Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00028 005854 21332542 na godz. na dobę w sumie
Jozjasz. Raport o stanie niewiary sprzed pandemii - ebook/pdf
Jozjasz. Raport o stanie niewiary sprzed pandemii - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 344
Wydawca: Paganini Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-66464-08-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Czy dzisiaj, w czasach pandemii, ludzie powstrzymali ślepy bieg swojego życia i zwrócili się ku Bogu? Czy znaleźli Go w Kościele, czy może ktoś zamknął im drzwi świątyń, narażając się tym samym na gniew i pomstę samego Boga?

Nastała pustka po tym, jak kilka miesięcy wcześniej, w wesołym pochodzie wprowadzano do kościołów Rzymu i do bazyliki Pachamamę, jak królową w lektyce. Idolatria. I skończyło się. Nastał czas zamkniętych i pustych kościołów, pustej bazyliki i pustego placu, zupełnie tak, jakby Obecność Boża opuściła te gmachy.

Cóż to za czasy, kiedy wiarę nazywa się zabobonem, a koronuje bałwochwalstwo? Czasy ostateczne. Jeśli bez trwogi uznają, że Komunia święta jest zagrożeniem, to… czy jest na tym świecie jeszcze coś, co może być gwarantem zachowania życia człowieka? I o jakie życie tu chodzi? Doczesne czy wieczne?

Bojaźń ma w sercu ten, kto boi się utracić Tego, kogo kocha. Czy istnieją dziś jeszcze przywódcy, kapłani, ludzie, którzy gotowi są ponieść każdą stratę, oby tylko nie utracić Boga? Ilu znam takich ludzi i czy wśród nich jestem i ja sama? Kto pamięta o słowach wyrytych w Księdze Koheleta:

„Żyj w bojaźni Boga i przestrzegaj przykazań Jego, to bowiem powinien uczynić każdy człowiek” (Koh 12, 13; BPK).

Debora Sianożęcka

 

Debora Sianożęcka – (ur. w 1981 r.) psycholog, psychoterapeuta. Miłość do Biblii pociągnęła ją do poznawania biblijnego języka hebrajskiego i aramejskich komentarzy. „Uzależniona” od Eucharystii.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

2 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII Wszystkie wypowiedzi pacjentów, przywołane w moich książkach, zostały zamieszczone za ich zgodą. Debora Sianożęcka Projekt okładki: Michał Padacz Skład i łamanie: Szymon Pipień © copyright: paganini 2020 © copyright: Debora Sianożęcka ISBN 978-83-66464-05-6 druk ISBN 978-83-66464-06-3 pdf ISBN 978-83-66464-07-0 epub ISBN 978-83-66464-08-7 mobi paganini Wydawnictwo paganini ul. Bosaków 11, 31-476 Kraków www.wydawnictwopaganini.pl wydawnictwo@paganini.com.pl Księgarnia internetowa www.paganini.com.pl sklep@paganini.com.pl Dział handlowy dystrybucja@paganini.com.pl 12 423 42 77 577 134 277 EPITAFIUM Minęło zaledwie dwa miesiące, odkąd skończyłam pisać raport o stanie niewiary w Kościele i na świecie, raport, dla którego tłem stała się historia Jozjasza. I oto nagle świat ogarnęła pandemia związana z rozprze- strzenianiem się koronawirusa. Każde wydarzenie ma swoje przyczyny, a ta książka może posłużyć za swego rodzaju ewi- dencję tych przyczyn, które poprzedziły pandemię. Ich ocenę pozostawiam czytelnikowi. Jestem zdania, że sam koronawirus jest tylko tłem, dosko- nałym narzędziem do zarządzania ludzkim strachem i lękiem. Jest testem pozwalającym określić, jak daleko można się posu- nąć w manipulacji drugim człowiekiem, aby go skontrolować i podporządkować, wprowadzić w psychotyczne poczucie za- mknięcia i zagrożenia, a jednocześnie ocenić, jak wielka jest w społeczeństwie moc samookłamywania i pielęgnowania złu- dzenia, że „świat się wcale nie kończy” i że „jeszcze wszystko będzie dobrze, bo i z tej zarazy wyjdziemy zwycięsko”. Ale obok tego sprawdzianu ma miejsce jeszcze jeden test – o wiele poważniejszy, o którym można powiedzieć: oto Me- giddo, oto nadeszły żniwa! Oto czas się zamyka i następuje od- dzielenie ziaren od plew, ostatni połów ryb, które zdążą wpaść w sieć Pana, zanim ów połów się skończy i sieć zostanie wynie- siona z mętnych wód tego świata. Kto da temu wiarę, a kto tej epitafium 5 wiary nie ma? Gdzie są plewy, a gdzie ziarna? Kto pragnie, a kto jedynie zagłusza pragnienie, odkładając na później możliwość pojednania z Bogiem i uczynienia pokuty… Bóg nie przestał być aktywny i nawet cała ta afera z epidemią służy Mu do wyse- lekcjonowania wierzących od wiernych. Wierzącym1 może być nawet diabeł, ale wierny jest tylko ten, kto w swej wierze jest posłuszny Bogu ponad wszelkie autorytety. Dla jednych jest to kairos2, czas szansy i ostatecznej decyzji opowiedzenia się po stronie Chrystusa, podjęcia konkretnych działań umacniających zaufanie do Boga. Człowiek w swej wol- ności może je odrzucić, ale wówczas szansa ta zniknie bezpow- rotnie, zostanie utracona. Inni przeżyją swój katechon3 – czas, kiedy to siły zła zostają powstrzymane, aby mogło wydarzyć się jakieś konkretne dobro. Będzie to dla nich czas decyzji i dojrze- wania do podjęcia pokuty i nawrócenia. Jeśli oba te czasy przy- równać do zbliżających się do siebie płyt tektonicznych, które za chwilę mają się zderzyć, to co się wówczas stanie? Trzęsienie ziemi? Czy może trzęsienie w posadach egzystencji wszystkich ludzi? Kto na jakiej znajduje się płycie – kairos czy katechon? A może w przepaści pomiędzy nimi? Tak jak Jozjasz usłyszał ostrzeżenie o powstrzymaniu się czy też pohamowaniu (hebr. HADAL), tak może i teraz właśnie 1 Por. Jk 2, 19 2 Kairos – moment w dziejach, w którym dokonuje się zbawcze działanie Boże. 3 Katechon – termin pojawia się w Nowym Testamencie w Liście św. Pawła do Tesaloniczan: „Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci samym objawieniem swego przyjścia” (2 Tes 2, 7–8); katechon to ten, kto podtrzymuje istnienie świata i powstrzymuje apokalipsę, panowanie Antychrysta i bitwę na polach Armage- donu; 6 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII jest ta chwila, ów katechon, ostatni połów… ostatni, bo za chwilę sieć może już nie będzie zarzucana rękami Boskiego Rybaka… Król Judy nie skorzystał z szansy „powstrzymania się” i zginął w walce z faraonem Neko. Czy dzisiaj ludzie, w czasach pandemii, powstrzymali ślepy bieg swojego życia i zwrócili się ku Bogu? Czy znaleźli Go w Ko- ściele, czy może ktoś zamknął im drzwi świątyń, narażając się tym samym na gniew i pomstę samego Boga? Jozjasz nie musiał oglądać zniszczenia, czy ja muszę? Mam wrażenie, że z jeszcze większą wyrazistością już zaczynam je oglądać. To zniszczenie, które nabiera coraz większej mocy, uderza w to, co najcenniejsze – w Kościół i sakramenty. Pamiętam ten dzień, kiedy pojawiły się pierwsze oficjalne zakazy, restrykcje i ograniczenia, co do liczby osób przebywa- jących w kościołach. Gdy wcześnie rano przyszłam do jednego z kościołów na Mszę świętą, było strasznie… I już samo stwier- dzenie, że w kościele mogło być strasznie jest... straszne! Pa- miętam świątynię wypełnioną zapachem, a raczej smrodem, silnego środka do czyszczenia toalet, którym po każdej mszy „dezynfekowano ławki”. Tak zniknął zapach kadzidła. Pamię- tam, że w trakcie liturgii najwięcej czasu i uwagi zaczęto po- święcać koronawirusowi, wysyłając w stronę nielicznych wier- nych liczne komunikaty o konieczności mycia rąk – a nie dusz, zachowywania bezpiecznych odległości od siebie nawzajem – a nie od grzechu, korzystania ze środków dezynfekujących, które postawiono obok kropielnicy, dotąd wypełnionej wodą święconą, a dziś wyglądającą jak wyschła studnia, otoczona taśmą. Pamiętam pospieszne liturgie, które zdawały się przy- spieszać jeszcze bardziej, a także wymuszanie na wiernych, by przyjmowali Komunię świętą „na rękę”, choć „przyjmowanie” epitafium 7 jest tu dość delikatnym określeniem, bo nie oddaje całego bólu dosłownie rzucanego przez kapłanów Ciała Pańskiego w ręce ludzi. I tak oto kapłani zaczęli bać się zarażać… Bogiem! Zaczęli jeszcze szybciej rozdawać Jego Ciało wiernym, jakby sami oba- wiali się trzymać Władcę życia w swoich rękach. Czasem nawet ręce może palić nieuświadomione poczucie winy… Ten, który powiedział: „Ja, Pan, chcę być twym lekarzem” (Wj 15, 26), o którym Ewangelia mówi, że „leczył wszystkie cho- roby i wszelkie słabości wśród ludu” (Mt 4, 23) i który pokonał wszelką śmierć zmartwychwstając – posądzony został o możli- wość zarażania, przenoszenia chorób przez swe Ciało Najświętsze. Ksiądz Paddy Mockler, proboszcz w Pass Christian w die- cezji Biloxi w stanie Missisipi, nie był niestety jedynym, który Mszę świętą odprawiał trzymając Ciało Chrystusa w gumowych rękawiczkach. Jak potraktować słowa księdza Kobylińskiego, który powiedział: Smutne dla polskiej religijności jest to, że mi- liony katolików nie mają elementarnej wiedzy. Ta niewiedza i za- bobonne podejście do religii zdominowało w ostatnich tygodniach dyskusję w Polsce. Rzesze katolików dzielą przekonanie, że woda święcona nie może zawierać zarazków. To kompletna nieprawda i szamańskie podejście, całkowicie sprzeczne z nauczaniem Kościo- ła katolickiego”4? Gdzie był ksiądz Kobyliński i jemu podobni, gdy trzeba było nazwać po imieniu bałwochwalstwo związa- ne z wprowadzeniem do bazyliki watykańskiej Pachamamy i zrównanie bałwana z Maryją? Cóż to za czasy, kiedy wiarę nazywa się zabobonem, a koro- nuje bałwochwalstwo? Czasy ostateczne. Jeśli niektórzy kapłani 4 https://www.fronda.pl/a/ks-prof-andrzej-kobylinski-koronawirus-i-szamanska- -religijnosc,142385.html 8 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII dziś twierdzą, że wodą święconą można się zarazić, jeśli uwa- żają, że można się zarazić przyjmując Komunię świętą – to tym samym przyznają, że Ten, który jest Najświętszy – Chrystus Je- zus, niesie ze sobą śmierć (choć On na krzyżu śmierć pokonał), wymierzoną w tych, którzy z drżeniem czczą Jego Ciało i Słowo. Jeśli bez trwogi uznają, że Komunia święta jest zagrożeniem, to… czy jest na tym świecie jeszcze coś, co może być gwarantem za- chowania życia człowieka? I o jakie życie tu chodzi? Doczesne czy wieczne? Wolę, żeby uważano mnie za niedouczoną pro- staczkę, bo więcej od zdolności intelektualnych, których Bóg mi w swej łaskawości nie poskąpił, cenię WIARĘ! Oto jest naj- większe bogactwo – wiara! Pamiętam, że wracając z tamtej pospiesznej liturgii w ko- ściele, który ze względu na zastosowane posłusznie restrykcje5 nie był już wypełniony modlitwami wiernych, ale dezynfeku- jącymi środkami, nagle wybuchnęłam potężnym płaczem. Jeśli Biblia mówi o płaczu wydobywającym się z samej głębi czło- wieka, to mam wrażenie, że to był właśnie ten płacz – płacz za liturgią, z tęsknoty za nią i to poczucie, że już opłakuję jej brak, 5 Grzegorz Kucharczyk bardzo trafnie skomentował tę sytuację: To jest właści- wie uleganie władzy państwowej. To znaczy, żeby była jasność, władze państwowe powinny działać we własnym zakresie, służby sanitarne, epidemiologiczne, to jest jasna sprawa. Natomiast jeżeli Kościół, pasterze Kościoła się podporządkowują bez szemrania takim zarządzeniom, to mamy do czynienia z jakąś niezdrową sytu- acją takiego podporządkowywania się władzy państwowej, która nawet nie musi używać jakichś wielkich środków nacisku, bo wystarczył jeden komunikat i można powiedzieć, taka reakcja, która bardzo się kojarzy raczej z brakiem odwagi, mówiąc delikatnie. Źródło:https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/ tylko-u-nas-prof-g-kucharczyk-o-zamykaniu-kosciolow-w-obawie-przed-koro- nawirusem-to-jest-dramat-tej-sytuacji-wynika-z-tego-jakbysmy-zapomnieli-o- tym-ze-jest-z-nami-nasz-boski-nauczyciel-jezus/ epitafium 9 który wtedy dopiero się zaczynał, a raczej zwiastował jej koniec. Zapewne nie ja jedna płakałam tamtego dnia. Także msze w tradycyjnym rycie rzymskim, które były jesz- cze jakąś małą nadzieją w tonącej łodzi Kościoła – zostały od- wołane. Zamieszczono jedynie ogłoszenie, że trzeba być posłusz- nym zaleceniom rządzących, a w Mszach świętych będzie można uczestniczyć przez Internet. Posłużono się zasadą teologiczną: łaska nie znosi, ale buduje na naturze, lecz uczyniono to w kośla- wy sposób. Jeśli łaska buduje na naturze, to znaczy, że przekra- cza granice natury. Gdy Jezus spotyka na swej drodze człowieka owładniętego chorobą zakaźną wywołaną przez Mycobacterium leprae, to nie zostawia go granicach tej choroby i nie mówi: cho- ruj dalej, bo musisz zaufać swoim lekarzom. Być może niejeden kapłan czy teolog albo jakiś „ekspert” uznałby dziś, że Jezus doty- kając chorego, ryzykuje zarażanie, ale Ewangelia jasno ukazuje, że dzieje się zupełnie inaczej: TRĘDOWATY PRZYJMUJE UZDRO- WIENIE OD CHRYSTUSA, zostaje uzdrowiony nie tylko od trądu, ale i od skutków tego zakażenia. A jeśli w czasie trwania pande- mii któryś z duchownych twierdzi, że podczas Komunii świę- tej można zarazić się koronawirusem i umrzeć, a jednocześnie uznaje, że prawdą są zapisane w Ewangelii uzdrowienia doko- nane przez Jezusa, to czy oznacza to, że wcześniej był to zupełnie inny Syn Boży niż dziś? W przywołanym parafialnym ogłoszeniu podkreślono, że wielkim nieposłuszeństwem jest niedostosowa- nie się do zaleceń, bo to „krępowałoby ręce Bogu do działania”6. 6 Zaistniałą dla wszystkich nas duchowo niekomfortową sytuację prosimy interpreto- wać zgodnie z tradycyjnym stwierdzeniem teologicznym: gratia non tollit sed sup- ponit naturam – łaska nie znosi, ale buduje na naturze. Oznacza to, że lekceważenie zaleceń ekspertów może wiązać ręce Boskiej Opatrzności w realizacji Jej zamysłu kierowania losami Wszechświata. Nikt nie skacze w przepaść i nie mówi: mam wia- 10 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII Kolejny raz zamiast Bogu, zaufano „ekspertom”. Poza tym, takie sformułowania są sprzeczne z postanowieniem Soboru chalcedońskiego, na którym ogłoszono, że nie można trakto- wać w sposób izolowany ludzkiej natury Chrystusa od Jego na- tury boskiej7. Bóg nie zaraża i sam nie choruje, więc jedność natury ludzkiej w Chrystusie z boską, gwarantuje uzdrowie- nie, a nie zachorowanie, czego tysiące dowodów mamy choćby w uzdrowieniach w różnych sanktuariach, miejscach objawień, ale przede wszystkim podczas spowiedzi, Komunii świętej i przyjmowanych z wiarą sakramentów. Na jednym z portali internetowych, sytuację w Polsce bar- dzo trafnie podsumowano słowami: „episkopat koronował ko- ronawirusa”. Kolejna szansa na przypomnienie o konieczności nawrócenia i powrotu do Chrystusa została zniweczona. Ko- ściół zaczął przenosić w świat wirtualny msze, nabożeństwa, adoracje i nieśmiertelne „happeningi” jak ten, gdy ze spowie- 7 rę i będę się modlić, to mi się nic nie stanie. To wręcz zakrawa na zuchwalstwo!. Czy ta wypowiedź to przykład małoduszności, a nawet braku wiary? „Idąc za świętymi Ojcami wszyscy jednogłośnie uczymy wyznawać, że jest jeden i ten sam Syn, Pan nasz Jezus Chrystus, doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeń- stwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z rozumnej duszy i ciała, współ- istotny Ojcu co do Bóstwa, współistotny nam co do człowieczeństwa, „we wszystkim nam podobny oprócz grzechu” (Hbr 4, 15). Przed wiekami z Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki; jednego i tego samego Chrystusa Pana, Syna Jednorodzonego należy wyznawać w dwóch naturach, bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączania. Nigdy nie zanikły różnice natur przez ich zjednocze- nie, ale została zachowana właściwość obu, tworzących jedną osobę i jedną hipostazę. Nie można Go dzielić na dwie osoby ani ich w Nim rozróżniać, ponieważ jest jeden i ten sam Syn Jednorodzony, Słowo Boże, Pan Jezus Chrystus, jak przedtem prorocy nauczali o Nim, jak sam Jezus Chrystus o tym nas pouczył i jak nam przekazał Sym- bol Ojców” (BF VI, 8). epitafium 11 dzi można było skorzystać na miejskim boisku. Ksiądz siedział jak w szklarni w plastikowym konfesjonale mając za towarzy- stwo jedynie lokalnych dziennikarzy i kamerzystów, bo nikt się do niego nie zgłosił. Niektórzy za „happening” uznali tak- że wydarzenie z 27 marca 2020 roku, mające miejsce na placu Świętego Piotra, gdy na pustym placu i przed pustą bazyliką stał „samotny” Franciszek odczytujący swoją modlitwę. Wska- zywano, że nietrudno o efekt osamotnionego, a może nawet jedynego sprawiedliwego, na przygnębiająco pustej przestrzeni wielkiego placu, jeśli się wcześniej wyprowadziło ludzi z kościo- łów. Wtedy można sprawiać wrażenie samotnego i nie roniąc żadnej łzy, stać w strugach deszczu z baldachimem nad głową, podczas gdy drogocenny krucyfiks z kościoła San Marcello al Corso8 moknie w deszczu. To więcej niż symbol. Tamtego wie- 8 Krucyfiks z kościoła San Marcello al Corso – drewniany krucyfiks pochodzący z XV wieku, obecnie znajdujący się w kaplicy krzyża; przypisuje się mu co naj- mniej dwa cuda, pierwszy związany jest ze zniszczeniem kościoła San Marcello podczas pożaru w nocy 22 maja 1519 roku, gdy ocalały jednie jego zewnętrzne ściany oraz ten drewniany krucyfiks. Wówczas ludność rzymska uznała krucy- fiks za cudowny. Drugi cud związany jest z wydarzeniem, kiedy to w sierpniu 1522 roku, na polecenie hiszpańskiego kardynała Raimondo Vich, krucyfiks był niesiony w procesji trwającej osiemnaście dni, w intencji odparcia zarazy; według niektórych źródeł epidemia ustała wraz z wniesieniem krucyfiksu do Bazyliki św. Piotra w uroczystej procesji. 27 marca 2020 roku, w ceremonii Urbi et Orbi, krucyfiks doznał poważnych uszkodzeń w wyniku wystawienia na dzia- łanie niesprzyjających warunków (przede wszystkim deszczu): „Sztukateria zo- stała złamana w kilku miejscach, podobnie jak plamy antycznej farby świetlnej w kilku odcinkach. W kilku miejscach rozluźniła się farba temperowa, którą anonimowy artysta malował krew od strony korpusu, drewniana powierzchnia włosów rozerwała się, a kilka szczegółów ramion zostało zniszczonych”; źródło: https://www.lifesitenews.com/news/rain-damages-medieval-mira- culous-crucifix-used-by-pope-francis-during-coronavirus-blessing 12 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII czoru na placu św. Piotra nie padło ani jedno słowo wzywające ludzi do pokuty i nawrócenia. Nastała pustka po tym, jak kilka miesięcy wcześniej, w we- sołym pochodzie wprowadzano do kościołów Rzymu i do bazy- liki Pachamamę, jak królową w lektyce. Idolatria. I skończyło się. Nastał czas zamkniętych i pustych kościołów, pustej bazyli- ki i pustego placu, zupełnie tak, jakby Obecność Boża opuściła te gmachy. Może gdzieniegdzie stoją jeszcze figurki amazoń- skiego bóstwa, a nawet jeśli je usunięto – to niewątpliwie po- został ich duch. Całe Pismo Święte pokazuje wyraźnie, że zmie- szanie kultów nigdy nie kończyło się dobrze. Nawet ten pusty plac w Watykanie, tamtego marcowego dnia, stał się symbolem niemożliwości współistnienia herezji i wiary, bałwochwalstwa i kultu jedynego Boga. O pustce, a raczej spustoszeniu, mówił Jezus w Ewangelii9. Ale kto o tym pamiętał w czasie poprzedza- jącym pandemię? Okazało się, że od Pachamamy tak blisko do pandemii. Ale przyczyn i skutków nikt nie chce dostrzegać10. 9 „A gdy ujrzycie ohydę spustoszenia, zalegającą tam, gdzie być nie powinna – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry. Kto będzie na dachu, niech nie schodzi i nie wchodzi do domu, żeby coś zabrać. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brze- miennym i karmiącym w owe dni. A módlcie się, żeby to nie przypadło w zimie. Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie. I gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał. Ale skróci te dni z powodu wybranych, których sobie obrał. I wtedy, jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz, oto tam: nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe wybranych. Wy przeto uważajcie! Wszyst- ko wam przepowiedziałem” (Mk 13, 14–23; por. Mt 24, 15). 10 Grzegorz Kucharczyk powiedział: Przypominają się słowa Prymasa Tysiąclecia księ- dza kardynała Stefana Wyszyńskiego, który mówił, że najgorszym zagrożeniem dla Kościoła, narodu i państwa są tchórze. Tutaj mamy do czynienia z takim odwróce- epitafium 13 Cóż się jednak dziwić, skoro sami hierarchowie Kościoła odmawiają Bogu prawa do gniewu, do zsyłania na ziemię plag i zarazy jako konsekwencji uporczywego trwania w grzechu, oddalania się od Boga, a nawet bezczeszczenia Imienia Boga i Jego Najświętszej Matki. Prymas Polak powiedział: „Pan nie przychodzi do nas jako epi- demia. Pandemia nie jest karą zesłaną na nas przez Pana Boga”11. Ta wypowiedź prymasa brzmi co najmniej dziwnie, jeśli ma się w pamięci wciąż aktualne słowa Matki Bożej, która w czasie ob- jawień w Akita powiedziała: „Wielu ludzi na tym świecie zasmu- ca Pana Jezusa. Szukam dusz, które Go pocieszą. Aby ugasić gniew Ojca niebieskiego, pragnę, wraz z mym Synem, dusz, które podjęłyby się wynagrodzenia za grzeszników i za ludzi niewdzięcznych. Niech ofiarują one za tych ludzi swe cierpienia i ubóstwo. Aby świat po- znał, jak straszny jest gniew Ojca niebieskiego wobec współczesnego świata, Bóg przygotowuje wielkie oczyszczenie całej ludzkości. Wraz z mym Synem wielokrotnie starałam się powstrzymać gniew Ojca niebieskiego. Powstrzymałam nadejście oczyszczenia, ofiarowując niem się od wiernych, którzy garną się, szukają pomocy duchowej. Pomijając drama- tyczne dla wielu rodzin wydarzenie, jakim jest niemożność katolickiego pogrzebania swoich najbliższych. Mam jeszcze jeden głębszy problem, wydaje mi się, że jednak jako wspólnota ludzi wierzących zagubiliśmy umiejętność patrzenia na to, co się dzieje nie tylko w kategoriach wydarzeń, ale w kategoriach znaków. W poprzednich wie- kach zwłaszcza święci interpretowali pewne wydarzenia, jak chociażby, co na naszych oczach się zresztą teraz dzieje (czyli pożar katedry Notre Dame, czy wcześniej trzęsie- nia ziemi, które nawiedzały Włochy) jako pewne znaki dawane przez Opatrzność. źródło: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/tylko- -u-nas-prof-g-kucharczyk-o-zamykaniu-kosciolow-w-obawie-przed-koronawi- rusem-to-jest-dramat-tej-sytuacji-wynika-z-tego-jakbysmy-zapomnieli-o-tym- -ze-jest-z-nami-nasz-boski-nauczyciel-jezus/ 11 https://www.tvp.info/47158045/prymas-polski-pandemia-nie-jest-kara-zeslana- -na-nas-przez-boga 14 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII Ojcu cierpienia Jego Syna na Krzyżu, Jego bezcenną Krew i ofiarując Mu litościwe dusze, które pocieszają Ojca niebieskiego – rzeszę ofiar- nych dusz przepełnionych miłością. Gniew niebieskiego Ojca może złagodzić modlitwa, pokuta, szczere ubóstwo i odważne akty ofiary. Podobnie dzieci, którym objawiała się Maryja w Fatimie tak opi- sywały Anioła Bożego, przepełnionego gniewem nad światem: Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Matki Bożej nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promie- niował z prawej ręki Matki Bożej w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Po- kuta!”. Nie mam najmniejszych wątpliwości, komu należy wie- rzyć: Matce Bożej czy prymasowi. Zupełnie odmiennego zdania niż polski hierarcha jest ksiądz José Antonio Fortea Cucurull12, egzorcysta, który po- wiedział: „u niektórych biskupów Europy Środkowej i krajów ta- kich jak Stany Zjednoczone, często spotykam się z tendencją do sympatyzowania z każdym grzechem, bez względu na to, co mówi Biblia, zamiast jasno odpowiedzieć na to pytanie: Czy Bóg karze? Bycie poprawnym politycznie jest często ważniejsze od tego, co mówi nam Biblia. (…) często wielu ludzi woli użyć tysiąca wymó- wek, dlaczego Bóg nie karze, mimo że Biblia wielokrotnie mówi, że Bóg karze”. Ksiądz Fortea w swej wypowiedzi przypomniał List świę- tego Pawła do Efezjan, w którym Apostoł pisał o gniewie Bo- żym: „Niech cię nikt nie zwodzi daremnymi słowami. Bo z tego 12 https://www.churchmilitant.com/news/article/famed-exorcist-american-bi- shops-accommodate-sin epitafium 15 powodu gniew Boży przychodzi na dzieci niewierzących” (Ef 5, 6–7)13. Jak zauważa ksiądz Fortea, plagi i epidemie, któ- re pojawiały się w historii świata, były dozwolone przez Boga i miały związek z grzechem: „Większa część zła – powiedział – jest ludzka, a nie naturalna. Grzech ma swoje reperkusje w naturze, nie dlatego, że grzech wywołuje trzęsienie ziemi lub falę powodziową, ale dlatego, że Bóg pozwolił na coś, na co inaczej by nie pozwolił. Inaczej można byłoby przypuszczać, że rzeczy dzieją się w sposób naturalny i że Bóg nie ma z nimi nic wspólnego i byłoby wtedy tak, jakby Bóg nie podejmował żadnego działania lub ograniczał się tylko do tego, by nie dopuścić, aby niektóre rzeczy się wydarzyły”. Odnosząc się bezpośrednio do pandemii koronawirusa, ksiądz Fortea powiedział: „To nie jest tak, że Bóg bezpośrednio spowodo- wał wirusa. Wirus został stworzony w sposób naturalny, z powo- dów biologicznych. Ten wirus mógł wygasnąć w jakimś domu po zarażeniu 15 osób i nigdy nie dowiedzielibyśmy się o jego istnieniu. Wirus rozmnażał się, ponieważ Bóg na to pozwolił. On go nie stwo- rzył. Tym razem Bóg pozwolił mu się rozmnażać. Mogły być inne takie wirusy, na które Bóg powiedział: „Nie, nie rozprzestrzeni się”. Tym razem Bóg mógł zobaczyć, że ludzkość odwróciła się od Niego plecami i dlatego pozwolił, aby wirus się rozprzestrzenił, abyśmy do Niego powrócili. Bóg mówi, aby ludzie powrócili Niego, jeśli nie z miłością, to... po karach”. Zamiast wezwania do pokuty wielokrotnie próbowano za- sugerować katolikom niesamowite korzyści, jakie wiążą się z czasem „kwarantanny od Kościoła”. Wystarczy zacytować 13 „Niech nikt was nie bałamuci pustymi słowami, bo z powodu takich rzeczy przychodzi gniew Boży na synów buntu. Obyście nie zostali ich wspólnikami!” (Ef 5, 6–7; za BPK). 16 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII jednego z mistrzów w tym temacie – kardynała Tagle, który napisał: „działania mające na celu powstrzymanie koronawirusa sprawiły, że powietrze stało się czystsze, niebo bardziej niebieskie, nasze ręce czystsze, nasze ulice i domy bezpieczniejsze, a sam ko- ronawirus sprawił, że zachowujemy się bardziej odpowiedzial- nie”, dlatego kardynał wyraził głęboką nadzieję, że „gdy wirus zniknie, nasze dobre nawyki będą kontynuowane”14. Ani słowa o Bogu. Gdyby nie informacja, że napisał to kardynał, można by pomyśleć, że to oświadczenie sanepidu. Podobnie, z odezwą biskupów wzywających do zakupu respiratorów, podczas gdy ludzie są przez nich pozbawiani tego, co jedynie gwarantuje podtrzymanie tchnienia życia – SAKRAMENTÓW! Podobnie myśleniem życzeniowym, wydają się być podsu- mowania w stylu: „rodziny są teraz razem, trwają w radości na domowych rekolekcjach”. Czyżby tak działo się rzeczywiście? Obserwując świat nie „zza biurka”, ale z samego jego środka, mam nieodparte wrażenie, że ludzie o wiele bardziej skupieni są na szybkich wyścigach do sklepów spożywczych, pokonując maratony z siatkami pełnymi zakupów. Nie raz, lecz kilka razy dziennie przemierzają tę samą trasę z domu do sklepu i z po- wrotem – byle tylko choć na chwilę wyrwać się z zamknięcia ciasnych mieszkań wypełnionych pełną napięcia obecnością tych, z którymi już od dawna nie mają relacji. Małżonkowie skazani na swoją obecność, podczas gdy jeszcze nie tak daw- no spotykali się jedynie wychodząc rano i wracając wieczorem z pracy, dzieci nagle „skazane” na obecność nieobecnych dotąd rodziców, a przy tym to wszechogarniające poczucie wyobco- wania, gdy przez lata zapomniało się wspólnego języka, gdy 14 https://gloria.tv/post/C1P8ZeSSnt333QKXWbx83iQRp epitafium 17 zniknęły nie tylko wspólne tematy, ale i wartości. I oto nagle wielu ludzi boleśnie orientuje się, że zupełnie nie zna nie tyl- ko drugiego człowieka, ale i siebie samego. Znajomi psycho- terapeuci i psychiatrzy słusznie przygotowują się na kolejki licznych pacjentów zgłaszających się do gabinetów – małżeń- stwa w kryzysie, zdestabilizowane emocjonalnie dzieci, ludzie, u których diagnozowane będą zaburzenia post-traumatyczne, obsesyjno-kompulsywne czy lękowe, stany depresyjne albo hi- permaniakalne. Przebywając w większym mieście, na osiedlu, w bloku, w tych dniach i tygodniach, coraz bardziej wyczuwalne staje się to, co można określić słowami: jest INACZEJ... Gdy patrzy- łam w osiedlową ciemność, nieustannie wracał mi w pamię- ci jeden z komentarzy Rasziego do Księgi Wyjścia, dotyczą- cy wydarzenia, jakim były ciemności spadające na Egipt, jak najczarniejsza zasłona. Ta ciemność była plagą zesłaną na chwilę przed przejściem Anioła Niszczyciela, który zgładzić miał pierworodnych w całym Egipcie. Raszi, pisał, że ta ciem- ność (hebr. HOSZEH) była tak gęsta, że można ją było aż do- tknąć czy uchwycić w powietrzu... I taka właśnie ciemność była wyczuwalna w mieście – ciemność wisząca w powietrzu, jak coś dotykanego, coś, co na pewno nie było zwiastunem niczego dobrego. Zgęstniały niepokój, lęk, niepewność, napię- cie wchłonięte przez zasłonę nocy, coraz bardziej wyczuwalną, ponieważ ten świat tracił tarczę… Myślałam też i o tym, że do- tychczas, nawet jeśli kapłani nie mieli szacunku do Euchary- stii, nawet jeśli w grzechach ciężkich ją odprawiali, nawet jeśli ludzie świeccy przyjmowali Chrystusa bez skupienia, bez czci, ale w zaniedbaniu i lekceważeniu... to jednak nad tym świa- tem była tarcza z liturgii, z sakramentów, z wody święconej... 18 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII Teraz tarcza ta znika. Świat traci najważniejszą tarczę, bo Bóg cofa swą rękę. Mam dobrze w pamięci zachowane słowa bra- ta Jana Kani: „Patrzę na ten świat, który cierpi i jest ślepy, bo nie widzi źródła cierpienia i zarazy i śmierci, nie widzi grzechu… to mój ból”, a dalej dodał: „to nie tej śmierci fizycznej trzeba się bać… to nie o tę śmierć chodzi…” Najciemniejsza ciemność niczym HOSZECH, ogarnia kon- sekwentnie świat. Podczas trzech dni ciemności w Egipcie, Bóg dawał Izraelowi światło, mimo że cały Egipt był pogrążo- ny w pladze ciemności. Dlatego nikt spośród Izraela nie na- rzekał na brak oświecenia, by rozeznać, co się tak naprawdę dzieje podczas tych trzech ciemnych dni: „Jeden drugiego nie widział i nikt nie mógł wstać z miejsca swego przez trzy dni. Ale Izraelici wszyscy mieli światło w swoich mieszkaniach” (Wj 10, 23). W tych dniach pandemii, pośród ciemności Kościoła i świata, Bóg nielicznym dawał światło na uczynienie poku- ty, by wyprowadzić ich z egipskich ciemności głupoty, herezji oraz apostazji. Czy nie o takich trzech dniach ciemności mó- wili święci15? A może kiedy ojciec Pio namawiał, aby na te trzy 15 Na początku 1950 r. ojciec Pio napisał dwa listy mówiące o zbliżającej się karze trzech dni ciemności: „Dobrze pozamykajcie i uszczelnijcie okna. Nie wyglądajcie na zewnątrz. Zapalcie święconą świecę, która wystarczy na wiele dni. Módlcie się na Różańcu. Czytajcie duchowe książki. Czyńcie akty przyjęcia Duchowej Komunii, a także uczynki miłości, które są nam tak potrzebne. Módlcie się z wyciągniętymi rękami lub padając na twarz, aby uratować wiele dusz. Nie wolno wam wycho- dzić na zewnątrz. Zaopatrzcie się w wystarczającą ilość pożywienia. Moce natury zostaną wstrząśnięte i deszcz ognia napełni ludzi przerażeniem. Miejcie odwagę! Jestem pośród was. (…) Godzina Mego powrotu jest bliska! Jednak okażę Miłosier- dzie. Najstraszliwszą karę będzie cierpieć świadek czasów. Moi aniołowie, którzy będą egzekutorami tej pracy, stoją już w gotowości z ostrymi mieczami! Szczegól- epitafium 19 dni w swych domach być zaopatrzonym w świece poświęco- ne, miał na myśli nie tylko same świece, ale nade wszystko słowo Boże? Bóg Wszechmogący daje mi jednak na progu tych strasz- nych czasów dużo łaski, by zrozumieć i zobaczyć, co jeszcze mogę uczynić w tym czasie, by nic ze sobą niepotrzebnego nie zabrać na tamten świat. Sprawdzam więc zapis dłużny moich grzechów i win, patrzę co jeszcze... Co jeszcze musi być wyzna- ne, co jeszcze powierzone musi być Bogu, jak mogę jeszcze oka- nie zadbają o zniszczenie tych, którzy Mnie przedrzeźniali i nie wierzyli w Moje objawienia. (…) Szatan zatriumfuje! Jednak po trzech nocach ogień i trzęsienie ziemi ustaną. Następnego dnia słońce znów wzejdzie i oświeci ziemię. Aniołowie przybę- dą z Nieba i przykryją ziemię duchem pokoju. Uczucie niezmierzonej wdzięczności ogarnie tych, którzy przeżyją okropne doświadczenia – bliską karę – którymi Bóg nawiedza ziemię od jej stworzenia”. Błogosławiona Elena Aiello słyszała 22 sierp- nia 1960 r., w święto Niepokalanego Serca Maryi: „Módlcie się. Nie traćcie cza- su, bo będzie za późno. Gęsta ciemność otacza bowiem ziemię, a nieprzyjaciel staje u drzwi!”. W objawieniach rozpoczętych 18 czerwca 1981 r. w San Lorenzo del Escorial w Hiszpanii wizjonerka Luz Amparo Cuevas otrzymała od Matki Bożej Bolesnej przekaz dotyczący trzech dni ciemności: „Bóg Ojciec ześle dwie bardzo wielkie kary. Jedna z nich to wojny, rewolucje. Inne nadejdą z Raju. Będą wielkie trzęsienia ziemi w niektórych krajach, cała Ziemia będzie pokryta ciemnością przez trzy dni, niczego nie będzie można zobaczyć, powietrzem nie będzie można oddychać, a w czasie tych dni ciemności jedyne światło dostarczać będą święte świece. Wierni muszą zostać w swoich domach, odmawiać Różaniec Święty i prosić Boga o Miło- sierdzie. Kara spowoduje, że dwie trzecie ludzi zginie. Nic się nie stanie tym, którzy są z Bogiem i z Maryją Najświętszą”. 26 grudnia 1988 r. Maryja powiedziała do Patricii Talbot: „Jeśli ludzkość się nie nawróci, nadejdą dni ciemności zapowiedziane w Apokalipsie i przez wielu wizjonerów”. Ale Matka Boża od razu dodała pewien szczegół: „Ziemia zostanie wyrzucona z orbity na trzy dni”. Mówiła też o jakichś chemikaliach w atmosferze służących jako katalizator przy wybuchu ognia. Źródło: W. Łaszewski, Koniec świata według Maryi. Fundacja „Nasza Przy- szłość”, Szczecinek 2010; https://m.fronda.pl/a/trzy-dni-ciemnosci-koniec-swi- ata-wedlug-maryi-3,108483.html 20 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII zać Mu wdzięczność za przebaczenie, a jeszcze wcześniej prosić o wybaczenie wszystkich win zawinionych i niezawinionych, świadomych i ukrytych. W tym wyznaniu już nie ma czasu na ociąganie się, na zwlekanie i odkładanie „na później” – bo „póź- niej” już nie będzie. Słowa Psalmu 119: „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce” (Ps 119, 105) przynaglają, by za- wrócić ku ścieżce pokuty, odnaleźć ślady grzechu, wyznać je i żałować, iść po tych śladach wyznania, pozbawiając się daw- nego uczucia fascynacji grzechem czy lekceważenia go. I prze- mierzać kolejne etapy wyznania w skrusze, aż do łez i ściśnięcia serca z żalu, za dawne rozminięcie się z Bogiem. Muszę zadbać, z jeszcze większą determinacją, o codzienną Eucharystię, oby tylko dostać się do wnętrza kościoła, jak do skarbca. Gdzieniegdzie słychać płacz, jęk tych, przed którymi zamyka się drzwi, a przecież jeśli tylko Ciebie Chrystusie przy- jąć, wtedy zostanę ocalona… W małej świątyni, ukrytej za ścianą kamienic miasta, grup- ka ludzi sobie nieznanych, była dla mnie umocnieniem, bo wszyscy przyjmowali Jezusa z wielkim szacunkiem i w uniże- niu, jak mała trzódka zginająca nogi przed Pasterzem. I w tym kościele trwała cisza, ale to nie była ta sama cisza pełna pokoju co zawsze, bo słychać w niej było tę ciszę dobiegającą z miasta, która za chwilę miała dostać się do wnętrza świątyni. Przypomniał mi się znów ten sen – Jezus, który wychodzi z tabernakulum z walizką w ręku...   epitafium 21 INTROIT To książka jak żadna inna, bo nad żadną inną nie rozdzierało się tak moje serce. Nad żadnym tekstem tyle nie płakałam. Gdy rozmyślałam nad tym, co dzieje się z naszym Kościołem, nie- rzadko płynęły mi łzy z oczu. A to wszystko z głębokiej miłości do Kościoła i bólu z powodu nadchodzących zmian. Bóg szeroko otwierał mi oczy i uszy na to, co dzieje się w Ko- ściele. Jest zapewne jakimś paradoksem, że w czasach zmiesza- nia i zamętu człowiek wierzący musi stać się bardziej ostrożny i czujny, aby odróżnić czystą doktrynę katolicką będącą świę- tym depozytem Apostołów i Słowa nieskalanego, od tego, co jest wymysłem człowieka i jego układaniem się ze światem. Czujność i ostrożność pojawiają się wśród zdezorientowanego stada, które nie czuje się bezpiecznie, bo pozbawione jest moż- liwości oparcia w tych, którym powierzono strażowanie. Aby przetrwać – trzeba być czujnym i uważnym, tak, żeby Słowo najczystsze oddzielić od wszelkich, najmniejszych nawet zna- mion zmieszania i herezji, jak dobre ziarno od plew. To, co zostało zapisane w tej książce, stanowi także świa- dectwo, że w czasach, w których żyjemy, na szczęście nie wszy- scy ślepo i bezkrytycznie wierzą w sugerowaną nam diagnozę: „Kościół nigdy nie miał się tak dobrze, jak dziś”. Nie można tej diagnozy przyjąć, gdyż coraz bardziej wyczuwalne jest postę- pujące rozdarcie i chaos. introit 23 Książka ta wiele zawdzięcza zwykłym, wierzącym ludziom, moim znajomym, a także pacjentom, którzy podobnie jak ja przeżywają sytuację współczesnego Kościoła i dzielili się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wydarzeniami, których byli świadkami. Do napisania tej książki wielokrot- nie zachęcały mnie różne osoby, wśród których byli także ka- płani, ale czułam się również przynaglana przez samego Boga podczas adoracji. Rozważanie nad historią Jozjasza stało się równocześnie próbą znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy można cokolwiek jeszcze zrobić w świecie, dla którego nie ma już nadziei? Czy jest możliwe, aby w ogóle myśleć o jakiejkolwiek przyszłości? A co, jeśli czas naprawdę się kończy? Istnieją zegary, które za- trzymują się tylko raz... Historia Jozjasza została zapisana w kilku krótkich i zwię- złych rozdziałach Pisma. Cała biografia streszczona na zaledwie kilku kartkach – to dużo czy mało, jeśli chodzi o króla Izraela? A może dokładnie tyle, ile potrzeba, by trwało życie, którego wystarczy na odnalezienie Księgi i zniszczenie rozprzestrze- niającego się coraz pewniej bałwochwalczego kultu? Moje albo twoje życie – to dużo czy mało? Czy mamy jeszcze wystarcza- jąco dużo czasu na odnalezienie Boga, aby Go już nie utracić? Życiorys króla Judy stawia nas także wobec pytania o isto- tę powołania i przeznaczenia: dlaczego żyjemy w takiej, a nie innej epoce? Dlaczego musimy doświadczać milczenia świątyń, w których zanika mowa Boga? Dlaczego w wielkim – nierzad- ko pełnym napięcia – skupieniu coraz trudniej odnaleźć ślady Jego Obecności jak błąkającej się SZECHINY? Dlaczego chwa- łę należną Bogu i Synowi Człowieczemu zastąpiła dziś chwała człowieka? 24 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII Czy Jozjasz mógł zadawać sobie podobne pytania? On miał jeszcze proroków, a nawet modlącą się w ukryciu jedną pro- rokinię, arcykapłana Chilkiasza i wierne sługi, wśród których wyróżniał się sofer Szafan. Tymczasem, generacja współczesnej epoki, pozornie ma wszystko, a tak naprawdę nie ma już nic i nie jest to oznaką skromności i uniżenia, ale duchowego bankructwa. Oto raport o tym bankructwie, a równocześnie o stanie niewiary, dla któ- rego tłem stały się dzieje Jozjasza, króla Judy. introit 25 JOZJASZ. RAPORT O STANIE NIEWIARY, SPRZED PANDEMII Dziecko, które jest władcą Biblia mówi: „Kiedy Jozjasz został królem, był dzieckiem ośmio- letnim, a panował w Jeruzalem trzydzieści jeden lat. Jego matka miała na imię Jedida, była córką Adajasza z Boskat. Czynił on to, co sprawiedliwe w oczach Pana. Postępował w całości dro- gą Dawida, swego praojca, nie zbaczając ani na prawo, ani na lewo” (2 Krl 22, 1–2; BPK16). Jozjasz zaczął rządzić jako ośmioletnie dziecko… Może masz za sobą osiem lat kapłaństwa, a może od ośmiu lat żyjesz w ja- kiejś wspólnocie albo od ośmiu miesięcy, ośmiu tygodni lub ośmiu dni w twoim życiu utrzymuje się jakiś impas, sytuacja bez wyjścia albo pojawia się pytanie, na które wciąż nie możesz znaleźć odpowiedzi. Lęk, który nie pozwala ci zasnąć, niepokój, który sprawia, że wszystko cię drażni, niedojrzałość, która cię tak zawstydza, że ciągle męczysz się udawaniem kogoś innego niż naprawdę jesteś, wątpliwości, na które nikt nie daje ci świa- tła, upadki, które dyskwalifikują cię w twoich własnych oczach. Może jesteś ciągle tu gdzie byłeś i łudzisz się, że gdzie indziej 16 Cytaty biblijne, które oznaczono BPK pochodzą z Biblii Pierwszego Kościoła wy- danej przez Oficynę Wydawniczą Vocatio w 2016, pozostałe – z Biblii Tysiąclecia. Dziecko, które jest właDcą 27 byłoby ci lepiej? A może masz trzydzieści jeden albo czterdzieści dwa, może pięćdziesiąt trzy lub sześćdziesiąt lat, ale wewnątrz siebie wciąż jesteś nastolatkiem, a może nawet „ośmiolatkiem”? Jozjasz zaczął rządzić ludem w wieku ośmiu lat. Biblia nie ukrywa jego wieku lękając się, że to zbyt niepoważny wiek, aby tak wprost o tym pisać. Jak ty postrzegasz siebie samego: czy jesteś dojrzały? Czy nie wstydzisz się, że jesteś niedojrzały? Czy nie udajesz, że je- steś dojrzały? Co to znaczy być dojrzałym? Dojrzałym – do cze- go? Dla kogo? Dojrzałość nie jest po to, by się nią napawać lub chlubić, ale jest po to, by stać się gotowym wejść do życia wiecznego. Jeśli to się jeszcze nie dokonało, to tylko dlatego, by służyć innym w dotarciu do tego samego celu. Podążając za sugestią powyższego cytatu z Księgi Królew- skiej, można nazwać tę służbę „panowaniem”, „rządzeniem innymi” czy też porządkowaniem ich życia tak, aby było ono dojrzałe, zanim śmierć uczyni kształt istnienia ludzkiego nieod- wracalnym, niezmiennym, utrwalonym w miłości Boga. Gdy- bym ośmieliła się przybliżyć zarówno sobie, jak i czytelnikowi słowo „panowanie”, nie mogłabym inaczej tego „panowania” zdefiniować niż jako ukazywanie i objawianie Boga jako Pana, w Chrystusie Jezusie. Trzeba przy tym jasno podkreślić, że ża- den inny człowiek na ziemi nie jest w takim stopniu powołany do pełnienia takiej misji jak kapłan. Już dawno temu, mnich z pustyni Tekoa pisał: Być dojrzałym to być upoważnionym do ukazywania Pana w Bogu, by inni także odkryli w Nim życie wieczne. Nie istnieje żadna ludzka instytucja dająca mandat do takiego działania, ale jedynie sam Pan Bóg może sobie wybrać kogoś, kto z Jego woli, na mocy Jego powołania, może 28 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII wprowadzać wierzących w orbitę takiego uporządkowania, któ- re bezpiecznie doprowadzi ich w wewnętrzny świat życia w Bogu. Świat jest, wbrew wrażeniom, a nawet nauce, niezwykle uporząd- kowany – jest opanowany przez Boga – wszystko ma swoje źródło, tak jak każdy czyn ma swoją konsekwencję. Można sobie wyobrazić małą kroplę wody wymykającą się cichaczem z kranu w łazience. Wydaje się być przypadkowym zjawiskiem, a przecież jak pisał Jean Guitton: Kropla wody skła- da się z molekuł (jest ich około biliona miliardów), każda z nich ma 10-9 metra. We wnętrzu tych cząstek odnajdujemy atomy o wy- miarze 10-10 metra. Każdy z tych atomów zawiera jeszcze mniejsze jądro (10-14 metra) i „grawitujące” wokół niego elektrony. Dalej, we wnętrzu jądra, znajdujemy kolejne nowe cząstki (nukleony, z któ- rych najważniejsze są protony i neutrony). Ich rozmiar wynosi 10-15 metra. Na tym jednak ta podróż się nie kończy. Dwadzieścia lat temu odkryto jeszcze mniejsze cząstki – hadrony, złożone z niewy- obrażalnie małych elementów – ich „rozmiar” wynosi 10-18 metra, są to kwarki17. Jeśli uporządkowanie kropli wody składa się z ta- kiej hierarchii, to jak może wyglądać hierarchia anielska albo hierarchia zbawionych i będących współuczestnikami boskiej natury – Divinae consortes naturae? I trzeba w tym miejscu dobitnie przypomnieć, że kapłani mają najważniejsze na świecie zadanie – włączania nas, wie- rzących katolików, w życie natury Boga. Wyjaśnia to coraz rza- dziej cytowany (a więc jak się domyślam i rzadziej czytany) Ka- techizm Kościoła Katolickiego (1212): Uczestnictwo w Boskiej naturze, które ludzie otrzymują w darze przez łaskę Chrystusa, objawia pewną analogię do powstania, roz- 17 D. Sańko, Bóg i nauka, Jean Guitton. Studia Teologiczne 13, Białystok 1995. Dziecko, które jest właDcą 29 woju i wzrostu życia naturalnego. Wierni odrodzeni przez chrzest, zostają umocnieni przez sakrament bierzmowania, a w Euchary- stii otrzymują pokarm życia wiecznego. W ten sposób przez sakra- menty wtajemniczenia chrześcijańskiego w coraz większym stop- niu osiągają skarby życia Bożego i postępują w doskonałej miłości (Paweł VI, Konstytucja apostolska, Divinae consortium naturae; por. Obrzędy wtajemniczenia chrześcijańskiego dorosłych, Praeno- tanda, 1–2). Na szczęście, sakramenty przerastają nawet genialnie roz- winięte zdolności ludzkie, a więc i każdego kapłana, w sposób niedościgły. Nie ma co więc zadręczać się kwalifikacjami albo ich brakiem, byleby tylko być posłusznym powołaniu, czyli zle- ceniu danemu przez Boga. Do tego, aby być zaproszonym do „rządzenia” ludzkimi duszami – żaden człowiek sam z siebie się nie nadaje, chyba, że uzna w Bogu Pana, który z kimś tak niepo- radnym i niedojrzałym jak człowiek, może nie tylko sobie po- radzić, ale również przez tego słabego człowieka wprowadzać w swoją Miłość innych. Do czego więc trzeba być dojrzałym? Do doskonałości ideału, do bycia herosem, idolem, sławnym youtu- berem? Czy może dojrzałym do uświadomienia sobie, że się jest jedynie namaszczonym, wybranym przez potężnego Stwórcę i Zbawcę, który poradził sobie nawet z fizyczną hierarchią kro- pli wody i makrokosmosem, a więc i z tobą sobie poradzi, a po- sługując się tobą, poradzi sobie z innymi? Czytając ten wstęp, niewątpliwie może nasunąć się eg- zystencjalna i pesymistyczna refleksja: przecież ja nie mogę znieść samego/samej siebie! Co powiedziałaby ważąca 5 mi- krogramów mrówka, która potrafi unieść ciężar 50 razy więk- szy od własnego ciężaru? Gdyby człowiek mógł podnieść ciężar proporcjonalny do ciężaru, który podnosi mrówka, wyciskałby 30 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII może z 5 ton? Czym to jest przy naszych stękaniach i narzeka- niach, gdy skarżymy się, że nasze życie jest za ciężkie? Jak długo będziesz żył i ile czasu jeszcze ci pozostało, by nieść brzemię Pańskie? Jak długo będziesz mógł szafować sa- kramentami? Jak długo będziesz mógł udostępniać ukrytą w nich boskość Chrystusa? Ponieważ jestem katoliczką, nie widzę żadnej innej alter- natywy w dojściu do zbawienia, czyli wyjścia z tego świata do życia wiecznego, jak tylko w Chrystusie Jezusie. Każdy inny „Chrystus” poza Jezusem Chrystusem jest Antychrystem. A do tego prawdziwego i jedynego Chrystusa mamy dostęp w Ciele i Krwi, w każdym sakramencie i w każdej prawdziwej homilii – dzięki kapłanom. Dlatego jeśli kapłaństwo „rozmyje się” na sku- tek różnych pomysłów progresywnych ideologów, którzy choć zajmują w Kościele wysokie urzędy, mają nisko w poważaniu dziedzictwo Kościoła, to miliony katolików będzie odciętych od kontaktu z Chrystusem realnym, a będą co najwyżej mogli sobie wirtualnie pooglądać o Nim filmy lub posłuchać kolejnej konferencji w duchu New Age. Pismo mówi, że Jozjasz panował w Jerozolimie przez trzy- dzieści jeden lat, a swoje rządy zaczął w wieku lat ośmiu. Ktoś mógłby zapytać, czy ośmiolatek może przede wszystkim pano- wać nad sobą samym? To może się udać jedynie wtedy, gdy człowiek ma oparcie tylko w Panu Bogu, a nie w jakimkolwiek innym panu. I nie jest to oparcie deklaratywne czy aroganckie, ale rzeczywiste. Jak ta- kie stwierdzenie odnieść do świata, w którym żyjemy? Współ- czesna generacja jest zdziecinniała, tworzona przez „pokolenie Piotrusiów Panów i lalek Barbie”, którzy nie chcą wziąć odpo- wiedzialności za własne życie, nie mówiąc już o chrześcijań- Dziecko, które jest właDcą 31 skim powołaniu. Ludzie nie chcą się starzeć, mają co najmniej awersję do upływającego czasu, nie chcą też być dojrzali, chcą być wiecznymi nastolatkami, dlatego – paradoksalnie – wciąż są zdziecinniali. Towarzyszy temu brak ciągłości pokoleniowej, z której znikają dziadkowie i ojcowie, a pozostają matki. Można także zaobserwować prawidłowość, zgodnie z którą zerwana więź z Bogiem jest jednocześnie zerwaniem więzi z ojcem. Czy w takim układzie społecznym jest szansa na poja- wianie się dojrzałych przewodników duchowych? Kapłanów, przywódców, mężczyzn, którzy głosząc Jezusa Chrystusa, una- oczniają ojcostwo Boga? Czy ktoś może stać się ojcem duchowym, nie mając więzi z ojcem biologicznym? Sex dominandi zbiera swoje żniwo. Roz- bicie rodziny i fala gender, szerzący się homoseksualizm i inne narzucane zjawiska stają się narzędziem celowo nakierowa- nym na to, by zwłaszcza mężczyźni nie wiedzieli, kim są i po co żyją. Oderwani od ojców, sami nie wiedzą, co to znaczy być ojcem – zarówno biologicznym jak i duchowym. Przejście przez ogień Pismo wskazuje, że Jozjasz nie pochodził z rodu kapłańskiego, ale z dynastii Dawidowej. Jak wiadomo, to właśnie z tego rodu, mniej więcej za 600 lat, narodzi się arcykapłan – Jezus Chrystus. Dlatego w historii Jozjasza możemy dopatrywać się informacji natchnionych kierowanych również do kapłanów przyszłości. Ośmiolatek zaczyna rządzić w kraju, który choć zamiesz- kany jest przez naród wybrany, tak naprawdę przypomina ru- inę tego narodu. Kraj przepełniony jest nieszczęściami, które są konsekwencją wielopokoleniowego oddalania się od Boga. 32 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII W krótkim rodowodzie, jaki pojawia się przy Jozjaszu, od- czytać można imię jego matki, ale nie ma w ogóle odniesienia do jego ojca – Amona i ani słowa o dziadku od strony ojca – Manassesie. Przypadek? Oczywiście, że nie. Tym bardziej, że jego przodkowie to osoby, o których ze względu na ich czyny, na pewno nie można zapomnieć. Jeśli w życiu nie ma przypad- ków, to tym bardziej nie ma ich w Biblii. Ukrywa się za tym bar- dzo ważna wskazówka, że tak, jak przodkowie Jozjasza zerwali więź z Bogiem, tak Jozjasz zerwał z czynami swoich przodków. Cała Biblia, ale także psychiatria pokazuje jasno, że zdrowie człowieka i jego szczęście związane jest między innymi z ode- rwaniem się i zdystansowaniem wobec rodziny pochodzenia – jeśli ta wpływa na człowieka destrukcyjnie. Mam tu na myśli zarówno sytuacje, gdy w rodzinie mamy do czynienia z jakąś patologią (nadużywanie alkoholu, wyzwiska, awantury, poni- żanie, przemoc fizyczna i psychiczna), jak i stan, który moż- na ująć słowami: „jest za dobrze”, czyli osobę otacza nadopie- kuńczość, symbiotyczna bliskość, która pozbawia autonomii. Ale w życiu człowieka żyjącego w Kościele katolickim chodzi oczywiście nie tylko o rodzinę pochodzenia, lecz o każdą re- lację odrywającą cię od Boga i sprzyjającą temu, co w efekcie przynosi zabijanie w człowieku życia, przede wszystkim – ży- cia duchowego. Amon, a jeszcze wcześniej Manasses, to mężczyźni, którzy odeszli od Boga, zerwali z Nim więź, kalając miejsce święte. A przecież mieli jako władcy innym przewodzić w drodze do Boga. Historia pokazuje, że „Manasses stał się lojalnym wasa- lem asyryjskim. Brutalnie zgniótł wszelką opozycję w Jerozo- limie, poślubił arabską księżniczkę, zniósł reformy swego ojca, ustanowił rytualną męską prostytucję oraz posągi Baala i Asze- przejście przez ogień 33 ry w Świątyni. A co najstraszniejsze, wprowadził ofiary z dzieci na palenisku – tofecie – w dolinie Hinom na południe od mia- sta. Nawet «przeprowadził swego syna przez ogień…». Kiedy za- bierano tam dzieci, kapłani bili podobno w bębny, aby rodzice nie słyszeli krzyków ofiar. Dzięki Manassesowi dolina Hinom stała się nie tylko miejscem śmierci, lecz Gehenną, «piekłem» w mitologii żydowskiej. Jeśli Wzgórze Świątynne było niebem Jerozolimy, Gehenna była jej Hadesem”18. Pismo opisuje Manassesa takimi słowami: „Manasses był młodzieńcem dwunastoletnim, kiedy został królem, a sprawował rządy w Jeruzalem przez pięćdziesiąt pięć lat. (…) Czynił on to, co złe w oczach Pana, zgodnie z obrzydli- wymi praktykami plemion, które Pan usunął sprzed oblicza synów Izraela. Na powrót odbudował tak zwane wyżyny, któ- re zniszczył Ezechiasz, jego ojciec, wzniósł ołtarz bogini Baal, przywrócił tak zwane gaje, tak, jak to uczynił Achab, król Izra- ela, i składał pokłony wszelkiej tak zwanej mocy nieba i służył im. Postawił również ołtarz w domu Pana, dlatego że On powie- dział: «W Jeruzalem umieszczę swoje imię». Nastawiał jednak tych ołtarzy na obu dziedzińcach domu Pana także dla każdej tak zwanej mocy nieba osobno. Synów swych przeprowadzał przez ogień, korzystał z magii i wróżbiarstwa, ustanowił stano- wisko guślarza i różnych przepowiadaczy i coraz bardziej od- dawał się czynieniu tego, co złe w oczach Pana, byleby Go tylko pobudzić do gniewu” (2 Krl 21, 1–6; BPK). Pociągał za sobą ludzi – „sprowadził ich na manowce Manasses, tak że czynili to, co złe w oczach Pana, i to w stopniu wyższym niż poganie, których Pan usunął sprzed synów Izraela” (2 Krl 21, 9; BPK). 18 S. S. Montefiore, Jerozolima. Biografia. Wydawnictwo Magnum, Warszawa 2011. 34 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII Według żydowskiej tradycji, jedną z ofiar tego króla miał być sam prorok Izajasz. Dalej Księga tak o nim mówi: „Nawet krew niewinną przelewał Manasses w tak dużej ilości, że na- pełnił nią Jeruzalem od krańca do krańca, nie licząc już in- nych jego grzechów, którymi zdeprawował Judę, tak, że czy- nili to, co złe w oczach Pana” (2 Krl 21, 16; BPK). Sięgając do Pisma i do źródeł archeologii biblijnej, wskazujących zgodnie, że Manasses najpierw ustawił obce bóstwa w Świątyni, a póź- niej przeprowadzał przez ogień dzieci swego narodu, narzuca mi się skojarzenie ze współczesnym „Manassesami”. Jeśli do bazyliki watykańskiej wprowadzono obce bóstwo, to czy nie mamy do czynienia z przeprowadzeniem przez ogień herezji nie tylko synów Kościoła (kapłanów), ale i całego ludu, powo- dując wszechobecne zmieszanie? Jak pokazuje Biblia, czas ob- cych bóstw – to czas dramatycznych i pełnych bólu krzyków w Hinom, które próbuje się zagłuszać jak odgłosami bębnów, ogłaszając: nic się nie stało. Oto taki właśnie był Manasses, dziadek Jozjasza. A jego oj- ciec, Amon? Amon był niewierny Bogu, ale „wierny” temu, co czynił jego ziemski ojciec – można powiedzieć, że „skopiował” nieprawości ojca. Biblia opisuje to bardzo jasno: „Czynił to, co złe w oczach Pana, tak jak czynił Manasses, jego ojciec. Szedł całkowicie tą samą drogą, którą podążał jego ojciec: służył tym samym idolom, którym służył jego ojciec, i składał im pokłony, a Pana Boga swoich przodków porzucił. Nie trzymał się drogi Pana” (2 Krl 21, 21–22; BPK). Czy rządzenie krajem i w ogóle życie ze świadomością, że miało się takich przodków, może być łatwe? Czy możliwe jest uniknięcie powtarzania tych samych błędów? Odpowiedź narzuca się sama. Myślę, nie tylko w kluczu doświadczenia przejście przez ogień 35 psychoterapeuty, że dzieciństwo Jozjasza musiało pozostawić jakiś bolesny ślad na jego sercu i umyśle. Był mężczyzną, któ- ry wychowywał się w atmosferze ciągłego zagrożenia, nie- pewności tego, co przyniesie kolejny dzień i kolejna noc, bo skąd miał mieć pewność, że nie będzie na przykład kolejnym dzieckiem „przeprowadzonym przez ogień” i to przez swoich najbliższych? Przypadek wpływu otoczenia i rodziny na nie- pełnoletniego Iwana Groźnego jest w tym miejscu właściwą i drastyczną odpowiedzią. Jak czuje się dziecko, ale i doro- sły człowiek, które wie, że jego ojciec i dziadek wzbudzają w otoczeniu jedynie lęk, strach i przerażenie? Może znasz to i ty, nawet jeśli wiekiem jesteś już dojrzałym mężczyzną – masz wspomnienia domu, w którym musiałeś rozpoznawać nastroje twoich najbliższych, choćby ojca nadużywającego alkoholu i bezbłędnie odgadnąć po odgłosie kroków na klat- ce schodowej albo po sposobie, w jaki przekręcany był klucz w zamku – co będzie się za chwilę działo, ale na chwili się nie skończy... I może czułeś się jak ktoś „przeprowadzany przez ogień” krzyku, awantur, wyzwisk, poniżania i hałasu. I choć to już przeszłość – to jednak zauważasz u siebie i teraz to, że choć zmieniło się twoje otoczenie i ludzie wokół ciebie – nie- zmiennie jesteś wyczulony i przewrażliwiony na to, by nie wpaść „w ogień”. I ciągle czujesz się niepewnie. Jeśli tak jest, to znaczy, że domyślasz się, jak dokładnie mógł czuć się Joz- jasz. Nawet w bezpiecznym miejscu – jakim jest na przykład wspólnota albo zupełnie nowy dom, w którym zamieszka- łeś – możesz zachowywać się tak, jakbyś żył w przestrzeni ciągłego zagrożenia, w której należy spodziewać się jedynie oceny, krytyki i ciosu, a wszystko to w najmniej spodziewa- nym momencie. 36 JOZJASZ – RAPORT O STANIE NIEWIARY SPRZED PANDEMII

Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Pobierz darmowy fragment (epub)

Gdzie kupić całą publikację:

Jozjasz. Raport o stanie niewiary sprzed pandemii
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: