Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00184 005321 22560113 na godz. na dobę w sumie
Testament duchowy - ebook/pdf
Testament duchowy - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 312
Wydawca: Rafael Język publikacji: polski
ISBN: 9788361860884 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka 'Testament duchowy. Gdy noc staje się jaśniejsza niż dzień' to tytuł doskonały zarówno dla wierzących, jak i niewierzących. O. Augustyn Pelanowski pisze dla wszystkich, którzy szukają Boga, którzy mają potrzebę spojrzenia w głąb siebie, którzy pragną odnaleźć sens i cel swojego życia.

Sięgnij więc po 'Testament duchowy. Gdy noc staje się jaśniejsza niż dzień', a dowiesz się: Jak dostać się do nieba? Jak być zbawionym? Jak odnaleźć się w dzisiejszym świecie? Jakich proroków słuchać…?

Znajdziesz tu jasne odpowiedzi na fundamentalne pytania, niepozostawiające żadnych wątpliwości i niepozwalające błądzić w domysłach.

Takich właśnie wskazówek udziela ojciec Augustyn Pelanowski. Książka 'Testament duchowy. Gdy noc staje się jaśniejsza niż dzień' to fascynująca podróż wiary, której przewodnikiem jest zakonnik o niezwykłej osobowości, obdarzony charyzmatem ratowania błądzących, znany z nawracania ku Bogu znajdujących się w trudnych, wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach.

Pewnego dnia staniesz przed Bogiem i całe twoje życie, minuta po minucie, słowo po słowie, wszelkie czyny i ich zaniechanie, i myśli, i bezmyślność, wszystko to stanie między tobą i Bogiem jak KSIĘGA WSPOMNIEŃ. Jak ty to wytrzymasz, kiedy wyjdzie na jaw, że przez większość życia po prostu nie było w tobie miłości do Boga, mówiąc najdelikatniej? Jeśli masz minimum nadziei na swoje dobre czyny, to przeczytaj odczarowujący werset z proroctwa Izajasza (zob. 64,5) i pozbądź się złudzeń. Fragment książki

Przesłanie rodzące się z lektury słów ojca Pelanowskiego zawiera głębokie prawdy, najistotniejsze przemyślenia i – co najważniejsze – wskazówki kapłana, pasterza, kierownika duchowego, będące podsumowaniem jego dotychczasowej drogi życiowej.

Książka 'Testament duchowy. Gdy noc staje się jaśniejsza niż dzień' to przewodnik pozbawiony jakichkolwiek zbędnych słów. Z niebywałą dbałością o każdy szczegół wypowiedzi autor prowadzi przez szereg zagadnień dotyczących naszej postawy moralnej, współczesnych zjawisk społecznych, lęków, zagrożeń, wątpliwości. Całość opiera na najmocniejszym fundamencie, jakim jest Pismo Święte. Każda wskazówka, każde przemyślenie wypływa wprost z przyjęcia słowa Bożego.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

o. Augustyn Pelanowski S P I S T R E Ś C I : Gdy noc staje się jaśniejsza niż dzień . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 144 tysiące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43 Gdzie jest Dan? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .53 Wdowa – łono i piersi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 105 Usprawiedliwienie czy usprawnienie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .119 Potulny baranek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .127 Pojednanie z rozdwojonymi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139 Non nobis, Domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 147 Niemożliwość wdzięczności . . . . . . . . . . . . . . . 177 Rękę położę na ustach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183 Kompletne zero . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 Eσxatoσ – ostatni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 209 Lotnisko czy samolot? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 223 Nie na Księżycu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 237 Najmniejsza z mieścin . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 245 Najlichsze Efrata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 259 Wszystko wyjdzie na jaw! . . . . . . . . . . . . . . . . . 265 Selekcja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 283 Do Niepokalanej przyszedł i do niepokalanych sumień przychodzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 291 R O Z D Z I A Ł 1 : Gdy noc staje się jaśniejsza niż dzień 11 Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». (J 20,22-23) Był wieczór, zapewne ciemno już, a jednak we- wnątrz pomieszczenia, gdzie spożywali jeszcze nie tak dawno ostatnią Paschę z Jezusem, nagle zrobiło się jaśniej, niż mogłoby to uczynić słońce, gdyż nikt już nie mógł nie ujrzeć swojego wnętrza. Zamiast jednak wyrzutów i oskarżeń, Chrystus zaskoczył wszystkich pokojem nie z tego świata i słowami, które nie pozwalały przed Nim na żadne tajemnice. Od czasów Edenu ludzie wstydzili się tego wszyst- kiego, co naprawdę nimi powoduje, i tej godziny ku swemu zaskoczeniu dowiedzieli się, że już nie będę musieli. Ulgą – par excellence – jest czynić i myśleć, mówić i patrzeć bez ryzyka zawstydzenia. 12 Miłosierni są jedynie ci, którzy dogłębnie doznali miłosierdzia. Nie wolno tego kontekstu pominąć: Jezus daje Ducha Świętego w tchnieniu przebaczenia. Je- śli uczniowie udzielą rozgrzeszenia skruszonym i wyznającym swoje winy grzesznikom, sam Bóg ich usprawiedliwi, a jeśli komuś nie zostanie udzie- lone rozgrzeszenie, niebo pozostanie wierne wy- rokowi ziemi. Potężna władza, którą dotychczas jedynie sam Jezus dysponował, ku zgorszeniu fa- ryzeuszów i saduceuszów oraz uczonych w Piśmie, dostaje się teraz w ręce tych jedenastu Apostołów. Dlaczego? Przecież dopiero co kilkadziesiąt godzin wcześniej się Go zaparli, pozostawili Go, zgrzeszyli ucieczką gorszą niż ateizm! Właśnie dlatego! Któż bowiem bardziej nadaje się na sędziego czynów ludzkich jak nie ten, kto był winowajcą, któremu darowano coś gorszego niż karę śmierci? Miło- sierni są jedynie ci, którzy dogłębnie doznali mi- łosierdzia. Piotr, jak wiemy, wyparł się Jezusa, chcąc uratować siebie w słynnej scenie przy ogni- sku (zob. Mt 26,69-75). Wyprzeć się powinno swe- go życia, a nie Chrystusa, ale on uczynił zupełnie przeciwnie. Jezus tak bardzo nastawał na tych, którzy chcieli nieść krzyż za Nim: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Łk 9,23) Zwrot ‘zaprzeć się’ (gr. arnesastho) użyty został w znaczeniu utraty nawet życia dla Jezusa. Wypar- cie się Jezusa zapewne było największym grzechem Piotra; grzechem, w który nie chciał on wierzyć (zob. Mt 26,35). A jednak wyszedł na zewnątrz i gorz- ko zapłakał. Owo ‘na zewnątrz’ (gr. exo) w kilku miejscach ma znaczenie wyrzeczenia się wszystkie- go, utraty wszystkich dóbr, związków i szans życio- wych, nawet potępienia w wiecznych ciemnościach – jest to miejsce kary nieodwracalnej i pełnej nie- ugaszonej rozpaczy (zob. Mt 5,13; Mt 8,12; Ap 22,15; Mt 25,30; Mt 22,13). Bóg jednak wszystko przekre- śla za jednym zamachem ręki kapłana, bo przecież, jeśli dobrze się przyjrzeć kapłanowi w konfesjona- le czy poza nim, to można ten ruch ręki zinterpre- tować jako krzyż albo jakby Bóg na nasze grzechy chciał położyć rękę, by je przykryć – bez lekcewa- żenia samego gestu albo grzesznika – po prostu On ma gest, który jest odpowiedzią na naszą skruchę wyrażoną w spowiedzi. Nikt inny na świecie nie może tak przykryć swą dłonią naszych win ani my sami też nie możemy machnąć ręką na nasze grze- chy, bo tylko Bóg może je odpuszczać. Mieli rację ci 13 14 faryzeusze, którzy powiedzieli, że gdyby człowiek odpuszczał grzechy, to by bluźnił. Kiedy więc ktoś z nas mówi, że sam sobie odpuści grzechy – to bluź- ni! Jak więc teraz zrozumieć to udzielenie władzy Apostołom? Czyżby Jezus dopuścił do bluźnierstwa? W żadnym wypadku! To po prostu On sam w Duchu Świętym będzie udzielał rozgrzeszenia. Duch Świę- ty to obecność Boga w kapłanie. Pan Bóg nie przebacza dlatego, że musi albo że to mu się opłaci, albo że wypada, ale dlatego, że kocha jak Ojciec. Podczas uzdrawiania paralityka (zob. Mt 9,1-8) Je- zus mówi do niego: „Synu”. Jezus, zanim przebaczył, nazwał go synem – uczynił go dzieckiem Bożym. Dzieckiem, czyli kimś kochanym i własnym. Pan Bóg nie przebacza dlatego, że musi albo że to mu się opła- ci, albo że wypada, ale dlatego, że kocha jak Ojciec. Nie powiedział ani Piotrowi, ani żadnemu z Aposto- łów, ani paralitykowi: „wyrodny synu”, „przestępco”, „potępieńcze”. Nie odrzucił tego sparaliżowanego człowieka, nie potępił Piotra, nie wyzwał od tchó- rzy żadnego z Apostołów. Nie wykpił, nie wyśmiał, nie wydrwił, ale nazwał grzesznika pokutującego synem. Zanim go uleczył, najpierw go usynowił. Dla- czego? Ponieważ uczucia albo leczą, albo powodują choroby. Od uczuć wiele zależy. Uczucia decydują o większości naszych decyzji życiowych. Od uczuć zależy to, czy coś od kogoś przyjmiemy, czy nie; czy komuś się zwierzymy, czy też się przed nim zamknie- my. Jeśli tak dużo zależy od uczuć, jeśli tak wiele za- leży od miłości, to o ileż więcej od Tego, który jest samą Miłością; od Tego, który jest Kimś nieskończe- nie więcej niż uczucia! Komu uczniowie Jezusa nie udzielą przebaczenia, temu niebo też tego przebaczenia nie udzieli. Wrócę do pierwszej myśli: trzeba to podkreślić, iż Bóg daje Ducha Świętego tchnieniem w kontekście władzy przebaczania. Właśnie w strumieniu wła- dzy przebaczenia, ale i… nieudzielenia tego przeba- czenia. Tak, wszak powiedział, że komu Jego ucznio- wie nie udzielą przebaczenia, temu niebo też tego przebaczenia nie udzieli. Czy taka władza jest dzie- łem Ducha? Czy władza nieudzielenia przebaczenia, nierozgrzeszenia jest też dziełem miłości? Jak najbar- dziej. Przecież w pewnych okolicznościach oznajmie- nie komuś niemożliwości udzielenia rozgrzeszenia 15 16 jest zmotywowaniem go do walki o nie, do zasta- nawiania się nad szczerością woli utraty grzechu, wyrzeczenia się go bez połowiczności, pogłębienia skruchy aż do unicestwienia jej pozorów – a może nawet przerażenia się możliwością rozminięcia się z wiecznym szczęściem. Gest kapłana rozgrzesza- jącego zaczyna być tak utęskniony jak przytulenie ojcowskie. Łaknie się go tak bardzo właśnie dlate- go, że przez przywiązanie do grzechu, brak skruchy, brak żalu stałem się nieosiągalny dla ramion Boga, które chciały mnie przytulić. Pojednanie jest gestem Ducha Świętego, aby miłość Boga Ojca mogła mnie ogarnąć przez tę łaskawość, która stała się namacal- na w uczłowieczonym Synu Boga, Jezusie Chrystusie. (2 Kor 13,13). Apostoł Paweł klarownie oddziela działania trzech Osób Trójcy Przenajświętszej. Jeden Bóg w trzech Osobach daje swoją tchnącą pokojem miłość ojcowską, w łaskawości, jaka objawia się w Chrystu- sie, by doprowadzić do ściślejszej jedności w Duchu Świętym cały Kościół. Jedność w Duchu Świętym zo- stała nazwana w tym fragmencie po grecku koinonia, czego odpowiednikiem łacińskim jest communicatio, a Salkinson i Ginsburg przełożyli to pojęcie jako… Łaska od Jezusa Chrystusa, Miłość od Boga i jedność od Ducha Świętego LIWEJAH, co tłumaczy się jako ‘czułe przytulenie’, wierne przywiązanie niczym uroczysta przysięga lub też splecenie kwiatów jako nadobnego wieńca. Znane imię protoplasty rodu kapłańskiego Lewi po- chodzi właśnie od tego wyrażenia. Syn Lei, odsunię- tej żony Jakuba, otrzymał to imię w chwili, gdy Lea liczyła bardzo na czułe przywiązanie męża. Poja- wia się on także w tekście opowiadającym o grze- chu bałwochwalstwa pod górą Synaj. Potomkowie Lewiego na wezwanie Mojżesza przyłączyli się do niego wiernie i byli gotowi na wszystko, byleby tyl- ko nie zdradzić przywiązania do Boga i Jego Prawa. Czułość oczekiwana przez Leę od męża Jakuba po tym, jak urodziła Lewiego, i wierność lewitów pod- czas bałwochwalczego odstępstwa, gdy lud grzeszył kultem złotego bydlęcia, splatają się w wyobrażenie tego, czym jest LIWEJAH – jedność wspólnoty Ko- ścioła. Jeśli jedność, to tylko taka, w której wszyscy tworzą wieniec przywiązania do Boga Ojca w łaska- wym miłosierdziu Jezusa, które pozwala na tworze- nie komunikacji bez uprzedzeń, bez lęku, bo bez osa- czenia. Wszędzie tam, gdzie pojawia się zwyrodniała imitacja miłości polegająca na osaczeniu kogoś, a nie na wspomaganiu; na pożądliwym zniewoleniu, a nie na czystej wolności; bezwzględnej presji, a nie deli- katnej zachęcie; wścibskiej kontroli, a nie wyrozu- miałości; tyranii, a nie służeniu – nie może zaistnieć 17 18 przywiązanie do Boga Ojca ani korzystanie z łaska- wości Chrystusa, ani nie może powstać przyjaźń w Duchu Świętym we wspólnocie. Wszystkie defor- macje miłości mają za kurtyną udawania szeptane za plecami osądy i skrywane porównywania się, zaś wszelkie przejawy miłości, którą obdarza Duch Święty, mają na scenie szczerości usprawiedliwie- nie i uniżenie. W pestce ludzkiego przeznaczenia, wewnątrz miąższu światła Duch wypuszcza odrośl świadomości spełnienia się, nasycając życiodajny- mi aromatami słów miłości i powodując uwalniają- cą utratę zagubienia w niepewności siebie samego. Opuszczając Ducha Świętego, rozstajemy się nie tyl- ko z Nim i z innymi, ale też ze swoją prawdziwą tożsa- mością. Przytulenie wierności, jakie otrzymujemy od Trójcy Przenajświętszej, tworzy zdrowe przywiąza- nia i splata łańcuch wieńca wspólnoty. Żadne ludzkie przywiązanie nie ma szans na przetrwanie, jeśli od niego samego nie jest silniejsze moje i czyjekolwiek przywiązanie do Trójjedynego Boga. Mój Ojciec z mi- łości posłał swego Syna Jezusa Chrystusa, który rzu- cił się w odmęty tego świata i wydobył z dna moją duszę. Kurczowo się wczepiłem w Jego ramiona i, tra- cąc przytomność, wiedziałem, że nawet jeśli moje dłonie skostnieją z zimna i nie będą miały siły się Go trzymać, Jego ręce nie pozwolą mi usunąć się na dno. A potem resuscytacja jak drugie tchnienie w nozdrza Adamowe w czasie stworzenia. Jeden oddech – jeden Duch. Życie. Czy warto ratować człowieka, łowić go jak śniętą rybę, dawać jej oddech nowy, gdy już nie ma siły zaczerpnąć powietrza? Opuszczając Ducha Świętego, rozstajemy się nie tylko z Nim i z innymi, ale też ze swoją prawdziwą tożsamością. Kto wie, jak potoczyłyby się losy świata, gdyby nie ksiądz Johann Kuehberger, który jako młody chłopak uratował życie kilkuletniemu chłopcu, gdy ten wpadł do rzeki i zaczął tonąć. Bez zastanowie- nia wskoczył do rzeki i wyciągnął zmarznięte dziec- ko na brzeg. O sprawie napisała lokalna gazeta co- dzienna „Donauzeitung”, której archiwalne wydanie znajduje się w Passau. Tym uratowanym chłopcem był Adolf Hitler! Nieznany fakt z życia przywódcy III Rzeszy potwierdzał także ksiądz Max Tremmel, który słyszał tę historię z ust samego Kuehberge- ra. Czy Johann Kuehberger uratowałby go, gdyby wiedział, jaka będzie przyszłość tego zmarznięte- go, szczupłego chłopca, który co niedziela chodził do kościoła? Uratować komuś życie jest rzeczą god- ną pochwały, ale po cóż komuś ratować życie, jeśli 19 20 nie obdarowałoby się go życiem wiecznym? Hitler doprowadził do śmierci milionów ludzi. Uratowany nie nauczył się ratować, tylko niszczyć. Żadne ludzkie przywiązanie nie ma szans na przetrwanie, jeśli od niego samego nie jest silniejsze moje i czyjekolwiek przywiązanie do Trójjedynego Boga. Był rok 1863, trwało powstanie styczniowe w Polsce – partyzancka wojna z rosyjskim okupan- tem. W okolicach Lelowa, Janowa, Żarek, niedaleko klasztoru nowicjackiego, gdzie spędziłem dziewięć lat, działał oddział powstańczy kapitana Zygmunta Chmielińskiego, którego adiutantem był siedemna- stoletni Adam Chmielowski. Był w tym oddziale tak- że równolatek Chmielowskiego, mieszkaniec Żarek, Kacper Kustrzyński, którego rodzina do dziś tam mieszka. W bitwie stoczonej 30 września 1863 roku pod Mełchowem (n. Lelowa) brało udział około 800 powstańców. Wojsk carskich posiadających arty- lerię było prawie dwa razy więcej. Zginęło wówczas 70 powstańców, ale Rosjanie ponieśli większe straty. Wśród rannych w tej bitwie znaleźli się między in- nymi Kacper Kustrzyński oraz Adam Chmielowski, późniejszy… święty Brat Albert. Rannych powstań- ców wywieziono do szpitala w Koniecpolu. Szpital był otoczony przez wojska carskie i nikomu tam nie pozwolono wejść. Dość prawdopodobna jest opo- wieść, iż Kustrzyński umarł, ale jego śmierć wyko- rzystała rodzina Adama Chmielowskiego, któremu w szpitalu amputowano nogę. Polska załoga szpitala do trumny, w której miał być wyniesiony na cmen- tarz Kacper Kustrzyński, włożyła żywego Adama Chmielowskiego. W ten sposób Kacper Kustrzyński już po śmierci uratował życie przyszłemu świętemu. Bywa, że noc staje się jaśniejsza niż dzień i śmierć może uratować życie. Z cmentarza rodzina Adama Chmielowskiego zabrała go już nie do jego domu, lecz wysłała na le- czenie do Francji. Adam prowadził życie hulaszcze i pełne grzechów, zwłaszcza gdy przebywał w Mona- chium na studiach. Jednak w końcu chwycił za Biblię i jego życie zmieniło się. Zaczął ratować najbiedniej- szych, dając im nie tylko pomoc materialną, ale – co najważniejsze – dbając o ich zbawianie. Bywa nawet tak, że ratując tylko czyjeś życie, ra- tujesz swojego zabójcę. Austriacki arystokrata Karl Philipp Schwarzenberg do wojska wstąpił w 1787 roku i już rok później walczył w wojnie z Turcją wraz z Józe- fem Poniatowskim, który uratował mu życie w bitwie 21 Bywa, że noc staje się jaśniejsza niż dzień i śmierć może uratować życie. Biblia jest potrzebna jak pokarm matczynej piersi, gdy człowiek jest niedojrzały w życiu duchowym. Agata Chadzińska Marek Chadziński korekta skład i layout projekt okładki zdjęcie na okładce oraz stronach 4-5 Fot. Roman Koszowski/Gosc Niedzielny Marta Zdebska Marta Zdebska ISBN 978-83-61860-88-4 © Wydawnictwo FIDES, Kraków 2019 ul. Kozienicka 17, 30-397 Kraków tel.: +48 605 416 946 (pon. – pt. od 9.00 do 17.00) e-mail: fides@wydawnictwofides.pl www.rafael.pl

Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Pobierz darmowy fragment (epub)

Gdzie kupić całą publikację:

Testament duchowy
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: