiadła w Warszawie, chcąc pędzić spokojne, bogobojne mieszczańskie życie. Jednak Historia (ta przez duże „H”) dopadła ją na samym początku i tak już było przez wszystkie pokolenia.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Recenzje na blogach:

naostrzuksiazki.pl Mozaika rodzinna – Maria Diatłowicka

Darmowy fragment publikacji:

1 MOZAIKA RODZINNA 2 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA Tylko si(cid:266) strze(cid:298) bardzo i pilnuj siebie, aby(cid:286) nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy, by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego (cid:298)ycia, ale ucz ich swych synów i wnuków KSI(cid:265)GA POWTÓRZONEGO PRAWA 3 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA Losy polskich potomków Johanna Reiffa, mieszczanina, Niemca osiadłego w Polsce Wydawnictwo Nowy (cid:285)wiat, Warszawa 2010 4 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA © Copyright by Maria Diatłowicka, 2010 © Copyright by Wydawnictwo Nowy Świat, 2010 Redakcja: Anna Chrzanowska Korekta: Ewa Chmielewska Projekt okładki: Agnieszka Herman Fotografi e w tek(cid:286)cie pochodz(cid:261) z archiwum Autorki ISBN 978-83-7386-345-3 Wydanie I Warszawa 2010 Wydawnictwo Nowy Świat ul. Kopernika 30, 00-336 Warszawa tel. (22) 826 25 43 faks (22) 826 25 47 internet: www.nowy-swiat.pl e-mail: wydawnictwo@nowy-swiat.pl 5 PODZIĘKOWANIE Dzi(cid:266)kuj(cid:266) serdecznie wszystkim bliskim – rodzinie, przyjaciołom, których (cid:298)ycz- liwo(cid:286)ć oraz solidarno(cid:286)ć dodawały mi odwagi i wiary w sens napisania tej ksi(cid:261)(cid:298)ki. Powstanie jej zawdzi(cid:266)czam współpracy wielu osób. Informacje uzyskałam nie tylko od bli(cid:298)szej i dalszej rodziny, ale tak(cid:298)e od osób zaprzyja(cid:296)nionych z ni(cid:261) od kilku pokole(cid:276). Prawdopodobnie niejedna osoba dopiero dzi(cid:266)ki tej ksi(cid:261)(cid:298)ce zaznajomi si(cid:266) z nie- znanymi dotychczas faktami dotycz(cid:261)cymi swoich bliskich. Nie wszystkie tajemnice rodzinne odsłaniam, ale pragn(cid:266)łam napisać mo(cid:298)liwie prawdziw(cid:261) histori(cid:266) naszej rodziny, oddać atmosfer(cid:266) minionych lat, przypomnieć dawne obyczaje, a przede wszystkim barwne postacie naszych krewnych. Pragn(cid:266) podzi(cid:266)kować pani Alinie Eleonorze Janowskiej, działaj(cid:261)cej w Komisji Ochrony Pami(cid:261)tek przy Parafi i Ewangelicko-Augsburskiej (cid:285)wi(cid:266)tej Trójcy, której opinie i wskazówki przyczyniły si(cid:266) do lepszego zrozumienia przeze mnie przeszło(cid:286)ci naszej rodziny. Szczególn(cid:261) wdzi(cid:266)czno(cid:286)ć wyra(cid:298)am Monice Dzier(cid:298)awskiej, Wandzie Rodowicz i mojemu synowi Tomaszowi, których stałe zainteresowanie i pomoc towarzyszyły pisaniu tej ksi(cid:261)(cid:298)ki. Mam nadziej(cid:266), (cid:298)e wybacz(cid:261) mi ci liczni krewni i przyjaciele, których nazwisk nie wymieniam, chocia(cid:298) jestem im wdzi(cid:266)czna za okazywan(cid:261) wiar(cid:266) w sukces tego przedsi(cid:266)wzi(cid:266)cia i pomoc w zbieraniu informacji i wspomnie(cid:276). A na koniec dzi(cid:266)kuj(cid:266) duchom naszych przodków, których (cid:298)yczliw(cid:261) obecno(cid:286)ć odczuwałam podczas całej pracy nad ksi(cid:261)(cid:298)k(cid:261) i którzy, jak wierz(cid:266), patronowali jej napisaniu. MARIA DIATŁOWICKA 6 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA 7 WSTĘP Do napisania historii naszej rodziny skłoniła mnie (cid:286)wiadomo(cid:286)ć przemijania. Pragn(cid:266)łam ocalić od zapomnienia liczne babki, prababki, ciotki, wujków, kuzynów, a tak(cid:298)e zachować pami(cid:266)ć o (cid:286)wiecie, w którym zmieniały si(cid:266) epoki historyczne, style (cid:298)ycia, ale zawsze dominowało poczucie wspólnoty. Ta ksi(cid:261)(cid:298)ka jest wyrazem wdzi(cid:266)czno(cid:286)ci wobec nich, podzi(cid:266)kowaniem za to, (cid:298)e ich obecno(cid:286)ć lub pami(cid:266)ć o nich czyniła (cid:286)wiat otaczaj(cid:261)cy mnie i moich najbli(cid:298)szych bezpiecznym, sensownym, a zarazem kolorowym. S(cid:261) to dzieje niemieckiej, protestanckiej rodziny mieszcza(cid:276)skiej, która w XIX wieku osiedliła si(cid:266) w Warszawie, a losy jej członków cz(cid:266)sto były wynikiem zderze- nia ich silnych osobowo(cid:286)ci i bujnych temperamentów z histori(cid:261), która stawiała kolejnym pokoleniom trudne wyzwania. Rodzina zapuszczała korzenie w obcym otoczeniu, w kraju, gdzie etos szlachecki budował poczucie narodowe i kultur(cid:266), a katolicyzm zrósł si(cid:266) z poj(cid:266)ciem narodu, gdzie z dum(cid:261) mawiano: Polak katolik. Polska szlachta była stosunkowo liczna, sta- nowiła około 10 narodu. Ze szlachty wywodziła si(cid:266) na ogół warstwa inteligencka, która odgrywała rol(cid:266) przewodnika społecze(cid:276)stwa. Ceniła ona honor szlachecki, wierno(cid:286)ć ideom, gotowo(cid:286)ć do po(cid:286)wi(cid:266)ce(cid:276), ale i specyfi czny, pełen uroku styl (cid:298)y- cia, w którym piel(cid:266)gnowano stare obyczaje, celebrowano rozmaite przyjemno(cid:286)ci i rozrywki. Podobnie jak szlachta lekcewa(cid:298)yła jednak cnoty mieszcza(cid:276)skie. Nie było w tym (cid:286)rodowisku uznania dla przedsi(cid:266)biorczo(cid:286)ci i zapobiegliwo(cid:286)ci, kultu pracy i odpowiedzialno(cid:286)ci. Literatura polska dobrze obrazuje pochodz(cid:261)cy ze szlacheckich tradycji rodzaj pogardy dla mieszcza(cid:276)skich, kapitalistycznych warto(cid:286)ci i postaw. Zubo(cid:298)ała szlachta, zmuszona przenosić si(cid:266) do miasta, w (cid:298)adnym wypadku nie zajmowała si(cid:266) handlem, nie podejmowała te(cid:298) roli przedsi(cid:266)biorców i kapitalistów, pozostawiaj(cid:261)c te funkcje innym grupom narodowo(cid:286)ciowym, głównie Niemcom i (cid:297)ydom. Godnymi szlachcica zaj(cid:266)ciami (poza gospodarowaniem w wiejskich ma- j(cid:261)tkach) były nauka, sztuka, ewentualnie dziennikarstwo. Współcze(cid:286)nie, w latach osiemdziesi(cid:261)tych i dziewi(cid:266)ćdziesi(cid:261)tych XX wieku, szczególnie modne stało si(cid:266) w Polsce wykazywanie szlacheckiego rodowodu. Jedni maj(cid:261) je rzeczywi(cid:286)cie, wielu innych udaje, (cid:298)e ma. Piewcy etosu chłopskiego nie maj(cid:261) zbyt wielu wyznawców, natomiast zupełnie nie słychać, aby kto(cid:286) był dumny ze swego mieszcza(cid:276)skiego pochodzenia i sławił warto(cid:286)ci, jakie ta warstwa wytworzyła. Kultura szlachecka urzekała upodobaniem do wszystkiego, co pi(cid:266)kne i bezin- teresowne, go(cid:286)cinno(cid:286)ci(cid:261), fantazj(cid:261), szerokim gestem, spontaniczno(cid:286)ci(cid:261). Inne na- tomiast były tradycje mieszcza(cid:276)stwa, które tworzyło w Niemczech społecze(cid:276)stwo wolnych i niezale(cid:298)nych ludzi. Piel(cid:266)gnowało ono cnoty, które sprzyjały sukcesom w pracy: solidno(cid:286)ci, pracowito(cid:286)ci, punktualno(cid:286)ci i (cid:298)yczliwemu pragmatyzmowi w stosunkach mi(cid:266)dzyludzkich. Cechy te podkre(cid:286)lał protestantyzm. Mieszcza(cid:276)stwo ceniło zasady indywidualnej wolno(cid:286)ci i równo(cid:286)ci – b(cid:266)d(cid:261)c przeciwne przywilejom stanowym, tworzyło fundament demokracji. 8 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA Mieszcza(cid:276)stwo niemieckie, od wieków tak licznie zamieszkuj(cid:261)ce polskie mia- sta, cz(cid:266)sto budziło w Polsce krytyk(cid:266) i niech(cid:266)ć. Niemców do Polski sprowadzali ju(cid:298) Piastowie w XII wieku. Zach(cid:266)cano do przybycia biegłych w swych profesjach niemieckich rzemie(cid:286)lników, kupców, górników czy chłopów. Werbowano te(cid:298) wy- branych duchownych i rycerzy. Równie(cid:298) biskupi i ksi(cid:261)(cid:298)(cid:266)ta zacz(cid:266)li ich sprowadzać, stosuj(cid:261)c cał(cid:261) gam(cid:266) ró(cid:298)norodnych zach(cid:266)t i przywilejów. Cudzoziemscy specjali(cid:286)ci mieli stymulować rozwój kraju masowym osadnictwem i zagospodarowywaniem ziemi, zakładaniem miast i wspieraniem handlu. Polskie miasta lokalizowano na niemieckim prawie magdeburskim. Wielu Niemców miało wielkie zasługi dla współtworzenia podwalin pa(cid:276)stwowej i ko(cid:286)cielnej administracji, a tak(cid:298)e polskich uczelni. Ziemia(cid:276)stwo sprowadzało niemieckich osadników i rzemie(cid:286)lników do swoich maj(cid:261)tków jeszcze w XIX wieku. Jednak dla polskiej kultury, gł(cid:266)boko zakorzenionej w tradycji szlacheckiej, wzorem była Francja, a przede wszystkim to, co wywodziło si(cid:266) z ziemia(cid:276)stwa. Niemiecki mieszczanin prawdopodobnie nie ró(cid:298)nił si(cid:266) in minus od innych europejskich mieszczan, natomiast istotne jest to, (cid:298)e w Polsce kultura mieszcza(cid:276)ska w ogóle była obca, przede wszystkim z powodu bardzo małej liczebno(cid:286)ci mieszczan. Nie bez wpływu na ten stan rzeczy było równie(cid:298) to, (cid:298)e rozkwit mieszcza(cid:276)stwa i przesuni(cid:266)cie punktu ci(cid:266)(cid:298)ko(cid:286)ci rozwoju gospodar- czego ze wsi do miasta przypadł w Polsce na okres walk o niepodległo(cid:286)ć. Zabory cofn(cid:266)ły nas w stosunku do Europy Zachodniej, a i w XX wieku okres suwerenno(cid:286)ci był krótki. Obecnie ró(cid:298)norodno(cid:286)ć nie jest w cenie, a tradycje wielonarodowej, wielowyzna- niowej, skrz(cid:261)cej si(cid:266) bogactwem wszelkich barw Rzeczypospolitej s(cid:261) zapominane. Czasem przypomina si(cid:266) o nich martwym sloganem podczas lekcji historii, krótko rzucon(cid:261) uwag(cid:261) o odwiecznej polskiej tolerancji, ale mało si(cid:266) ceni to, (cid:298)e Polska była niegdy(cid:286) krajem, w którym ch(cid:266)tnie osiedlali si(cid:266) cudzoziemcy, szybko zaczynali kochać swoj(cid:261) now(cid:261) ojczyzn(cid:266) i ponosili dla niej wielkie ofi ary. Cz(cid:266)sto mo(cid:298)e nawet gorliwiej ni(cid:298) ci, którym polsko(cid:286)ć była od Boga dana – nie wybierali jej, nie musieli si(cid:266) nad ni(cid:261) zastanawiać i do niej dorastać. Na ogół s(cid:261)dzi si(cid:266), (cid:298)e indywidualne losy, a tak(cid:298)e dzieje rodzin s(cid:261) wyznaczone przez naturalne wydarzenia: narodziny, wychowanie, prac(cid:266), przyja(cid:296)(cid:276), miło(cid:286)ć, zakładanie gniazda rodzinnego, choroby, (cid:286)mierć. Normalnie tak si(cid:266) w (cid:298)yciu dzieje – ale nie w Polsce, o czym miała si(cid:266) przekonać niemiecka rodzina Reiffów osiadła tu w latach trzydziestych XIX wieku. Zarówno oni, jak i ich liczni krewni pochodzenia niemieckiego przenie(cid:286)li si(cid:266) do Polski w zupełnie zwyczajny sposób. W tamtych cza- sach (cid:298)ycie społeczne i gospodarcze było bardziej otwarte ni(cid:298) w drugiej połowie XX wieku. Ludzie i towary swobodnie przemieszczały si(cid:266) po całej Europie. Paszporty s(cid:261) nowym wynalazkiem, na granicach okazywano dawniej tylko dowody osobiste (zwane wówczas paszportami), do których wbijano stemple. Pogl(cid:261)d, (cid:298)e za naszych czasów nast(cid:266)puje jakie(cid:286) ogromne otwarcie to mit. Po prostu zmierzamy dopiero w kierunku tego, co w XIX wieku w Europie było normalno(cid:286)ci(cid:261). Nasza niemiecka rodzina osiadła w Warszawie, chc(cid:261)c p(cid:266)dzić spokojne, bogobojne mieszcza(cid:276)skie (cid:298)ycie. Jednak Historia (ta przez du(cid:298)e „H”) dopadła j(cid:261) na samym pocz(cid:261)tku i tak ju(cid:298) było przez wszystkie pokolenia. 9 Cz(cid:266)(cid:286)ć I WARSZAWA – MIASTO RODZINNE 10 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA Rozdział I. STARE DOBRE CZASY 11 Rozdział I STARE DOBRE CZASY NIEMIECKIE KORZENIE Zanim opowiem o dziejach naszej rodziny w Polsce, które poznałam głównie dzi(cid:266)ki wspomnieniom mojej matki Natalii Kalickiej i jej siostry Jadwigi Kłosi(cid:276)skiej (z domu Macatis) oraz dzi(cid:266)ki relacjom licznych krewnych i przyjaciół, wspomn(cid:266) krótko o losach rodziny w Niemczech. Wywodzimy si(cid:266) z Królestwa Wirtembergii, poło(cid:298)onego u podnó(cid:298)a Alp, znanego z jeziora Bode(cid:276)skiego i pi(cid:266)knych krajobra- zów Szwarcwaldu. Nie zachowały si(cid:266) (cid:298)adne rodzinne opowie(cid:286)ci na temat tamtego okresu. Przeszło(cid:286)ć znamy z nielicznych zachowanych dokumentów. Za protoplast(cid:266) rodziny uznajemy Johanna Georga Reiffa, który osiedlił si(cid:266) w Polsce w latach trzydziestych XIX wieku. Jego ojcem był Jacob Reiff, matk(cid:261) Maria Agnes z domu Bader. Gdy Johann Georg miał zaledwie siedem lat, jego ro- dzice w 1817 roku wyemigrowali na Kaukaz, pozostawiaj(cid:261)c go pod opiek(cid:261) starszego brata, dwudziestojednoletniego Jacoba. Sytuacj(cid:266) t(cid:266) opisuje napisany gotykiem dokument, którego tre(cid:286)ć cytuj(cid:266) w cało(cid:286)ci: My Królestwo Wirtembergii stwierdzamy (Wy(cid:298)szy Urz(cid:261)d Herrenberg, S(cid:261)du Wiejskiego Gärtringen zarz(cid:261)dzamy wójtowi i burmistrzowi oraz s(cid:266)dziemu ni- niejszym udokumentowanie), (cid:298)e przedstawił nam si(cid:266) Jacob Reiff i o(cid:286)wiadczył, (cid:298)e z pomoc(cid:261) bosk(cid:261) zdecydowany jest wraz z rodzin(cid:261) wyw(cid:266)drować na Kaukaz i dla potwierdzenia tego postanowienia przedstawia swoj(cid:261) metryk(cid:266) urodzenia i prosi w zwi(cid:261)zku z tym o za(cid:286)wiadczenie dotychczasowego zachowania si(cid:266). Skoro znaj- dujemy to (cid:298)yczenie za uzasadnione i zgodne z prawd(cid:261), potwierdzamy niniejszym prawdziwo(cid:286)ć. Tak wi(cid:266)c za(cid:286)wiadczamy naszym Urz(cid:266)dem i obowi(cid:261)zkiem s(cid:261)do- wym, (cid:298)e wymieniony Jacob Reiff (syn Johanna Reiff z Unternausen i jego (cid:286)lubnej mał(cid:298)onki Marii Barbary) oraz (cid:298)ona Jacoba Reiff, Maria Agnes z domu Bader spłodzeni w prawowitym mał(cid:298)e(cid:276)stwie przedstawili nam (cid:286)wiadectwa chrztu: – Jacoba Reiff urodzonego 02 lutego 1759 roku – Jego mał(cid:298)onki Marii Agnes urodzonej 17 maja 1760 roku i ich dzieci spło- dzonych przez oboje mał(cid:298)onków, a urodzonych w nast(cid:266)puj(cid:261)cych dniach: 1. Jacob Reiff, 31 pa(cid:296)dziernika 1796 roku, 2. Maria Barbara, 26 czerwca 1799 roku, 3. Anna Maria, 15 czerwca 1802 roku, 4. Rosine Magdalena, 23 czerwca 1807 roku, 5. Johann Georg, 6 marca 1810 roku. 12 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA Wszystkie te osoby zostały po urodzeniu ochrzczone i reprezentowane przez rodziców chrzestnych, a wi(cid:266)c odno(cid:286)nie ich płci i pochodzenia nie ma najmniej- szych zastrze(cid:298)e(cid:276), ale raczej, o ile wiemy, w ka(cid:298)dym czasie zachowali godno(cid:286)ć i uczciwo(cid:286)ć i po dalszym wychowaniu prowadzili pobo(cid:298)ny, uczciwy, szczery i niezaskar(cid:298)alny sposób (cid:298)ycia. Dlatego nie mo(cid:298)emy zarzucić nic złego albo wstydliwego, lecz pełn(cid:261) godno(cid:286)ć i dobro. Obok tych cech nie s(cid:261) obci(cid:261)(cid:298)eni (cid:298)adnym podda(cid:276)stwem, lecz s(cid:261) całkowicie wolni i swobodni i dlatego mog(cid:261) wyw(cid:266)drować, respektuj(cid:261)c prawa obrony, prawa miejskie i prawo obywatelskie, kiedy jak i gdzie tylko chc(cid:261). Potomkowie Johanna Reiffa (Najmłodszego syna Jacoba i Marii), który osiedlił si(cid:266) w Warszawie w zaborze rosyjskim, nie wiedzieli, jakie były przyczyny emigracji na Kaukaz jego niemłodych ju(cid:298) rodziców. Nie znali tak(cid:298)e dalszych ich losów, ani przeszło(cid:286)ci rodziny w Niemczech. Nie interesowali si(cid:266) szczególnie histori(cid:261) tego kraju. Nie wiedzieli, (cid:298)e w XIX wieku w Wirtembergii (przez Napoleona podniesio- nej do rangi królestwa) panował n(cid:266)dza i bezrobocie. Niemiecka siła robocza była wysoko ceniona, Niemcy masowo emigrowali nad Wołg(cid:266) i na Zakaukazie, gdzie car nadawał im ziemi(cid:266), a m(cid:266)(cid:298)czyzn zwalniał od długoletniej słu(cid:298)by wojskowej. Decy- zja Jacoba i jego (cid:298)ony, trudna i niezrozumiała dla nast(cid:266)pnych, ju(cid:298) spolszczonych pokole(cid:276) Reiffów, była fragmentem losu wielu Niemców. Johanna wychowywał najstarszy brat Jacob, uczył go te(cid:298) zawodu w swoim za- kładzie siodlarskim. W wieku 23 lat Johann Georg rozpocz(cid:261)ł w(cid:266)drówk(cid:266) po wielu miastach (cid:286)rodkowej i zachodniej Europy, doskonal(cid:261)c w ten sposób – zgodnie z ów- czesnymi zwyczajami – swój kunszt rzemie(cid:286)lniczy. Zachował si(cid:266) dokument, „Ksi(cid:266)ga W(cid:266)drowca”, który mo(cid:298)na nazwać ksi(cid:261)(cid:298)eczk(cid:261) czeladnicz(cid:261). Dzi(cid:266)ki niej poznajemy tras(cid:266) podró(cid:298)y, któr(cid:261) rozpoczyna 2 listopada 1833 roku, udaj(cid:261)c si(cid:266) z Hermanstadt do Kronstadt. W 1834 roku był w Kalusenburgu, pó(cid:296)niej w Aradom, sk(cid:261)d udał si(cid:266) do Triestu. Nast(cid:266)pnie przebywał na W(cid:266)grzech, pó(cid:296)niej przez Innsbrück udał si(cid:266) do Włoch, a nast(cid:266)pnie przez Schömitz do Bawarii. Po pobycie w Monachium w 1835 wyjechał do Augsburga. Przemieszczał si(cid:266) co kilka tygodni z Günsburgu do Blaubeuren, znowu do Hermanstadt, a stamt(cid:261)d do Darmstadt, Frankfurtu, Gotha, Erfurtu, Desson, Magdeburga, Bremy i w ko(cid:276)cu przez Berlin w lipcu 1835 roku przybył do Warszawy. Zwa(cid:298)ywszy, (cid:298)e nie była to podró(cid:298) turystyczna, ale w(cid:266)drówka, której celem było doskonalenie fachu i poszukiwanie miejsca, gdzie chciałby osi(cid:261)(cid:286)ć na stałe, trzeba przyznać, (cid:298)e Johann Georg przeszedł w młodo(cid:286)ci tward(cid:261) szkoł(cid:266) (cid:298)ycia. Jednak dzi(cid:266)ki niej osi(cid:261)gn(cid:261)ł mistrzostwo w zawodzie, a tak(cid:298)e – prawdopodobnie – zgromadził jaki(cid:286) kapitał, który pozwolił mu od razu zamieszkać, a tak(cid:298)e otworzyć sklep w jednym z najelegantszych miejsc w Warszawie. Johann Reiff został tak(cid:298)e stałym dostawc(cid:261) siodeł i uprz(cid:266)(cid:298)y dla dworu carskiego. W naszych przekazach rodzinnych nie zachowały si(cid:266) (cid:298)adne (cid:286)lady pami(cid:266)ci o losach rodziny w Wirtembergii. Na podstawie zdobytych dokumentów wiemy jedynie, (cid:298)e kilka wcze(cid:286)niejszych pokole(cid:276) Reiffów było kowalami, którzy przeka- zywali sobie zawód z ojca na syna. Rozdział I. STARE DOBRE CZASY 13 WARSZAWA – MIASTEM RODZINNYM Johann Georg staje si(cid:266) Janem W Kongresówce zamieszkiwało 3 500 000 ludno(cid:286)ci, w tym 75 Polaków, i 7,5 Niemców. W XIX wieku do osiedlania si(cid:266) tu zach(cid:266)cały Niemców zarówno władze dwu pozostałych pa(cid:276)stw zaborczych – Austrii i Prus, jak i wła(cid:286)ciciele ziemscy chc(cid:261)cy zagospodarować swoje maj(cid:261)tki oraz prywatni inwestorzy zakładaj(cid:261)cy nowe osady przemysłowe, które rozrastały si(cid:266) cz(cid:266)sto w miasteczka. Przybyszom dawano bez- płatnie parcele i materiały budowlane, stosowano wobec nich rozmaite zach(cid:266)ty. Jak pisze Marek Zybura w ksi(cid:261)(cid:298)ce Niemcy w Polsce, procesy asymilacyjne w(cid:286)ród społeczno(cid:286)ci niemieckiej przebiegały bardzo szybko (zwłaszcza w Warszawie). (cid:285)wiadczyło to o atrakcyjno(cid:286)ci kultury polskiej. Niemców mogła tak(cid:298)e do pewnego stopnia poci(cid:261)gać kultura rosyjska oraz korzy(cid:286)ci materialne i polityczne, które były zwi(cid:261)zane z wyborem opcji rosyjskiej. Polski etos walki o wyzwolenie narodowe niejednokrotnie jednak okazywał si(cid:266) dla nich magnesem silniejszym. Niemcy (cid:298)eni(cid:261)cy si(cid:266) z Polkami na ogół polonizowali si(cid:266). Na synów pochodz(cid:261)cych z takich mieszanych mał(cid:298)e(cid:276)stw, którzy uczyli si(cid:266), studiowali, pracowali razem z polsk(cid:261) młodzie(cid:298)(cid:261), wpływała romantyka polskich idei niepodległo(cid:286)ciowych i działa(cid:276) konspi- racyjnych. Znane warszawskie rody niemieckie polonizowały si(cid:266), trwale wpisywały si(cid:266) w kultur(cid:266) materialn(cid:261) i duchow(cid:261) miasta, a nawet całego narodu. Znamiennym przykładem mo(cid:298)e być to, (cid:298)e jedn(cid:261) z najpopularniejszych do dzisiaj polskich pie(cid:286)- ni religijno-patriotycznych Pod Twoj(cid:261) obron(cid:266) Ojcze na niebie napisał wówczas warszawski kompozytor Wilhelm Troschel. W okresie poprzedzaj(cid:261)cym wybuch powstania styczniowego w 1863 roku prawie cała społeczno(cid:286)ć protestancka stolicy, wraz ze swymi przywódcami, brała udział w manifestacjach patriotycznych. Stefan Kieniewicz pisze: W połowie XIX wieku słabło znaczenie kolonii nie- mieckiej, malała imigracja Niemców, za(cid:286) dawniej przybyłe z Niemiec rodziny wrastały w miejscowe (cid:286)rodowiska. Rodziny te grały nadal znaczn(cid:261) rol(cid:266) w(cid:286)ród warszawskiego mieszcza(cid:276)stwa. Zamo(cid:298)niejsi kupcy chrze(cid:286)cija(cid:276)scy nosili niemie- ckie nazwiska, du(cid:298)o było Niemców w(cid:286)ród zegarmistrzów, stelmachów, garbarzy, młynarzy i piekarzy, nie brakło ich w(cid:286)ród siodlarzy, szklarzy i jubilerów. Dostar- czali te(cid:298) Niemcy sporego kontyngentu kształc(cid:261)cej si(cid:266) inteligencji. Lecz cały ten element nasi(cid:261)kał ju(cid:298) polszczyzn(cid:261), afi rmował polski patriotyzm i był traktowany na równi z rodowitymi Polakami przez miejscowe społecze(cid:276)stwo. Natomiast warszawscy (cid:297)ydzi (podobnie jak we wszystkich miastach imperium rosyjskiego) niemal do ko(cid:276)ca rozbiorów podlegali dyskryminacji zawodowej, mieszkaniowej i fi skalnej i nie byli dopuszczani do wielu funkcji publicznych, mieszkania przy „lepszych” ulicach i byli obci(cid:261)(cid:298)eni specjalnymi podatkami. Pod koniec XIX wieku nast(cid:266)pował awans społeczny nie tylko (cid:286)redniego, ale i w znacznej mierze drob- nego mieszcza(cid:276)stwa. Wła(cid:286)ciciele prosperuj(cid:261)cego warsztatu czy te(cid:298) wi(cid:266)kszego magazynu, produkuj(cid:261)cy wraz z najemnikami we własnym przedsi(cid:266)biorstwie stylem (cid:298)ycia i mentalno(cid:286)ci(cid:261) upodobniali si(cid:266) do bur(cid:298)uazji. 14 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA Losy mojej rodziny były małym fragmentem tych procesów historycznych. Zachował si(cid:266) dokument wydany 5 marca 1839 roku przez Urz(cid:261)d Municypalny Miasta Warszawy – Wydział Administracyjny, w któ- rym stwierdza si(cid:266), (cid:298)e Jana Reiffa (zamienił on dwa niemieckie imiona na jedno polskie) jako cudzoziemca nowo w Królestwie Polskim osiadaj(cid:261)cego dopuszcza si(cid:266) do swobód, które zostaj(cid:261) dokładnie wyliczone (na marginesie wspomn(cid:266), (cid:298)e niektóre z tych swobód osi(cid:261)gn(cid:266)li(cid:286)my we współczesnych czasach dopiero po wst(cid:261)pieniu do Unii Europejskiej). Pismo ko(cid:276)czy si(cid:266) słowami: Na koniec, a(cid:298)eby tym mocniej zach(cid:266)cić Pana Reiff do stania si(cid:266) u(cid:298)ytecznym nowo wybranej przez siebie Ojczy(cid:296)nie, Prawo Mieszcza(cid:276)stwa tutejszego bezpłatnie udzielić mu postanowili, a dalej informuje, (cid:298)e po zło(cid:298)eniu przysi(cid:266)gi w dniu 3 kwietnia zostanie mu dor(cid:266)czony List Mieszcza(cid:276)stwa. Otrzymał w 1862 roku warszawsk(cid:261) Ksi(cid:261)(cid:298)eczk(cid:266) Legitymacyjn(cid:261) słu(cid:298)(cid:261)c(cid:261) dla Reiff Jana za dowód, (cid:298)e do ksi(cid:266)gi ludno(cid:286)ci stałej zapisany został. HERB RODZINY REIFFÓW JAN REIFF JULIA REIFF (Z D. WÓJCIKOWSKA) Jan osiadł w Warszawie, w której ludno(cid:286)ć mówiła po polsku, a władza posłu- giwała si(cid:266) j(cid:266)zykiem rosyjskim. Nie znał (cid:298)adnego z tych j(cid:266)zyków, uczył si(cid:266) ich do ko(cid:276)ca (cid:298)ycia. Nigdy nie władał dobrze j(cid:266)zykiem polskim, pomimo (cid:298)e o(cid:298)enił si(cid:266) z Polk(cid:261). Nie wiemy, w jakich okoliczno(cid:286)ciach poznał Juli(cid:266) Wójcikowsk(cid:261) ani w jakim j(cid:266)zyku si(cid:266) porozumiewali. Ich miło(cid:286)ć musiała być bardzo silna, potrafi li omin(cid:261)ć wszelkie przeszkody. Julia pochodziła z ultrakatolickiej rodziny o ziemia(cid:276)skich tradycjach, która nie wyraziła zgody na jej mał(cid:298)e(cid:276)stwo z Niemcem, luteraninem i mieszczaninem, a wi(cid:266)c człowiekiem obcym – w ich poj(cid:266)ciu – pod ka(cid:298)dym wzgl(cid:266)- Rozdział I. STARE DOBRE CZASY 15 NADANIE PRZEZ URZ(cid:260)D MUNICYPALNY MIASTA WARSZAWY JANOWI REIFFOWI „PRAW MIESZCZA(cid:275)STWA TUTEJSZEGO” (1839 ROK) 16 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA dem. W tamtej epoce przeciwstawienie si(cid:266) woli rodziny wymagało od młodej dziewczyny ogromnej odwagi i determinacji. Dla Julii, która wykazała, (cid:298)e ma niezłomny charakter, widocznie miło(cid:286)ć była najwa(cid:298)niejsza. Jan i Julia bardzo si(cid:266) kochali, mo(cid:298)na jednak przypuszczać, (cid:298)e wspólne (cid:298)ycie musiało dostarczać im niemało problemów. Nie wiemy, jak wygl(cid:261)dały ich praktyki religijne – czy ka(cid:298)de z nich bywało w „swoim” ko(cid:286)ciele, czy mo(cid:298)e razem ucz(cid:266)szczali do ko(cid:286)cioła kato- lickiego. Najbardziej prawdopodobne jest, jak s(cid:261)dz(cid:266), (cid:298)e Julia chodziła z m(cid:266)(cid:298)em na nabo(cid:298)e(cid:276)stwa do ewangelicko-augsburskiej parafi i (cid:285)wi(cid:266)tej Trójcy. Mo(cid:298)e na to wskazywać fakt, (cid:298)e ich o(cid:286)mioro dzieci zostało tam ochrzczonych i wychowanych na ewangelików. A wi(cid:266)c, według ówczesnych poj(cid:266)ć konserwatywnych katolików, do jakich nale(cid:298)ała rodzina Julii, jej m(cid:261)(cid:298) i dzieci byli heretykami, których czekało wieczne pot(cid:266)pienie. Po (cid:286)mierci Julii jej rodzina porwała trumn(cid:266), aby nie dopu(cid:286)cić do pochowania jej w rodzinnym grobowcu Reiffów na cmentarzu ewangelickim. (cid:285)wiadczy to wymownie o tym, jak wielkie były ich uprzedzenia i na jakie trudno(cid:286)ci i przykro(cid:286)ci Julia była nara(cid:298)ona z powodu swego mał(cid:298)e(cid:276)stwa. W rodzinie zachowała si(cid:266) pami(cid:266)ć o tym, (cid:298)e „Julia utraciła swój dom rodzinny”. Dla nas współczesnych pozostaje tajemnic(cid:261), co kryje si(cid:266) za tym zdaniem. Na marginesie, aby unikn(cid:261)ć zam(cid:266)tu poj(cid:266)ciowego, pozwol(cid:266) sobie wyja(cid:286)nić, (cid:298)e nasza lutera(cid:276)ska rodzina nale(cid:298)ała do Ko(cid:286)cioła Ewangelicko-Augsburskiego, jednego z ewangelickich Ko(cid:286)ciołów, które s(cid:261) odłamem protestantyzmu. Krewnych mo(cid:298)na okre(cid:286)lać jako luteran, ewangelików, protestantów. Jan z rodzin(cid:261) zamieszkał w kamienicy Zamoyskich, zwanej pałacem, poniewa(cid:298) stanowił on architektoniczn(cid:261) cało(cid:286)ć z przyległym pałacem przy Krakowskim Przed- mie(cid:286)ciu nr 1 (po wojnie adres został zmieniony, obecnie jest to Nowy (cid:285)wiat 69, budynek nale(cid:298)y do Uniwersytetu Warszawskiego). Obok, na rogu Nowego (cid:285)wiatu i (cid:285)wi(cid:266)tokrzyskiej miał sklep z wyrobami rymarskimi (obecnie znajduje si(cid:266) tam kawiarnia Nowy (cid:285)wiat). Niedaleko, na tyłach domu była wytwórnia (współcze(cid:286)nie mie(cid:286)ci si(cid:266) tam skrzydło Ministerstwa Finansów). W pobli(cid:298)u domu i sklepu, przed Pałacem Staszica, który znajduje si(cid:266) naprze- ciwko kamienicy Zamoyskich, wzniesiono w 1830 roku pomnik Mikołaja Koper- nika. Moja mama, przechodz(cid:261)c ze mn(cid:261) tamt(cid:266)dy, kilkakrotnie opowiadała mi, (cid:298)e tu wła(cid:286)nie zaczyna si(cid:266) historia naszej rodziny. Stefan Kieniewicz w ksi(cid:261)(cid:298)ce Warszawa w powstaniu styczniowym wspomina, (cid:298)e w domu Zamoyskich mieszkało 660 osób, w(cid:286)ród nich du(cid:298)o arystokracji, bur(cid:298)ua- zji, profesorowie, a tak(cid:298)e (na górnych pi(cid:266)trach) ni(cid:298)si urz(cid:266)dnicy i studenci. Tak pisze o okresie poprzedzaj(cid:261)cym wybuch powstania: Gdy tylko zel(cid:298)ał nacisk policyjny po (cid:286)mierci Mikołaja, zacz(cid:266)ły w uczelniach warszawskich zawi(cid:261)zywać si(cid:266) tak zwane kółka. Kilku- lub kilkunastoosobowe grupki młodzie(cid:298)y schodziły si(cid:266) periodycz- nie w prywatnych mieszkaniach (cz(cid:266)sto na czwartaku w kamienicy Andrzeja Zamoyskiego) dla czytania nielegalnej literatury i dla (cid:286)piewów patriotycznych. Pierwotnym celem tych zebra(cid:276) było samokształcenie w zakazanej przez program szkolny historii i literaturze polskiej. Od deklamacji poetów romantycznych przechodzono niebawem do studiowania broszur emigracyjnych i do gor(cid:261)cych dyskusji na tematy polityczne i społeczne. Zrazu nie były te kółka organizacjami Rozdział I. STARE DOBRE CZASY 17 o sztywnym składzie członków i okre(cid:286)lonym programie. Schodziła si(cid:266) w nich młodzie(cid:298) z ró(cid:298)nych (cid:286)rodowisk, przewa(cid:298)nie jednak z warstw nieposiadaj(cid:261)cych: synowie urz(cid:266)dników, dzier(cid:298)awców. Ofi cjalistów, zubo(cid:298)ałych wła(cid:286)cicieli ziemskich w wi(cid:266)kszo(cid:286)ci szlacheckiego, niekiedy tak(cid:298)e ludowego pochodzenia. Synowie Jana Reiffa byli uczestnikami tych spotka(cid:276). Prawdopodobnie odbywały si(cid:266) one tak(cid:298)e w ich mieszkaniu, poniewa(cid:298) po latach krewni wspominali, (cid:298)e przez dom stale przewijały si(cid:266) gromady ich kolegów. Dziwiło innych go(cid:286)ci, (cid:298)e nie wolno było zagl(cid:261)dać do pokoju, w którym godzinami nami(cid:266)tnie dyskutowali, (cid:286)piewali pie(cid:286)ni patriotyczne, a słu(cid:298)(cid:261)ca podawała w drzwiach kolejne tace ze stosami kana- pek i herbat(cid:261). Gdy wybuchło powstanie, poprzedzone dwuletnim okresem niepo- kojów i demonstracji, naturaln(cid:261) konsekwencj(cid:261) było uczestnictwo tej młodzie(cid:298)y w narodowym zrywie. W powstaniu walczyło trzech najstarszych synów Jana i Julii – dwudziestoletni Karol, dziewi(cid:266)tnastoletni Aleksander i siedemnastoletni Jan. To z domu Zamoyskich podczas powstania styczniowego padły strzały zama- chowców, którzy próbowali zabić namiestnika carskiego Berga. W konsekwencji tego wydarzenia całe wyposa(cid:298)enie mieszkania i sklepu Jana i Julii Reiffów zostało zagrabione i spalone przez Rosjan przed pomnikiem Kopernika. Poniewa(cid:298) jednak nie mo(cid:298)na było „pochwalić si(cid:266)”, (cid:298)e to wła(cid:286)nie dziadkowie lub ich synowie dokonali tego zamachu, surowo(cid:286)ć tych represji wydawała mi si(cid:266) zupełnie nieprawdopo- dobna. Po wybuchu powstania styczniowego głównodowodz(cid:261)cym wojska Królestwa Kongresowego, podporz(cid:261)dkowanego władzom carskim, został wielki ksi(cid:261)(cid:298)(cid:266) Kon- stanty, jednak na stanowisko jego zast(cid:266)pcy, a de facto kontrolera, car Aleksander II mianował generała Teodora Berga. We wrze(cid:286)niu Konstanty, który przez cara nie był przeznaczony do roli kata, wraz z rodzin(cid:261) opu(cid:286)cił Warszaw(cid:266), a Berg jako namiestnik wprowadził si(cid:266) do opuszczonych przez Konstantego apartamentów zamkowych. 19 wrze(cid:286)nia 1863 roku po południu Berg wracał Nowym (cid:285)wiatem na Zamek z codziennego objazdu miasta. Z czwartego pi(cid:266)tra domu hrabiego Andrzeja Za- moyskiego koło ko(cid:286)cioła (cid:285)wi(cid:266)tego Krzy(cid:298)a, u wylotu na Krakowskie Przedmie(cid:286)cie – w którym jak wspominałam mieszkał Jan Reiff z rodzin(cid:261) – zrzucono na jego po- wóz dwie butelki z płynem zapalaj(cid:261)cym. Nast(cid:266)pnie padł strzał z garłacza nabitego sieka(cid:276)cami, na koniec rzucono z okna kilka bomb. Ciosy nie były celne: sieka(cid:276)ce pokiereszowały oparcie powozu, mundur Berga oraz jego adiutanta. Obaj jednak wyszli z tego cało. Bomby i butelki padły na bruk, rani(cid:261)c jedynie konie z zaprz(cid:266)gu i kozackiej eskorty. Berg, wracaj(cid:261)c na Zamek, wydał rozkaz obsadzenia wojskiem domu, z którego padły strzały i aresztowania mieszka(cid:276)ców. Małgorzata Baranowska w ksi(cid:261)(cid:298)ce Warszawa, lata, wieki opisuje to wydarzenie nast(cid:266)puj(cid:261)co: Zaraz po zamachu policja z wojskiem rzuciła si(cid:266) do wn(cid:266)trza domu, (cid:298)eby złapać winowajców. Ci jednak tyłami przez ogrody zbiegli. Zamkni(cid:266)to bramy i wszystkich mieszka(cid:276)ców domu, szczególnie m(cid:266)(cid:298)czyzn, w liczbie stukilkudziesi(cid:266)- ciu, sp(cid:266)dzono na podwórze (...) Dom był zamieszkany przez ludno(cid:286)ć zamo(cid:298)n(cid:261); wszystkie kosztowno(cid:286)ci, jakie tylko si(cid:266) tam znajdowały, zgin(cid:266)ły w kieszeniach rabusiów. (...) Rozbiegłe po całym mie(cid:286)cie rozszalałe (cid:298)ołdactwo dopuszczało si(cid:266) 18 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA gwałtów i nadu(cid:298)yć. Opustoszały ulice. Do pó(cid:296)nego wieczoru trwał po(cid:298)ar, który musiano gasić, bo stawał si(cid:266) gro(cid:296)ny dla miasta. Wszystkich mieszka(cid:276)ców domu aresztowano i pognano do Cytadeli. W(cid:286)ród nich była rodzina Jana Reiffa. Berg kazał skonfi skować tak dom, jak i le(cid:298)(cid:261)cy obok pałac hrabiego Andrzeja Zamoyskiego ze wszystkim, co w sobie zawierał, a syna hrabiego, Józefa, wysłano na Sybir. Natomiast uwi(cid:266)zionych w Cytadeli wypuszczono. Jak pisał Józef Kajetan Janowski w Pami(cid:266)tnikach, Berg przestraszony po nie- udanym zamachu wpadł we w(cid:286)ciekło(cid:286)ć i w pierwszej chwili wydał rozkaz zburzenia domu armatami. Zdołano mu wytłumaczyć niewła(cid:286)ciwo(cid:286)ć tego (cid:286)rodka i (cid:298)e lepiej dom zachować, ale go zabrać... Tymczasem zrabowano dom. Wszystkie sprz(cid:266)ty wyrzucano oknami na ulic(cid:266), a stosy nagromadzone, kazano spalić. (...) Ró(cid:298)ne pami(cid:261)tki po Szopenie, przechowywane przez jego siostr(cid:266), pani(cid:261) J(cid:266)drzejewiczow(cid:261), wraz z jego fortepianem wyrzucono na ulic(cid:266) i spalono. ZAMACH NA NAMIESTNIKA BERGA Wydarzenie to opisuje dobrze znany ze szkoły jeden z najpi(cid:266)kniejszych wierszy Norwida Fortepian Szopena: Patrz!...z zaułków w zaułki Kaukaskie si(cid:266) konie rw(cid:261) – jak przed burz(cid:261) jaskółki, Wy(cid:286)migaj(cid:261)c przed pułki: Po sto – po sto – – – Gmach – zaj(cid:261)ł si(cid:266) ogniem, przygasł znów, Zapłon(cid:261)ł znów – – i oto – pod (cid:286)cian(cid:266) – Widz(cid:266) czoła o(cid:298)ałobionych wdów, Kolbami pchane – – Rozdział I. STARE DOBRE CZASY 19 I znów widz(cid:266), acz dymem o(cid:286)lepion, Jak przez ganku kolumny Sprz(cid:266)t podobny do trumny Wyd(cid:296)wigaj(cid:261)... run(cid:261)ł... run(cid:261)ł – Twój fortepian! PRZED KAMIENIC(cid:260) HR. A. ZAMOYSKIEGO PŁONIE DOBYTEK JEJ MIESZKA(cid:275)CÓW Opowie(cid:286)ci mamy, które uwa(cid:298)ałam dawniej za rodzinn(cid:261) legend(cid:266) (dopóki nie znalazłam ich odzwierciedlenia w historycznych (cid:296)ródłach), zostały potwierdzone w zupełnie nieoczekiwanej formie. W 2001 roku we frontowej (cid:286)cianie pałacu Za- moyskich wbudowano popiersie Cypriana Kamila Norwida i pami(cid:261)tkow(cid:261) tablic(cid:266) informuj(cid:261)c(cid:261) o tym, (cid:298)e jest on autorem wiersza Fortepian Szopena upami(cid:266)tniaj(cid:261)cego dramatyczne wydarzenia z 19 wrze(cid:286)nia 1863 roku, których ofi ar(cid:261) padli mieszka(cid:276)cy tego domu. Nieudany zamach dał Bergowi dogodny pretekst do podj(cid:266)cia w stosunku do Polaków ju(cid:298) wcze(cid:286)niej zaplanowanych represji. Narzucił stolicy system odpowie- dzialno(cid:286)ci zbiorowej, kontrybucje, konfi skaty i egzekucje publiczne. W listopadzie 1863 roku policja systemem grzywien wymogła na warszawiakach zdj(cid:266)cie (cid:298)ałoby narodowej. Policyjnymi (cid:286)rodkami walczono z noszeniem ci(cid:266)(cid:298)kiej (cid:298)ałoby (czarnych welonów do ziemi, g(cid:266)stych woalek zasłaniaj(cid:261)cych cał(cid:261) twarz), bi(cid:298)uterii o motywach patriotycznych i w (cid:298)ałobnych kolorach, w(cid:286)ród których prze- wa(cid:298)ały srebrne orzełki oraz krzy(cid:298)yki z czarn(cid:261) emali(cid:261). Ponad sto lat pó(cid:296)niej, po wprowadzeniu przez PRL-owskie władze w 1981 roku przeciwko własnemu narodowi stanu wojennego, nawi(cid:261)zano do tych tradycji. Wiele kobiet chodziło w czerni, nosiło (cid:298)ałobn(cid:261) bi(cid:298)uteri(cid:266), pomimo (cid:298)e groziło to kłopotami, a nawet wyrzuceniem z pracy. Miałam w tym swój male(cid:276)ki udział. Dzi(cid:266)ki współpracy z moj(cid:261) siostr(cid:261) cioteczn(cid:261) Magd(cid:261) Kłosi(cid:276)sk(cid:261), udało si(cid:266) przewie(cid:296)ć do Wrocławia w sumie chyba ponad 1500 czarnych emaliowanych krzy(cid:298)yków ze srebrnym orzełkiem w koronie, które zamawiałam w znanej fi rmie grawerskiej przy ulicy (cid:285)wi(cid:266)toja(cid:276)skiej obok katedry (cid:285)wi(cid:266)tego Jana. Wróćmy jednak do historii. Jak pisze Barbara Petrozolin-Skowro(cid:276)ska w pi(cid:266)knej ksi(cid:261)(cid:298)ce o powstaniu styczniowym Przed t(cid:261) noc(cid:261) namiestnik Berg po zamachu przy- 20 Maria Diatłowicka MOZAIKA RODZINNA wrócił (cid:298)ycie towarzyskie, urz(cid:261)dzał kameralne obiady i przyj(cid:266)cia na kilkaset osób. W li(cid:286)cie do cesarza zapowiadał bal na osiemset osób, na który zaproszeni zostali zarówno Polacy, jak i Rosjanie. Chc(cid:266) dać poskakać – pisał – przy d(cid:296)wi(cid:266)ku moich skrzypiec, tym polskim damom, które były do(cid:286)ć głupie, by si(cid:266) obnosić z (cid:298)ałob(cid:261). Na festynach urz(cid:261)dzanych na Zamku przez Berga toastom towarzyszyły gromkie okrzyki „Ura!” i d(cid:296)wi(cid:266)k orkiestry graj(cid:261)cej upokorzonym Polkom i Polakom. Po upadku powstania około sze(cid:286)ć tysi(cid:266)cy osób s(cid:261)dy wojenne skazały na kar(cid:266) (cid:286)mierci. 38 tysi(cid:266)cy pognano na Sybir. W walce zgin(cid:266)ły dziesi(cid:261)tki tysi(cid:266)cy – dokładn(cid:261) liczb(cid:266) trudno oszacować. Oddziały rosyjskie, a szczególnie pułki kozackie nie brały je(cid:276)ców. Po powstaniu skonfi skowano wiele szlacheckich maj(cid:261)tków, rekwirowano liczne dobra ko(cid:286)cielne. Rozpocz(cid:266)ła si(cid:266) bezwzgl(cid:266)dna rusyfi kacja kraju. W tym sa- mym czasie Berg prowadził o(cid:298)ywione (cid:298)ycie towarzyskie. Cz(cid:266)(cid:286)ć polskich elit szybko zapomniała o represjach. Powiodły si(cid:266) próby kokietowania ziemia(cid:276)stwa i kr(cid:266)gów opiniotwórczych. Łukasz Chimiak w ksi(cid:261)(cid:298)ce Gubernatorzy rosyjscy w Królestwie Polskim 1863–1915. Szkic do portretu zbiorowego pisze, (cid:298)e Berg prowadził gr(cid:266) po- lityczn(cid:261), która miała na celu wykazanie władzom w Petersburgu, i(cid:298) w Warszawie nast(cid:261)piło uspokojenie nastrojów. Uzyskaniu takiego wra(cid:298)enia słu(cid:298)yły organi- zowane przez Berga wiernopodda(cid:276)cze adresy do cara, które mieli bezwzgl(cid:266)dnie podpisywać przedstawiciele ziemia(cid:276)stwa i warstw wy(cid:298)szych, a tak(cid:298)e organizo- wane na Zamku w Warszawie „obowi(cid:261)zkowe” bale i wieczory namiestnikowskie. Przedstawiciele elit Królestwa z ró(cid:298)nych wzgl(cid:266)dów godzili si(cid:266) na wzi(cid:266)cie udziału w tego rodzaju imprezach. Wizyta na Zamku była dla nich cz(cid:266)stokroć okazj(cid:261) do załatwienia własnych spraw: np. uwolnienia uwi(cid:266)zionych członków rodziny czy przedstawienia jakiej(cid:286) pro(cid:286)by dotycz(cid:261)cej spraw maj(cid:261)tkowych. Przybycie na bal u namiestnika mogło te(cid:298) wynikać z ch(cid:266)ci zwykłego bywania w ekskluzywnym towarzystwie, b(cid:266)d(cid:261)cym namiastk(cid:261) monarszego dworu. Berg ch(cid:266)tnie spotykał si(cid:266) tak(cid:298)e z przedstawicielami bur(cid:298)uazji, tworz(cid:261)cej si(cid:266) klasy przedsi(cid:266)biorców. Te warstwy składały si(cid:266) w przewa(cid:298)aj(cid:261)cej mierze z obcokrajowców, w(cid:286)ród których licznie reprezentowani byli Niemcy. Tym ostatnim namiestnik Berg, carski feldmarszałek, który był Niemcem bałtyckim, udzielał demonstracyjnego poparcia, licz(cid:261)c na to, (cid:298)e b(cid:266)d(cid:261) stanowili przeciwwag(cid:266) dla aktywnej politycznie gru- py Polaków. Berg, który był wyznania ewangelicko-augsburskiego, d(cid:261)(cid:298)ył tak(cid:298)e do umocnienia wpływów protestantyzmu i jego niemieckiego charakteru. Przekazywał hojne donacje ko(cid:286)ciołom protestanckim. Nie osi(cid:261)gn(cid:261)ł w ten sposób oczekiwanych efektów. Warszawska parafi a (cid:285)wi(cid:266)tej Trójcy aktywnie wł(cid:261)czała si(cid:266) we wspólne akcje ko(cid:286)ciołów katolickich, protestanckich i synagog, które popierały powstanie. Moja niemiecka mieszcza(cid:276)ska rodzina podzieliła los tych, którzy całkowicie solidaryzowali si(cid:266) z powstaniem. Postawa Jana Reiffa nie nale(cid:298)ała do wyj(cid:261)tkowych. Jak pisze Stefan Kieniewicz w ksi(cid:261)(cid:298)ce Trzy powstania narodowe mieszcza(cid:276)stwo niemieckie i niemieckiego pochodzenia w Królestwie na ogół z powstaniem sym- patyzowało. Bezpo(cid:286)rednio po zamachu na gubernatora Berga rodzina znalazła si(cid:266) w tragicz- nej sytuacji. Rosjanie wyrzucili ich z domu, jego wyposa(cid:298)enie spalili, a cz(cid:266)(cid:286)ciowo rozgrabili, natomiast sklep i wytwórni(cid:266) b(cid:266)d(cid:261)ce podstaw(cid:261) utrzymania – odebrali. Rozdział I. STARE DOBRE CZASY 21 W tej beznadziejnej wydawałoby si(cid:266) sytuacji udzielili Janowi pomocy koledzy – warszawscy kupcy i rzemie(cid:286)lnicy, którzy tradycyjnie pomagali sobie nawzajem, gdy spotykały ich represje ze strony zaborców. Rodzina przeprowadziła si(cid:266) na ulic(cid:266) Elektoraln(cid:261). Za pieni(cid:261)dze otrzymane w darze zakupiono fabryczk(cid:266) waty przy ulicy Orlej róg Elektoralnej. Z czasem otwarto równie(cid:298) mał(cid:261) wytwórni(cid:266) kołder. Dochody z tych dwu (cid:296)ródeł pozwoliły zapewnić wy(cid:298)sze wykształcenie wszystkim synom, z wyj(cid:261)tkiem chorowitego Rudolfa, mojego pradziadka w prostej linii. Stanie si(cid:266) on jednym z bohaterów opowie(cid:286)ci. Równie(cid:298) jego mał(cid:298)onka, Amelia z Grunerów, przeszła do historii rodziny jako niezwykle barwna postać. Wspomn(cid:266) tak(cid:298)e o czterech spo(cid:286)ród o(cid:286)miu synów Jana: o Aleksandrze, Janie, Karolu i Władysławie, a tak(cid:298)e o synu Jacoba, starszego brata Johanna (Jana Re- iffa), czyli o Adolfi e. Aleksander i Jan Aleksander, jeden z trzech synów Jana Reiffa, którzy brali udział w powstaniu styczniowym, był z zawodu in(cid:298)ynierem geometr(cid:261). W wieku dziewi(cid:266)tnastu lat przyst(cid:261)pił do powstania, w jego ostatniej fazie był adiutantem dowódcy (zwanego dyktatorem powstania) generała Mariana Langiewicza. ROMUALD TRAUGUTT I INNI DOWÓDCY POWSTANIA STYCZNIOWEGO
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mozaika rodzinna
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: