Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00019 003408 22432488 na godz. na dobę w sumie
Parametry pożądania. Kultura odmieńców wobez homofobii - ebook/pdf
Parametry pożądania. Kultura odmieńców wobez homofobii - ebook/pdf
Autor: , , Liczba stron: 266
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1158-6 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Studia nad mniejszościami seksualnymi prowadzone z pozycji niehomofobicznych i związana z nimi teoria queer rozwijają się dynamicznie od początku lat 90. Od kilku lat obecne są także w Polsce. W najnowszej książce poświęconej kulturze odmieńców autorzy podjęli polityczną i kulturową dyskusję nad różnymi uwarunkowaniami zjawiska homoseksualizmu w kontekście lokalnym. Na niniejszy tom składają się teksty zróżnicowane pod względem reprezentowanych dyscyplin naukowych, metodologii i punktów widzenia, mające zarówno charakter ogólny, jak i przedstawiające szczegółowe badania z zakresu socjologii. Interdyscyplinarny charakter całości i pozwolił na zaprezentowanie omawianych zjawisk kulturowych i społecznych w zróżnicowanych i wzajemnie oświetlających się aspektach.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1158-6 Tomasz Basiuk Parametry pożądania Kultura odmieńców wobec homofobii universitas Tomasz Basiuk Parametry pożądania Kultura odmieńców wobec homofobii ISBN 97883-242-1158-6 SPIS TREŚCI Tomasz Basiuk / Dominika Ferens / Tomasz Sikora Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Monika Baer W kręgu wykluczeń. Antropologiczne refleksje nad . kategoriami tożsamości w narracjach gender studies. . . . . . . . . . 15 Jacek Kochanowski Wszyscy jesteśmy odmieńcami. Przyczynki do . społecznej teorii queer. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37 Artur Krasicki Homoseksualiści w.Polsce. Studium środowiska . (fragmenty) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51 Katarzyna Bojarska-Nowaczyk „Przegięte ciotki niemile widziane” –.o.homofobii . gejów i.lesbijek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 61 Kamil Orłowski Świątynie sodomy, albo w.kim się objawia boża miłość. . . . . . . 73. Robert Kowalczyk / Maja Mirocha / Tomasz Potaczek Stereotypy a.orientacja seksualna. Obraz „typowego” geja i.lesbijki w.oczach młodych mężczyzn . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 Jolanta Klimczak-Ziółek Queer w.zwierciadle polskich mass mediów. . . . . . . . . . . . . . . . 99 Iza Desperak Homofobia, czyli dwugłos o.prawach gejów i.lesbijek . na łamach „Gazety Wyborczej” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 113 Anna Gruszczyńska Jak to robią lesbijki w sieci. Zadymiony pokój i ucieczka . od branży . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 127 Joanna Mizielińska Pomiędzy pomiotem a przedmiotem... O mistyfikacjach . i nieobecności miłości między kobietami w kulturze . . . . . . . . 137  Małgorzata Sadowska / Bartosz Żurawiecki Barwy ochronne, czyli kino seksualnego niepokoju . . . . . . . . . 153 Izabela Kowalczyk Odmieniec zawłaszczony. Rozważania wokół obrazu . Dziewica Orleańska.(1866) Jana Matejki . . . . . . . . . . . . . . . . . . 161 Paweł Leszkowicz Performance pożądania. Po nitce do kłębka, czyli erotyka . Krzysztofa Junga . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 177 Błażej Warkocki Szczeliny tożsamości. Męski podmiot i.jego Inny w prozie . Andrzeja Stasiuka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 197 Anna Czarnowus Pożądanie olbrzyma: o.wątku homoerotycznym . w.starofrancuskim romansie Lancelot.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 239 Przemysław Pilarski Obsesje Dyckiego. Homoseksualność na tle pozostałych . problemów tożsamościowych bohatera wierszy autora . Przewodnika dla bezdomnych . . ... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253 Marzena Lizurej Dyskretny urok karnawału . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 265 Tomasz Basiuk Dominika Ferens Tomasz Sikora Wstęp Niniejszy tom jest kontynuacją zbioru Odmiany odmieńca / A.Queer Mixture (2002), w którym opublikowaliśmy niektóre wystąpienia uczest­ ników dwóch pierwszych konferencji poświęconych odmienności sek­ sualnej, jakie odbyły się w Polsce w 2000 i 2001 roku. Trzy kolejne kon­ ferencje miały miejsce w Warszawie (2002), Bielsku­Białej (2003) i Wro­ cławiu (2004). W każdej uczestniczyło prawie sto osób: naukowców i działaczy z Europy i Ameryki Północnej. Cieszymy się, że te spotka­ nia nabrały charakteru dorocznej instytucji, jakby na przekór dość kon­ serwatywnemu krajobrazowi polskiej kultury i życia naukowego, gdzie działania na rzecz seksualnych odmieńców i przez nich podejmowane narażone są na zagrożenia polityczne, ekonomiczne i prawne. Trudno bowiem nie zauważyć, że ostatnie trzy konferencje zbiegły się z kryzy­ sem wokół praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych. W grudniu 2002 roku w Warszawie poświęciliśmy jedno popołudnie debacie nad serią homofobicznych artykułów w „Gazecie Wyborczej” i reakcjom na nie. W maju 2003 roku spotkaliśmy się w Bielsku­Białej w wieczór referendum akcesyjnego. Tego samego dnia oddaliśmy głosy w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i wieczorem w ho­ telu śledziliśmy na ekranie telewizora wstępne wyniki tego głosowania. Zdecydowana większość głosów została oddana za akcesją. Wczesną wiosną 2003 roku artystka Karolina Breguła podjęła współ­ pracę z Kampanią Przeciw Homofobii, fotografując 15 par lesbijskich i 15 par gejowskich. Każda z tych par przedstawiona jest na ulicy i trzy­ ma się za ręce. W rogu każdego zdjęcia znajduje się czerwona pieczęć z napisem „Niech nas zobaczą”. Dwa z tych zdjęć, jedno przedstawia­ jące dwie kobiety, drugie dwóch mężczyzn, zostały powiększone i za­ wieszone na tablicach w kilku dużych miastach. Kampania ta została oprotestowana pod homofobicznym zarzutem wizualnej agresji, w nie­ których przypadkach skutecznie. We wszystkich miejscach, w których plakaty zawisły, zostały w ciągu zaledwie paru dni zdarte lub zachlapane  i a r o k s z s a m o T  /   s n e r e F a k n m o D i i  /  i  k u s a B z s a m o T  farbą. Ale wywołały burzliwą debatę w mediach wokół pytania, czy ta­ kie obrazy mogą być przedstawiane w miejscach publicznych. Niektó­ rzy pozujący do tych zdjęć udzielili wywiadów, w których opowiedzie­ li o konsekwencjach swojej odważnej decyzji. Mimo że sama kampa­ nia została przerwana, jej recepcja i dyskusja wokół niej w decydujący sposób zwiększyła widoczność polskiej społeczności lesbijskiej i gejow­ skiej. Konferencja wrocławska w maju 2004 roku odbyła się wkrótce po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. W tydzień po akce­ sji w Krakowie zorganizowano, pod hasłem Kultura dla Tolerancji, pierwszy marsz gejowski w tym mieście. Został on rozbity przez bo­ jówki Młodzieży Wszechpolskiej, de facto organ Ligi Polskich Ro­ dzin, partii, której deputowani zasiadają w polskim sejmie i w Par­ lamencie Europejskim. Młodzież Wszechpolska, antysemicka or­ ganizacja nacjonalistyczna zdelegalizowana w latach trzydziestych ubiegłego wieku, została przywrócona do życia jako narzędzie wal­ ki z seksualnymi odmieńcami. Odbywająca się w tym samym czasie konferencja na temat homoseksualności, zorganizowana przez In­ stytut Socjologii UJ, została usunięta z głównej części Uniwersytetu i przeniesiona na podmiejski kampus. Również w maju miała się od­ być piąta doroczna Parada Równości w Warszawie, w której co roku maszerowali geje i lesbijki. Podczas konferencji we Wrocławiu do­ wiedzieliśmy się, że prawicowy prezydent Warszawy (dziś już Prezy­ dent RP) odmówił organizatorom zgody na przejście ulicami miasta. Podobnie jak wiele innych osób i organizacji, wysłaliśmy list prote­ stacyjny, który nie przyniósł żadnego efektu. Prezydent Warszawy odwołał paradę trzy razy, ponieważ wojewoda mazowiecki za każ­ dym razem cofał jego homofobiczną decyzję. Wyznaczonego dnia zamiast parady odbył się protest przed urzędem miasta. Podczas tej samej konferencji grupa jej uczestników spotkała się w pubie nie­ opodal wrocławskiego rynku, by porozmawiać o strategii ruchów ge­ jowsko­lesbijskich. Rozmowę przerwało dwóch chuliganów przed­ stawiających się jako działacze prawicowej organizacji NOP. Ten drobny, lecz niemiły incydent wydał się nam jednym z wielu sympto­ mów pogarszających się warunków racjonalnej rozmowy nad prawa­ mi seksualnych odmieńców w naszym kraju. Jednocześnie przypo­ mniał nam o brutalnej rzeczywistości na zewnątrz naszej wieży z ko­ ści słoniowej, a czasem i w samej wieży. Tomek Kitliński i Paweł Leszkowicz uważają, że przemoc, jakiej do­ puszczono się względem uczestników marszu w Krakowie, a także za­ kaz warszawskiej Parady Równości w maju 2004 roku to przejawy ho­ mofobii, która jest „symptomem szerszego kryzysu sprawiedliwości”   w Polsce1 ..Od 1989 roku, gdy nowy demokratyczny ład zmienił kon­ tekst działalności progejowskiej, pojawiła się zarazem większa otwar­ tość na seksualną odmienność i gwałtowny wobec niej opór. Nasza se­ ria konferencji zbiegła się w czasie z intensyfikacją działań organizacji lesbijskich i gejowskich oraz zwiększoną widocznością społeczności od­ mieńców, ale również z moralną paniką dotyczącą kwestii homoseksu­ alności, molestowania seksualnego, pedofilii i HIV. Język debaty pu­ blicznej często nakłada te zjawiska na siebie, a czasem przesłania nimi inne, bardziej nawet wstydliwe problemy, takie jak antysemityzm. O ta­ kim pomieszaniu pojęć świadczy przejście na emeryturę arcybiskupa, wymuszone ujawnieniem jego homoseksualnych zachowań, a nie mole­ stowania kleryków, znajdujących się w sytuacji administracyjnej od nie­ go zależności. Świadczy o tym przypadek księdza, którego antysemic­ kie wypowiedzi i ostentacyjnie wystawny tryb życia były dobrze znane, lecz z rzadka krytykowane, aż do czasu, gdy został oskarżony o uwie­ dzenie ministranta – i stracił parafię. Świadczy o tym historia dyrygen­ ta oskarżonego o molestowanie chłopców z chóru, którego medyczną diagnozę dotyczącą zakażenia wirusem HIV „Gazeta Wyborcza” opu­ blikowała ze względu na domniemane dobro publiczne, łamiąc tajem­ nicę lekarską i prawo do prywatności. Świadczy o tym wreszcie przy­ padek reżysera teatralnego, który odważnie ujawnił swą homoseksual­ ność na łamach tej samej gazety, do której zresztą regularnie pisywał, a która wkrótce zaatakowała go za to, że za jej własną namową zgodził się honorowo oddać krew. Redakcyjni koledzy pouczyli go na łamach, że krew homoseksualisty stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego. W chwili gdy oddajemy niniejszy tom do druku, dzieją się jednocześnie dwie ważne rzeczy: w ciągu kilku tygodni wyprzedał się nakład Homo- fobii po polsku, pierwszej książki w całości poświęconej temu zjawisku w Polsce, wydanej w październiku 20042, a w Poznaniu 20 listopada 2004 bojówki Młodzieży Wszechpolskiej zaatakowały i rozbiły Marsz Równości. Historię niniejszego tomu można by opowiedzieć na różne sposoby, podobnie jak różne są nasze polityczne i intelektualne strategie, dzięki czemu uczymy się od siebie nawzajem wielu różnych rzeczy. Łączy nas jednak to, że kontekst, w jakim pracujemy, powoduje, iż nasza praca – oraz książka, która ją dokumentuje i którą trzymacie w rękach – jest w naszym kraju politycznie niepoprawna. To ironiczne, że nasza praca 1 T. Kitliński i P. Leszkowicz, Queer Studies in Eastern Europe, „CLAGSnews”. [biuletyn Center for Lesbian and Gay Studies, City University of New York], 2004, nr 14(2), s. 19. 2 Z. Sypniewski i B. Warkocki (red.), Homofobia po polsku, Sic!, Warszawa 2004. W s t ę p i  a r o k s z s a m o T  /   s n e r e F a k n m o D i i  /   i k u s a B z s a m o T 10 często jest określana (pogardliwie) jako „politycznie poprawna”. Wielu i wiele z nas nigdy nie zamierzało być politycznie poprawnymi lub nie­ poprawnymi, ani w ogóle sytuować się w relacji do tej akurat opozycji, jednak w obecnej chwili nie mamy wpływu na to, że tego rodzaju ety­ kieta jest nam przypinana. Pojęcie „poprawność polityczna”, stanowiące jedno z ograniczeń – czy jeden z parametrów – odmiennego pożądania, ma w Polsce ogromne wzięcie. Myśląc o nagminnym łamaniu praw kobiet i mniej­ szości w Polsce, tuż przed Nowym Rokiem 2004 Kinga Dunin napisa­ ła w „Wysokich Obcasach”: „wybieram to, co złośliwi nazwaliby pewno poprawnością polityczną (...). Życzę sobie poprawności politycznej”3 .. Choć Dunin nie ma wątpliwości co do tego, że ramy debaty na temat „poprawności politycznej” ustalają jej ideologiczni przeciwnicy, nie re­ zygnuje z obowiązującej w tej debacie terminologii. A może warto jed­ nak zastanowić się nad znaczeniem terminu „polityczna poprawność”, który od lat używany jest do odstraszania kobiet, ludzi ciemnoskórych, lesbijek, gejów i innych odmieńców sięgających po przywileje tradycyj­ nie zarezerwowane dla białych, heteroseksualnych mężczyzn. Pracę in­ telektualną odmieńców, postrzeganych jako uzurpatorów przestrzeni publicznej, często deprecjonuje się jako „politycznie poprawną”. Dwadzieścia lat temu autorzy amerykańskiego terminu „politycz­ na poprawność” należący do środowiska konserwatystów kulturowych stworzyli fantom, który rzekomo broni praw uzurpatorów. Tymczasem za fantomem „politycznej poprawności” kryje się fakt, że to właśnie konserwatywna większość dyktuje warunki, na których odmieńcy są dopuszczani do uczestnictwa w sferze publicznej. Choć „polityczna poprawność” to tylko fantom, o jego istnieniu za­ pewniają nas stale polscy dziennikarze i publicyści. Przykładem może być artykuł Adama Szostkiewicza pt. Biskup gejów4. Autor wykorzystał konsekrację episkopalnego biskupa Gene’a Robinsona ze stanu New Hampshire jako pretekst do zaatakowania „wyznawców poprawności politycznej” rzekomo zabraniających chrześcijanom „mówić o ubóstwie i umiarkowaniu” (57). Szostkiewicz ubolewa nad tym, że „kwestia praw homoseksualistów urosła dziś na amerykańsko­europejskim zachodzie do rangi papierka lakmusowego, którym sprawdza się głębokość pożą­ danych przemian świadomości. Według zwolenników tego kryterium, kto jest za pełnym równouprawnieniem, ten rozumie, o co chodzi w no­ 3 K. Dunin, Życzę sobie, „Wysokie Obcasy”, dodatek do „Gazety Wyborczej”, 27 4 A. Szostkiewicz, Biskup gejów, „Polityka”, nr 47, 22 listopada 2003, s. 56–57; lo­ grudnia 2003, s. 46. kalizacja cytatów w tekście.  11 woczesnym społeczeństwie wolności. Kto jest przeciw, odstaje od plu­ ralistycznej normy. Kto ma wątpliwości, jest umysłowym leniem – nie przyłożył się do lekcji” (57). Za pomocą strategii retorycznej polegającej na przywoływaniu fan­ tomów Szostkiewicz i inni tuszują fakt, że w dzisiejszej Polsce jest za­ równo „politycznie poprawne”, jak i politycznie korzystne odmawianie odmieńcom prawa do zgromadzeń publicznych i prawa głosu, wymazy­ wanie odmiennych historii i twierdzenie, że nie istnieje kultura odmień­ ców. Żaden fantom „politycznej poprawności” nie powstrzymał „Gaze­ ty Wyborczej” przed opublikowaniem całej serii artykułów broniących homofobii jako stanowiska racjonalnego. Żaden fantom nie interwe­ niował, gdy rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego zmusił organizatorów konferencji na temat kultury odmieńców do przeniesienia obrad z cen­ trum miasta na peryferyjny kampus. Fantomu „politycznej poprawno­ ści” nie przelękła się Młodzież Wszechpolska, która obrzuciła kamie­ niami uczestników demonstracji politycznej „Kultura dla Tolerancji” w Krakowie, a następnie Marszu Równości w Poznaniu. Żaden fantom nie powstrzymał prezydenta Warszawy od zakazania Parady Równości w 2004 roku. Ta neokonserwatywna retoryka – często ukrywająca się pod płasz­ czykiem naukowej „postępowości” – przeniknęła także do polskiego środowiska akademickiego. Zanim jeszcze polska akademia zdążyła rozważyć różnorakie uwarunkowania „politycznej (nie)poprawności”, zorganizowana została konferencja, groźnie i symptomatycznie zatytu­ łowana Usta szeroko zamknięte, która bezpardonowo nazywa popraw­ ność polityczną „policjantem demokracji”. W opisie planowanej konfe­ rencji – zawierającym z góry przewidziane wnioski zamiast zaproszenia do otwartej dyskusji i krytycznej analizy – czytamy, że różne „głosy wie­ lokulturowego dyskursu stają się coraz głośniejsze, tym bardziej że po­ tencjalni przeciwnicy, skutecznie ograniczeni i zakneblowani, nie śmie­ ją wyrazić żadnego przeciwstawnego poglądu”. Zakrawa na ironię, iż opis konferencji – tak ślepy na polityczny układ sił w Polsce i gdzie in­ dziej – kończy się wezwaniem, aby „podjąć wyzwanie, zanim akademia stanie się rezerwatem dla »realistycznie upośledzonych«”. Ten sarkazm wobec prób zmiany niektórych konwencji językowych w imię „politycz­ nej poprawności” jest wyrazem uległości wobec zastanawiającego fan­ tazmatu polityki realnej. Motywacją tej uległości jest nadzieja – naszym zdaniem fałszywa – że naukowcy będą mieli wpływ na życie publiczne, jeśli dostosują swoje poglądy do rozpowszechnionych stereotypów. W odróżnieniu od większości głosów w debacie o „poprawności po­ litycznej”, wybitny historyk prawa, Jan Baszkiewicz, nie dał się zwieść fantomowi i dostrzegł kryjące się za nim relacje władzy (choć nie w kon­ W s t ę p  i a r o k s z s a m o T  /   s n e r e F a k n m o D i i  /  i  k u s a B z s a m o T 12 tekście praw odmieńców). W 2003 roku, w wykładzie wygłoszonym po odebraniu doktoratu honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Baszkiewicz opowiedział anegdotę na temat wydarzeń sprzed 40 lat. W anegdocie tej określił jako akt „politycznej niepoprawności” sprze­ ciw ówczesnego rektora Uniwersytetu Wrocławskiego wobec żądań partii socjalistycznej, by usunąć symbol niemieckiej historii Uniwersy­ tetu. Według prof. Baszkiewicza „poprawność polityczna” jest więc jed­ noznaczna z byciem po stronie hegemonicznej władzy. Skoro termin „polityczna poprawność” używany jest (bezmyślnie czy złośliwie) na opak, być może trzeba go odrzucić, a jeżeli nie potra­ fimy się go pozbyć, używajmy go precyzyjnie, wskazując na jego fak­ tyczną zbieżność z „poprawnością hegemoniczną”. Istnieje pokusa, aby wraz z konserwatywną większością udawać, że gdzieś na mitycznym Zachodzie jest taka moc, która pozwala polskim odmieńcom wdzie­ rać się w przestrzeń publiczną i przeciwstawiać się ludziom głoszącym poglądy rasistowskie, seksistowskie, homofobiczne czy skrajnie nacjo­ nalistyczne. Ale z powoływaniem się na fantomy warto uważać. Lepiej już czerpać siłę ze świadomości, że jesteśmy „politycznie niepoprawną” mniejszością, troszcząc się o to, by debata na temat naszych praw nie była marginalizowana trywialnym oskarżeniem o „poprawność”. Godną uwagi różnicą między Parametrami pożądania a jej poprzed­ niczką jest to, że w obecnym tomie znacznie więcej autorów z Polski i Europy Wschodniej podjęło bezpośrednią polityczną i kulturową re­ fleksję nad historycznymi uwarunkowaniami lokalnego kontekstu. W odróżnieniu od poprzedniego, dwujęzycznego tomu, Parametry pożą- dania zawierają wyłącznie artykuły nadesłane w języku polskim; równo­ legle, nakładem brytyjskiego wydawnictwa Cambridge Scholars Press ukażą się teksty wygłoszone w języku angielskim. Prezentowane tu ar­ tykuły reprezentują wiele dziedzin naukowych i są zróżnicowane tema­ tycznie. Monika Baer zastanawia się nad rolą antropologii w studiach nad nieheteronormatywną seksualnością, a Jacek Kochanowski zadaje analogiczne pytanie w odniesieniu do socjologii. Artykuł Artura Krasic­ kiego oparty jest na jego pracy magisterskiej z 1999 roku, przedruko­ wanej tu z niewielkimi skrótami; niektóre wnioski z ankiety, na którą odpowiedziała duża grupa homoseksualnych mężczyzn, były wcześniej nagłaśniane, ale sama praca, mimo że stała się w pewien sposób sławna, nie była dotąd publikowana. Psychologowie Robert Kowalczyk, Maja Mirocha i Tomasz Potaczek zbadali, jak lesbijki i geje są postrzegani przez studentów uniwersyteckich, zaś Katarzyna Bojarska­Nowaczyk zajęła się homofobicznymi stereotypami rozpowszechnionymi wśród samych lesbijek i gejów. Wiele artykułów zajmuje się nawarstwioną ho­ mofobią polskiej kultury. Jolanta Klimczak­Ziółek bada, jak polskie me­  13 dia mówią o seksualnej odmienności, a Iza Desperak przedstawia i po­ krótce komentuje debatę o homofobii w „Gazecie Wyborczej”. Jedną z rzadko wymienianych instytucji wspierających homofobię obecną w polskiej kulturze jest kościół katolicki, który cieszy się w na­ szym kraju ogromnymi wpływami. Kościół zawsze pozostaje w jakichś relacjach z politykami, zwykle z prawicy, usiłującymi wykorzystać wpły­ wowych hierarchów dla własnych celów politycznych. Ale sam kościół rzadko jest obiektem krytyki, a o jego znaczeniu w utrzymywaniu pod­ rzędnej roli kobiet i seksualnych odmieńców mówi się zdecydowanie za mało. Nie chodzi tylko o to, że należałoby krytykować kościół za jego konserwatywne postawy polityczne; konieczne jest zrozumienie sposo­ bu, w jaki narodowa tożsamość Polaków i wyznawane przez nich war­ tości ukształtowały się w relacji do katolicyzmu. To złożone i obciążo­ ne dziedzictwo powoduje, że odrzucenie nauki kościoła stanowi dla wielu z nas psychiczną i praktyczną trudność nie do przezwyciężenia. W bezprecedensowym artykule Kamil Orłowski dokumentuje spotka­ nia chrześcijańskiej grupy gejów, odbywające się w katolickim kościele bez zgody i bez wiedzy proboszcza. Interpretacja Dziewicy Orleańskiej Jana Matejki dokonana przez Izabelę Kowalczyk to próba odczytania seksualnej odmienności wpisanej w samo serce polsko­katolickiego imaginarium .. Anna Czarnowus podejmuje analogiczną historyczną interwencję w swojej lekturze średniowiecznego romansu Lancelot, zaś szereg ar­ tykułów dotyczy współczesnej polskiej sztuki i literatury. Paweł Lesz­ kowicz analizuje sztukę performance Krzysztofa Junga, odgrywającego uwikłanie ciała w relację do drugiego człowieka. Przemysław Pilarski omawia poezję Eugeniusza Tkaczyszyn­Dyckiego, jednego z najbar­ dziej znanych polskich poetów młodego pokolenia, którego twórczość nawiązuje wprost do seksualnej odmienności. Błażej Warkocki obiera inną strategię, skupiając się na prozie Andrzeja Stasiuka, w której ob­ razy męskiej przyjaźni balansują na granicy homoerotycznej możliwo­ ści, ale jej nie przekraczają. Małgorzata Sadowska i Bartosz Żurawiecki analizują obrazy męsko­męskiego pożądania w filmach Krzysztofa Za­ nussiego i udowadniają, że tego rodzaju pożądanie jest w nich często obecne, lecz zawsze zostaje zastopowane. Kilka artykułów dotyczy rzadko omawianej obecności lesbijek w pol­ skiej kulturze. Anna Gruszczyńska opisuje strony internetowe polskich lesbijek, Joanna Mizielińska tłumaczy względną nieobecność lesbijek w sferze publicznej ich rolą abiektu, zaś Marzena Lizurej przedstawia wiersz o seksualności lesbijskiej. Posługując się pryzmatem płci i seksualności, autorzy Parametrów pożądania przedstawili analizy ściśle powiązane z naszą historyczną te­ W s t ę p i  a r o k s z s a m o T  /   s n e r e F a k n m o D i i  /  i  k u s a B z s a m o T 14 raźniejszością. Znajdujemy się bowiem na rozdrożu i musimy patrzeć w wielu kierunkach. Zależności między płcią, seksualnością, klasą i et­ nicznością są dobrze znane naukom humanistycznym i społecznym, lecz nie zawsze są obecne w debatach intelektualnych i w praktyce pe­ dagogicznej. Podczas gdy wspólnota interesów w kwestiach dotyczą­ cych płci i odmienności seksualnej wydaje się w Polsce dobrze ugrun­ towana – warto odnotować, że to chyba najdłużej trwająca i najbardziej stabilna koalicja w kraju po 1989 roku – to ta sama koalicja jest mar­ ginalizowana nie tylko przez hegemonię kulturowych konserwatystów, ale i przez własną nieumiejętność odniesienia się do nierówności eko­ nomicznej i do innych form dyskryminacji. W postkomunistycznej Pol­ sce brakuje adekwatnej analizy pozostałości systemu klasowego i jego nowych wcieleń. Również narodowościowa projekcja Polski jako kraju homogenicznego etnicznie, w którym wobec tego nie ma potrzeby zaj­ mować się etnicznością, jest szeroko rozpowszechniona i zarazem groź­ na. Symptomatyczne, że kwestie klasy oraz rasy/etniczności są w tym tomie znacznie częściej podejmowane przez autorów zagranicznych niż polskich. Zdajemy sobie sprawę z tych ograniczeń, podobnie jak dostrzegamy, że przełomowa kampania „Niech nas zobaczą” z 2003 roku ograniczała . się do osób wyglądających na członków klasy średniej lub do niej aspi­ rujących, osób młodych (z wyjątkiem jednej starszej pary), i wreszcie – do mieszkańców miast (w kraju, w którym aż jedna czwarta ludno­ ści mieszka na wsi). Należy jednak dopowiedzieć, że te zdjęcia stano­ wią archiwalną dokumentację stanu działalności LGBTQ w dzisiejszej Polsce i że życie niektórych sfotografowanych w kampanii osób zmie­ niło się w jej wyniku. Konferencja wrocławska w 2004 roku uwidoczniła zasadnicze pęk­ nięcia w naszym rozumieniu seksualności w odniesieniu do płci, klasy, etniczności i innych kategorii definiujących usytuowanie podmiotu. Za każdym razem kończymy konferencję otwartym forum, którego celem jest między innymi ustalenie tematu przyszłego spotkania. We Wrocła­ wiu wielu uczestników wskazało na usytuowanie podmiotu jako zasad­ niczą kwestię do dyskusji – dlatego znajdzie się ona w centrum uwagi podczas naszej kolejnej dorocznej konferencji jesienią 2005 roku. Monika Baer W kręgu Wykluczeń. Antropologiczne refleksje nAd kAtegoriAmi tożsAmości W nArrAcjAch GENDER STUDIES 1 . Henrietta Moore zwraca nam uwagę na fakt, że zawsze istnieje wię­ cej niż jeden sposób opowiedzenia historii, a historie często mówią wię­ cej o dniu dzisiejszym niż o przeszłości1. Tak jest i w tym przypadku. Wybrany przeze mnie sposób opowiedzenia historii jest wynikiem tego, iż antropologia kulturowa jest niemal nieobecna w polskich debatach akademickich dotyczących kategorii płci i seksualności. Stan ten dziwi tym bardziej, że mimo oczywistego uwikłania w kontekst kolonialny, od początku swego istnienia w formie współczesnej dla wielu była sposo­ bem kontestowania rzekomej uniwersalności standardów kultury euro­ atlantyckiej, w tym też tych związanych z płcią i seksualnością2. Sądzę, że stojąca w centrum dyskursów antropologicznych koncepcja „różni­ cy” pozwala traktować tę perspektywę jako swoistą krytykę społeczną/ kulturową. Pokazuje nam ona, że to, co w otaczającej nas rzeczywisto­ ści postrzegamy jako naturalne, jest tylko jednym z wielu możliwych przejawów „bycia w świecie” gatunku ludzkiego. Można więc antro­ pologię pojmować nie tylko jako dyscyplinę naukową, ale również jako ważny nośnik zmiany społecznej. Przyjmując zakorzenioną w antropologicznym sposobie pojmowa­ nia świata perspektywę krytyczną wobec otaczającej nas rzeczywisto­ ści, chciałabym przyjrzeć się kategoriom tożsamości kreowanym w nie­ których nurtach amerykańskich/anglojęzycznych szeroko rozumianych 1 H.L. Moore, Co się stało kobietom i. mężczyznom? Płeć kulturowa i. inne kryzysy w.antropologii, w: Badanie kultury: elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, pod red. M. Kempny i E. Nowickiej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2004, s. 404. 2 Zob. K. Visweswaran, Histories of Feminist Ethnographies, „Annual Review of An­ thropology” 1997, nr 26, s. 591–621.  r e a B a k n o m i 1 gender studies. Kategorie te są traktowane często jako podbudowa teo­ retyczna dla praktycznych działań politycznych, mających na celu de­ mokratyzację i liberalizację społeczeństw w kontekście płci i seksu­ alności. Jednak określaniu zasad włączenia nieuchronnie towarzyszy określanie zasad wykluczenia. Porządkowanie świata przy pomocy ho­ mogenicznych kategorii „męskość” – „kobiecość” czy „heteroseksu­ alizm” – „homoseksualizm”, zamiast dekonstruować, reprodukuje do­ minujące kody i związane z nimi relacje władzy, tym samym powielając politykę wykluczeń. Za istotne uważam więc przede wszystkim te mo­ menty debat, w których pojęcie „identyczności” (sameness) zakwestio­ nowano przy użyciu pojęcia „różnicy” (difference)3 . W powyższym kontekście interesuje mnie szczególnie przejście od studiów kobiet i studiów gejowskich/lesbijskich do studiów płci i stu­ diów queer w ramach antropologii kulturowej. Dyscyplina ta, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, przyczyniła się w dużym stopniu do denatu­ ralizacji kategorii związanych z płcią i seksualnością, a także w pewnym sensie antycypowała problemy pojawiające się w ramach teorii (i prak­ tyk) feministycznych oraz gejowskich i lesbijskich4. Oczywiście przed­ stawiony poniżej szkic jest pewnym uproszczeniem, ponieważ i studia feministyczne, i inspirowane nimi nurty antropologii kulturowej, jak również studia gejowskie/lesbijskie i studia queer w ramach dyscypliny, a także poza nią, są znacznie bardziej skomplikowane i zróżnicowane, niż wynikałoby z niniejszego tekstu. W tym przypadku chodzi jednak nie o szczegółową analizę, ale o pokazanie pewnych procesów, które pozwoliły odejść od homogenizujących koncepcji tożsamości. W dal­ szej części chciałabym bowiem nakreślić potencjalne możliwości zasto­ sowania niektórych wątków omawianych debat w kontekście polskich teorii akademickich i powiązanych z nimi działań politycznych. Prezentowane tu podejście jest rozszerzeniem postulatu Tomasza Basiuka, który wskazuje na przydatność koalicji pomiędzy queerowca- mi a genderowcami, gdzie ta ostatnia grupa traktowana jest jednak jako synonim feministek5. Ja postuluję szerszą platformę współpracy, która z jednej strony obejmowałaby wszelkie akademickie debaty dotyczące kulturowych/społecznych analiz płci biologicznej, kulturowej i seksual­ ności, a z drugiej – akcje polityczne, podejmowane przeciwko wszelkim 3 H.L. Moore, Feminism and Anthropology, Polity Press, Cambridge 1988, s. 11. 4 H.L. Moore, Co się stało kobietom i.mężczyznom?, op. cit., s. 402–419; K. Viswes­ waran, op. cit.; K. Weston, Lesbian/Gay Studies in the House of Anthropology, „Annual Review of Anthropology” 1993, nr 22, s. 339–367. 5 T. Basiuk, „Queerowanie” po polsku, „Furia Pierwsza. Zeszyty Gender Studies” 2000, nr 7(1), s. 36.  17 formom dyskryminacji ze względu na te kategorie. Sądzę, że przedsta­ wione poniżej analogie pomiędzy tym, co działo się w ramach przej­ ścia od studiów kobiet do studiów płci oraz od studiów gejowskich/ lesbijskich do studiów queer w ramach antropologii kulturowej, a także w ramach towarzyszących temu deklaracji politycznych, uprawomoc­ niają taką perspektywę. 2 . Historię związku między feminizmem a antropologią kulturową w Stanach Zjednoczonych można śledzić od początku istnienia tej dys­ cypliny naukowej. Matilda Coxe Evans Stevenson, Alice Cunnigham Fletcher, Elsie Clews Parsons, Ruth Benedict, Margaret Mead, a także wiele innych pionierek antropologicznych badań płci i seksualności stu­ dia nad społeczeństwem podejmowało często po to, by móc skutecz­ niej przeciwko temu społeczeństwu walczyć6. W kontekście niniejszych rozważań istotne są jednak te nurty, które w antropologii pojawiły się na szeroką skalę w drugiej połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wie­ ku wraz z tzw. „drugą falą” feminizmu amerykańskiego. Zaowocowa­ ły one boomem w antropologicznej działalności akademickiej w latach siedemdziesiątych. Pojawiły się wówczas liczne publikacje, w których badaczki, zwykle identyfikujące się jako feministki, zaczęły analizować status kobiet w perspektywie międzykulturowej, a także tworzyć teorie wyjaśniające symboliczne i strukturalne usytuowanie kobiet i mężczyzn w społeczeństwie. Z jednej strony miało to pomóc w walce z seksizmem w kulturze euroatlantyckiej. Z drugiej zaś u podstaw licznych publikacji leżało przekonanie, że świat społeczny jest produktem strategii nie tyl­ ko męskich, ale też żeńskich aktorów i w związku z tym zainteresowa­ nie kobietami powinno zostać zawarte w ogólnych teoriach społeczeń­ stwa i kultury7 . Antropologia dostarczyła wielu międzykulturowych danych, w opar­ ciu o które można było skonstruować system sex/gender, niekwestio­ nowany dogmat nauk społecznych i teorii feministycznych w ciągu na­ stępnej dekady. Gayle Rubin w swoim słynnym artykule The Traffic in 6 B.A. Babcock, „Not in the Absolute Singular”: Rereading Ruth Benedict, w: Women Writing Culture, pod red. R. Behar i D.A. Gordon, University of California Press, Ber­ keley–Los Angeles–London 1995, s. 108; zob. też K. Visweswaran, op. cit. 7 Zob. M. Baer, Ewolucja myśli feministycznej w.antropologii kulturowej. Szkic na podstawie wybranej literatury, w: Humanistyka i.Płeć (II). Kobiety w.poznaniu naukowym wczoraj i.dziś, pod red. E. Pakszys i D. Sobczyńskiej, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1997, s. 219–261. W k r ę g u W y k l u c z e ń  r e a B a k n o m i 1 Women: Notes on the „Political Economy” of Sex stwierdziła, że każde społeczeństwo posiada system sex/gender, zespół ustaleń, przy pomo­ cy których przekształca ono płciowość biologiczną (w tym prokreację) w produkty działalności ludzkiej i w ramach których te przetransformo­ wane potrzeby płciowe są zaspokajane w konwencjonalny sposób8 . System sex/gender miał na celu zdekonstruowanie esencjalistycznej koncepcji, która wiązała podporządkowanie kobiet z „naturalnymi” różnicami pomiędzy mężczyznami i kobietami, umożliwiając tym sa­ mym zmianę ich ról w społeczeństwie. Jednak narracje antropologiczne i feministyczne tamtych czasów nie uniknęły esencjalizmu, choć przeja­ wiającego się w formie nieco odmiennej od dotychczasowej. Feminizm tzw. „drugiej fali” obejmował bardzo zróżnicowane dyskursy, u pod­ staw różnych teorii leżało ogólne założenie, że kobiety na całym świecie mają ten sam punkt widzenia, bez względu na różnice kultury czy klasy (gender standpoint theory)9. W rezultacie długo niekwestionowaną zasa­ dą stała się teza, że na pewnym podstawowym poziomie istnieje jedno­ lita całość interesów kobiet, o które można i należy walczyć; że istnieje aktualna lub potencjalna tożsamość kobiet; oraz że kobiety jako grupa społeczna są zdominowane przez mężczyzn jako grupę społeczną10 . Antropologia inspirowana feminizmem we wczesnych latach sie­ demdziesiątych również nie uniknęła esencjalizmu obecnego w de­ batach feministycznych. Ponieważ była ich bezpośrednim rezultatem, przejęła niektóre ich założenia. Jednym z nich było twierdzenie, że wszystkie kobiety łączy powszechne siostrzeństwo. Konsekwencją tego stanowiska stała się teza, że kobiety jako kobiety mogą być traktowane jako kategoria analityczna. Paradoksalnie więc feminizm z jednej strony odrzucił ideologiczną przesłankę, że „anatomia jest przeznaczeniem”, ale z drugiej strony, w ramach nauk społecznych zakładał, że „anato­ mia jest kategorią socjologiczną”11. Uznając, że doświadczenia kobiet mogą różnić się od doświadczeń mężczyzn, antropolożki twierdziły, że doświadczenia te stanowią uprawomocniony temat badań i postulowały stworzenie nowej antropologii kobiet12 . 8 G. Rubin, The Traffic in Women: Notes on the „Political Economy” of Sex, w: To- ward an Anthropology of Women, pod red. R. Reiter, Monthly Review Press, New York 1975, s. 165. 9 K. Visweswaran, op. cit., s. 595. 10 H.L. Moore, Feminism and Anthropology, op. cit., s. 10–11. 11 J.M. Bujra, Introductory: Female Solidarity and the Sexual Division of Labour, . w: Women United, Women Divided: Cross-cultural Perspectives on Female Solidarity, pod red. P. Caplan i J.M. Bujra, Tavistock, London 1978, s. 17–18. 12 Zob. Toward an Anthropology of Women, pod red. R. Reiter, Monthly Review Press, New York 1975.  1 Jednak ze względu na fakt, iż pojęcie „różnicy” stoi w centrum de­ bat antropologicznych, a dyscyplina ta w swej klasycznej formie zakła­ da analizę porównawczą społeczeństw ludzkich, nie wszystkie nurty an­ tropologicznych badań nad kategoriami płci przenikały esencjalistyczne założenia. Autorki artykułów zebranych w zbiorze Woman, Culture, and Society13, klasycznej już dziś pozycji w historii antropologii inspirowa­ nej feminizmem, od samego początku argumentowały, że chociaż płcie różnią się konstytucją biologiczną, ludzie regulują swoje zachowania poprzez formy symboliczne. Biorąc pod uwagę fakt, że ludzka biolo­ gia wymaga ludzkiej kultury, różnice te nabierają znaczenia jedynie po­ przez specyficzne dla każdej kultury oczekiwania i symbole. W związku z tym, co oznacza bycie mężczyzną, a co kobietą w konkretnej sytuacji, zależy od tego, jak dana kultura interpretuje biologię14 . Ale mimo świadomości rzeczywistego zróżnicowania znaczeń, jakie mogą przybierać kategorie związane z płcią w odmiennych kontekstach kulturowych, autorki pierwszych ram teoretycznych, łączących krytykę feministyczną z antropologią kulturową, nie uniknęły uniwersalistycz­ nych założeń. Uważając, że asymetria relacji pomiędzy płciami jest po­ wszechnym zjawiskiem ludzkiego życia społecznego, wiązały ten fakt z tym, iż w każdym społeczeństwie to kobiety rodzą i wychowują dzie­ ci. Wyjaśniając wszechobecność męskiej dominacji, Michelle Z. Ro­ saldo15 proponowała strukturalny model, wiążący aspekty psychologii oraz organizacji kulturowej i społecznej z opozycją pomiędzy domo­ wą orientacją kobiet i pozadomową/publiczną sferą, która w większo­ ści społeczeństw jest dostępna przede wszystkim mężczyznom. Z ko­ lei Sherry B. Ortner16 szukała wyjaśnień uniwersalności asymetrii rela­ cji pomiędzy płciami nie na poziomie struktury społecznej, lecz logiki leżącej u podstaw kulturowego myślenia. Jej zdaniem opozycja „natu­ ra” – „kultura” dostarcza narzędzia analitycznego do badania struktu­ ralnego, symbolicznego usytuowania kobiet w perspektywie międzykul­ turowej. 13.Woman, Culture, and Society, pod red. M.Z. Rosaldo i L. Lamphere, Stanford University Press, Stanford 1974. 14 M.Z. Rosaldo i L. Lamphere, Introduction, w: Woman, Culture, and Society, op. cit., s. 1–15. 15 M.Z. Rosaldo, Woman, Culture, and Society. A.Theoretical Overview, w: Woman, Culture, and Society, op. cit., s. 17–42. 16 S.B. Ortner, Is Female to Male as Nature Is to Culture?, w: Woman, Culture, and Society, op. cit., s. 67–87. W języku polskim artykuł ten ukazał się w wersji nieco skró­ conej: S.B. Ortner, Czy kobieta ma się tak do mężczyzny, jak „natura” do „kultury”?, w: Nikt nie rodzi się kobietą, pod red. T. Hołówki, Czytelnik, Warszawa 1982, s. 112–141. W k r ę g u W y k l u c z e ń  r e a B a k n o m i 20 Stosunkowo szybko, bo w drugiej połowie lat siedemdziesiątych po­ jawiła się w antropologii perspektywa krytyczna wobec stosowania uni­ wersalnej kategorii „kobiety”. Wiele badaczek zauważyło, że „bycie ko­ bietą” (tak jak mężczyzną) nie zawsze oznacza to samo i to nie tylko w perspektywie międzykulturowej. Zależy ono także od rodzaju społe­ czeństwa, od sytuacji i pozycji społecznej kobiety. Ponadto płeć nie za­ wsze jest najistotniejszym czynnikiem, gdy rozważa się jakieś konkret­ ne zagadnienie. W związku z tym czasami lepiej klasyfikować mężczyzn razem z kobietami, niż traktować ich jako stojącą w opozycji do kobiet kategorię17. Powyższa krytyka spowodowała wkrótce w ramach antro­ pologii uznanie faktu, że kobiety i mężczyźni żyją razem i że nigdy nie zrozumiemy życia, jakie wiodą kobiety, jeżeli nie odniesiemy go do ży­ cia mężczyzn18 . To wszystko oznaczało przejście od studiów kobiet do studiów płci, gdzie już nie status kobiet, ale zróżnicowane społecznie i kulturowo re­ lacje pomiędzy płciami pojawiły się w centrum zainteresowań badaw­ czych. Od tego czasu do kategorii płci, seksualności i prokreacji za­ częto podchodzić jak do symboli powiązanych z innymi kulturowymi symbolami i znaczeniami – z jednej strony – oraz z formami życia spo­ łecznego i doświadczeniami społecznymi – z drugiej19. Jednakże ana­ lityczne przejście do kategorii „płci” w praktyce zwykle oznaczało ka­ tegorię „kobiety”, chociaż analizowaną w ramach szerszego kontekstu kulturowego, który kreowały razem z mężczyznami. Niemniej z czasem także pojęcia „mężczyźni” i „męskość” stały się przedmiotem zaintere­ sowań studiów na swoich własnych prawach, gdzie męska seksualność, ciało i interakcje zostały poddane wnikliwej analizie uprzednio zarezer­ wowanej dla kobiet20 . 3 . Przejście od kategorii „identyczności” do kategorii „różnicy”, a tak­ że kontekstowe podejście do kategorii płci, które w antropologii in­ 17 J.M. Bujra, op. cit., s. 18–19. 18 Zob. m.in. M.Z. Rosaldo, The Use and Abuse of Anthropology: Reflections on Fe- minism and Cross-cultural Understanding, „Signs: Journal of Women in Culture and So­ ciety” 1980, nr 5(3), s. 389–417. 19 S.B. Ortner i H. Whitehead, Introduction: Accounting for Sexual Meanings, w: Se- xual Meanings: The Cultural Construction of Gender and Sexuality, pod red. S.B. Ortner i H. Whitehead, Cambridge University Press, Cambridge 1981, s. 1–2. 20 M.C. Gutmann, Trafficking in Men: The Anthropology of Masculinity, „Annual Review of Anthropology” 1997, nr 26, s. 385–409.  21 spirowanej feminizmem można obserwować już w latach siedemdzie­ siątych, było powiązane z działaniami politycznymi i intelektualnymi poza dyscypliną. Od wczesnych lat osiemdziesiątych nacisk na uniwer­ salną naturę kobiecego podporządkowania oraz uniwersalność katego­ rii „kobiety” (jako tożsamości politycznej i konceptu analitycznego) był kwestionowany przez kobiety należące do mniejszości etnicznych, teo­ retyczki queer oraz inne badaczki zainspirowane ideami postmoderni­ stycznymi i poststrukturalnymi, jak również przez naukowczynie i akty­ wistki krajów Trzeciego Świata. „Druga fala” feminizmu była przez nie krytykowana za tendencję do generalizacji z pozycji białego, zwykle he­ teroseksualnego, należącego do klasy średniej podmiotu. Chociaż osa­ dzona w modelu praw obywatelskich, „druga fala” feminizmu praktycz­ nie nie próbowała nawet borykać się z kwestią klasy, tożsamości seksu­ alnej, homofobii, rasy i rasizmu, zarówno na poziomie praktycznym, jak i teoretycznym21 . Antropologia kobiet związana z feminizmem „drugiej fali” od po­ czątku wpisywała się w nurt krytyki postkolonialnej. Badaczki zakła­ dały, że poszukując pomijanych do tej pory danych dotyczących ko­ biet zarówno we własnym społeczeństwie, jak i w innych, dołączają do mieszkańców Trzeciego Świata, Czarnych Amerykanów i Rdzennych Amerykanów, którzy tak jak one krytycznie podchodzą do tradycyjnej literatury antropologicznej, roszczącej sobie prawa do obiektywności22 .. Jednak mimo że antropologia inspirowana feminizmem była w dużym stopniu wrażliwa na polityczne relacje władzy, leżące u podstaw autor­ stwa przekazów kulturowych, nie zdołała uniknąć sytuacji, w której ko­ biety Pierwszego Świata, choć nieświadomie, wykreowały kulturową „Inną” w przedstawieniach kobiet Trzeciego Świata czy mniejszości et­ nicznych23. Z tą kwestią na szeroką skalę zaczęto borykać się dopiero od końca lat osiemdziesiątych24 . Od wczesnych lat osiemdziesiątych krytyka analogiczna do tej w ru­ chu feministycznym pojawiała się również w ramach ruchu gejowskiego i lesbijskiego, który także odwoływał się do esencjalistycznego, quasi­ ­etnicznego modelu tożsamości opartego na doświadczaniu wspólnej opresji. Krytyczne opinie wyrażały osoby, które czuły się zmarginalizo­ 21 K. Visweswaran, op. cit., s. 595. 22 R. Reiter, Introduction, w: Toward an Anthropology of Women, op. cit., s. 13. 23 R. Behar, Introduction: Out of Exile, w: Women Writing Culture, op. cit., s. 6. 24 Zob. m.in.: L. Abu­Lughod, Can There Be a. Feminist Ethnography?, „Women and Performance: A Journal of Feminist Theory” 1990, nr 5(1), s. 7–27; J. Stacey, Can There Be a.Feminist Ethnography?, „Women’s Studies International Forum” 1988, nr 11(1), s. 21–27. W k r ę g u W y k l u c z e ń  r e a B a k n o m i 22 wane w ramach dominujących dyskursów określających, co oznacza „prawdziwy” gej i „prawdziwa” lesbijka. Znaleźli się wśród nich geje i lesbijki kolorowi, pochodzący z niższych warstw społecznych, osoby biseksualne, transseksualne, s/m i inne. Ponadto feminizm lesbijski był krytykowany za utożsamianie opresji seksualnej z opresją kobiet, co usuwało z pola widzenia fakt, że lesbijki i inne kobiety o nienormatyw­ nej seksualności były opresjonowane przede wszystkim jako dewiantki, a nie jako kobiety. Jak mówi Gayle Rubin, opresja ze względu na płeć nie jest automatycznie opresją seksualną, bo płeć i pożądanie seksualne niekoniecznie muszą iść ze sobą w parze25 . Problemy, które pojawiały się w ramach praktyk i teorii feministycz­ nych oraz gejowskich i lesbijskich, można też rozpatrywać w kontekście krytyki systemu sex/gender, gdzie pierwsze pojęcie miałoby odnosić się do biologicznego ciała, a drugie – do jego kulturowo­społecznych in­ terpretacji. Krytycy i krytyczki systemu zakwestionowali zasadność od­ różniania kategorii sex od kategorii gender, twierdząc, że ta ostatnia jest środkiem dyskursywnym, przy pomocy którego kategoria sex jest defi­ niowana jako predyskursywna, neutralna kategoria natury, podlegają­ ca interpretacjom kultury. Tak więc nie tylko kategoria gender, ale i sex. zostały uznane za konstrukt społeczno­kulturowy, a normatywność he­ teroseksualizmu – za produkt dominujących, zachodnich dyskursów naukowych, które głoszą, że „naturalna” seksualność jest regulowana zgodnie z funkcjami prokreacyjnymi26 . Powyższa perspektywa, wsparta teorią praktyki, przyniosła szero­ ko rozpowszechnioną ideę, że kategorie i ustalenia związane z płcią, uważane za centralne dla procesu nabywania tożsamości, nie mogą być traktowane jako struktury stałych relacji, ale raczej jako niestabilne, dyskursywne, konstruowane w praktyce. Proces budowania podmio­ towości płciowej jest analizowany przez Judith Butler i innych teorety­ ków i teoretyczki queer w kategoriach teorii performatywności. Płeć jest tu konceptualizowana nie jako coś, czym jesteś, ale jako coś, co robisz pod wpływem dominujących dyskursów. Teoria performatywności ofe­ ruje jednak możliwość przesuwania znaczeń płci przez powtarzalność przedstawień, co jest sposobem kwestionowania (subwersji) konstruk­ cji normatywnych. W tym kontekście kategorie sex i gender mają raczej problematyczny status27 . 25 J. Mizielińska, Poza kategoriami... Kilka uwag na temat queer theory, „Furia Pierw­ sza. Zeszyty Gender Studies” 2000, nr 7(1), s. 6–8. 26 J. Butler, Gender Trouble: Feminism and Subversion of Identity, Routledge, New York–London 1990; zob. też K. Visweswaran, op. cit. 27 H.L. Moore, Co się stało kobietom i.mężczyznom?, op. cit., s. 405–409.  23 W ramach antropologii inspirowanej feminizmem już Gayle Rubin28. wskazywała na to, iż kategorie związane z seksualnością (w tym hetero­ normatywność kultury euroatlantyckiej) są takimi samymi konstrukta­ mi, jak te związane z płcią społeczno­kulturową. Ale chociaż antropo­ lożki w latach siedemdziesiątych zakładały, że powszechne podporząd­ kowanie kobiet mężczyznom ma charakter społeczny, a nie naturalny, to źródeł owego podporządkowania początkowo szukały w powszech­ nym „fakcie” prokreacji biologicznej. Dekonstruując uniwersalność ka­ tegorii „kobiety” wykazano, że pozornie naturalny fakt prokreacji jest również konstruktem kulturowym29. Niemniej, mimo że seksualność stała się integralną częścią zainteresowań antropologii inspirowanej fe­ minizmem, w latach osiemdziesiątych dominowały rozważania prowa­ dzone w ramach paradygmatu heteronormatywnego30. Reasumując, chociaż inspiracją dla studiów gejowskich, a przede wszystkim lesbij­ skich w ramach antropologii kulturowej były głównie jej nurty femini­ styczne31, zasadnicze znaczenie miały tu również teorie rozwijające się poza dyscypliną. 4. Dane etnograficzne dotyczące transseksualizmu, tzw. „trzeciej płci”, a także seksualności były obecne w antropologii kulturowej niemalże od początku jej istnienia32. Pionierskie prace Ruth Benedict i Margaret Mead, prowadzone w ramach amerykańskiej szkoły kultury i osobowo­ ści, traktowały homoseksualizm nie jako kwestię związaną z popędem czy charakterem jednostki, ale jako zmienną, do której akceptacji jed­ 28 G. Rubin, op. cit. 29 Zob. H.L. Moore, Płeć kulturowa i.status –.wyjaśnienie sytuacji kobiet, w: Badanie kultury: elementy teorii antropologicznej, op. cit., s. 322–327. 30 Zob. m.in. Sexual Meanings: The Cultural Construction of Gender and Sexuality, pod red. S.B. Ortner i H. Whitehead, Cambridge University Press, Cambridge 1981. 31 Zob. m.in.: E. Lewin, Another Unhappy Marriage? Feminist Anthropology and Lesbian/Gay Studies, w: Out in Theory: The Emergence of Lesbian and Gay Anthropolo- gy, pod red. E. Lewin i W.L. Leapa, University of Illinois Press, Urbana–Chicago 2002, s. 110–127; W. Roscoe, „How I.Became a.Queen in the Empire of Gender”. Talk presen­ ted at the conference „Lesbian and Gay History: Defining a Field” held at the Center for Lesbian and Gay Studies, City University of New York (October 7, 1995). 31 Jan. 2003, http://www.geocities.com/westhollywood/stonewall/3044/thirdgender.html. 32 Zob.: W. Roscoe, Changing Ones: Third and Fourth Genders in Native North Ame- rica, St. Martin’s Press, New York 2000; K. Weston, Lesbian/Gay Studies in the House of Anthropology, „Annual Review of Anthropology” 1993, nr 22, s. 339–367. W k r ę g u W y k l u c z e ń  r e a B a k n o m i 24 ne społeczeństwa są przygotowane lepiej, a inne gorzej. Rozproszone informacje dotyczące homoseksualizmu pojawiały się również w etno­ grafiach lat trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku. Ale dopie­ ro w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, wraz z rozwojem współczes­ nego ruchu gejowskiego, David Sonenschein33 „przełamał milczenie”, otwarcie argumentując na rzecz wartości etnograficznego podejścia w studiach nad homoseksualizmem. Od tego czasu zaczęły pojawiać się pierwsze i nieliczne teksty antropologiczne, które stały się klasyką studiów gejowskich/lesbijskich, jak na przykład Mother Camp: Female Impersonators in America autorstwa Esther Newton34 ..Jednak ekspansja zainteresowań problematyką gejowską/lesbijską w ramach antropologii nastąpiła w latach osiemdziesiątych, a przede wszystkim na ich począt­ ku, kiedy to – dzięki szkole konstruktywizmu społecznego – homosek­ sualizm na szeroką skalę zaczęto traktować nie jako indywidualną pato­ logię, ale jako czasowo i kulturowo zmienny konstrukt35 . Studia gejowskie/lesbijskie w antropologii rozwijały się analogicz­ nie do tych inspirowanych feminizmem. U podstaw projektu badaw­ czego leżało przekonanie, że mała ilość danych dotyczących seksual­ ności w ogóle oraz ich praktyczny brak w przypadku homoseksuali­ zmu wymagają przede wszystkim zebrania nieobecnych w tradycyjnej dyscyplinie informacji. W rezultacie, podobnie jak w antropologii ko­ biet lat siedemdziesiątych, na szeroką skalę zaczęto zbierać „fakty”. Pierwsze sprawozdania etnograficzne, badające zmienny, a właściwie nie do oddzielenia, charakter płci biologicznej i społeczno­kulturowej oraz różnorodność zachowań społecznych, postrzeganych w kulturze euroatlantyckiej jako homoseksualne, zaczęto publikować na początku lat osiemdziesiątych. Dotyczyły one przede wszystkim Melanezji oraz rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej36. Prawdziwa fala „etno­ kartografii”, poszukującej przejawów seksualności, realizowanej w ra­ mach tej samej płci biologicznej oraz demonstrującej, że posiadające płeć biologiczną ciało, praktyki seksualne i tożsamość płciowa nieko­ 33 D. Sonenschein, Homosexuality as a.Subject of Anthropological Inquiry, „Anthro­ pological Quarterly” 1966, nr 2, s. 73–82. 34 E. Newton, Mother Camp: Female Impersonators in America, Univeristy of Chica­ go Press, Chicago 1979. 35 K. Weston, op. cit., s. 341–342. 36 M.in. The Many Faces of Homosexuality: Anthropological Approaches to Homose- xual Behavior, pod red. E. Blackwood, Harrington Park Press, New York 1986; Rituali- zed Homosexuality in Melanesia, pod red. G. Herdt, University of California Press, Ber­ keley 1984; W.L. Williams, The Spirit and the Flesh: Sexual Diversity in American Indian Culture, Beacon Press, Boston 1986.  25 niecznie muszą iść ze sobą w parze, pojawiła się na przełomie lat osiem­ dziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku37 . Licznym sprawozdaniom etnograficznym nie towarzyszył jednak rozwój solidnych perspektyw teoretycznych, pozwalających na porów­ nania międzykulturowe. Podobnie jak w przypadku prób oceny „statu­ su” kobiet w różnych kulturach w ramach antropologii kobiet, w ramach studiów gejowskich/lesbijskich zwykle próbowano oceniać stopień „to­ lerancji” czy „akceptacji” zachowań homoseksualnych w różnych społe­ czeństwach. Skutki metodologiczne były więc podobne. Dane, na pod­ stawie których dokonywano oceny, często pochodziły z wcześniejszych badań etnograficznych i zazwyczaj wyrywano je z szerszego kontekstu. Niemniej były traktowane jako rzeczywisty i jedyny możliwy opis „in­ nych kultur”. W rezultacie powielano błędy tradycyjnej dyscypliny, trak­ tując studiowane społeczeństwa preindustrialne jako monolity, a nie przestrzeń, w której aktorzy społeczni negocjują (często sprzeczne) opinie dotyczące rzeczywistości kulturowej38. Pojawiały się też teorie wiążące obecność nienormatywnych z punktu widzenia kultury euro­ atlantyckiej zachowań seksualnych ze specyficznymi formami organiza­ cji społecznej czy praktykami społecznymi39. Tutaj, tak jak w przypadku kategorii „kobiety”, pomijano kontekst historyczny, łącząc dane współ­ czesne z pochodzącymi z przeszłości po to, by stworzyć pewne genera­ lizacje dotyczące seksualności realizowanej w ramach tej samej płci bio­ logicznej czy różnych form „transwestytyzmu”. Nieco odmienne od powyższych, taksonomiczne podejście do ka­ tegorii homoseksualizmu zaproponował między innymi David Green­ berg40. Wyróżnił on homoseksualizm międzygeneracyjny, określający związki pomiędzy partnerami w różnym wieku, charakterystyczny dla Melanezji czy starożytnej Grecji; transgenderowy, wiązany między in­ nymi z północnoamerykańskimi ludźmi podwójnego ducha (two-spirit people) (w rzeczywistości kategorii wewnętrznie zróżnicowanej), gdzie przekraczaniu norm i zachowań społecznych własnej płci biologicznej towarzyszyły często związki seksualne i emocjonalne z niebędącą „po­ dwójnego ducha” osobą o tej samej płci biologicznej41; oraz egalitar­ 37 K. Weston, op. cit., s. 340–342. 38 Por. W. Burszta, Antropologia kultury. Tematy, teorie, interpretacje, Wydawnictwo Zysk i S­ka, Poznań 1998, s. 41–57. 39 M.in. H. Whitehead, The Bow and the Burden Strap: A.New Look at Institutiona- lized Homosexuality in Native North America, w: Sexual Meanings, op. cit., s. 80–115. 40 D.L. Greenberg, The Construction of Homosexuality, University of Chicago Press, Chicago 1988. 41 W. Roscoe, Changing Ones, op. cit., s. 7–8. W k r ę g u W y k l u c z e ń  r e a B a k n o m i 2 ny, zakładający partnerstwo osób wchodzących w relacje seksualne, co uznawano za normę w kulturze euroatlantyckiej. W przeciwieństwie do badań nad tolerancją czy nad związkami norm dotyczących zachowań seksualnych z organizacją społeczną, podejście taksonomiczne traktowało pojęcie „homoseksualizmu” w sposób bar­ dziej pluralistyczny, a także pozwalało dostrzec pewne regularności re­ gionalne i potencjalne zapożyczenia, związane z kontaktem kolonial­ nym. Ale tak jak w przypadku inspiracji feministycznych zakładano, że praktyka badawcza ma dotyczyć uniwersalnej kategorii „kobiety”, stu­ dia gejowskie i lesbijskie przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdzie­ siątych w większości opierały się na przesłance, iż dotyczą uniwersalnej kategorii „homoseksualizmu”, która posiada kilka łatwych do wyod­ rębnienia wariantów42. W tym kontekście pojawił się również problem androcentrycznego charakteru ówczesnej „antropologii homoseksu­ alności”. Na przykład wspomniane powyżej kategorie konstruowano w oparciu o dane etnograficzne dotyczące mężczyzn, które następnie projektowano na całość praktyk homoseksualnych, także tych dotyczą­ cych kobiet. Męska homoseksualność traktowana była więc jako stan­ dard służący zrozumieniu homoseksualizmu w ogóle43. Przedstawiciel­ ki studiów lesbijskich w antropologii kulturowej, przeciwstawiając się androcentryzmowi studiów gejowskich, sytuowały lesbianizm (i męską homoseksualność) w szerszym kontekście płci społeczno­kulturowej i kultury, wskazując na odmienne usytuowanie mężczyzn i kobiet w po­ szczególnych społeczeństwach44. Niemniej, u podstaw wielu prac nadal leżało założenie o uniwersalności kategorii „lesbianizmu”. Innym wątkiem, ujawniającym analogie między antropologią inspi­ rowaną feminizmem a studiami gejowskimi/lesbijskimi, są deklarowane relacje pomiędzy badaczem/badaczką a grupą badawczą. Antropoloż­ ki lat siedemdziesiątych zakładały, że dzięki powszechnemu siostrzeń­ stwu kobiet, a także wrażliwości feminizmu na wszelkie przejawy domi­ nacji, relacje władzy między podmiotem a przedmiotem badań znikną automatycznie. W ramach studiów gejowskich/lesbijskich antropolodzy i antropolożki zakładali, że tożsama orientacja seksualna i wynikająca z niej potencjalna wspólnota doświadczeń stanowią wystarczającą bazę dla uzyskania statusu pełnoprawnego członka czy członkini badanej grupy, a także pozwolą uniknąć obiektywizacji i egzotyzacji tejże gru­ 42 K. Weston, op. cit., s. 342–344. 43 E. Blackwood, Reading Sexualities across Cultures: Anthropology and Theories of Sexuality, w: Out in Theory: The Emergence of Lesbian and Gay Anthropology, op. cit., s. 77–80. 44 Zob. E. Lewin, Another Unhappy Marriage?, op. cit.  27 py. Jednak w obydwu przypadkach założenia takie okazały się utopią. W ramach dekonstruowania uniwersalnej kategorii „kobiety” antropo­ lożki dość szybko uzmysłowiły sobie, że biologiczny fakt siostrzeństwa nie wywołuje automatycznie „siostrzanych uczuć”45. Wraz z krytyką uniwersalnej kategorii „homoseksualizmu” do analogicznych wniosków doszli badacze i badaczki problematyki gejowskiej i lesbijskiej. Ponie­ waż orientacja seksualna nie zawsze jest podstawowym elementem, do którego odwołuje się jednostka budując swoją tożsamość, bycie lesbij­ ką czy gejem (tak jak kobietą czy mężczyzną) może oznaczać różne rze­ czy, nie tylko w perspektywie międzykulturowej, ale również w ramach własnego społeczeństwa. Często rasa, etniczność, przynależność klaso­ wa, wiek czy macierzyństwo mogą stać się czynnikami tak różnicujący­ mi, że fakt wspólnej orientacji seksualnej staje się drugorzędny46 . „Etnokartograficzny” moment w studiach gejowskich/lesbijskich był niewątpliwie potrzebny, bo podobnie jak antropologia kobiet, uwi­ docznił te aspekty kultury, które do tej pory były pomijane w sprawo­ zdaniach i teoriach antropologicznych. Jednak w obliczu przedstawio­ nych powyżej problemów, studia gejowskie/lesbijskie w antropologii od początku lat dziewięćdziesiątych zaczęły przechodzić proces analogicz­ ny do przejścia od antropologii kobiet do antropologii płci, w ramach którego zaczęto kwestionować zasadnicze kategorie leżące u podstaw dotychczasowej praktyki badawczej. Dzisiejsze antropologiczne stu­ dia gejowskie/lesbijskie zasadniczo przejawiają krytyczny stosunek do rzekomo uniwersalnego charakteru takich koncepcji jak „homoseksu­ alizm” i „heteroseksualizm”, „lesbijka” i „gej”, „żeński” i „męski”, a na­ wet sama „seksualność”47 . Oczywiście sytuacja ta nie jest tylko rezultatem ewolucji teoretycz­ nej w ramach samej dyscypliny, ale również skutkiem nurtów intelek­ tualnych, które pojawiły się wraz z teorią queer. Definiując się poprzez odmienność w stosunku do dominujących ideologii dotyczących płci i seksualności, zdestabilizowała ona wszelkie stałe tożsamości, które w kontekście tradycyjnej kultury euroatlantyckiej miałyby z nich wy­ nikać. Jednak specyficzna dla antropologii perspektywa zmusiła ba­ daczy do podjęcia rozważań nad znaczeniem pojęcia homoseksuali­ zmu w perspektywie międzykulturowej. Świadomość, że konstruowa­ nie „homoseksualizmu” jako esencjalistycznej natury, projektowanej na całość osobowości jednostki, jest relatywnie nowym produktem historii Zachodu, zwróciła uwagę na konieczność rozróżniania pomiędzy tożsa­ 45 J.M. Bujra, op. cit., s. 19. 46 Zob. E. Lewin, Writing Lesbian Ethnography, op. cit. 47 K. Weston, op. cit., s. 345–346. W k r ę g u W y k l u c z e ń
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Parametry pożądania. Kultura odmieńców wobez homofobii
Autor:
, ,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: